[MIX] Zadania różne
: 26 wrz 2014, o 02:32
autor: Msciwoj
24:
Par \(\displaystyle{ (A_i,A_j)}\) różnych punktów jest dokładnie \(\displaystyle{ \frac{n(n-1)}{2}}\). Więcej więc zielonych punktów nie będzie, bo dla każdego z nich musi istnieć jakaś para, która go wyznacza. Zobaczymy, czy to osiągalne. Jest to równoważne temu, że żaden zielony punkt nie jest jednocześnie środkiem dwóch odcinków.
Weźmy taki zestaw punktów: \(\displaystyle{ A_i = ( \ln p_i , b_i)}\), gdzie \(\displaystyle{ p_i}\) to \(\displaystyle{ i}\)-ta liczba pierwsza, a druga współrzędna jest jakakolwiek. Aby dwa punkty się pokrywały, i tak obie ich współrzędne muszą być równe. Współrzędne środka odcinka \(\displaystyle{ A_{i}A_{j}}\) to \(\displaystyle{ (\frac{1}{2} \ln{p_i p_j}, \frac{b_i+b+j}{2})}\). Oczywiście, gdyby pierwsze współrzędne jakichś dwóch odcinków były równe, to oznaczałoby to, że jakaś liczba całkowita ma dwa różne rozkłady na iloczyn liczb pierwszych, co jest oczywistą nieprawdą na mocy znanego twierdzenia o jednoznaczności rozkładu. Pewnie istnieje jakiś przykład mniej z kosmosu, ale to pierwszy na jaki wpadłem i działa.
Przejdźmy do minimum. Znowu napiszmy \(\displaystyle{ A_i = (a_i,b_i)}\). Niech teraz ciąg \(\displaystyle{ a_i}\) będzie rosnący. Środki wszystkich odcinków, których końcem jest \(\displaystyle{ A_1}\), są po pierwsze różne, a po drugie mają pierwsze współrzędne równe \(\displaystyle{ \frac{a_1 +a_i}{2}}\). Ponieważ ciąg jest rosnący, każda z nich poza ostatnią jest ostro mniejsza od ostatniej, równej \(\displaystyle{ \frac{a_1+a_n}{2}}\). Podobnie, środki wszystkich odcinków, których końcem jest \(\displaystyle{ A_n}\), są różne i mają pierwsze współrzędnie równe \(\displaystyle{ \frac{a_i+a_n}{2}}\). Są one, z tego samego powodu, wszystkie poza pierwszą z nich większe od pierwszej z nich, równej tyle co poprzednio ostatnia, czyli \(\displaystyle{ \frac{a_1+a_n}{2}}\). Ponieważ więc parami różne punkty z pierwszej z grup mają pierwsze współrzędną ostro mniejsze od każdego z parami różnych punktów z drugiej grupy, są one wszystkie parami różne - aby to było prawdą, trzeba z każdej z tych grup wykluczyć środek odcinka \(\displaystyle{ A_1 A_n}\), który oczywiście jest różny od każdego z wcześniej wymienionych. Daje nam to w sumie \(\displaystyle{ (n-2)+(n-2) + 1 = 2n -3}\) różnych punktów.
A zatem minimum to co najmniej \(\displaystyle{ 2n-3}\).
Niech teraz \(\displaystyle{ A_i = (2i,0)}\). Punkty te leżą teraz na prostej. Wszystkie środki tych odcinków też leżą więc na tej samej prostej. Możemy więc znowu ograniczyć się do pierwszych współrzędnych, bo drugie są zawsze zerami. Zauważmy, że współrzędna środka dowolnego z odcinków ma postać \(\displaystyle{ \frac{2i+2j}{2} = i +j}\), a zatem jest to liczba całkowita. Nie może ona być równa ani mniejsza od \(\displaystyle{ 2}\), ani większa ani równa \(\displaystyle{ 2n}\). Zatem zielonych punktów jest dokładnie tyle, ile liczb całkowitych pomiędzy \(\displaystyle{ 2}\) a \(\displaystyle{ 2n}\), czyli dokładnie \(\displaystyle{ 2n-3}\), co kończy dowód.
Interesujące jest to, że w zasadzie nic się nie zmienia w wyniku, czy te punkty mają leżeć na płaszczyźnie, prostej czy w przestrzeni wielowymiarowej, co widać po metodzie, jaką przyjąłem.
Weźmy taki zestaw punktów: \(\displaystyle{ A_i = ( \ln p_i , b_i)}\), gdzie \(\displaystyle{ p_i}\) to \(\displaystyle{ i}\)-ta liczba pierwsza, a druga współrzędna jest jakakolwiek. Aby dwa punkty się pokrywały, i tak obie ich współrzędne muszą być równe. Współrzędne środka odcinka \(\displaystyle{ A_{i}A_{j}}\) to \(\displaystyle{ (\frac{1}{2} \ln{p_i p_j}, \frac{b_i+b+j}{2})}\). Oczywiście, gdyby pierwsze współrzędne jakichś dwóch odcinków były równe, to oznaczałoby to, że jakaś liczba całkowita ma dwa różne rozkłady na iloczyn liczb pierwszych, co jest oczywistą nieprawdą na mocy znanego twierdzenia o jednoznaczności rozkładu. Pewnie istnieje jakiś przykład mniej z kosmosu, ale to pierwszy na jaki wpadłem i działa.
Przejdźmy do minimum. Znowu napiszmy \(\displaystyle{ A_i = (a_i,b_i)}\). Niech teraz ciąg \(\displaystyle{ a_i}\) będzie rosnący. Środki wszystkich odcinków, których końcem jest \(\displaystyle{ A_1}\), są po pierwsze różne, a po drugie mają pierwsze współrzędne równe \(\displaystyle{ \frac{a_1 +a_i}{2}}\). Ponieważ ciąg jest rosnący, każda z nich poza ostatnią jest ostro mniejsza od ostatniej, równej \(\displaystyle{ \frac{a_1+a_n}{2}}\). Podobnie, środki wszystkich odcinków, których końcem jest \(\displaystyle{ A_n}\), są różne i mają pierwsze współrzędnie równe \(\displaystyle{ \frac{a_i+a_n}{2}}\). Są one, z tego samego powodu, wszystkie poza pierwszą z nich większe od pierwszej z nich, równej tyle co poprzednio ostatnia, czyli \(\displaystyle{ \frac{a_1+a_n}{2}}\). Ponieważ więc parami różne punkty z pierwszej z grup mają pierwsze współrzędną ostro mniejsze od każdego z parami różnych punktów z drugiej grupy, są one wszystkie parami różne - aby to było prawdą, trzeba z każdej z tych grup wykluczyć środek odcinka \(\displaystyle{ A_1 A_n}\), który oczywiście jest różny od każdego z wcześniej wymienionych. Daje nam to w sumie \(\displaystyle{ (n-2)+(n-2) + 1 = 2n -3}\) różnych punktów.
A zatem minimum to co najmniej \(\displaystyle{ 2n-3}\).
Niech teraz \(\displaystyle{ A_i = (2i,0)}\). Punkty te leżą teraz na prostej. Wszystkie środki tych odcinków też leżą więc na tej samej prostej. Możemy więc znowu ograniczyć się do pierwszych współrzędnych, bo drugie są zawsze zerami. Zauważmy, że współrzędna środka dowolnego z odcinków ma postać \(\displaystyle{ \frac{2i+2j}{2} = i +j}\), a zatem jest to liczba całkowita. Nie może ona być równa ani mniejsza od \(\displaystyle{ 2}\), ani większa ani równa \(\displaystyle{ 2n}\). Zatem zielonych punktów jest dokładnie tyle, ile liczb całkowitych pomiędzy \(\displaystyle{ 2}\) a \(\displaystyle{ 2n}\), czyli dokładnie \(\displaystyle{ 2n-3}\), co kończy dowód.
Interesujące jest to, że w zasadzie nic się nie zmienia w wyniku, czy te punkty mają leżeć na płaszczyźnie, prostej czy w przestrzeni wielowymiarowej, co widać po metodzie, jaką przyjąłem.