Bandą nadętych ważniaków od których wiele zależy...?luka52 pisze:A kimże są ludzie w MEN aby decydować o tym jaki przedmiot jest dla mnie ważny i muszę go zdawać na maturze
niestety.

Bandą nadętych ważniaków od których wiele zależy...?luka52 pisze:A kimże są ludzie w MEN aby decydować o tym jaki przedmiot jest dla mnie ważny i muszę go zdawać na maturze



Jeśli tak to się zgadzam w całej rozciągłości.luka52 pisze:Nie o to mi chodziło - dla mnie w MEN mogą siedzieć nawet najtęższe umysły tego świata. Chodzi o ograniczanie możliwości wolnego wyboru.




Nie mówię, że uznaję wagi języka polskiego, jak powiedziałem: Język polski szlifujący poprawną wymowę/pisownię oraz bogactwo językowe rozumiem ale lektury nie. Przynajmniej nie w takiej ilości.Studiuję kierunek bardzo ścisły, a jednak potrafię uznać wagę języka ojczystego.
Może mieć wpływ na osobowość, np powieści na temat 2 wojny światowej, ale w tym wieku już jest trochę za późno na uczłowieczanie. Ja w środowisku pod wpływem lektur jakieś wielkiej zmiany nie zauważyłem.Znajomość literatury świadczy o obyciu człowieka.


To się nazywa wykształcenie ogólne i każdy powinien je posiadać, bo tu jest właśnie to, co odróżnia wszystkich od inteligencji. Można być super specjalistą od nauk ścisłych, ale jakieś podstawy języka ojczystego trzeba mieć.Raziel pisze:A ja nie kumam czemu polski musi być na maturze? Jakiś argumencik?
85%, jak nie więcej języka polskiego w szkołach średnich to lektury i pytanie po co mi znajomość np Makbeta na Inżynierii Środowiska?
a szkoda, wiersze "naszych romantycznych wieszczy" są czasami naprawdę genialne (chociaż też zależy)sztuczne zęby pisze:A o takich pierdołach jak filozofia i tym podobne, związane z językiem polskim to tylko po pijaku, bo inaczej takie brednie mi przez łeb nie przechodzą. A już w szczególności nie mogę znieść naszych romantycznych wieszczy.

Zgadzam się ale i vice versa tzn. można być specjalistą od języka ojczystego, ale jakieś podstawy matematyki trzeba znać. Dlatego na maturze powinna być i matematyka i polski moim zdaniem to jest jedyne słuszne rozwiązanie.Calasilyar pisze:To się nazywa wykształcenie ogólne i każdy powinien je posiadać, bo tu jest właśnie to, co odróżnia wszystkich od inteligencji. Można być super specjalistą od nauk ścisłych, ale jakieś podstawy języka ojczystego trzeba mieć.Raziel pisze:A ja nie kumam czemu polski musi być na maturze? Jakiś argumencik?
85%, jak nie więcej języka polskiego w szkołach średnich to lektury i pytanie po co mi znajomość np Makbeta na Inżynierii Środowiska?

Znać podstawy? - Być może wypada lub nie, ale po pierwsze - po co od razu matura? Po drugie - jeżeli ktoś się nie chce uczyć matematyki to jest to jego własny wybór.Raziel pisze:Zgadzam się ale i vice versa tzn. można być specjalistą od języka ojczystego, ale jakieś podstawy matematyki trzeba znać.
DlaczegoRaziel pisze:Dlatego na maturze powinna być i matematyka i polski moim zdaniem to jest jedyne słuszne rozwiązanie.

Tak jak napisałem niżej matematyka i język ojczysty to podstawa, o tyle o ile nie znając języka czy matematyki nie nauczymy się np biologi, o tyle nieznajomość biologi nie stoi na przeszkodzie w nauce matematyki czy polskiego.luka52 pisze:Znać podstawy? - Być może wypada lub nie, ale po pierwsze - po co od razu matura? Po drugie - jeżeli ktoś się nie chce uczyć matematyki to jest to jego własny wybór.Raziel pisze:Zgadzam się ale i vice versa tzn. można być specjalistą od języka ojczystego, ale jakieś podstawy matematyki trzeba znać.
A no dla tego, że człowiek z maturą musi przedstawiać jakiś poziom intelektualny, a matematyka i polski to podstawa na całej linii życia społecznego (dobra wiem, że umiejętność rozwiązywania np: funkcji kwadratowej rzadko się przydaje w życiu codziennym ale to już inna kwestia).luka52 pisze:DlaczegoRaziel pisze:Dlatego na maturze powinna być i matematyka i polski moim zdaniem to jest jedyne słuszne rozwiązanie.
