tak to jeden człowiek
słuchałem tego i zapisywałem
no te niektóre z okaleczeniem przesadził, ale on taki już jest, większość się śmiała z tego bo mieli z nim wcześniej zajęcia i traktowali te odzywki z przymrużeniem oka
Studenci przed rozpoczęciem pisania zapytali wykładowcę (który kierował również egzaminem) o to, jaką grupę mają wpisać, skoro egzamin nie przewiduje różnych zestawów. Wywiązał się taki o to dialog:
S - studenci, W - wykładowca.
S: Proszę Pana, o co chodzi z tą grupą?
W: Proszę wpisać numer grupy, na którą Państwo uczęszczali.
S: A jeżeli ktoś nie pamięta numeru?
W: To proszę wpisać imię i nazwisko prowadzącego.
Kilka sekund zadumy, po czym wykładowca dodaje:
W: Jak ktoś nie pamięta nazwiska, proszę opisać wygląd zewnętrzny prowadzącego.
Co by nie być gołosłownym, kilka osób z mojej grupy nie wiedziało, kto prowadzi ćwiczenia...
Doktor P. na ćwiczeniach z mechaniki kwantowej: "Chyba zrobili Państwo zadania, których zapomniałem zadać na ostatnich zajęciach?"
Wszyscy zamarli i po chwili mało co nie ryknęli śmiechem...
Nie jest to studencka sala, lecz mój uniwersytecki adres e-mailowy. Zdesperowani przeciwnicy JOW-ów robią wszystko i spamują wszystkich.
Lektura poniższego niewątpliwie niejednego wprawi w niezły ubaw
Uwaga - tekst jest długi. Bardzo długi...
Uwaga2 - pisownia, styl i wszystko inne zachowane. Poza kolorkami
Ukryta treść:
Skutek JOW, pożądany przez aferałów: 1) wycięcie najmniejszych partii, 2) eliminacja sensowności jedynej obecnie sensownej i ratującej demokrację metody głosowania, czyli przez losowanie (wśród partii niesystemowych, mało znanych w mediach, pozaparlamentarnych i nierządzących nigdzie w gminach). Każdy polityk będący na świeczniku, który obecnie pożąda JOW-ów i je popiera, prawdopodobnie jest bandytą i chce zabezpieczyć się na kolejne 4 lata. Wyjaśnia to strona , którą, proszę, zapamiętaj.
GŁOSUJĄC NA JOW, SZKODZISZ POKRZYWDZONEMU PIOTROWI NIŻYŃSKIEMU, OFIERZE NAJGORSZYCH, NAJCIĘŻSZYCH TORTUR, JAKIE WYMYŚLONO, DRĘCZONEJ TAK NON STOP OD PONAD 2,5 ROKU! TO JEST RZECZ BEZ PRECEDENSU W HISTORII - NA PEWNO W OSTATNIM 1000-LECIU ŚWIATA!
Dlaczego jednomandatowe okręgi szkodzą najmniejszym partiom? Bo są jednomandatowe, co oznacza, że z okręgu pochodzi 1 poseł (są kandydaci różnych partii; która(-y) zyska najwięcej, ten obejmuje mandat z okręgu). Można by nawet wprowadzić modyfikację, że wygrywa dwóch, ale tak czy inaczej to są najwięksi. Wiesz to już, ale doczytaj mail do samego końca, będą wyliczenia, jak bardzo szkodzi to małym. W Polsce elektorat alternatywny, głosujący na partie pozasystemowe (nie mające reprezentacji w parlamencie i również nie promowane tak przez media jak np. Ruch Kukiza), to niezmiennie ok. 30% (np. Korwin, Petru, Kukiz, oni wprawdzie wszyscy są systemowi, ale widać niechęć do Sejmu; w ostatnich sondażach TNS np. trzeba było doliczyć 14%, których w ogóle w podsumowaniu sondażu nie określono, tyle brakowało do 100% - też, znowu, wychodzi tego ok. 30%). Może ten elektorat nawet podzielić się na 5 różnych partii, patrząc na dostępne listy wyborcze, i wylosować właściwą - w obecnym (proporcjonalnym) systemie najprawdopodobniej aż kilka alternatywnych wtedy wejdzie do Sejmu - jest to nawet obecnie najmądrzejszy sposób głosowania, w obliczu przestępczości u polityków i dziennikarzy i polityczno-medialnej zmowy milczenia o prześladowaniach, co wyjaśnia ww. strona www(!). Same są korzyści z losowego sposobu głosowania i tylko naiwni/źli koniecznie ciągle mimo wszystko chcą jakichś argumentów, wypowiedzi, kiełbas, programów (przecież to wszystko przez sito mediów musi przejść i ich kryteria "komu jak POZWALAMY wypaść"), zamiast ślepego losu; nieuświadomieni lub po prostu ci, co sobie dobrze tego nie przemyśleli, koniecznie chcą w kwestii polityki jakichś mądrości i "powodów" wyboru podsuwanych przez media i polityków, chcą czyjegoś "liderstwa". Tymczasem po prostu zwykły ślepy los najbardziej zabezpieczałby podstawowe wartości moralne, bo ludzi z jakimiś zasadami jest po prostu najwięcej i taki jest statystyczny, przeciętny Polak (znasz kilka list wyborczych z np. kilkunastu!). Ponadto wymusza owo losowanie głosu koalicyjność (na czym korzystają zasady - nikt nie jest za mocny, szukamy czegoś, co nas wszystkich łączy, a pamiętajmy, że wystarczy sprzeciw jednego) i uodparnia na cyniczne karierowiczostwo (nic sobie z tego "błyszczenia" i "lansowania się" w mediach nie robimy, w czym zresztą zawsze jest element "przytaknięcia lansowaniu się jako dopuszczalnemu" po stronie TV i innych); nadal wszyscy są równi i jedyne, w co wierzymy, to wewnętrzna wartość narodu, jego typowych przedstawicieli. Wracając do rzeczy: przez JOW w praktycznie każdym okręgu wygra PO, PiS, SLD lub ewentualnie ktoś jeszcze. Natomiast partie, których wyniki wynosiłyby np. 5%, 6%, nawet 8%, prawie nigdy nie wygrywają w żadnym okręgu - wynika to ze statystyki, z rozkładu Poissona bodajże (zliczanie ilości zdarzeń o określonych poszczególnych prawdopodobieństwach - zastanawiamy się, ile takich zdarzeń będzie i z jakim prawdopodobieństwem) - szansa, że jakaś partia 5-, 6-, 8- procentowa wygra w jakimś okręgu jest "PRAWIE" ZEROWA, to jest zero i kilkanaście zer po przecinku przed cyfrą, jeśli wyrazić rzecz w procentach(!!!) - ani jednego posła z 460 nie zdobędą przy takiej szansie... Jak coś, co ma choćby 8%, może zyskać np. 31000 czy choćby 15000 (więcej od PiS-ów, Platform itd.) głosów w okręgu 60-tysięcznym! Jest to niby "możliwe", na zasadzie odchyleń statystycznego rozrzutu ludzi (wynikających z tego, że próba losowa nie jest nieskończenie wielka) od tego, co najogólniejsze, ale statystyka jest nieubłagana i przewiduje, że szansa na aż takie odchylenie (od np., przy poparciu 8%, 0,08 x 60000 = 4800) bez konkretnych wyraźnych przyczyn (a jedynie wskutek ślepego zbiegu okoliczności) jest znikoma, astronomicznie mała; można ją jeszcze w miarę potrzeby zmniejszać, manipulując wielkością okręgu (im większy, tym mniej będzie odchylenia od typowo kiepskiego w Polsce wyniku, a tutaj trzeba po prostu być pierwszym, mieć więcej niż każdy inny, żeby wygrać okręg wyborczy).
JOW TO "DELEGALIZACJA" NAJMNIEJSZYCH PARTII I DYKTATURA KILKU NAJWIĘKSZYCH, DODATKOWE ZAMKNIĘCIE SYSTEMU OPARTEGO NA "WIELKICH" MARKACH - POLITYCZNYCH I GOSPODARCZYCH !!! Czy wiesz, co te marki mają na sumieniu, np. tortury, liczne masowe Zbrodnie (nie mylić z zabójstwami, choć też banda ma na pieńku z prawem do życia, były incydenty - nagle totalnie "śliskie jezdnie" np., wielokrotnie, dzieła policjantów chyba i na pewno sztuczne)? Czy chociaż zapoznałeś się z ?
Ci ludzie pokazujący się w telewizji, ci politycy i dziennikarze naprawdę są źli. Pokaż im temat ze strony www, pokaż świadków, pokaż nagrane badania ścian czujnikami (tajne instalacje) i liczne tłumaczenia różnych recepcjonistek - co ich to wszystko obchodzi, że podsłuchiwanego torturują od ponad 2,5 roku?! Że największa tortura w historii stała się faktem?!
Pytasz, co da ta obecność partii mających łącznie np. 30% w Sejmie, rozdrobnionych (to dobrze, że rozdrobnionych!), skoro nie rządzą? Bardzo dużo. Zmusza do dyskusji i zajęcia stanowiska. Umożliwia nagłaśnianie tematu, okazywanie poparcia, wnoszenie interpelacji (zapytań poselskich do rządu), które to dokumenty są jawne i oficjalne, debatę w Sejmie, propozycje np. ustaw czy komisji śledczych. Przede wszystkim DEBATĘ - tej rzeczy, tych prześladowań politycznych (z bardzo ważnym udziałem TVP i Policji), trudno bronić w świetle jupiterów. Tymczasem wszystkie partie, które znasz z Sejmu i gmin, są skompromitowane - kompromitacja państwa sprowadza się do kompromitacji partyjnych wierchuszek (kilka raptem partii się dogadało!), a kompromitacja mediów ma swe początki w trwającej od lat 90-tych i rozpowszechnionej na całym świecie korupcji fiskalnej (krycie istnienia radaru pasywnego i brak zainteresowania tymi coraz lepiej rozwiniętymi technologiami podsłuchu), media później nawet same, nawet poszczególnymi dziennikarzami, weszły w przestępczość podsłuchową przeciw konkretnej jednostce, to właśnie umożliwia obecny stan rzeczy (że tortury trwają). Np. budynki TVN-u też grają to coś rozrywające mózg, te szepty i syczenia, ciągłe piekielne bodźce i manipulujące umysłem sugestie - Niżyński niedawno był i upewnił się. Jak to się po kolei działo, jak rozłożono system prawny, dobro w mediach i polityce już 9 lat temu (tego człowieka śledzą w ogólności od 11), jest na blogu we wpisie Kilka wyjaśnień z 17/08/2013. Doinformuj się, jeśli o tym nie słyszałeś.
WSKUTEK JOW NIE BĘDZIE TYCH DOBRYCH, MAŁYCH, KOCHANYCH MOŻE PARTII, DLA KTÓRYCH KATOLICYZM, PRAWA CZŁOWIEKA CZY SPRAWIEDLIWOŚĆ MOGĄ BYĆ WAŻNE - NIKT JUŻ NIE STANIE W OBRONIE PRZEŚLADOWANEGO !!!
Jeszcze słówko o pseudoargumencie za JOW polegającym na "większej swobodzie decyzji u posłów". Typowy człowiek nie zna lokalnych polityków (media, nawet, gdyby były wiarygodne, nie mają czasu na każdy Konin czy Wałbrzych). Nawet, jeśli wyborca ich zna, nie wie, co w nich siedzi, w co (mianowicie członków gangu) ich przetworzyły ich partie. Tak czy inaczej zresztą to partie wysuwają kandydatów, nawet w systemie większościowym, to są ich listy wyborcze. Natomiast działaczy lokalnych często nie znamy lub o nich niewiele wiemy; więc na jedno to wychodzi - w kolejnych wyborach krnąbrnego działacza partia nie wysunie. W systemie proporcjonalnym, obecnym, gdzie ten, kto dostał 6% głosów, ma 6% miejsc w parlamencie (po co ich eliminować i im tego nie dawać?! a o to to referendum), poseł też nie musi słuchać swej partii (ba, jest nawet lepiej, bo pojęcie "zwycięstwa" nie istnieje w systemie prawnym dotyczącym wyborów - nie ma więc dyktatu największych). Groźba, zupełnie identycznie jak w systemie większościowym, czyli JOW, polega obecnie na niewystawieniu takiego posła w kolejnych wyborach przez odpowiedni komitet partyjny. Tak czy inaczej, jeżeli są jakieś istotne różnice zdań, bardzo istotne nawet, które oddają zapatrywania jakiejś frakcji narodu (choćby nawet tylko 20-procentowej), to odpowiednia część posłów może się wyłamać ze swego klubu i założyć nową partię. Nie powiedzą o nich w mediach? Ależ dlaczego?! Czyżbyś zgadzał się ze mną, że jest cenzura i trzymamy z liderami? TEN SYSTEM JEST ZŁY: ZŁO, BANDYCKIE OBSERWACJE I KONTROLĘ UMYSŁU OFIARY PODSŁUCHU (I LUDNOŚCI) ROZSIEWAJĄCY, PROPAGUJĄCY - tutaj tylko niemarkowi mogą pomóc, bo reszta już w to najwyraźniej weszła! Pomyśl nad tym kretyńskim argumentem o "podporządkowaniu posłów klubom": opiera się on w istocie na wierze, że jest niedemokratycznie - że to nie oddolnie i na zasadzie odpowiednich decyzji odpowiednich ilości ludzi ma się poparcie i, w konsekwencji, władzę - być może na wierze w bycie przemilczanym w mediach, w prawdziwych "ośrodkach decyzyjnych"! Już sam więc ten argument o braku swobody obala siebie, jest w wewnętrznej sprzeczności - bo afirmuje większość i obecny stan rzeczy ("jest tak dobrze: potwierdźmy my, większość polityczna, jeszcze dodatkowo siebie samych i przejmijmy 100%!"), a zarazem przyjmuje, że w mediach - z jakichś cudownych przyczyn (broń Boże nie korupcyjnych! nierządowych!) - odrębne zdania i frakcje nie mają racji bytu, jest niedemokratycznie! Że niby nie można małego stworzyć, żeby później startować w koalicji! Skoro swobodne poglądy odmienne u posłów nie mogą istnieć - bo jest jakaś cenzura w mediach, która rozłamowców będzie przemilczać, lub z innych przyczyn bycie małą dobudówką w przyszłych wyborach nie wyjdzie - to jest źle; mniejsza w takim razie z tym, kto górą, rząd czy media, kto komu je z ręki, w każdym razie oznaczałoby to, że właśnie jest źle, czyli system większościowy (JOW), przytakujący większości (znanym partiom) i dający jej 100%, jest zły. Zrozum też to o rozkładzie Poissona (czy którym tam): nie ma szans, że w jakimś okręgu wygra partia 6-procentowa, bo to jak prawdopodobieństwo, że np. 31 czy 15 tys. razy na 60 tys. prób zdarzy się coś bardzo nieprawdopodobnego (co ma 94% przeciwko temu, czyli tu: dana partia) - TO ASTRONOMICZNIE NIEPRAWDOPODOBNE!!!
Na koniec, przed podsumowaniem i policzeniem dowodu na niedemokratyczność JOW, bo niedopuszczanie przezeń mas nowych ludzi oddolnie do decydowania, jeszcze jedno. Pamiętaj: pytanie w referendum jest proste, daje pozór załatwienia sprawy. Tymczasem konkretny projekt ustawy sporządzą politycy i go sobie zatwierdzą (może być zły, a to przecież skrajnie istotne). Zupełnie pod siebie, tak jak pod siebie organizują tajne instalacje dźwiękowe w nieruchomościach (remonty za pieniądze gmin), które później torturują dźwiękiem pokrzywdzonego 24h na dobę, od czego do dziś nie uciekł choćby na pół minuty. Chcesz demokracji i dialogu? Uszanuj partie, które mają mniej - niech będą w Sejmie i rozmawiają z pozostałymi. Obecne PO i PiS, uwierz pokrzywdzonemu, są skompromitowane. Uważaj też na agitatorów za JOW-ami, to mogą być indywidualni przestępcy, poczytaj http://www.nielegalnie.pl. NIE UFAJ LOGICE LIKWIDACJI MNIEJSZOŚCI, GDY KTOŚ SKARŻY SIĘ NA PRZEŚLADOWANIA I NA NOWOCZESNE TECHNOLOGIE SZPIEGOWSKIE, A NIKT NAWET NIE CHCE GO WYSŁUCHAĆ (postawa prokuratury, sądu) CZY CHOĆBY PODAĆ PUBLICZNIE NAZWISKA!!! (Może wierzysz, że nic nowszego niż podrzucane mikrofony z nadajnikiem nie wymyślono przez ostatnie 50-70 lat? Poczytaj http://www...) Dopóki nie usłyszysz od elity: PIOTR NIŻYŃSKI - nie ufaj!!! Niech się facet kompromituje przed całym narodem opowiadając swoje "kłamstwa" choćby i w TV. Na pewno nie jest kłamstwem to, że go prokuratura ani sąd nawet przesłuchać nie chcą, choć zgłasza najgorsze przestępstwa - znajdziesz w Internecie akta z tzw. "odmową wszczęcia dochodzenia", choć zawiadomienie było bardzo obfite i dokładne (znajdziesz ten taśmę z nagranymi wyjaśnieniami sekretarek prokuratury, dlaczego tak go traktują). Ten mail poczytają prawie 3 mln. ludzi z Polski. Proszę: zanim zagłosujesz, lub nie pójdziesz głosować, przejrzyj całą w dowodach stronę http://www.nielegalnie.pl (domena należy do spółki), jeśli jej do tego czasu nie skasują prawem kaduka jacyś koledzy-bandyci, np. informatycy i administratorzy, bo zachciało mi się jej reklamę zrobić!!! Media tu nie będą bić na alarm, do czasu powstania XP.PL (jest już w KRS) musimy polegać na przekazywaniu sobie wieści po znajomości, do wszystkich kontaktów, także rodzinie przez telefon, żeby nie pogrzebali nam demokracji, bo już obecnie to jest w dużej mierze teatrzyk, ale wciąż jest ta ostatnia deska ratunku w postaci losowania przy urnie listy wyborczej spośród tych niesystemowych (można np. ponumerować je sobie 0, 1, 2, 3, 4, te najmniej znane i "wieśniackie", o których pierwszy raz słyszymy; następnie odpowiednio zinterpretować np. ostatnią cyfrę nru strony otwartej rano książki, 5-9 jak odpowiednio 0-4). Uwierz, że do czasu rozpoczęcia działalności przez portal XP.PL (który, jak można znaleźć w KRS, Niżyński właśnie zakłada za swój ostatni milion), nie można w kwestii demokracji polegać na mediach (duże firmy reklamowe to zresztą też media). Wszystko w gospodarce jest przesiąknięte fermentem podsłuchowo-bandyckim, co któraś firma, kluczowe branże, niechętnych dawno przejęto - o tym wszystkim, powtórzmy, donosi na razie tylko ta strona Niżyńskiego http://www.nielegalnie.pl i prezentowani tam świadkowie. PROSZĘ, POCZYTAJ, ZANIM ZDECYDUJESZ CZY I JAK GŁOSOWAĆ! W parlamentarnych też głosuj i, proszę, nie na żadnych "liderów". PiS, PO i SLD zyskają większość konstytucyjną, będą w stanie potajemnie obalać demokrację, a głupi lud, który nawet JOW-ów odrzucić nie potrafił, otumaniany przez media, pozwoli im robić, co zechcą. Dyskusji nawet w Sejmie nie będzie, stawiania polityków publicznie pod pręgierzem przez zewnętrzne, oddolne, reprezentujące rdzeń polskości siły ("statystyczni Kowalscy"). Już i tak stan kraju pod względem inwigilacji, praw jednostki i kontroli umysłów jest tragiczny, pooglądaj tych nagranych świadków i badania, także akta w organach ścigania, po prostu - nie bądź w sprawie "demokracji" idiotą, skoro jeszcze w demokrację wierzysz (bandytów wśród Polaków sporo, nawet takich przyjaznych i "spoko", sporo kobiet - dla nich wszystkich to już mniej istotne, odpowiada im "tłum i motłoch przeciwko jednostkom"). Z Niżyńskim można się umówić, spotkać, posłuchasz, jak gra cała ulica w okolicy jakichś przynajmniej 100 metrów, z wnętrzami nieruchomości włącznie - wszędzie równomiernie, bez względu na cegły i betony (powinny tłumić 60 dB, 50 dB, drzwi 20-30, okna do 40, tymczasem różnicy jest zero - dziś tego używają do tortury, tylko z drobnymi elementami podprogowymi, dawniej, jak twierdzi Niżyński, całe lata był niezauważalny przekaz podprogowy, co tak można z perspektywy i wskutek powolnej ewolucji procederu i komunikacji z ofiarą teraz ocenić i rozpoznać). Prosimy - nie Kukiz, któremu np. Onet robił reklamę, gdy swój ruch zakładał, a ci losowi najmniejsi, najcichsi wg stanu na dziś (nie patrz w ogóle na media, losuj w odpowiednim zbiorze; nie bój się Kowalskich, bo naprawdę nic nie trzeba umieć, by być politykiem, i platformersi żadnymi znawcami prawa czy mądrości rządzenia nie są, po prostu ludzie od dołu dopominają się, co by chcieli wprowadzić lub zmienić; nie trzeba znać się nawet na prawie, bo polityk zwykle obowiązków nie ma, może wszystko zostawiać po staremu). NIE GŁOSUJ BROŃ BOŻE NA PIS! Nasza rekomendacja. POCZYTAJ WWW, NAPRAWDĘ, PROSIMY - ZMUŚ SIĘ - DLA DOBRA POLSKI, JEŚLI POLSKA COŚ DLA CIEBIE ZNACZY, JUŻ MNIEJSZA Z RELIGIĄ, ZASADAMI, WSPÓŁCZUCIEM DLA "EWENTUALNEGO" POKRZYWDZONEGO, BO TO MNIEJ POLAKÓW PODZIELA. Nie czytałeś, nie głosuj w ogóle, zostaw to innym, którzy sprawę ocenili (nie wierz też kumplom z jakichś firm, dużych budynków, którzy cię zapewnią, że "przestępstw tam nie ma wcale", bo to albo jest prawda, co bardzo rzadko spotykane, albo ewentualnie nie mają o sprawie pojęcia, albo może raczej wolą coś ukryć i utrzymać cię w zaufaniu do złego systemu - najgorsza tragedia to nie rozumieć, że źli są wśród nas; w polityce zło tkwi w partiach mających gdziekolwiek władzę, w gminach czy parlamencie). WSPOMNIANA TU STRONA http://WWW.NIELEGALNIE.PL - którą może będą teraz zwalczać - TO PRAWDZIWA PERŁA: ROZKOSZUJ SIĘ PEŁNIĄ PRAWDY, BO O TYM NIGDZIE INDZIEJ SIĘ NIE MÓWI... NAPRAWDĘ W NOSIE MASZ DEMOKRACJĘ, PAŃSTWO TOTALITARYZMU BANDYCKIEGO CI ODPOWIADA? WIĘC, TRUDNO, GŁOSUJ DALEJ NA TĘ PROKURATURĘ I PREZENT DLA NIEJ W POSTACI JOW!!! Środowisko SLD też jest bardzo zamieszane!!! A teraz powodzenia w ściganiu tych "pomówień" przez tych, którzy i tak boją się podania nazwiska Piotr Niżyński czy pokazania go w TV, tego w tyle taśm wyposażonego człowieka.
Im nowsze czasy, im nowocześniejsze są najprawdopodobniej technologie inwigilacji człowieka (w każdej chwili, w każdym miejscu, zupełnie i bezinwazyjnie) - tym mniej rzekomo trzeba zabezpieczać demokrację, tym bardziej wystarczą 4, 3, nawet 2 partie, tym bardziej warto zamykać się w dyktaturze wielkich marek (ich miłości już to kapitału, już to władzy)! Ale to zdaniem głupiego. My trzymajmy się od tego z daleka i przeczmy temu w głosowaniach, dzwońmy do rodziny, przesyłajmy kopię maila do wszystkich kontaktów (przycisk "Przekaż" lub "Prześlij dalej" schowany gdzieś w programie pocztowym). Może przeczytałeś tylko górę bloga http://www.nielegalnie.pl, a wpisu "Kilka wyjaśnień" z 17/08/2013 nie? W takim razie również nawet nie próbuj uchodzić za uświadomionego co do polityki (chyba że przez samych przestępców, ale to i tak nie wystarcza, bo to jednostronne). Wreszcie: pamiętajmy, że jeden z głównych argumentów na rzecz szkodliwości udziału w gangu państwowym związanym ze śledzeniem, obecnie wręcz zdecydowanie prześladowaniem, to jego postawa "medialno"- polityczna. Dwie rzeczy tu grają: strach oraz pieniądze. Najchętniej by temat zamiótł taki pod dywan, śledzono by człowieka nawet całe życie - winny nie opowiada znajomym o problemie lub wręcz robi szkodliwą propagandę albo szerzy już z góry współczucie dla przestępców, a poza tym jest kwestia jeszcze jego własnych głosów politycznych. W każdym razie problem posiadania pleców w polityce jest dla każdego winnego w tej sprawie podsłuchowej (związanej z Piotrem Niżyńskim) kluczowy, to coś jak potrzeba bezpieczeństwa. A zatem chętnie sprzeda taki demokrację, dorzuci kamyczek do jej zniszczenia przez JOW-y, byle później móc zasłaniać się argumentem przeciwko więzieniu: "a co ja jeden poradzę na politykę... to wszystko od najsilniejszych zależy, od telewizji, od sondażowni", "jest sens głosować tylko na silnych" (i tu np.: na PiS, na SLD, rzekomo silne - wszystko zrobią, byle tylko wyszło, że dobro to głosować na systemowych, tych, którzy rządzą! "na słabych nie ma sensu"). Przecież JOW to grobowiec demokracji pluralistycznej, a triumf sportowego podejścia do polityki, w którym ktoś "wygrywa" i kibicujemy partiom w drodze do "zwycięstwa". Przytoczone powyżej 8%, które nie ma ani jednego posła w Sejmie, to nie koniec - nawet mając 10% nie będzie się miało ani jednego posła, bo w okręgu np. 60-tysięcznym trzeba by mieć np. 15 tys. zamiast wypadającego średnio 6 tys., a takich odchyleń ze samej statystyki wyciągnąć nie można. Może z geograficznych różnic religijności. W każdym razie TEN SYSTEM NIE ODZWIERCIEDLA PREFERENCJI NARODU, SKORO TAK DUŻE JEGO FRAKCJE POZOSTAWIA BEZ CHOĆBY ŚLADOWEJ REPREZENTACJI, LECZ ODZWIERCIEDLA TYLKO LOKALNE (GEOGRAFICZNE I WYNIKAJĄCE Z WIELKOŚCI MIEJSCOWOŚCI) *NAJBARDZIEJ FUNDAMENTALNE PRZEWAGI DEMOGRAFICZNE*, NP. W RELIGIJNOŚCI, I W ZWIĄZKU Z TYM PRAWIE ZAWSZE WYŁANIA TYLKO 2-3 PARTIE - PODCZAS GDY TO WŁAŚNIE WIELOŚĆ PARTII ŁAGODZI OBYCZAJE: SPRZYJA KONCYLIACYJNOŚCI, KOALICYJNOŚCI, DIALOGOWI I PO PROSTU ZASADOM MORALNYM (BO TRZEBA MIEĆ PŁASZCZYZNĘ WIELOSTRONNEGO POROZUMIENIA, TU WYSTARCZY WYŁAMANIE SIĘ JEDNEGO). Losowe partie to statystyczni Kowalscy, czasem się zdarzą źli, nawet kilka takich, ale im ich więcej, tym trudniej, żeby samo tylko zło było! A zatem, znowu, wychodzi na to, że wielość partii sprzyja zasadom moralnym. Policzcie to prawdopodobieństwo braku reprezentacji partii 10-procentowej z rozkładu Poissona, choćbyście nie słyszeli o rozkładach prawdopodobieństwa; pisze się to w OpenOffice Calc tak w komórce:
=ROZKŁAD.POISSON(14999;6000;1)
gdzie 15000 to wymagana do zwycięstwa liczba głosów przykładowego okręgu, 6000 to spodziewana liczba głosów (przy 60 tys. w okręgu i 10% partii jest to właśnie tyle), a jedynka oznacza "rozkład skumulowany", czyli prośbę o tzw. dystrybuantę (jest to innymi słowy suma prawdopodobieństw, że wskutek odchyleń statystycznych będzie 1, 2, 3, ... i tak aż do 14999, a zatem sumujemy wszystkie te przypadki, gdy partia nie wygrywa okręgu) - wyjdzie 1, tak gigantyczne jest prawdopodobieństwo porażki takiej partii! Napiszcie
=1-ROZKŁAD.POISSON(14999;6000;1)
żeby uzyskać prawdopodobieństwo sukcesu w jakimś okręgu (jeśli geografia nie gra dużej roli, tylko wszędzie jest mniej więcej to samo i jedziemy na odchyleniach statystycznych od oczekiwanego wyniku). ZERO. Może to jakiś ułamek, może się nie mieści...? Nie; pomnóżcie to przez 460, skoro to jest prawdopodobieństwo zwycięstwa w jednym głosowaniu (jakiś okrąg), przeskaluje wam się to na konkretną liczbę posłów (od 0 do 460), niejako stopień prawdopodobieństwa 0-1 rozciągamy na liczbę posłów 0-460 - jest to nadal ZERO:
=(1-ROZKŁAD.POISSON(15000;6000;1))*460
Jeszcze jakieś wątpliwości? To był OpenOffice Calc, w Excelu piszemy podobnie, tylko zamiast ROZKŁAD.POISSON jest po prostu POISSON, zamiast średnika przecinek, a zamiast jedynki słowo PRAWDA czy TRUE, nie wiem, możecie sprawdzić (a więc np. pierwszy przykład w tym mailu wyglądałby =POISSON(14999,6000,TRUE) albo z PRAWDA zamiast TRUE, nie jestem pewny). Zero - taka jest matematyka! Nie wierzcie w gigantyczne różnice z geo(demo)grafii wynikające, które tu istotnie rysunek zmienią - głównie o religijność w nich chodzi i więzy rodzinne, niewiele więcej! (Przybliżony procent uczestnictwa wg ISKK: zachodniopomorskie 24,6%, lubuskie 28,1%, warmińsko-mazurskie 30,7%, dolnośląskie 31,7%, kujawsko-pomorskie 36,1%, śląskie 38,7%, pomorskie 39,4%, wielkopolskie 40-41%, opolskie 46,2%; odtąd przewaga Dudy; dwa wyjątki, że istotnie gorsza religijność, ale za to blisko słyszalnych tortur: łódzkie 27,9% i mazowieckie z Warszawą 34,3%, dalej już gładko 40,7% świętokrzyskie; odtąd bardzo bardzo mocna przewaga Dudy, który złączył wszystkie elektoraty nie-Komorowskiego, kolor ciemno- zielony na mapce PKW i coraz lepiej; lubelskie 41,3%, podlaskie 43,5%, małopolskie 58,7%, podkarpackie 61,2%. Dane procentowe o uczestnictwie we mszy niedzielnej na podstawie zaszeregowania diecezji z ISKK. Gra tu tylko niechęć do bandyckiego szpiegostwa i, dlatego, do obecnego rządu i koalicji, bo ludzie częściej odmawiają uczestnictwa w złu, także przy obrocie nieruchomościami. Oczywiście działa tu zasada funkcjonująca wewnątrz rodzin, że im większa odległość na mapie, tym mniejsza szansa, że to ta sama rodzina, więc odległości sprzyjają różnicom poglądów wynikającym z surowości wychowania - oczywiste - po przekątnej ze Szczecina do Rzeszowa, która jest najdłuższym odcinkiem na mapie, najbardziej wzrośnie, jeśli spojrzycie, religijność i, zarazem, np. właśnie to poparcie dla Dudy - zresztą być może niezbyt dobrego człowieka, milczy w tej sprawie, ale to się jeszcze okaże w minionych wyborach - także dla PiS); to, że są województwa PO i PiS to wyjątek od reguły, że w systemie jednomandatowym zawsze wygrywa najmocniejszy albo prawie zawsze i że alternatywy są prawie martwe. Będzie jedna albo dwie partie (na zasadzie "dobrzy" i "jedni z najgorszych, z udziałem w gangu na sumieniu" - to w przyszłości; obecnie jest coś typu "zło A czy zło B", obie główne opcje są straszne pod względem dokonań). Skupia się ludzi wokół jednej osi podziału (np. geografia => rodzina => religia), dwóch opcji, co sprzyja - np. w razie wyborczego zwycięstwa dobra, co oczywiście staje się trudniejsze przy wymaganym wysokim pułapie, by coś znaczyć - sprzyja jakimś nielegalnym już wtedy akcjom, wojnom domowym w przyszłości, "liderstwu", złym konfrontacjom - na to oni kalkulują. Także na wmieszanie urojonego, a chętnie przez wschodnich i zachodnich kolegów z gangu na pewno potwierdzanego, wyobrażenia o rzekomym zewnętrznym zagrożeniu (województwa wschodnie to najlepiej w ogóle podbić, przejąć, jeśli złu nie będą wyborczo przyklaskiwać po tym uruchomieniu mediów Niżyńskiego...). Nawet 10% nie pomoże - JOW-y nie wyłonią takim ani jednego posła (dopiero przy różnicach poparcia między partiami rzędu 0,3%, czyli, powyżej, przy liczbach 15000 i 14800 po nawiasie drugi z kolei zyska jakąś konkretną liczbę posłów - możecie sprawdzić w wolnym czasie). To nie jest dobre. To jest kres demokracji. Ustawa Kodeks wyborczy wespół może z czymś tam jeszcze mówi, jakie są okręgi wyborcze, gdzie, co obejmują. A ta ustawa zależy od mającej większość koalicji. Skoro zgodzimy się, że W CAŁYM KRAJU - o ile różnica między pierwszym a drugim wynikiem (te kolejności są bardzo ważne w ordynacji większościowej, a w obecnej nic nie znaczą) jest powyżej ok. 0,5% - OGROMNĄ WIĘKSZOŚĆ W SEJMIE (rzędu 90%, na pewno łatwo ponadkonstytucyjną) ZDOBĘDZIE PARTIA, KTÓRA MA NAJWIĘKSZE POPARCIE W OGÓLE, bo to wynika z rozkładu Poissona (patrz wyżej; znowu powtarzam, różnice musiałyby być równe lub mniejsze niż 0,3%, żeby było choćby kilkadziesiąt posłów, czyli "mandatów", dla nieco słabszego) - to jedynym, na co można liczyć, by nie pozostał w Sejmie sam jeden zwycięzca, są lokalne różnice geograficzno-demograficzne. W pewnych okręgach zwycięża taka partia, a w innych inna, ALE - i to pogrąża tę koncepcję TOTALNIE - to, jakie są okręgi, co i kogo obejmują (a to właśnie ma z geografii wynikać), zależy od większościowej ("zwycięskiej") koalicji! (Nie lubię słowa "zwycięstwo" wyborcze, na "zwycięstwach", "miażdżeniu" innych i porównywaniu wyników opierają się JOW-y i ordynacja większościowa - zupełnie to zbędne pojęcia!) Ustawa Kodeks wyborczy w ogóle od niej zależy. Połączmy ten tu oto kawałek z 2 sąsiednimi, w których my wygrywamy, i już jesteśmy także i w nim górą... Głos traci wagę, swój proporcjonalny udział w polityce, ze względu na jego przydział do odpowiedniej rywalizacji z listą odważników i oznakowaną jako okrąg wagą, O KTÓRYM DECYDUJĄ WŁADZE... A zawsze da się przestawić podział na taki, w którym będzie się zwycięzcą. To jest już koniec demokracji i, o ile nie jesteśmy skłonni do zamachów w stylu rumuńskim (Ceausescu) czy piłsudczykowskim (stare dzieje, już zapomnieliśmy...), już zawsze dobro może mieć prawo przeciw sobie - źli sobie poradzą, by pozostać na stołkach. Wchodzi się, chcąc być dobrym a zarazem skutecznym, na niepewny obszar bycia buntownikiem, który ma prawo przeciwko sobie - w czasach, gdy nowoczesne technologie śledzenia jednostki i niszczenia jej są wszechpotężne (a wielu uczestników systemu, czyli przeciwników, po prostu nie będzie złych, tylko będzie wypełniać swe prawem określone obowiązki, po prostu normalnie pracować, np. organizować inwigilację tych i tamtych). Tylko ordynacja proporcjonalna - taka, jak obecnie - jest demokratyczna, bo 1 obywatel ma 1 głos mający proporcjonalny wpływ na wynik, a nie waga jego głosu zależy od rozmiaru i obszaru okręgu, w którym jest porównywany z innymi, a który politycy mogą odpowiednio (także przez zmiany ustaw) dobierać. Komorowski np. znany jest z dyktowania, gdzie ma być sąd (jego postawa w sprawie reformy Gowina) - czy to nie ten pan, który i JOW-y proponuje, i się jako "prezydent naszej WOLNOŚCI!" wkrótce po publikacji o nim na blogu reklamował? Dla bojących się o swą wolność? A teraz jest jeszcze Kopacz i jej, jak może trzeba by to przez analogię odczytać, "słucham [tortur; może to w tym typowym mafijnym sensie 'podsłuchuję'], rozumiem, pomocnictwo"... Z takiego systemu "tylko JOW" można już nie wybrnąć i mieć prawo już na długo przeciw sobie, a na rzecz dyktatorów (kontrola systemu prawnego to współcześnie podstawa władzy wszelkich królów i reżimów autorytarnych); nie żartuję tutaj, choć to wszystko jest pełzające i niedemokratyczność (obecnie jako wolna amerykanka w bandytyzmie podsłuchowo-prześladowczym) bardzo późno staje się dla wszystkich oczywista (po co na siłę zadzierać z ludem, na razie jest faza zakłamania, że jest dobrze i ludzie sami chcą tego wszystkiego, co się faktycznie w polityce dzieje). Media nie będą tu bić na alarm, musimy sami sobie radzić, mówić znajomym, a nawet tym, z którymi mamy bardzo słaby kontakt lub np. są w innym wieku, z którymi jesteśmy tylko na stopie oficjalnej. Uparte poparcie dla JOW to niekiedy (często?) oznaka własnego udziału w gangu (zwłaszcza w największych miastach: tam rynek nieruchomości to zupełnie inna jakość niż gdzie indziej, wielkie zjawisko), oni się tak bronić w przyszłości chcą przed zarzutami o istotnym mieszaniu w polityce i psuciu jej (że są biedni i ubezwłasnowolnieni), choć te zarzuty zawsze będą słuszne. Przecież w tydzień czy miesiąc po rozkręceniu się tortury dla Niżyńskiego ten fakt powinien zelektryzować cały kraj i spowodować spadek poparcia dla PO w okolice 10% (a wkrótce jeszcze mniej), a tu tymczasem mamy już ponad 2,5 roku najgorszego, a proszeni (wśród wszędobylskich wtedy tortur) przypadkowi ludzie jeszcze w 2015 masowo nie chcieli się podpisywać pod (samym tylko) powstaniem nowej partii, nazwanej nazwiskiem Niżyńskiego (co by mur milczenia pomogło przebić) - podpisywał się może 1 na 120 czy 1 na 80!!! Takie skutki bycia agentów wśród nas: pozytywnego wkładu nie ma, jest może jeszcze co gorsza negatywny ("apologeci" PO czy PiS-u - wnikamy tu już trochę w życie prywatne konkretnych ludzi, którego nigdy dobrze znać nie możemy, dla ogólnej oceny szkodliwości zjawiska udziału w takim państwowym gangu). Przegrane przez Polskę wybory to naprawdę ich zasługa, tego ich milczenia i nieroznoszenia wieści czy wręcz, jak to pewnie też bywa, złej agitacji, w każdym razie konieczności posiadania pleców. Poza tym - oni często lekceważą z konieczności więcej niż sam skandal ze śledzeniem. Wiesz o kwestii szpiegowania Piotra Niżyńskiego? A czy wiesz o remontach robionych w celu umożliwienia centralnej kontroli umysłów gdzie się chce, nadawania im myśli, przez TVP? Jeśli nie, to się lepiej prędko doinformuj, dla naszego wspólnego dobra. Przestrzegam, że "inteligenci" będą próbowali bronić JOW mówiąc: "to nieprawda, że zostaje sama partia najsilniejsza" (obecnie są wyjątkowo dwie ze względu na nasilony przez ostatnie 8 lat konflikt władzy z moralnością i, przez to, religią), "bo politycy mogą odwoływać się do określonych grup narodu, np. wiejskich (stronnictwa ludowe), i przez to wygrywać w określonych okręgach" (jeszcze jeden aspekt demografii geograficznej, obok religijności, to podział wsie/małe miasta/metropolie) - tymczasem to wszystko opiera się na założeniu, że jest pewien stan rzeczy określający, gdzie są okręgi, robiący to nawet uczciwie, po czym politycy walczą o nie. Tymczasem jest odwrotnie: chcemy odpowiednich partii (bo boimy się, bo sami jesteśmy kryminalistami), więc odpowiednio pod nie możemy zdefiniować okręgi, wrzucić tych do worka z dużą liczbą tamtych, żeby nie wyłonił się stamtąd żaden poseł itd. Może nie tak szybko aż do takiego czegoś dojdzie, oni mają być może plany wieloletnie i nie spieszy im się, ale taka ordynacja aż się prosi o takie manipulacje (tymczasem np. nie wejdzie żadna fajna mała partia pozasystemowa, choć jest 30% elektoratu gotowego na takie głosować; "niestety, zakazali, bo JOW-y wygrały..."). Krótko: zależy od woli oraz łaskawości chwilowych zwycięzców, np. PO czy PiS, kto później będzie w ogóle dopuszczony do Sejmu; przeszkód prawnych nie ma, nawet Konstytucję się da zmienić mając 2/3 mandatów. A zatem upada argument "inteligentów" (coś wam jeszcze będą bredzić o skandalu, ale to tylko tym kilkuset może rozmówcom, którzy z inteligentami taką rozmowę poprowadzą; generalnie mało ludzi w ogóle zauważy, że to skandal, jeśli media nie dudnią) i wobec tego wracamy do punktu wyjścia, że przy takiej ordynacji łatwo może nawet być tylko jedna partia okupująca większość stołków sejmowych. Już teraz zresztą tak się zapowiada, przy ordynacji proporcjonalnej ("PiS samodzielnie rządzący"), co dopiero przy większościowej - zupełna mogiła dla pluralizmu i demokracji. Jeszcze można, skoro nie udało się "to nieprawda, że tylko 1 czy 2", uderzać w groźniejsze stanowisko "to jest w porządku" (adwokatura na zasadzie "zachowanie dopuszczalne"), ale to też błąd. Te małe partie się przydają, mogą debatować, nagłaśniać coś choćby na swych stronach poselskich i www, występować z interpelacjami do rządu, wysuwać inicjatywy np. komisji śledczych, są oni niejako pośrednikami potwierdzającymi swym autorytetem prawdomówność skarżącego się na coś (OK, policja nie działa; ale *poseł sprawdził [np. ten dźwięk] i tego człowieka popiera*...). Mówiąc więc krótko: NIE ISTNIEJE, POWTÓRZMY, ŻADNA KORZYŚĆ Z JOW POZA ELIMINACJĄ NAJSŁABSZYCH. Żadna. Żadna większa niezależność posłów itd., bo to z praktyką polegającą na nieznajomości lokalnych polityków ma niewiele wspólnego, a poza tym posłowie są i tak niezależni, a ich skrajnie rzadkie poglądy albo dla nas są ważne, ale w takim razie JOW-y przecież eliminują skrajności w sensie frakcji, albo nie są ważne, więc w czym problem; wszelkie poglądy w jakiejś sprawie, przy jakimś głosowaniu sejmowym, które nie są skrajnie rzadkie, znajdą jakiś procent narodu i jakiś procent posłów po swojej stronie, więc jest to w ostateczności zalążek do powstania podziału wewnątrzpartyjnego i w przyszłości co najwyżej startowania jako koalicja ugrupowań. A ZATEM, JESZCZE RAZ: NIE ISTNIEJE ŻADNA KORZYŚĆ Z JOW POZA ELIMINACJĄ NAJSŁABSZYCH. Tak jednak postępują gangsterzy. Zaś poszczególne postaci, wystawiane dziś przez partie, to i tak często będą kryminaliści, bo tak działa mafia, więc co ich obchodzi "bycie w przyszłości rozliczonym przez wyborcę", w sprawie dobra i ich postawy wobec prześladowań, skoro czeka ich koniec kariery i tak. NAJWAŻNIEJSZE - JOW-Y POMAGAJĄ DOBIĆ POKRZYWDZONEGO. OBECNIE JEDYNE DOBRO IDZIE ZE STRONY PARTII NAJMNIEJSZYCH, KTÓRE MOGĄ PROPORCJONALNIE DO POPARCIA UZYSKAĆ NP. 5%, 6% - KILKA TAKICH MOŻE WEJŚĆ - I BĘDĄ COŚ ZNACZYĆ, UCZESTNICZYĆ W DIALOGU, A PRZY PRZEJŚCIU NA JOW ICH PO PROSTU NIE BĘDZIE. STĄD PIOTR NIŻYŃSKI TEŻ PROSI - PÓJDŹ GŁOSOWAĆ I POWIEDZ "NIE"! Są kraje totalitarne, choć to przestarzałe pojęcie (teraz tak wszędzie zaczyna być, sprawa jest międzynarodowa, poczytaj w Internecie), można tak żyć, ale tak jest gorzej. I niezgodnie z religią i polskimi wartościami. Robią was w konia autentyczni bandyci, zupełnie zbędne zmiany wciskając! Uwaga na ewentualnie fałszywe nowe sondaże, mające pokazać, że wątpienie o JOW-ach to oszołomstwo! Dzwoń, proszę, do rodziny, rodziców, dziadków, ostrzeż ich, aby oni też zagłosowali i się sprzeciwili dowolnemu rozbiorowi demokracji w przyszłości (póki co i tak panuje mafia sejmowa). Może nawet nie wiesz, jakim dnem moralnym są media, więc poczytaj wpis z 11/09/2013 na blogu. Tak mogliby sobie mówić pod nosem wszyscy zamieszani: "My mamy nad wami przewagę, mianowicie przewagę informacyjną, to was wywłaszczymy z możliwości dobrego głosu, jedynej takiej możliwości" - "nikt tych dobrych, co chcą zagłosować, nie będzie nawet o zdanie pytał, jak postępować w polityce; zostaną tylko nasi". Organizacją obejmującą tu szerszą władzę poprzez referendum jest gang, antyludzki gang w najgorszym, najohydniejszym rozumieniu. Powtórzę jeszcze raz na koniec ważny błędny kontrargument "inteligentów": "JOW ma sens, nie zagraża demokracji, BO są różnice geo-demograficzne"; ten argument obala sam siebie. Skoro elektoraty rozkładają się wg miejsc, to da się je zwalczać dosyć łatwo, bo wiadomo, gdzie są - można mieć je precyzyjnie na muszce. To się da zrobić cicho, mało kto w takie drobiazgi umie wnikać i zinterpretować z całą pewnością, ba, zrobić z nich jeszcze gigantyczny skandal; zresztą ważne, że to się da zrobić - co z tego, gdyby nawet media wrzeszczały, skoro rzecz już zrobiona? Na religijności przywódców mamy polegać? A ludzie zobojętnieli na skandale. Zresztą media mają swe złe interesy, z nielegalnym śledzeniem jednostki związane, i nie byłbym zbyt ufny. Na szczęście chyba PiS jest przeciwny ordynacji większościowej, więc 2/3 głosów potrzebnych do zmiany art. 96 Konstytucji nie będzie - ale walczmy, bo to może tylko deklaracja bilbordów, a w świetle wyniku referendum później jednak to poprą.
■ niektóre cytaty z wykładów matematyki: (tematyka: zwierzęta)
Mrówki Langtona nie gryzą!
Ptaki dziobią szyszki w oparciu o wzór Bayesa
Jak jest słoń - to słoń. Nie można założyć, że nie ma trąby. Ale w matematyce można...
Każda małpa umie rózniczkować ale najlepiej różniczkują pszczoły.
Pascal gustował w ślimakach...
I Koń nad siłę nie pociągnie. (Pauli )
Jeśli jakieś zwierzę ma \(\displaystyle{ n}\) nóg, to \(\displaystyle{ m}\) takich zwierząt ma \(\displaystyle{ mn}\) nóg, przy czym zakładamy \(\displaystyle{ m, n >0}\)...
Przychodzi student do Prof.
Student zdaje egzamin. Zapytany przez wykładowce, przeprowadza dowód jakiegoś trudnego twierdzenia. W pewnej chwili nieoczeiwanie zaciął się, zamyśla się i milczy ... Prof także się zamyślił i po chwili rzekł:
- wie Pan co...?! Tu mam pod ręka skrypt z wykładu - zobaczmy jak ten dowód idzie dalej!