Politechnika a uniwersytet - studia matematyczne.
- kuch2r
- Użytkownik

- Posty: 2285
- Rejestracja: 18 paź 2004, o 18:27
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław/Ruda Śląska
- Podziękował: 9 razy
- Pomógł: 408 razy
Politechnika a uniwersytet - studia matematyczne.
to może ja dodam coś od siebie na temat sytuacji na rynku pracy pod względem podejścia pracodawców co do wykształcenia matematycznego (bez znaczenia czy to są studia techniczne czy też uniwersytet).
Znacząca liczba pracodawców na dzień dzisiejszy woli zatrudnić osoby, które ukończyły studia ekonomiczne niż matematykę finansową.
Z doświadczenia jednak mogę powiedzieć, że nie spotkałem się z osoba która ukończyła studia matematyczne i miała problemy z jakąkolwiek dziedziną finansów, rachunkowości etc.... natomiast sytuacja odwrotna tzn, osoby które ukończyły studia ekonomiczne mają bardzo często problemy z podstawowymi zagadnieniami z dziedziny matematyki...
taki mały off topic z mojej strony ale warto mieć to na uwadze...
Znacząca liczba pracodawców na dzień dzisiejszy woli zatrudnić osoby, które ukończyły studia ekonomiczne niż matematykę finansową.
Z doświadczenia jednak mogę powiedzieć, że nie spotkałem się z osoba która ukończyła studia matematyczne i miała problemy z jakąkolwiek dziedziną finansów, rachunkowości etc.... natomiast sytuacja odwrotna tzn, osoby które ukończyły studia ekonomiczne mają bardzo często problemy z podstawowymi zagadnieniami z dziedziny matematyki...
taki mały off topic z mojej strony ale warto mieć to na uwadze...
-
Jan Kraszewski
- Administrator

- Posty: 36045
- Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 6 razy
- Pomógł: 5340 razy
Politechnika a uniwersytet - studia matematyczne.
Prawda, prawda, zawsze mówię, że matematyk się ekonomii nauczy, a odwrotnie raczej nie.kuch2r pisze:Z doświadczenia jednak mogę powiedzieć, że nie spotkałem się z osoba która ukończyła studia matematyczne i miała problemy z jakąkolwiek dziedziną finansów, rachunkowości etc.... natomiast sytuacja odwrotna tzn, osoby które ukończyły studia ekonomiczne mają bardzo często problemy z podstawowymi zagadnieniami z dziedziny matematyki...
JK
- Emiel Regis
- Użytkownik

- Posty: 1395
- Rejestracja: 26 wrz 2005, o 17:01
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Kraków
- Podziękował: 71 razy
- Pomógł: 225 razy
Politechnika a uniwersytet - studia matematyczne.
Natomiast poprzednia linia tj.:
wyglada innowacyjnie, mógłbyś podać skąd masz takie informacje? Przyznam ze pierwszy raz o czyms takim słyszę. Chocby ze wzgledu na to co sam napisaleś dalej to pracodawcy jednak powinni inaczej patrzeć...kuch2r pisze:Znacząca liczba pracodawców na dzień dzisiejszy woli zatrudnić osoby, które ukończyły studia ekonomiczne niż matematykę finansową.
- Frey
- Użytkownik

- Posty: 3110
- Rejestracja: 11 paź 2008, o 18:09
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Skierniewice
- Podziękował: 48 razy
- Pomógł: 243 razy
Politechnika a uniwersytet - studia matematyczne.
Raczej nie, ale nie zawsze, nie zawsze Wyjątek potwierdza regułęJan Kraszewski pisze: Prawda, prawda, zawsze mówię, że matematyk się ekonomii nauczy, a odwrotnie raczej nie.
JK
-
Jan Kraszewski
- Administrator

- Posty: 36045
- Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 6 razy
- Pomógł: 5340 razy
Politechnika a uniwersytet - studia matematyczne.
Moje stwierdzenie miało charakter statystyczny. Przecież są studenci ekonomii, którzy biorą matematykę jako drugi fakultet (właśnie dlatego, że uświadomili sobie, jak dotkliwy jest jej brak na ich pierwszych studiach).Frey pisze:Raczej nie, ale nie zawsze, nie zawsze Wyjątek potwierdza regułęJan Kraszewski pisze: Prawda, prawda, zawsze mówię, że matematyk się ekonomii nauczy, a odwrotnie raczej nie.
JK
PS. BTW, ekonomia w Polsce jest uznawana ("ustawowo") za naukę humanistyczną.
- kuch2r
- Użytkownik

- Posty: 2285
- Rejestracja: 18 paź 2004, o 18:27
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław/Ruda Śląska
- Podziękował: 9 razy
- Pomógł: 408 razy
Politechnika a uniwersytet - studia matematyczne.
wg mnie to nie są żadne innowacje... nie wiem czy już rozglądałeś się za jakąś pracą/praktykami... ja już miałem taką przyjemność i mogę powiedzieć, że w chwili obecnej panuje trend, aby zatrudniać "fachowców" po studiach ekonomicznych..Emiel Regis pisze:Natomiast poprzednia linia tj.:wyglada innowacyjnie, mógłbyś podać skąd masz takie informacje? Przyznam ze pierwszy raz o czyms takim słyszę. Chocby ze wzgledu na to co sam napisaleś dalej to pracodawcy jednak powinni inaczej patrzeć...kuch2r pisze:Znacząca liczba pracodawców na dzień dzisiejszy woli zatrudnić osoby, które ukończyły studia ekonomiczne niż matematykę finansową.
może się ktoś ze mną nie zgodzić, ale moje zdanie potwierdziło już parę osób niekoniecznie studiujących matematykę...
może Emiel podzielisz się twoimi wrażeniami co rynku pracy ??
- Emiel Regis
- Użytkownik

- Posty: 1395
- Rejestracja: 26 wrz 2005, o 17:01
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Kraków
- Podziękował: 71 razy
- Pomógł: 225 razy
Politechnika a uniwersytet - studia matematyczne.
Praktyki miałem w firmie ubezpieczeniowej i to że studiuję matematykę to był naprawdę atut, natomiast za pracą się nie rozglądałem, póki co nie mam czasu i tak więc to by się mijało z celem. W związku z tym wszelkie informacje jakie mam to doświadczenia innych osób po matematyce, które jednak są jednoznacznie pozytywne w konfrontacji z osobami po studiach ekonomicznych.
Ja to bardziej traktuję jako ciekawostkę bo nie sadze abym samemu szukał pracy w tym kierunku.
Ja to bardziej traktuję jako ciekawostkę bo nie sadze abym samemu szukał pracy w tym kierunku.
-
sigma_algebra1
- Użytkownik

- Posty: 380
- Rejestracja: 3 maja 2007, o 22:44
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Wrocław
- Pomógł: 92 razy
Politechnika a uniwersytet - studia matematyczne.
Czytam o poziomie, trudności zadań etc.
To wszystko zależy od uczelni, a nawet głębiej to wszystko zależy od osoby prowadzącej dany przedmiot. To widać zwłaszcza gdy wykładowcy się zmieniają rocznikami, bywa tak że są roczniki które mają bardziej pod górkę. Oczywiście tak być nie powinno , ale tak było jest i będzie. Każdy system tworzą ludzie.
To co napisał Miodzio to są drobiazgi.
Oczywiście programy musza byc odpowiedni zbliżone na studiach matematycznych, czy tez na konkretnych specjalnościach. Inaczej byłby problem z akredytacją. To niestety powoduje, ze na nowych specjalnościach nowe przedmioty są prowadzone przez osoby, które do tej pory zajmowały i zajmują się czymś innym i nie maja do nowej dziedziny emocjonalnego podejscia, albo nawet maja podejscie negatywne... I chyba właśnie to jest problem na tzw. interdyscyplinarnych specjalnościach. Oczywiście istnieją tez takie rozwiązania, że zajęcia z tych przedmiotów prowadza osoby z „macierzystych” wydziałów, to znacznie może podnosić jakość nauczania i pewien "szacunek" do przedmiotu wśród studentów. Świadomie używam takich właśnie określeń. To rozwiazanie z powodzeniem na wiekszosci uczelni funkjonuje.
Jesli chodzi o porówniania dotyczące informatyki wypowiadac się nie będę bo się nie znam, ale moim zdaniem to, co napisał Rogal o tym czego nauczaja na uniwerku a czego na polibudzie .
tez są stereotypy.
: wiekszość osób które znam , które zaczeły matematykę jako drugi fakultet przede wsyztskim zrobiło to z przyczyn hobbystycznych, a dopiero potem ze względu na szanse na rynku pracy.
Nie wiem jaka jest nomenklatura, ale z pewnością jest nauką społeczną. Zreszta należy odróżnić ekonomię od nauk o zarządzaniu. Nie wymagajmy, żeby studenci zarządzania zasobami ludzkimi, czy psychologii zarządzania byli wielce biegli w matematyce, jak nie wymaga tego nikt od psychologów (choć psychologowie również korzystaja z matematyki zwłaszcza ze statystyki).
a tak powaznie podam konkretny przykład. Emiel wspominał firme ubezpieczeniową. Aby być aktuariuszem nie trzeba skonczyc matematyki, ale zdecydowana wiekszośc aktuariuszy ją skończyła. Żeby zostać aktuariuszem trzeba bowiem przejśc kilka egzaminów z matematyki, nie koniecznie w praktycznym ujeciu i zdecydowanie łatwejsze jest to dla matematyków, bo to wszystko poznali na studiach, a jeśli nie to maja na tyle silne podstawy, żeby się reszty douczyc. Zawód aktuariusza to w Polsce świeża sprawa, druga polowa lat 90-tych, zreszta inne zastawania matematyki tez maja dosc krótka historie, może gdyby było inaczej kiedys wiecej osob wybierałoby studia matematyczne i tej dyskusji by nie było, rynek się zmienia i zmienia się swiadomośc społeczna i coraz powszechniejsze moim zdaniem będzie kojarzenie matematyki nie tylko z uczelnią czy szkołą.
Zauwazyłam, ze problem jest raczej w tym , ze często absolwenci matematyki maja poczucie „braku zawodu”, niezbyt dobrze wiedza co chcieliby robić w życiu, nie wiedzą na jakie ogłoszenia wysyłać aplikacje, i tutaj wygrywają studenci ekonomii, którzy przeciętnie maja lepsze rozeznanie. Ale to już nie problem studiów tylko bardziej samych studentów. Jeżeli ktos wie, ze nie czeka go kariera naukowa ani praca w szkole zamiast 5 lat beztrosko spedzac w przestarzeniach Banacha i zbiorach borelowskich warto pomyslec o tym w jakim kierunku będzie się rozwijal po studiach troche wczeniej niż po wakacjach po piatym roku..
A teraz trochę prywaty :]
Jeśli chodzi o wrocław polecam uniwerek. Politechnika ma bardzo dużo zalet, nie zaprzeczam. Ale uniwersytet w tych specjalnosciach stosowanych prezentuje coraz lepszą oferte i myślę że to będzie kontynuowane. No a jeśli ktos mysli o matematyce teoretycznej czy nauczycielskiej to nawet nie ma co polemizować.
A tak zupelnie z innej beczki na uniwersytecie jest niepowtarzalny klimat.
Na temat nauczycieli akademickich wypowiadac sie nie bede, bo kazdy chwali swoja uczelnie
ale jesli chodzi o studentow to jak dla mnie są troche bardziej zakreceni
niz na PWr i to jest fajne. I moim zdaniem na uniwersytecie jest więcej studentow-pasjonatów, których bawi sama matematyka.
Ale oczywiście można się ze mna nie zgadzac.
:)
To wszystko zależy od uczelni, a nawet głębiej to wszystko zależy od osoby prowadzącej dany przedmiot. To widać zwłaszcza gdy wykładowcy się zmieniają rocznikami, bywa tak że są roczniki które mają bardziej pod górkę. Oczywiście tak być nie powinno , ale tak było jest i będzie. Każdy system tworzą ludzie.
To co napisał Miodzio to są drobiazgi.
Oczywiście programy musza byc odpowiedni zbliżone na studiach matematycznych, czy tez na konkretnych specjalnościach. Inaczej byłby problem z akredytacją. To niestety powoduje, ze na nowych specjalnościach nowe przedmioty są prowadzone przez osoby, które do tej pory zajmowały i zajmują się czymś innym i nie maja do nowej dziedziny emocjonalnego podejscia, albo nawet maja podejscie negatywne... I chyba właśnie to jest problem na tzw. interdyscyplinarnych specjalnościach. Oczywiście istnieją tez takie rozwiązania, że zajęcia z tych przedmiotów prowadza osoby z „macierzystych” wydziałów, to znacznie może podnosić jakość nauczania i pewien "szacunek" do przedmiotu wśród studentów. Świadomie używam takich właśnie określeń. To rozwiazanie z powodzeniem na wiekszosci uczelni funkjonuje.
To prawda studia na UWr sa bardziej elastyczne. To zdecydowanie pozytywne rozwiazanie, oprócz oczywistych zalet ułatwia również studiowanie matematyki jako drugiego kierunku. Ale niestety nie zawsze to jest pozytywne. Niestety studenci matematyki to również leniuszki i jest spora grupa osób, które wybieraja najłatwiejsze przedmioty czy tez takie które najłatwiej zaliczyć. Niby ich sprawa, ale potem niestety ich poziom wiedzy wpływa na ocene uczelni. Jestem zdania, że niektóre przedmioty, które na uniwersytecie nie są obowiązkowe dla wszytskich, powinny być obowiązkowe.Jan Kraszewski pisze: Na przykład porównując matematykę na UWr. i PWr. mogę stwierdzić, że merytorycznie nie ma specjalnych różnic. Natomiast na UWr. studia są bardziej elastyczne, niż na PWr. - w zasadzie każdy student ma indywidualny tok studiów w tym sensie, że jest duża swoboda wyboru przedmiotów.
To najtrafniejsza odpowiedź. Własnie o to chodzi. Nie wiem co teoretycznego może być na kierunku, gdzie człwoieka uczą o instalacjach sanitarnych. Ale z drugiej strony absolwent takich kierunków ma konkretny zawód, matematyka daje nie zawód ile wykształcenie, czy też będzie na politechnice czy na uniwerku. A prawda jest taka, że jeśli ktoś mysli o matematyce teoretycznej zwłaszcza z niektórych jej obszarów wybiera uniwersyter, podobnie kiedy mysli o pracy nauczyciela. Jeżeli chce pracować w tzw. praktyce, czy tez tzw. biznesie może wybrać pomiędzy politechniką a uniwersytetem. Tutaj chodzi też o to, że procent pracowników uniwersytetu, którzy w pracy naukowej zajmują się matematyką stosowaną bywa niższy niż na uczelniach technicznych. Dlatego też uczelnie techniczne sa bardziej bardziej otwarte (albo otwarte od dłuższego czasu) na kontakty z praktyką i to może wpływac na kształt programu a przede wszytskim powielane stereotypy.Jan Kraszewski pisze: Twoje wyobrażenie może brać się stąd, że na Politechnice uczą, jak budować mosty, a na Uniwersytecie nie, ale to wynika z tego, że Politechnika prowadzi pewne kierunki, a Uniwersytet nie. Przenoszenie tej sytuacji na kierunki, które są prowadzone na obu typach uczelni to nieuzasadnione uogólnienie.
Wspomniany stereotyp miał kiedyś swoje podstawy, gdyż kiedyś na matematyce uniwersyteckiej kształciliśmy sporo nauczycieli. Ale czasy bardzo się zmieniły, nasze studia też, a stereotyp pokutuje...
Jesli chodzi o porówniania dotyczące informatyki wypowiadac się nie będę bo się nie znam, ale moim zdaniem to, co napisał Rogal o tym czego nauczaja na uniwerku a czego na polibudzie .
tez są stereotypy.
Nie zgadzam się. Przede wszyskim należy dązyc do porównywalnosci. Otóż Studia ekonomiczne są oprócz bodajże pedagogiki najbardziej rozpowszechnionymi studiami w Polsce. Tak więc przecietny student ekonomii nie jest „lepszy” od przeciętnego studenta matemtyki, zwłaszcza że duża częśc studentów ekonomii to studenci szkół niepublicznych (nie definiując co znaczy lepszy), nie obrazajac nikogo poziom tam z reguły jest nizszy. Natomiast na tym tle z pewnością wyrózniaja się czołowe uczelnie ekonomiczne np. SGH, wiec znowu nie uogólniajmy. Jeśli osoby, które ukończyły studia ekonomiczne mają problemy z prosta matematyką to zapewne miały już te problemy w liceum. Natomiast to nie jest żaden dowód na to co mowisz. Są też osoby świetnie radzące sobie z matematyką np. studenci kierunków dotyczących metod ilościowych w ekonomii (ekonometria) ale nie tylko.kuch2r pisze: Znacząca liczba pracodawców na dzień dzisiejszy woli zatrudnić osoby, które ukończyły studia ekonomiczne niż matematykę finansową.
Z doświadczenia jednak mogę powiedzieć, że nie spotkałem się z osoba która ukończyła studia matematyczne i miała problemy z jakąkolwiek dziedziną finansów, rachunkowości etc.... natomiast sytuacja odwrotna tzn, osoby które ukończyły studia ekonomiczne mają bardzo często problemy z podstawowymi zagadnieniami z dziedziny matematyki...
taki mały off topic z mojej strony ale warto mieć to na uwadze...
Nie do końca się zgodzę z Doktorem Kraszewskim. Tzn to też jest stereotyp. Ekonomia to ogromna dziedzina i naprawde niewielu absolwentów studiów ekonomicznych można nazwać „ekonomistami”. A to że osoba inteligentna, a za taka można przeciętnie uznać absolwenta matematyki jest w stanie ogarnąć jakis zakres wiedzy i umiejetnosci zwiazanej z róznymi aspektami aktywnosci ekonomicznej to nic dziwnego. Ale „ekonomii” jako takiej się w ten sposób nie nauczy. Do tego jak do wszytskiego potrzebne faktyczne zainteresowanie i pasja. A to, że matematyki trudno się uczyć w ramach samouctwa to fakt. Oczywiście dla przeciętnego człowieka a nie jakiego Stefana BanachaJan Kraszewski pisze: Prawda, prawda, zawsze mówię, że matematyk się ekonomii nauczy, a odwrotnie raczej nie.
Jako ciekawostkaJan Kraszewski pisze: (właśnie dlatego, że uświadomili sobie, jak dotkliwy jest jej brak na ich pierwszych studiach).
JK
PS. BTW, ekonomia w Polsce jest uznawana ("ustawowo") za naukę humanistyczną.
Nie wiem jaka jest nomenklatura, ale z pewnością jest nauką społeczną. Zreszta należy odróżnić ekonomię od nauk o zarządzaniu. Nie wymagajmy, żeby studenci zarządzania zasobami ludzkimi, czy psychologii zarządzania byli wielce biegli w matematyce, jak nie wymaga tego nikt od psychologów (choć psychologowie również korzystaja z matematyki zwłaszcza ze statystyki).
nie wiem skad masz takie wrazenie, ale nie uwazam ze tak wlasnie jest. Swiat się zmienia. Moim zdaniem przecietny absolwent ekonomii obecny nie jest tak „dobry” jak przeciętny absolwent kilka lat temu. Druga połowa lat 90-tych to boom na studia ekonomicznie, calkowicie uzasadniony, choc zjawisko troche się wymknelo spod kontroli. Coraz łatwiej dostać się na ekonomie nawet na publicznych uczelniach, to znak czasów, a tzn, ze konkurencja jest mniejsza. Na matematyce jest jednak inaczej. Może nie jest trudno się dostac, ale duzo osob odpada po pierwszej czy drugiej sesji, często próbuja jeszcze raz i ze swietnymi wynikami kończa wymarzony kierunek, wiec nie chce nikogo zniechęcac (zwłaszcza Freya : ) ), po drugie rynek jest nasycony absolwentami ekonomii, a matematyka jest i będzie dlugo unikalna. I wierz mi w społeczenstwie isnieje wielki szacunek do studentów i absolwetnów matematyki. Zreszta o jakich trendach mowisz, przeciez jest kryzyskuch2r pisze:nie wiem czy już rozglądałeś się za jakąś pracą/praktykami... ja już miałem taką przyjemność i mogę powiedzieć, że w chwili obecnej panuje trend, aby zatrudniać "fachowców" po studiach ekonomicznych..
Zauwazyłam, ze problem jest raczej w tym , ze często absolwenci matematyki maja poczucie „braku zawodu”, niezbyt dobrze wiedza co chcieliby robić w życiu, nie wiedzą na jakie ogłoszenia wysyłać aplikacje, i tutaj wygrywają studenci ekonomii, którzy przeciętnie maja lepsze rozeznanie. Ale to już nie problem studiów tylko bardziej samych studentów. Jeżeli ktos wie, ze nie czeka go kariera naukowa ani praca w szkole zamiast 5 lat beztrosko spedzac w przestarzeniach Banacha i zbiorach borelowskich warto pomyslec o tym w jakim kierunku będzie się rozwijal po studiach troche wczeniej niż po wakacjach po piatym roku..
A teraz trochę prywaty :]
Jeśli chodzi o wrocław polecam uniwerek. Politechnika ma bardzo dużo zalet, nie zaprzeczam. Ale uniwersytet w tych specjalnosciach stosowanych prezentuje coraz lepszą oferte i myślę że to będzie kontynuowane. No a jeśli ktos mysli o matematyce teoretycznej czy nauczycielskiej to nawet nie ma co polemizować.
A tak zupelnie z innej beczki na uniwersytecie jest niepowtarzalny klimat.
Na temat nauczycieli akademickich wypowiadac sie nie bede, bo kazdy chwali swoja uczelnie
ale jesli chodzi o studentow to jak dla mnie są troche bardziej zakreceni
Ale oczywiście można się ze mna nie zgadzac.
:)
-
Jan Kraszewski
- Administrator

- Posty: 36045
- Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 6 razy
- Pomógł: 5340 razy
Politechnika a uniwersytet - studia matematyczne.
Raczej uproszczenie niż stereotyp. Chodziło mi o to, że jak matematyk pójdzie do pracy i poczuje jakiś brak w zakresie ekonomii, to będzie mu łatwiej go uzupełnić, niż ekonomiście brak z matematyki.sigma_algebra1 pisze:Nie do końca się zgodzę z Doktorem Kraszewskim. Tzn to też jest stereotyp. Ekonomia to ogromna dziedzina i naprawde niewielu absolwentów studiów ekonomicznych można nazwać „ekonomistami”. A to że osoba inteligentna, a za taka można przeciętnie uznać absolwenta matematyki jest w stanie ogarnąć jakis zakres wiedzy i umiejetnosci zwiazanej z róznymi aspektami aktywnosci ekonomicznej to nic dziwnego. Ale „ekonomii” jako takiej się w ten sposób nie nauczy. Do tego jak do wszytskiego potrzebne faktyczne zainteresowanie i pasja. A to, że matematyki trudno się uczyć w ramach samouctwa to fakt. Oczywiście dla przeciętnego człowieka a nie jakiego Stefana BanachaJan Kraszewski pisze: Prawda, prawda, zawsze mówię, że matematyk się ekonomii nauczy, a odwrotnie raczej nie.
Tutaj chodziło o porównanie np. z "Zachodem". Tam ekonomia uznawana jest za naukę ścisłą i jej nauka obejmuje dużo matematyki. Na uczelniach ekonomicznych w Polsce (także na SGH) matematyka jest wykładana w bardzo ograniczonym zakresie. A oficjalna nomenklatura jest taka, jak napisałem.sigma_algebra1 pisze:Nie wiem jaka jest nomenklatura, ale z pewnością jest nauką społeczną.
A jeśli chodzi o aktuariuszy to o ile wiem są to przede wszystkim matematycy i paru fizyków.
JK
-
Rogal
- Użytkownik

- Posty: 4992
- Rejestracja: 11 sty 2005, o 22:21
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: a z Limanowej
- Podziękował: 1 raz
- Pomógł: 422 razy
Politechnika a uniwersytet - studia matematyczne.
sigma_algebra1
Jako wywołany delikatnie do tablicy stwierdzam, że żadnego stereotypu nie powieliłem celowo, być może akurat uczelnie w niego trafiły - znam po prostu materiał studiów pierwszego i drugiego roku informatyki u nas na UJ i na AGH i wiem, komu łatwiej jest i kto na co stawia.
Jako wywołany delikatnie do tablicy stwierdzam, że żadnego stereotypu nie powieliłem celowo, być może akurat uczelnie w niego trafiły - znam po prostu materiał studiów pierwszego i drugiego roku informatyki u nas na UJ i na AGH i wiem, komu łatwiej jest i kto na co stawia.
- kuch2r
- Użytkownik

- Posty: 2285
- Rejestracja: 18 paź 2004, o 18:27
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław/Ruda Śląska
- Podziękował: 9 razy
- Pomógł: 408 razy
Politechnika a uniwersytet - studia matematyczne.
odnośnie wypowiedzi Sigmy
moje stwierdzenie co do problemów z matematyką nie dotyczyło grona wszystkich studentów uczeszczających na studia ekonomiczne tylko pewnej jej części...
skąd się bierze moja opinia... otóż z doświadczenia, mam przyjemność uczęszczania na uczelnie matematyczną oraz ekonomiczną i takie są moje obserwacje co do większości osób...
Co do trendów... zapraszam jeszcze raz na strony o tematyce związanej z ofertami pracy... ponadto zajrzyj sobie na strony instytucji, które prowadzą rekrutację na praktyki....
90 % obija się o wymóg studiów ekonomicznych...
wystarczy przeprowadzić prostą analizę i przyjrzeć się liczbie ofert dla osób po studiach ekonomicznych oraz po studiach matematycznych..
i odnosząc się do tego wspomnianego aktuariusza... jest to dość hermetyczna grupa licząca w Polsce ok. 200 osób... przez ostatni rok chyba spotkałem z kilkoma ofertami pracy dla aktuariusza..
moje stwierdzenie co do problemów z matematyką nie dotyczyło grona wszystkich studentów uczeszczających na studia ekonomiczne tylko pewnej jej części...
skąd się bierze moja opinia... otóż z doświadczenia, mam przyjemność uczęszczania na uczelnie matematyczną oraz ekonomiczną i takie są moje obserwacje co do większości osób...
Co do trendów... zapraszam jeszcze raz na strony o tematyce związanej z ofertami pracy... ponadto zajrzyj sobie na strony instytucji, które prowadzą rekrutację na praktyki....
90 % obija się o wymóg studiów ekonomicznych...
wystarczy przeprowadzić prostą analizę i przyjrzeć się liczbie ofert dla osób po studiach ekonomicznych oraz po studiach matematycznych..
i odnosząc się do tego wspomnianego aktuariusza... jest to dość hermetyczna grupa licząca w Polsce ok. 200 osób... przez ostatni rok chyba spotkałem z kilkoma ofertami pracy dla aktuariusza..
-
Jan Kraszewski
- Administrator

- Posty: 36045
- Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 6 razy
- Pomógł: 5340 razy
Politechnika a uniwersytet - studia matematyczne.
Widzisz, te oferty niekoniecznie są ogólnie dostępne. Znajomy aktuariusz twierdzi, że jest duże zapotrzebowanie na jego usługi.kuch2r pisze:odnosząc się do tego wspomnianego aktuariusza... jest to dość hermetyczna grupa licząca w Polsce ok. 200 osób... przez ostatni rok chyba spotkałem z kilkoma ofertami pracy dla aktuariusza..
JK
-
xiikzodz
- Użytkownik

- Posty: 1862
- Rejestracja: 4 paź 2008, o 02:13
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Lost Hope
- Podziękował: 28 razy
- Pomógł: 502 razy
Politechnika a uniwersytet - studia matematyczne.
Nie mam zbyt dużego pojęcia, jak to jest z absolwentami ekonomii i matematyki i ich zatrudnianiem w Polsce. Z mikrowywiadu zrobionego przeze mnie wczoraj na spotkaniu ze znajomymi, wielu z nich to pracodawcy np. w zakresie handlu i PR, wyszło coś takiego. Absolwentów ekonomii chętnie zatrudnia się na stanowiskach typu specjalista ds. handlu, czy promocji oraz w rachunkowości (a w ogóle najwięcej bodajże na stanowisku "asystenta", ale nie chcę rozwijać, bo to wrażliwy temat). Takich stanowisk jest istotnie więcej, niż np. związanych z projektami dla firm. Znajomy handlowiec kilka lat pracował dla dużej lokalnej firmy, ale narzekał na brak możliwości rozwoju i się usamodzielnił. Pracuje wciąż głównie dla tej samej dużej firmy, tylko już w charakterze zleceniobiorcy. To jeden z przykładów, na podstawie których można odnieść wrażenie, że dla mas ekonomistów wylewających się rokrocznie na rynek zawsze będzie zajęcie, ale być może niekoniecznie dające spełnienie i satysfakcję. Znacznie poprawia się sytuacja wraz ze zdobyciem MBA, ale ta ścieżka nie jest przecież zarezerwowana wyłącznie dla absolwentów zarządzania i ekonomii (często oba kierunki prowadzą wydziały ekonomii). Jeśli zaś chodzi z kolei o absolwentów kierunków ścisłych, to być może trudniej znaleźć pracę i być może na początku trzeba będzie pójść na jakiś kompromis, ale ostatecznie łatwiej im będzie znaleźć samodzielne miejsce przy jakimś większym przedsięwzięciu, szczególnie na styku nauki i przemysłu, czyli tam, gdzie aktualnie ląduje coraz więcej kapitału.
-
sigma_algebra1
- Użytkownik

- Posty: 380
- Rejestracja: 3 maja 2007, o 22:44
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Wrocław
- Pomógł: 92 razy
Politechnika a uniwersytet - studia matematyczne.
pewnie tak własnie bylo, ale znalazloby sie tez kilku studentow matematyki, ktorzy z matematyki orłami nie sąkuch2r pisze:odnośnie wypowiedzi Sigmy
moje stwierdzenie co do problemów z matematyką nie dotyczyło grona wszystkich studentów uczeszczających na studia ekonomiczne tylko pewnej jej części...
w jakies czesci masz racje i bedzie to zjawisko sie pogłebiac, kiedys wymogiem dostania sie na uczelnie ekonomiczne bylo zdanie egzaminu z matematyki, a pozniej matury z matematyki, teraz na niektore wydziały wystarczy historia lub geografia, to mowi samo za siebiekuch2r pisze: skąd się bierze moja opinia... otóż z doświadczenia, mam przyjemność uczęszczania na uczelnie matematyczną oraz ekonomiczną i takie są moje obserwacje co do większości osób...
Przegladam czesto oferty pracy i masz rację niełatwo znaleźć jako wymagania studia matematyczne ( choc ostatnio widziałam w firmie ubezpieczeniowej). No ale znowu to nie dowodzi Twojej tezy. Mnie wymóg ukończenia studiów matematycznych w ogłoszenie dla specjalisty od handlu czy logistyki, gdzie matematyk mogły spokojnie sobie dać radę, zdecydowanie by zdziwił. To jak kombajn do koszenia traawnika. Nie oznacza to jednak, że automatycznie taki kandydat zostanie odrzucony. To tak jakby się przejmować tym, że zawsze oferują pracę w młodym ambitnym i prężnie rozwijającym się zespolekuch2r pisze: Co do trendów... zapraszam jeszcze raz na strony o tematyce związanej z ofertami pracy... ponadto zajrzyj sobie na strony instytucji, które prowadzą rekrutację na praktyki....
90 % obija się o wymóg studiów ekonomicznych...
wystarczy przeprowadzić prostą analizę i przyjrzeć się liczbie ofert dla osób po studiach ekonomicznych oraz po studiach matematycznych..
Zreszta. Czy jakies HP i inne tego typu organizacje zatrudniaja tylo ekonomistow w dzialach o ekonomicznym charakterze? Skończ iberystyke , znaj dwa jezyki a najlepiej pojedz gdzies jesczze na stypendium, sami Cie wyszukaja i zatrudnia, zrobia kilka szkolen i bedziesz pracowal w dziale rachunkowosci. Tak to dziala.
Naprawdę matematycy znajdują pracę. Myśle że kilka lat temu było gorzej. Znajduja tam gdzie liczą się umiejętności analityczne, znajomośc baz danych, podstawy programowania, znajomosc statystyki . Jest sektor finansowy: banki, firmy ubezpieczeniowe, sa działy analiz w innych firmach, są nawet firmy farmaceutyczne. Oczywiście to nie wyglada tak masowo jakbyś chcial i koncentruje sie w dużych miastach, no ale z tym nalezy sie pogodzić , że atrakcyjna praca dla matematyka to praca w dużym ośrodku, w centrali firmy.
Ale z drugiej strony matematykę we Wrocławiu na dwóch uczelniach konczy mniej niż 180 osob rocznie (tak szacuję z grubsza). Na samym uniwersytecie obecnie ekonomicznym studiuje łacznie 18 tys ludzi a dodaj do tego wydziały zarządzania i ekonomii uniwersytetu, politechniki, nie mowiac juz o szkolach prywatnych. Roznica skali jest ogromna. Dlatego nigdy nie bedzie się mowilo w mediach o bezrobociu wsrod matematykow, chocby i ono było duże
Zgadza się, ale czy myslisz ze w firmach ubezpieczeniowych pracuja sami aktuariusze? Czasami jest jeden, w Warszawie moze szesciu. Jest zapewne spora grupa osób które sa w trakcje zdawania egzaminów, a inni nawet do nich nie podchodzą. Nie ma takiej potrzeby. Aktuariusz to sa uprawnienia a praca w dziale aktuarialnym to jednak cos innego. Chciałam Ci tylko pokazac ze sa prestizowe zawody, ktore sa zdominowane przez matematyków. A to ze ta grupa jest waska to akurat wcale nie jest zle, oplaca sie wiec postarac zeby do niej dolaczyckuch2r pisze: i odnosząc się do tego wspomnianego aktuariusza... jest to dość hermetyczna grupa licząca w Polsce ok. 200 osób... przez ostatni rok chyba spotkałem z kilkoma ofertami pracy dla aktuariusza..