jerzozwierz pisze:
W każdym razie, można dojść do konkluzji: potrzebujemy TST (dla niewtajemniczonych, Team Selection Test, organizowany w niemal wszystkich krajach poza Polską). To o czym pisał przedmówca, coś w rodzaju obozu, którego sumaryczny wynik decyduje o kwalifikacji na zawody międzynarodowe. Oczywiście należy docenić, że ktoś po prostu zmiażdżył konkurs - dlatego laureaci dostają nagrody pieniężne, które jak na ucznia liceum są czymś więcej niż drobiazgiem. Nie wiem czy zastanawialiście się, co niesie za sobą kwalifikacja na IMO - sama wycieczka do Kolumbii kosztuje kupę forsy, ponadto organizatorzy zazwyczaj* przetrzymują zawodników w burżujskich hotelach, nie mówiąc już o niesamowitym przeżyciu. Dodajmy obozy przygotowujące, CzPS-a, no i samą nagrodę. Jakby nawet tego było mało, to tytuł medalisty IMO daje bardzo dobre widoki na przyszłość, materialne i niematerialne. Podsumowując, nagroda za znalezienie się w pierwszej szóstce jest bardzo, bardzo cenna. Dodajmy jeszcze argument o tym, że KGOM powinno zależeć na jak najlepszym wyniku Polskiej reprezentacji. Zbierając to wszystko razem, wniosek: to trochę absurdalne, żeby coś, na co się ciężko pracuje po kilka lat, rozstrzygały dwa dni, sześć zadań. Wszystko to można bardzo poprawić, wprowadzając instytucję TST. Wiadomo, że to kosztuje i pociąga za sobą pewne trudności logistyczne, ale (przynajmniej moim zdaniem) warto, w imię tego o czym napisałem wyżej. Ktoś tutaj zgadza się ze mną, bądź byłby chętny przekonać mnie, że nie mam racji? Zachęcam do wypowiedzi, o ile komuś się chce.
Jerzu mnie zachęcił, więc się wypowiem
Generalnie wszystkie powyższe argumenty są zasadne i kiedyś też byłem głęboko przekonany o konieczności wprowadzenia dodatkowych testów. Jednak teraz moje zdanie jest nieco inne, ponieważ istnieją też argumenty przeciw takiemu rozwiązaniu.
Po pierwsze, Międzynarodowa Olimpiada Matematyczna nie jest konkursem "kto jest najlepszy z matematyki" ani nawet "kto najlepiej umie rozwiązywać zadania określonego typu", tylko "kto najlepiej poradzi sobie z sześcioma konkretnymi zadaniami", czyli dokładnie tego samego typu, co Olimpiada w Polsce. W ciągu dwóch dni mamy rozwiązać jak najwięcej zadań, więc do kwestii matematycznych dochodzą również psychologiczne, np. koncentracja, umiejętność radzenia sobie ze stresem itp. Czemu w takim razie mielibyśmy zmieniać sposób wyboru drużyny, skoro teraz odbywa się to w warunkach najbardziej zbliżonych do tego, czym jest "konkurs właściwy"?
Po drugie, większa losowość w wyborze drużyny motywuje do podnoszenia własnych umiejętności - zarówno tych teoretycznie słabszych, którzy mimo wszystko nie są na straconej pozycji, jak i tych teoretycznie lepszych, którzy nie mogą być pewni sukcesu.
Żeby była jasność - nie chcę tu rozstrzygać, czy wprowadzenie TST jest zasadne, czy nie - chciałbym jedynie przytoczyć argumenty przeciw, skoro te za zostały już przytoczone.
Jak można zauważyć, Komitet Główny nie pała wielką chęcią do zmian (choć tu pewnie oprócz argumentów merytorycznych znajdą się inne, np. organizacyjne lub finansowe), niemniej jednak udało się ostatnio wprowadzić rozwiązanie pośrednie. Reprezentacja na IMO od 2011 roku uczestniczy w obozie przygotowującym, na którym poznają specyfikę tego konkursu (tzn. orientacyjny poziom trudności zadań, sposób oceniania itp.). Na razie jest zbyt wcześnie by stwierdzić, czy zdaje to egzamin - fakty są jednak takie, że w latach 11-12 Polska zajmowała miejsce w drugiej dziesiątce w klasyfikacji drużynowej, zaś w latach 09-10 - w trzeciej (oczywiście na to mogły równie dobrze mieć wpływ składy drużyn lub przypadek - jak już napisałem na razie trudno cokolwiek wnioskować).
Póki co (skoro nie ma TST) pozostaje nam zaufać ludziom z miejsc 1.-6., przygotować ich jak najlepiej, a później już tylko ściskać kciuki.
To tyle ode mnie. Mam nadzieję, że również w tym roku obóz się odbędzie