miki999 pisze:Jeżeli fizyk ma ochotę pójść w tym kierunku- nie ma sprawy, chemik- również nie widzę przeszkód, ale mimo szacunku dla matematyki osobiście nie widzę dla niej tam miejsca.
Moim zdaniem jest to bardzo mylny sąd. Biomatematyka (albo inaczej biologia matematyczna) ma już mocno ugruntowaną pozycję w świecie nauk. Pozornie może się wydawać, że rzeczywiście chemikowi czy fizykowi jest bliżej do biologii (w pewnych dziedzinach na pewno jest), ale kto ma pomóc biologom jak nie matematyk w modelowaniu zachowania populacji, procesów ewolucyjnych, rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych, żeby wymienić tylko kilka powszechnie znanych tematów. Parę słów o biomatematyce można znaleźć na angielskiej wikipedii:
Zadanie matematyka nie polega oczywiście na tym, że ma na wylot poznać jakiś kawałek biologii, a potem samodzielnie prowadzić badania - to jest niemożliwe. Matematycy od wielu już lat po prostu współpracują z biologami (albo można powiedzieć, że są na ich usługach

), wykonując to, co umieją najlepiej - budować modele, analizować dane itp. Nie da się współpracować, nie mając żadnej płaszczyzny porozumienia, dlatego matematycy najczęściej dokształcają się sami w odpowiednim kierunku.
Można by rzec: "ok, matematyk może skończyć specjalność teoretyczną albo zastosowania, a potem jeśli chce się zajmować zawodowo biomatematyką, będzie w stanie sam się douczyć potrzebnych rzeczy - po co zaraz tworzyć nową specjalność na studiach i 'masowo produkować' biomatematyków". Pewnie trochę w tym racji jest, niektórzy zostali biomatematykami właśnie w ten sposób, ale są też argumenty za nową specjalnością. Nie wiem już kto był pomysłodawcą i głównym motorem działań na rzecz utworzenia tej specjalności: nasi matematycy czy ich znajomi biolodzy - ale to właśnie owi biolodzy twierdzą, że absolwenci takiej specjalności będą (są) potrzebni. Na przykład w Krakowie realizowany jest projekt Park LifeScience (, jedna trzecia już jest), gdzie swoją siedzibę będzie mieć mnóstwo firm z branży.
Nie miałem tu na myśli konkretnie UJ, ale wszystkie uczelnie oferujące takie specjalności (z bardzo modnymi przedrostkami).
Doskonale rozumiem ten sceptycyzm, sam zresztą podzielam pogląd, że jest mnóstwo kierunków, które poza modną nazwą i ładnym dyplomem niczego nie oferują. Nie będę zaprzeczał, że biomatematyka brzmi modnie i że chcielibyśmy jej popularność wykorzystać, przyciągając do nas studentów. Ale chcemy robić to z głową, a nie produkować nikomu niepotrzebnych nibyspecjalistów.
Nawiasem mówiąc, nie wymyśliliśmy tu prochu, bo nie jesteśmy ani pierwszą, ani jedyną uczelnią w Polsce, która oferuje taką specjalność (choć nie wiem czy w takiej samej formie).
Pozdrawiam,
Piotr Jucha