Trudność całek

Dyskusje o matematykach, matematyce... W szkole, na uczelni, w karierze... Czego potrzeba - talentu, umiejętności, szczęścia? Zapraszamy do dyskusji :)
Awatar użytkownika
smigol
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 3411
Rejestracja: 20 paź 2007, o 23:10
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 89 razy
Pomógł: 353 razy

Trudność całek

Post autor: smigol »

pipol, myślę, że wiesz o co mi chodziło.
Jak ma chęć to niech się uczy czego chce. Ja wyraziłem tylko swoje zdanie. Jeśli uczy się całek nie mając pojęcia czym jest tak naprawdę pochodna (umie tylko ją obliczać) to chyba coś jest nie w porządku. Wątpię, żeby Stanisław Ulam w ten właśnie sposób się uczył.
deges
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 36
Rejestracja: 7 gru 2010, o 17:38
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Poznań
Podziękował: 1 raz

Trudność całek

Post autor: deges »

Co to pochodna mniej więcej wiem, także to tak do końca nie jest. To fakt, że na początku chciałem się tylko nauczyć liczyć całki bez ich rozumienia, ale jak przyszło do praktycznych zadań, ta wiedza była niezbędna. Nie zrobiłem tego dla szpanu, tylko po prostu w danym przypadku mnie to ciekawiło (ruch z oporem powietrza). Tak samo z trygonometrią. Wiem, że pochodna to iloraz przyrostu funkcji i jej argumentu, przy czym przyrost argumentu jest nieskończenie mały (wiem, że nie jest do końca poprawna definicja, ale w miarę poprawna).
Awatar użytkownika
smigol
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 3411
Rejestracja: 20 paź 2007, o 23:10
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 89 razy
Pomógł: 353 razy

Trudność całek

Post autor: smigol »

deges, no skoro nigdy nie czytałeś/słyszałeś o ciągłości funkcji, czy granicy funkcji (chyba tak napisałeś, nie chce mi się czytać ponownie) to upieram się, że nie wiesz co to jest pochodna funkcji.
deges
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 36
Rejestracja: 7 gru 2010, o 17:38
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Poznań
Podziękował: 1 raz

Trudność całek

Post autor: deges »

Masz rację, że do końca nie wiem, ale do tej pory ta definicja nie była mi przydatna. Zamierzam teraz trochę poczytać w wakacje, bo wcześniej to ta analiza cały rok szkolny by mi zajęła (brak czasu). Wiem, że może tak się nie powinno uczyć, ale chciałem zobaczyć, czy będę w stanie policzyć coś takiego jak całki. Okazuje się, że są one dość proste, gorzej z dokładnym zrozumieniem o co chodzi (nie mówię o tych zwykłych, bo to akurat jest łatwe). Po prostu matma trochę mnie nudzi, jak nie widzę praktycznego zastosowania, dlatego wolę fizykę.
ODPOWIEDZ