Studia - matematyka

Dział dla użytkowników nie lubiących googlować ;) Konkretne zagadnienia matematyczne w sieci, skrypty online, poszukiwania wszelakie acz KONKRETNE!
Wrangler
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 262
Rejestracja: 25 lut 2010, o 15:04
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wilno, Vilniaus rejonas.
Podziękował: 17 razy
Pomógł: 7 razy

Studia - matematyka

Post autor: Wrangler »

czy człowiek uczy się w najlepszej uczelni czy w najgorszej nie ma to znaczenia, bo jeżeli chce się być dobrym to można być dobrym wszędzie, a ludzie kończący PW, UJ, UAM, UW czy jeszcze cokolwiek innego, wcale nie powiedziane, że są lepsi od każdego kończącego jakąś prywatną nieznaną uczelnię, czy też zwykłą państwówkę (PWSZ). Z tego co słyszałem, często właśnie ludzie po PWSZ okazują się znacznie lepszymi praktykami od tych nafaszerowanych zbędną-niezbędną ("pojęcie względne") teorią, która ma się zazwyczaj nijak w codziennym życiu i pracy ( przecież jak ktoś pyta gdzie studiujesz? - a na uniwerku warszawskim - ooo WoW! - a ja studiuję na pwsz w koninie, - aha rozumiem)<-- takie przeświadczenie istnieje w polskim społeczeństwie jestem tego pewien. Wydaje mi się, że spora część uczniów chyba wybiera renomowane uczelnie nie głównie z powodu "wyższego poziomu", a z prestiżu jaki ciągnie za sobą nazwa uczelni. mimo, że ja na studia idę dopiero za 2 lata, to już jakieś zdanie o tym mam. mam starsze rodzeństwo, kuzynostwo, od których to głównie posiadam obecne rozeznanie na temat polskich uczelni .
Podsumowując, zgadzam się odnośnie znanych i cenionych uczelni, że one zdecydowanie lepiej przygotowują studentów do objęcia stanowisk przede wszystkim w szkołach, ale jeżeli chodzi o "zawody praktyczne" to jakość uczelni według mnie, nie sprowadza od razu człowieka na przesądzone niepowodzenie. gdyby te pozornie "śmieszne" uczelnie były aż tak słabe nie miałyby prawa i celu istnieć chyba, bo po co tysiące studentów marnowałoby swój czas i pieniądze jeżeli po ich skończeniu, znalezienie dobrej pracy byłoby praktycznie niemożliwe..-- 10 kwi 2010, o 21:44 --
Piotr Jucha pisze:
rzezo pisze:
act pisze:
Nie sądzę, żeby poważny pracodawca patrzył na to, jak trudno było się dostać na studia. Liczą się bardziej same studia, a przede wszystkim indywidualne umiejętności, zdolności i wiedza.

J
o to mi właśnie głównie chodzi.
Piotr Jucha
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 212
Rejestracja: 30 sty 2009, o 11:43
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Kraków
Pomógł: 6 razy

Studia - matematyka

Post autor: Piotr Jucha »

Wrangler pisze:gdyby te pozornie "śmieszne" uczelnie były aż tak słabe nie miałyby prawa i celu istnieć chyba, bo po co tysiące studentów marnowałoby swój czas i pieniądze jeżeli po ich skończeniu, znalezienie dobrej pracy byłoby praktycznie niemożliwe..
Z tym to różnie bywa. Niedawno Gazeta Wyborcza urządziła prowokację, dając ogłoszenie o fikcyjnej szkole wyższej, która gwarantowała łatwe zdobycie dyplomu. Zgłosiło się mnóstwo chętnych.
Niektórzy nie chcą studiować - po prostu chcą mieć dyplom. I to jest rynkowe uzasadnienie istnienia takich pseudoszkół.

Nie piszę tu oczywiście o (mniejszych lub większych) lokalnych uczelniach, które starają się rzetelnie przekazywać wiedzę, ale raczej o tzw. drukarniach dyplomów.
Awatar użytkownika
Yaco_89
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 979
Rejestracja: 1 kwie 2008, o 00:29
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Tychy/Kraków
Podziękował: 7 razy
Pomógł: 204 razy

Studia - matematyka

Post autor: Yaco_89 »

Piotr Jucha pisze: (Tak na marginesie, to kilkanaście lat temu wśród aktuariuszy przeważali absolwenci matematyki i fizyki właśnie).
z tego co ja się orientuję to niewiele się zmieniło - w zasadzie oprócz matematyki i fizyki jednym kierunkiem który wypuściłby jakiś większy odsetek polskich aktuariuszy są metody ilościowe na SGH.

Wrangler - to co piszesz ładnie wygląda w teorii, natomiast w praktyce jest tak, że a) przy rekrutacji młodych osób bez doświadczenia pracodawcy TAK, PATRZĄ na uczelnię i w bardziej prestiżowych firmach ludzie z pwsz (bez obrazy) często w ogóle nie zostaną zaproszeni na rozmowy, b) zależy od kierunku studiów i branży - w niektórych dziedzinach teoretyczne przygotowanie z uczelni nie ma takiego znaczenia jak pewne wrodzone predyspozycje i kompetencje tzw. "miękkie", natomiast w naukach ścisłych i technicznych, o których tu generalnie mówimy liczy się wiedza i logiczne, analityczne myślenie i tutaj jednak dziwnym trafem na ogół wygrywają ludzie z czołowych uniwersytetów i politechnik.
Wrangler pisze:gdyby te pozornie "śmieszne" uczelnie były aż tak słabe nie miałyby prawa i celu istnieć chyba, bo po co tysiące studentów marnowałoby swój czas i pieniądze jeżeli po ich skończeniu, znalezienie dobrej pracy byłoby praktycznie niemożliwe..
po co? po to, żeby mieć papierek i 'mgr' przed nazwiskiem, którego nie mogą zdobyć na bardziej prestiżowej uczelni na którą się nie dostali. niestety dzisiaj - i coraz więcej osób o tym mówi- spora część studentów nie nadaje się na studia i tyle. takie są realia. Ale to jest temat na osobną dyskusję.
rzezo
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 16
Rejestracja: 25 mar 2010, o 22:04
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: zd-wola

Studia - matematyka

Post autor: rzezo »

Wrangler pisze:czy człowiek uczy się w najlepszej uczelni czy w najgorszej nie ma to znaczenia, bo jeżeli chce się być dobrym to można być dobrym wszędzie, a ludzie kończący PW, UJ, UAM, UW czy jeszcze cokolwiek innego, wcale nie powiedziane, że są lepsi od każdego kończącego jakąś prywatną nieznaną uczelnię, czy też zwykłą państwówkę (PWSZ).
Jeżeli mówimy o osobistych odczuciach człowiek to oczywiście, bo tak naprawdę to ty najlepiej wiesz ile umiesz, i niejeden absolwent prywatnej uczelni może być o niebo lepszy od absolwenta renomowanej uczelni państwowej. Tylko kiedy później pójdziesz szukać pracy to nie chce mi się wierzyć że pracodawca mając do wyboru dwóch ludzi, jednego po UW a drugiego po jednej z kilkudziesięciu prywatnych szkół ekonomicznych będzie miał wątpliwości. Dla mnie edukacja w szkołach prywatnych to jest jakaś paranoja, znam parę historii z życia wziętych. Na jednym z egzaminów ustnych na studiach płatnych laska która nic nie wiedziała na temat dostała pytanie "Jaki jest główny bohater Kubusia Puchatka?" No i egzamin zdała. Aby rozwiać wszelkie wątpliwości chce tylko powiedzieć że materiał wymagany na egzaminie nie dotyczył twórczości Alana Milne, a kierunek studiów to logistyka.
A co się tyczy mojego toku rozumowanie:) Nie jestem obeznany uczelniach, no ale jeżeli UJ jest uczelnią prestiżową to wydawałoby się że chętnych na studiowanie w niej powinno być wielu gdyż indeks tej uczelni stanowi dużą wartość na rynku pracy, bo nie oszukujmy się, większość z nas idzie na studia po których chce dostać dobrą pracę i to ma często kluczowe znaczenie przy wyborze kierunku. I nie chodziło mi o to że pracodawca patrzy jak ciężko było się dostać na dany kierunek:)
gdyby te pozornie "śmieszne" uczelnie były aż tak słabe nie miałyby prawa i celu istnieć chyba, bo po co tysiące studentów marnowałoby swój czas i pieniądze jeżeli po ich skończeniu, znalezienie dobrej pracy byłoby praktycznie niemożliwe..
Po co?? Według mnie dzisiaj ludzie mają niesamowite parcie na to żeby uzyskać wyższe wykształcenie, byleby tylko iść na studia. Znam wiele takich przypadków. A dzięki tym dziesiątkom szkół prywatnych mamy pełno humanistów którzy w gruncie rzeczy nie znajdą pracy w swoim zawodzie. I kolejnym powodem była ucieczka przed wojskiem;) Znam paru takich co poszło na studia tylko po to A że akurat pierwszy semestr na którejś uczelni był darmowy ...
Jan Kraszewski
Administrator
Administrator
Posty: 36050
Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował: 6 razy
Pomógł: 5340 razy

Studia - matematyka

Post autor: Jan Kraszewski »

Piotr Jucha pisze:Tak na marginesie, to kilkanaście lat temu wśród aktuariuszy przeważali absolwenci matematyki i fizyki właśnie.
Nie tylko kilkanaście lat temu...

JK-- 11 kwietnia 2010, 00:28 --
rzezo pisze: A co się tyczy mojego toku rozumowanie:) Nie jestem obeznany uczelniach, no ale jeżeli UJ jest uczelnią prestiżową to wydawałoby się że chętnych na studiowanie w niej powinno być wielu gdyż indeks tej uczelni stanowi dużą wartość na rynku pracy
Osób, które nie mają niechęci do matematyki (czy choćby przedmiotów ścisłych) nie ma aż tyle, by zapewnić tłok na wszystkich atrakcyjnych kierunkach ścisłych i technicznych. Trudno dostać się to na psychologię i dziennikarstwo.

JK
Wrangler
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 262
Rejestracja: 25 lut 2010, o 15:04
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wilno, Vilniaus rejonas.
Podziękował: 17 razy
Pomógł: 7 razy

Studia - matematyka

Post autor: Wrangler »

Yaco_89 pisze:Wrangler - to co piszesz ładnie wygląda w teorii, natomiast w praktyce jest tak, że a) przy rekrutacji młodych osób bez doświadczenia pracodawcy TAK, PATRZĄ na uczelnię i w bardziej prestiżowych firmach ludzie z pwsz (bez obrazy) często w ogóle nie zostaną zaproszeni na rozmowy .
moim zdaniem pracodawca jest nieracjonalnym człowiekiem jeżeli ze względu na nazwę uczelni (pwsz) skreśla natychmiast człowieka, bez żadnej weryfikacji jego umiejętności..
a nóż rodzice nie mieli pieniędzy żeby puścić dziecko w świat na stancję/akademik/mieszkanie i co miesiąc płacić ok 1000 złotych. i właśnie poprzez to rzekomo nie miał opcji rozwinięcia się identycznie niż student z PW, PWr itp? moim zdaniem jest to w pewnym sensie dyskryminacja.. jeżeli taki jest świat, to można mieć świadomość, że wielu uzdolnionych i utalentowanych ludzi mają podcięte skrzydła tylko przez zbyt niskie dochody rodziców, które niestety nie mogły pozwolić na równy start. przecież istnieje takie potoczne powiedzenie w języku polskim: "nie oceniaj ludzi po okładce". w tym przypadku okładką jest nazwa uczelni.
Awatar użytkownika
Yaco_89
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 979
Rejestracja: 1 kwie 2008, o 00:29
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Tychy/Kraków
Podziękował: 7 razy
Pomógł: 204 razy

Studia - matematyka

Post autor: Yaco_89 »

Może niektórzy pracodawcy nie zachowują się racjonalnie, ale z drugiej strony jeśli taki człowiek dostaje kilkadziesiąt ofert pracy to zwykle musi zastosować jakąś selekcję bo szkoda mu czasu na kandydatów którzy od razu wydają się słabsi od innych. Ja nie mówię, że osoba z prywatnej uczelni nie może pokonać w wyścigu po stanowisko studenta UW, ale jednak nie jest to powszechna sytuacja (podkreślam - mówimy o studentach i młodych absolwentach bez doświadczenia!). Wielu pracodawców zakłada też, że i tak fachowej wiedzy nauczy się młodego pracownika na miejscu na odpowiednich szkoleniach, i w tym momencie znów przewagę ma osoba która kończyła wymagający kierunek na bardziej prestiżowej uczelni, bo ma większą zdolność sprawnego przyswajania wiedzy w dużych ilościach niż ten, kto nigdy nie dostał porządnie w kość od egzaminatora. Żeby nie było - ja nie potępiam studiowania prywatnie czy na PWSZ-tach, ale nie dam sobie wmówić że dyplom takiej uczelni ma taką samą wartość jak dyplom AGH, UJ, UW itp.

A co do drugiej części Twojej wypowiedzi - no niestety tak w życiu jest, że jedni mają łatwiej a inni pod górkę i nic na to nie poradzisz. Dzisiaj i tak nie jest źle, bo są różne stypendia socjalne dla zdolnej młodzieży z ubogich rodzin, do tego zwykłe naukowe. Pierwszy rok jest najcięższy, ale jeśli student nie jest leniem to od drugiego spokojnie może się spokojnie samodzielnie utrzymać.
rzezo
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 16
Rejestracja: 25 mar 2010, o 22:04
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: zd-wola

Studia - matematyka

Post autor: rzezo »

Tak niestety to wygląda, pracodawca nie myśli o tym kto miał lepiej a kto gorzej w domu, tylko kto jest na pierwszy rzut oka bardziej wykwalifikowany. Jest nawet tak że absolwent studiów wieczorowych jest traktowany gorzej niż student dziennych mimo tego że często studiują w tej samej grupie i nie mają żadnej taryfy ulgowej a zdobycia dyplomu kosztuje ich tyle samo trudu.
Wrangler
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 262
Rejestracja: 25 lut 2010, o 15:04
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wilno, Vilniaus rejonas.
Podziękował: 17 razy
Pomógł: 7 razy

Studia - matematyka

Post autor: Wrangler »

rzezo pisze:TJest nawet tak że absolwent studiów wieczorowych jest traktowany gorzej niż student dziennych mimo tego że często studiują w tej samej grupie i nie mają żadnej taryfy ulgowej a zdobycia dyplomu kosztuje ich tyle samo trudu.
I jest racja w tym, że ma prawo być gorzej traktowany. Nie jeden wywiad czytałem z profesorami renomowanych uczelni (szczególnie politechnik, o ile dobrze pamiętam poznańskiej), że wymiar godzin na zjazdach dla studentów o wymiarze niestacjonarnym jest mniejsza niż dziennych, przez co wykładany materiał jest często bardziej ogólny, a nawet skracany ze względu na brak "pełnego wymiaru godzin". Ich wiedza jest statystycznie mniejsza niż równocześnie nauczanych studentów w stacjonarnym wymiarze godzin.
Jan Kraszewski
Administrator
Administrator
Posty: 36050
Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował: 6 razy
Pomógł: 5340 razy

Studia - matematyka

Post autor: Jan Kraszewski »

Wrangler, chodziło o trochę co innego. Pamiętaj, że

student niestacjonarny\(\displaystyle{ \neq}\)student wieczorowy.

JK
rzezo
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 16
Rejestracja: 25 mar 2010, o 22:04
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: zd-wola

Studia - matematyka

Post autor: rzezo »

W praktyce student wieczorowy różni się od tego co dostał się na dzienne tym że płaci za swoje studia grubą kasę, a zajęcia i ich ilość ma taką samą jak ci z dziennego. Do tego jest tak że te dwie grupy są miedzy sobą wymieszane, więc wykładowca może nawet nie wiedzieć kto na jakiej zasadzie studiuje. To o czym ty mówisz wrangler to studia zaoczne.
Wrangler
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 262
Rejestracja: 25 lut 2010, o 15:04
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wilno, Vilniaus rejonas.
Podziękował: 17 razy
Pomógł: 7 razy

Studia - matematyka

Post autor: Wrangler »

jasne juz..
ODPOWIEDZ