Dumel ma rację. Bez kitu w tamtym dowodzie jest lukaDumel pisze:ale ten lemat przecież leci w drugą stronę:
[LX OM] I etap
-
michaln90
- Użytkownik

- Posty: 68
- Rejestracja: 22 cze 2008, o 11:14
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Lublin
- Pomógł: 1 raz
[LX OM] I etap
-
xiikzodz
- Użytkownik

- Posty: 1862
- Rejestracja: 4 paź 2008, o 02:13
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Lost Hope
- Podziękował: 28 razy
- Pomógł: 502 razy
[LX OM] I etap
Heh, widze, ze trzeba to napisac slowami, bo inaczej ciagle beda watpliwosci:
W dowodzi przez indukcje w zalozeniu indukcyjnym mamy:
\(\displaystyle{ w(f_i)=f_i}\), dla \(\displaystyle{ i=0,1,2,...,n}\)
Owszem, chcemy pokazac, ze:
\(\displaystyle{ w(f_{n+1})=f_{n+1}}\)
ALE
nie probujemy w ogole obliczac \(\displaystyle{ w(f_{n+1})}\)
tylko bierzemy sobie taka liczbe \(\displaystyle{ T}\), ze
\(\displaystyle{ w(T)=f_{n+1}}\)
a dopiero potem okazuje sie, ze \(\displaystyle{ T=f_{n+1}}\).
Czyli te kongruencje sa postaci:
\(\displaystyle{ T-f_i | w(T)-w(f_i)}\)
Teraz
\(\displaystyle{ w(T)-w(f_i)=f_{n+1}-f_i}\)
na mocy definicji \(\displaystyle{ T}\) i zalozenia indukcyjnego. I stad taki a nie inny wyglad tych kongruencji.
W szczegolnosci dla \(\displaystyle{ f_1}\) ta sama procedura:
Niech \(\displaystyle{ w(t)=1=f_1}\)
Wowczas:
\(\displaystyle{ t-0|w(t)-w(0)=1-0}\), czyli \(\displaystyle{ t|1}\), czyli \(\displaystyle{ t=\pm 1}\).
Sadze, ze masz dobrze michaln90, tylko glowa ci psikusa zrobila i odwrocilo ci sie.
W dowodzi przez indukcje w zalozeniu indukcyjnym mamy:
\(\displaystyle{ w(f_i)=f_i}\), dla \(\displaystyle{ i=0,1,2,...,n}\)
Owszem, chcemy pokazac, ze:
\(\displaystyle{ w(f_{n+1})=f_{n+1}}\)
ALE
nie probujemy w ogole obliczac \(\displaystyle{ w(f_{n+1})}\)
tylko bierzemy sobie taka liczbe \(\displaystyle{ T}\), ze
\(\displaystyle{ w(T)=f_{n+1}}\)
a dopiero potem okazuje sie, ze \(\displaystyle{ T=f_{n+1}}\).
Czyli te kongruencje sa postaci:
\(\displaystyle{ T-f_i | w(T)-w(f_i)}\)
Teraz
\(\displaystyle{ w(T)-w(f_i)=f_{n+1}-f_i}\)
na mocy definicji \(\displaystyle{ T}\) i zalozenia indukcyjnego. I stad taki a nie inny wyglad tych kongruencji.
W szczegolnosci dla \(\displaystyle{ f_1}\) ta sama procedura:
Niech \(\displaystyle{ w(t)=1=f_1}\)
Wowczas:
\(\displaystyle{ t-0|w(t)-w(0)=1-0}\), czyli \(\displaystyle{ t|1}\), czyli \(\displaystyle{ t=\pm 1}\).
Sadze, ze masz dobrze michaln90, tylko glowa ci psikusa zrobila i odwrocilo ci sie.
Ostatnio zmieniony 4 lis 2008, o 12:57 przez xiikzodz, łącznie zmieniany 2 razy.
[LX OM] I etap
odnośnie 7:
wielomiany postaci
\(\displaystyle{ W(x) = \frac{x+b}{a}}\) dla a,b \(\displaystyle{ \in {Z}}\)
spełniają warunki zadania
ogólnie wielomiany
\(\displaystyle{ {Z} {A}}\) gdzie \(\displaystyle{ {Z} {A}}\)
spełniają warunki zadania
niestety dowód byłby pełny gdybym udowodnił, że jeżeli wielomian przyjmuje nieskończenie wiele wartości całkowitych dla całkowitych x to istnieje w liczbach całkowitych rozwiązanie równia
\(\displaystyle{ W(x) = f _{n}}\)
a co do reszty
5 - indukcja
6 - trójkąty podobne (przystające) i kąty na kole
8 - brak
wielomiany postaci
\(\displaystyle{ W(x) = \frac{x+b}{a}}\) dla a,b \(\displaystyle{ \in {Z}}\)
spełniają warunki zadania
ogólnie wielomiany
\(\displaystyle{ {Z} {A}}\) gdzie \(\displaystyle{ {Z} {A}}\)
spełniają warunki zadania
niestety dowód byłby pełny gdybym udowodnił, że jeżeli wielomian przyjmuje nieskończenie wiele wartości całkowitych dla całkowitych x to istnieje w liczbach całkowitych rozwiązanie równia
\(\displaystyle{ W(x) = f _{n}}\)
a co do reszty
5 - indukcja
6 - trójkąty podobne (przystające) i kąty na kole
8 - brak
-
xiikzodz
- Użytkownik

- Posty: 1862
- Rejestracja: 4 paź 2008, o 02:13
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Lost Hope
- Podziękował: 28 razy
- Pomógł: 502 razy
[LX OM] I etap
Rozwiazanie kilka postow wyzej poprawione tak, zeby bylo widac. Faktycznie, sprawdzenie dla 1 bylo dosc niejasne...
Fragment zmieniony wyraznie zaznaczony w pseudotagach [EDIT][EDIT].
Jelen: wielomian \(\displaystyle{ w(x)=x^2}\) przyjmuje nieskonczenie wiele wartosci calkowitych, ale nie wszystkie \(\displaystyle{ f_n}\) sa kwadratami liczb calkowitych.
Fragment zmieniony wyraznie zaznaczony w pseudotagach [EDIT][EDIT].
Jelen: wielomian \(\displaystyle{ w(x)=x^2}\) przyjmuje nieskonczenie wiele wartosci calkowitych, ale nie wszystkie \(\displaystyle{ f_n}\) sa kwadratami liczb calkowitych.
-
Piotr Rutkowski
- Użytkownik

- Posty: 2086
- Rejestracja: 26 paź 2006, o 18:08
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 22 razy
- Pomógł: 390 razy
[LX OM] I etap
Tak jak się spodziewałem, dość ciężko Miałem rację, że się nawet za to nie brałem. Resztę mam jak Sylwek.xiikzodz pisze:Moim zdaniem to wlasnie ludzie, ktorym to zadanie 7 zajelo tydzien myslenia powinni sie pochwalic. Musieli znalezc jakies niesamowicie eleganckie rozwiazania... Mnie zajelo pol godziny, ale rozwiazanie nie zawiera zadnego pomyslu:
Wielokrotnie skorzystam z faktu:
(F) Jesli \(\displaystyle{ w\in\mathbb{Z}[x]}\), to \(\displaystyle{ w(a)-w(b)\in(a-b)\mathbb{Z}}\) dla dowolnych \(\displaystyle{ a,b\in\mathbb{Z}}\).
Redukcje:
1. Mozemy przyjac, ze \(\displaystyle{ w(0)=0}\), w przeciwnym razie rozwazamy \(\displaystyle{ v(x)=w(x-a)}\), dla \(\displaystyle{ w(a)=0=F_0}\).
2. Na mocy (F) \(\displaystyle{ w(1)=\pm 1}\), bo
[EDIT]
jesli \(\displaystyle{ w(x)=1}\), to \(\displaystyle{ x=x-0|w(x)-w(0)=1-0=1}\),
[EDIT]
wiec zalozmy tez, ze \(\displaystyle{ w(1)=1}\) rozwazajac w razie potrzeby \(\displaystyle{ -w(x)}\).
Teraz przez indukcje:
Sprawdzamy wielokrotnie wykorzystujac (F) oraz umiejetnosci nabyte w trakcie nauczania poczatkowego, ze \(\displaystyle{ w(F_i)=F_i}\) dla \(\displaystyle{ i=1,2,3,4,5}\) (brzydkie, ale na poziomie szkoly podstawowej).
Zalozenie indukcyjne: Przypuscmy, ze dla pewnej liczby \(\displaystyle{ n>5}\) oraz dowolnego \(\displaystyle{ k\le n}\) zachodzi:
\(\displaystyle{ w(F_k)=F_k}\).
Pokazemy, ze \(\displaystyle{ w(F_{n+1})=F_{n+1}}\)
Niech \(\displaystyle{ w(T)=F_{n+1}}\).
Na mocy (F) i zalozenia indukcyjnego mamy:
\(\displaystyle{ T-F_i|F_{n+1}-F_i}\) dla \(\displaystyle{ i=0,1,...,n}\).
Potrzebne mi tylko beda przypadki \(\displaystyle{ i=0,1,n}\) (uzycie przypadku \(\displaystyle{ i=n-1}\) skraca zapis, ale pogarsza czytelnosc), czyli:
(1) \(\displaystyle{ T|F_{n+1}}\)
(2) \(\displaystyle{ T-1|F_{n+1}-1}\)
(3) \(\displaystyle{ T-F_n|F_{n+1}-F_n=F_{n-1}}\)
Do tego momentu chyba wszyscy doszli na przyklad po lekcji matematyki... Sztuka polegala jedynie na tym, zeby zauwazyc, teraz juz bliziutko i prosto.
Na mocy (3):
\(\displaystyle{ T-F_{n}| F_{n-1}}\) skad
\(\displaystyle{ \boxed{T\ge F_n}}\)
LUB
\(\displaystyle{ 0\le F_n-T|F_{n-1}}\), skad albo
\(\displaystyle{ F_n-T=F_{n-1}}\) czyli \(\displaystyle{ T=F_{n-2}}\), co jest sprzeczne z zalozeniem indukcyjnym
albo
\(\displaystyle{ F_n-T\le\frac 12 F_{n-1}}\) skad
\(\displaystyle{ \boxed{T\ge F_n-\frac{F_{n-1}}{2}>F_n-F_{n-2}=F_{n-1}}}\).
Zatem z (3) wynika:
(*) \(\displaystyle{ 3T\ge 3F_{n-1}>F_{n-2}+F_{n-1}+F_{n-1}=F_n+F_{n-1}=F_{n+1}}\).
Krotko:
(*) \(\displaystyle{ \boxed{T>\frac{F_{n+1}}{3}}}\)
Teraz do gry wkraczaja (1,2)
Na mocy (*) oraz (1), czyli \(\displaystyle{ T|F_{n+1}}\), mamy
\(\displaystyle{ \boxed{T\ge \frac{F_{n+1}}{2}}}\).
Skad jesli \(\displaystyle{ F_{n+1}>4}\), czyli dla \(\displaystyle{ n\ge 5}\), to
\(\displaystyle{ T-1\ge \frac{F_{n+1}}{2}-1>\frac{F_{n+1}-1}{3}}\)
skad na mocy
\(\displaystyle{ T-1|F_{n+1}-1}\)
mamy:
\(\displaystyle{ T-1\ge \frac{F_{n+1}-1}{2}}\)
Zatem
\(\displaystyle{ \boxed{T> \frac{F_{n+1}}{2}}}\),
czyli
\(\displaystyle{ T=F_{n+1}}\), bo \(\displaystyle{ T|F_{n+1}}\).
Pokazalismy, ze \(\displaystyle{ w(F_n)=F_n}\) dla kazdego \(\displaystyle{ n}\), czyli \(\displaystyle{ w(x)-x=0}\) (nieskonczenie wiele pierwiastkow), czyli \(\displaystyle{ w(x)=x}\). Przypominamy sobie redukcje i ostatecznie odpowiedz to wszystkie wielomiany postaci:
\(\displaystyle{ \pm x+a}\) dla \(\displaystyle{ a\in\mathbb{Z}}\).
To rozwiazanie jest dlugie i brzydkie, ale proste: wiadomo co trzeba robic krok po kroku, a sprawdzanie przypadkow wymaga umiejetnosci z podstawowki. Najwiekszy tu pomysl polega na tym, ze jesli \(\displaystyle{ a|b}\), to albo \(\displaystyle{ a=b}\), albo \(\displaystyle{ a\le\frac{b}{2}}\).
Btw., a gdzie są te uprgnione "szkolne" rozwiązania, na które tak czekałem
-
xiikzodz
- Użytkownik

- Posty: 1862
- Rejestracja: 4 paź 2008, o 02:13
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: Lost Hope
- Podziękował: 28 razy
- Pomógł: 502 razy
[LX OM] I etap
Ktora czesc tego rozwiazania nie jest szkolna?
1. Indukcja?
2. Podzielnosc w(a)-w(b) przez a-b?
3. Rozwiazanie nierownosci liniowej z modulem?
Nieszkolne byloby, gdyby uzywalo pojec, twierdzen spoza zakresu szkoly. Tu nawet rozumowanie jest prymitywne, zadnych niezmiennikow, zamieniania kolejnosci sumowania, szufladek, grafow etc.
Fakt, ze strasznie dlugie, ale to w zapisie, bo w glowie krotkie.
Jesli czegos z tego rozwiazania nie miales w szkole i to w pierwszych jej 8-9 latach, to mozesz np. napisac list ze skarga do ministra.
1. Indukcja?
2. Podzielnosc w(a)-w(b) przez a-b?
3. Rozwiazanie nierownosci liniowej z modulem?
Nieszkolne byloby, gdyby uzywalo pojec, twierdzen spoza zakresu szkoly. Tu nawet rozumowanie jest prymitywne, zadnych niezmiennikow, zamieniania kolejnosci sumowania, szufladek, grafow etc.
Fakt, ze strasznie dlugie, ale to w zapisie, bo w glowie krotkie.
Jesli czegos z tego rozwiazania nie miales w szkole i to w pierwszych jej 8-9 latach, to mozesz np. napisac list ze skarga do ministra.
Ostatnio zmieniony 4 lis 2008, o 14:03 przez xiikzodz, łącznie zmieniany 1 raz.
[LX OM] I etap
wiem, to fragment mojego dowodu którego mi brakło
ogólnie chdzilo o to że kazdy wielomian st conajmiej 2 nie przykmuje nieskonczenie wiele wartosci całkowitych bedacych wartościami innego wielomianu dla x całkowitych.
ogólnie chdzilo o to że kazdy wielomian st conajmiej 2 nie przykmuje nieskonczenie wiele wartosci całkowitych bedacych wartościami innego wielomianu dla x całkowitych.
- Sylwek
- Użytkownik

- Posty: 2692
- Rejestracja: 21 maja 2007, o 14:24
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Katowice
- Podziękował: 160 razy
- Pomógł: 664 razy
[LX OM] I etap
przykro mi, ale blef*Kasia pisze:to otrzymamy nieskończony układ kongruencji, którego nie można będzie rozwiązać (rozwiązaniem jest liczba w nieskończoności, a rozpatrujemy liczby całkowite)
Ponieważ dużo osób pisało, że ma 7., to może pojawią się prostsze rozwiązania
Ostatnio zmieniony 4 lis 2008, o 18:00 przez Sylwek, łącznie zmieniany 1 raz.
- limes123
- Użytkownik

- Posty: 665
- Rejestracja: 21 sty 2008, o 22:48
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Ustroń
- Podziękował: 26 razy
- Pomógł: 93 razy
[LX OM] I etap
Dostane jakies punkty za zadanie rozwiazane, w ktorym niestety jest kolizja oznaczen, czy raczej sie nie spodziewac? (konkretnie 8, w ktorym wyszly mi 2 punkty S, czego niestety nie zauwazylem)
-
Piotrusg
- Użytkownik

- Posty: 43
- Rejestracja: 30 wrz 2008, o 21:07
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Czewa
- Podziękował: 4 razy
- Pomógł: 3 razy
[LX OM] I etap
Miło mi 5 mam jak limes 2n-1 6 jak Sylwek 8 brak a 7 zaraz przedstawie
[ Dodano: 4 Listopada 2008, 15:53 ]
Otoz to jest "prawie" ciag Fibonacciego a tam zachodzi takie cos ze F(k2n) = F(kn)*F(kn+1)+ F(k)*F(k-1) gdzie to sa indeksy dolne. Dowod jest indukcyjny a potem korzystamy sobie tak wielomian W(k) ma pierwiastek bo f0=0 wiec zachodzi W(k)=(k-k0)*G(k) gdzie G(k) jest o stopien nizszy i tez wspolczynniki całkowite. Teraz 2 przypadki sa gdy W(k) jest pierwsza lub 0 lub 1 i drugi gdy W(k) jest złozona =a*b poniewaz W(k2n)=p*a*b to mozemy tak to ustawic zeby sprzecznosc była naprzykład k-k0=a i G(k)=b ale wtedy moze byc k2n-k0=a i G(k2n)= p*b wiec szprzecznosc i tak dochodzimy do wniosku ze to sie zachowuje jak liczba pierwsza wiec jest iloczynem 1 i samej siebie i kombinacje tego a potem jedyna słuszna postac jest gdy G(k)=+-1 wiec W(K) jest liniowy i ma postac W(K)=k-k0 lub W(k)=-k+k0 gdzie ko to całkowita
[ Dodano: 4 Listopada 2008, 15:53 ]
Otoz to jest "prawie" ciag Fibonacciego a tam zachodzi takie cos ze F(k2n) = F(kn)*F(kn+1)+ F(k)*F(k-1) gdzie to sa indeksy dolne. Dowod jest indukcyjny a potem korzystamy sobie tak wielomian W(k) ma pierwiastek bo f0=0 wiec zachodzi W(k)=(k-k0)*G(k) gdzie G(k) jest o stopien nizszy i tez wspolczynniki całkowite. Teraz 2 przypadki sa gdy W(k) jest pierwsza lub 0 lub 1 i drugi gdy W(k) jest złozona =a*b poniewaz W(k2n)=p*a*b to mozemy tak to ustawic zeby sprzecznosc była naprzykład k-k0=a i G(k)=b ale wtedy moze byc k2n-k0=a i G(k2n)= p*b wiec szprzecznosc i tak dochodzimy do wniosku ze to sie zachowuje jak liczba pierwsza wiec jest iloczynem 1 i samej siebie i kombinacje tego a potem jedyna słuszna postac jest gdy G(k)=+-1 wiec W(K) jest liniowy i ma postac W(K)=k-k0 lub W(k)=-k+k0 gdzie ko to całkowita
-
nivwusquorum
- Użytkownik

- Posty: 93
- Rejestracja: 31 maja 2007, o 17:53
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Chojnice
- Podziękował: 1 raz
- Pomógł: 3 razy
-
szablewskil
- Użytkownik

- Posty: 260
- Rejestracja: 18 maja 2007, o 21:42
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Kruszyny
- Podziękował: 14 razy
- Pomógł: 21 razy
[LX OM] I etap
Mógłby ktoś napisać pelne rozwiazanie do 5, bo naprawde nie mam pojecia jak tam indukcji uzyc. Z tej seri zrobilem 6 i 8
-
kubek1
- Użytkownik

- Posty: 249
- Rejestracja: 15 wrz 2008, o 19:35
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Syberia
- Podziękował: 15 razy
- Pomógł: 32 razy
[LX OM] I etap
Ja zrobiłem 7 trochę inaczej niż wszyscy, a czy dobrze czy źle, okaże się.
Niech:
\(\displaystyle{ W(x)=a_n*x^n+a_{n-1}*x^n-1+...+a_1x+a_0}\)
Podstawmy:
\(\displaystyle{ k=tf_n+b_n}\)
Przy czym: \(\displaystyle{ t}\) jest liczbą całkowitą, \(\displaystyle{ b_n}\) jest liczbą całkowitą niezależną od \(\displaystyle{ f_n}\).
Wówczas z własności danego ciągu:
\(\displaystyle{ W(tf_n+b_n)=W(tf_(n-1)+b_(n-1))+W(tf_(n-2)+b_(n-2))}\)
Ponieważ \(\displaystyle{ b_n}\) jest niezależne od \(\displaystyle{ f_n}\), a jak wiemy ze wzoru Bineta wartość \(\displaystyle{ f_n}\) zależy od \(\displaystyle{ n}\), więc \(\displaystyle{ b_n}\) nie zależy też od \(\displaystyle{ n}\), czyli \(\displaystyle{ b_n}\) jest stałą.
Oznaczmy więc:
\(\displaystyle{ b_n=l}\)
Mamy:
\(\displaystyle{ W(tf_n+l)=f_n}\)
Niech:
\(\displaystyle{ P(f_n)=W(tf_n+l)=f_n}\)
Czyli:
\(\displaystyle{ P(f_n)-f_n=0}\)
Niech więc:
\(\displaystyle{ Q(x)=P(x)-x}\)
Dla dowolnego n wielomian Q jest podzielny z twierdzenia Bezouta przez \(\displaystyle{ (x-f_0), (x-f_1),...,(x-f_n)}\), ma więc nieskończenie wiele pierwiastków, czyli jest zerowy, a to oznacza, że:
\(\displaystyle{ P(x)=x}\)
A stąd:
\(\displaystyle{ W(tx+l)=x}\)
Czyli:
\(\displaystyle{ W(x)=(x-l)/t}\)
Pamiętając, że wielomian ten ma współczynniki całkowite, \(\displaystyle{ t}\) musi być dzielnikiem liczby \(\displaystyle{ x-l}\), a więc:
\(\displaystyle{ t=1}\) lub \(\displaystyle{ t=-1}\)
Czyli:
\(\displaystyle{ W(x)=x-l}\) lub \(\displaystyle{ W(x)=-x+l}\)
Szukany wielomian ma więc ogólną postać:
\(\displaystyle{ W=x+b}\) lub \(\displaystyle{ W=-x+b}\)
W 5 wyszło mi podobnie jak większości 2n-1, w 6 aż 4 trójkąty były podobne, a 8 nie mam
Niech:
\(\displaystyle{ W(x)=a_n*x^n+a_{n-1}*x^n-1+...+a_1x+a_0}\)
Podstawmy:
\(\displaystyle{ k=tf_n+b_n}\)
Przy czym: \(\displaystyle{ t}\) jest liczbą całkowitą, \(\displaystyle{ b_n}\) jest liczbą całkowitą niezależną od \(\displaystyle{ f_n}\).
Wówczas z własności danego ciągu:
\(\displaystyle{ W(tf_n+b_n)=W(tf_(n-1)+b_(n-1))+W(tf_(n-2)+b_(n-2))}\)
Ponieważ \(\displaystyle{ b_n}\) jest niezależne od \(\displaystyle{ f_n}\), a jak wiemy ze wzoru Bineta wartość \(\displaystyle{ f_n}\) zależy od \(\displaystyle{ n}\), więc \(\displaystyle{ b_n}\) nie zależy też od \(\displaystyle{ n}\), czyli \(\displaystyle{ b_n}\) jest stałą.
Oznaczmy więc:
\(\displaystyle{ b_n=l}\)
Mamy:
\(\displaystyle{ W(tf_n+l)=f_n}\)
Niech:
\(\displaystyle{ P(f_n)=W(tf_n+l)=f_n}\)
Czyli:
\(\displaystyle{ P(f_n)-f_n=0}\)
Niech więc:
\(\displaystyle{ Q(x)=P(x)-x}\)
Dla dowolnego n wielomian Q jest podzielny z twierdzenia Bezouta przez \(\displaystyle{ (x-f_0), (x-f_1),...,(x-f_n)}\), ma więc nieskończenie wiele pierwiastków, czyli jest zerowy, a to oznacza, że:
\(\displaystyle{ P(x)=x}\)
A stąd:
\(\displaystyle{ W(tx+l)=x}\)
Czyli:
\(\displaystyle{ W(x)=(x-l)/t}\)
Pamiętając, że wielomian ten ma współczynniki całkowite, \(\displaystyle{ t}\) musi być dzielnikiem liczby \(\displaystyle{ x-l}\), a więc:
\(\displaystyle{ t=1}\) lub \(\displaystyle{ t=-1}\)
Czyli:
\(\displaystyle{ W(x)=x-l}\) lub \(\displaystyle{ W(x)=-x+l}\)
Szukany wielomian ma więc ogólną postać:
\(\displaystyle{ W=x+b}\) lub \(\displaystyle{ W=-x+b}\)
W 5 wyszło mi podobnie jak większości 2n-1, w 6 aż 4 trójkąty były podobne, a 8 nie mam
- Swistak
- Użytkownik

- Posty: 1856
- Rejestracja: 30 wrz 2007, o 22:04
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 99 razy
- Pomógł: 87 razy
[LX OM] I etap
To że BKM i MCL są podobne to się wyprowadza w minutę z treści, a tak naprawdę cały problem w zadaniu polega właśnie na tym żeby udowodnić, że te 2 są podobne co LMK. Ja to zadanie zrobiłem tak, że poprowadziłem dwusieczną kąta LQK i punkt przeciecia z okregiem oznaczyłem jako X i zauważyłem, że kątAXQ=kątQXK i gładko wyszło.
Ja w 5 udowodniłem że zawsze da się 2n-1 (bez pustego) i założyłem, że da się 2n (bez pustego). Obrałem sobie dowolny element z tego zbioru, wypisałe wszystkie zbiory, w których występuje, usunąłem ten element z naszego zbiori i udowodniłem, że łączna liczba podzbiorów spełniacjących warunki nie zmniejszy się o więcej niż 2, a zatem ze zbioru jednoelementowego pod odjęciu n-1 mamy otrzymać 2n-2(n-1)=2 podzbiory co jest niemożliwe.
Dowód z tym odjęciem dwójki przebiegał tak:
1. Wszystkie zbiory, które zawierają dany element się w sobie parami zawierają.
2. Po odjęciu danego elementu mamy o 1 zbiór mniej (bo w zbiorze wypełnonym mamy wszystkie podzbiory elementowe).
3. Maksymalnie 1 ze zbiorów, które były przed odjęciem może być taki sam jak po odjęciu, bo inczej by nie spełniały warunków.
4. Odjęcie tego elementów nie powoduje tego, że inny podzbior spełniający warunki przed odjęciem nie będzie spełniał warunków po odjęciu.
Ja w 5 udowodniłem że zawsze da się 2n-1 (bez pustego) i założyłem, że da się 2n (bez pustego). Obrałem sobie dowolny element z tego zbioru, wypisałe wszystkie zbiory, w których występuje, usunąłem ten element z naszego zbiori i udowodniłem, że łączna liczba podzbiorów spełniacjących warunki nie zmniejszy się o więcej niż 2, a zatem ze zbioru jednoelementowego pod odjęciu n-1 mamy otrzymać 2n-2(n-1)=2 podzbiory co jest niemożliwe.
Dowód z tym odjęciem dwójki przebiegał tak:
1. Wszystkie zbiory, które zawierają dany element się w sobie parami zawierają.
2. Po odjęciu danego elementu mamy o 1 zbiór mniej (bo w zbiorze wypełnonym mamy wszystkie podzbiory elementowe).
3. Maksymalnie 1 ze zbiorów, które były przed odjęciem może być taki sam jak po odjęciu, bo inczej by nie spełniały warunków.
4. Odjęcie tego elementów nie powoduje tego, że inny podzbior spełniający warunki przed odjęciem nie będzie spełniał warunków po odjęciu.

