Trzej książęta
: 7 cze 2005, o 15:48
Król postanowił wydać za mąż swoją przepiękną córkę. Do królestwa zjechało więc trzech królewiczów, a każdy z innego z trzech państw: Prawdonii, Fałszlandii i Normancji. Ne wiadomo było, który przybył z którego królestwa. Wiadomo natomiast było, że w Prawdonii każdy bezwzględnie zawsze mówi prawdę, w Fałszlandii zawsze kłamie, Normanczycy natomiast wypowiadają się w taki sposób, że nie wiadomo kiedy mówią prawdę, a kiedy kłamią.
Król zamierzał wydać swoją córkę za młodzieńca przede wszystkim wykształconego i rozumnego. Wezwał więc ich wszystkich przed swoje oblicze i postawił przed nimi następujące zadanie:
"Każdy z Was bedzie mógł wypowiedzieć tylko jedno zdanie i tym jednym zdaniem ma mnie przekonać z jakiego kraju pochodzi. Wasz czas upływa o północy!".
Młodzieńcy rozeszli się do swoich komnat, by rozmyślać nad zagadką króla. Upłynęło kilka godzin nim przed tronem królewskim pojawił się książę z Fałszlandii, a po nim książę z Prawdonii i obaj wypowiedzieli swoje zdania. Król wysłuchał ich "sentencji", które bez wątpliwości wskazywały kto je wypowiada i zadumał się. Stwierdził bowiem, że może zbyt trudne zadanie postawił przed księciem z Normancji, a w nim głównie upatrywał swojego przyszłego zięcia, oczywiście pod warunkiem, że też byłby on tak obdarzony mądrością jak jego konkurenci. Bowiem cóż to za zięć – myślał sobie król - który ciągle kłamie, i cóż to za zięć, który zagranicznym gościom wykłada szczerą prawdę o obronności państwa. Poza tym król też był "tej samej krwi". Czasami kłamał, ale czasami, a może nawet częściej, mówił prawdę. Tak czy siak upatrywał w przystojnym księciu z Normancji głównego kandydata do ręki swojej córki. Jakażesz więc była jego radość - nawiasem mówiąc dobrze skrywana - jak normancki młodzieniec tuż przed północą pojawił się przed jego obliczem i wypowiedział zdanie, które nie pozostawiło cienia wątpliwości co do kraju jego pochodzenia.
Jakie zdania wypowiedzieli królewicze?
Król zamierzał wydać swoją córkę za młodzieńca przede wszystkim wykształconego i rozumnego. Wezwał więc ich wszystkich przed swoje oblicze i postawił przed nimi następujące zadanie:
"Każdy z Was bedzie mógł wypowiedzieć tylko jedno zdanie i tym jednym zdaniem ma mnie przekonać z jakiego kraju pochodzi. Wasz czas upływa o północy!".
Młodzieńcy rozeszli się do swoich komnat, by rozmyślać nad zagadką króla. Upłynęło kilka godzin nim przed tronem królewskim pojawił się książę z Fałszlandii, a po nim książę z Prawdonii i obaj wypowiedzieli swoje zdania. Król wysłuchał ich "sentencji", które bez wątpliwości wskazywały kto je wypowiada i zadumał się. Stwierdził bowiem, że może zbyt trudne zadanie postawił przed księciem z Normancji, a w nim głównie upatrywał swojego przyszłego zięcia, oczywiście pod warunkiem, że też byłby on tak obdarzony mądrością jak jego konkurenci. Bowiem cóż to za zięć – myślał sobie król - który ciągle kłamie, i cóż to za zięć, który zagranicznym gościom wykłada szczerą prawdę o obronności państwa. Poza tym król też był "tej samej krwi". Czasami kłamał, ale czasami, a może nawet częściej, mówił prawdę. Tak czy siak upatrywał w przystojnym księciu z Normancji głównego kandydata do ręki swojej córki. Jakażesz więc była jego radość - nawiasem mówiąc dobrze skrywana - jak normancki młodzieniec tuż przed północą pojawił się przed jego obliczem i wypowiedział zdanie, które nie pozostawiło cienia wątpliwości co do kraju jego pochodzenia.
Jakie zdania wypowiedzieli królewicze?