W takim razie nie rozumiem, co osoby wymyślające te wymogi miał wówczas w głowie.Jeśli masz na myśli zajęcia wyrównawcze w ramach studiów zamawianych, to jesteś w błędzie. Zajęcia wyrównawcze były obowiązkowym składnikiem projektu, więc każdy, kto aplikował o studia zamawiane, musiał takie zajęcia zaplanować (a potem zrealizować i wykazać, że studenci z nich skorzystali).
Sensowność studiów zamawianych
- miki999
- Użytkownik

- Posty: 8358
- Rejestracja: 28 lis 2007, o 18:10
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Gdańsk
- Podziękował: 36 razy
- Pomógł: 1001 razy
Sensowność studiów zamawianych
- smigol
- Użytkownik

- Posty: 3411
- Rejestracja: 20 paź 2007, o 23:10
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 89 razy
- Pomógł: 353 razy
Sensowność studiów zamawianych
Mniej więcej to samo co zdecydowana większość ministrów, wiceministrów, dyrektorów departamentów, naczelników itd. itd.miki999 pisze: W takim razie nie rozumiem, co osoby wymyślające te wymogi miał wówczas w głowie.
- yorgin
- Użytkownik

- Posty: 12680
- Rejestracja: 14 paź 2006, o 12:09
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Kraków
- Podziękował: 17 razy
- Pomógł: 3440 razy
Sensowność studiów zamawianych
Po przeczytaniu tego przypomniała mi się jedna z rozmów z osobą, która prowadziła zajęcia wyrównawcze.MichalPWr pisze: Szczerze współczuje. W większość przypadków jest to czas stracony zarówno dla prowadzącego jak i studentów. Bo pamiętajmy, idą tam raczej Ci co są w stanie się tego sami nauczyć i zdać na dobry stopień. Takie zajęcia miały by sens jako rozszerzenie danego przedmiotu oraz sprawdzeniem wiedzy.
Nie rozpisując się za bardzo zacytuję: "Oni nic nie kumają".
Padły słowa typu tępota/ciemnota - tu parafrazuję, nie pamiętam dokładnego określenia, ale coś w ten deseń.
Cały system zajęć wspomagających jest taki tylko z nazwy - przede wszystkim jest to kolejne obciążenie dla uczelni, która musi znaleźć i wygospodarować miejsce, czas i osobę do prowadzenia takich zajęć. A przy kierunkach zamawianych na UJ przez 2 albo 3 lata przyjmowano po 300+ osób, gdzie wcześniej było połowę mniej. Dla słuchacza - chodzi, bo musi. I w zasadzie za wiele nie musi robić. Czemu to ma służyć? Raczej nie sprawdzi to, czego taki słuchacz się nauczył. Nie ma "presji".
I nie do końca zgodzę się z tym, że na takie zajęcia idą tylko "lepsi". W procesie rekrutacyjnym kryterium ocen na poziomie szkoły średniej nijak ma się do poziomu prezentowanego na uczelniach wyższych. Przykład dobrze mi znany - kilku słabych studentów (brak aktywności/słabe prace pisemne) ramię w ramię z tymi bardziej ogarniającymi.
Co niektórzy mówią, a i zapewne wielu z Was się zgodzi - dobrze, że ten program się kończy. Bo matematyka, ale także inne kierunki, zostały zalane osobami, które "pomyliły" kierunki.
-
Jan Kraszewski
- Administrator

- Posty: 36051
- Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 6 razy
- Pomógł: 5341 razy
Sensowność studiów zamawianych
Ja się bardzo zdecydowanie zgadzam. Tylko szkoda, że wydano tyle pieniędzy, które można by wydać dużo rozsądniej.yorgin pisze:Co niektórzy mówią, a i zapewne wielu z Was się zgodzi - dobrze, że ten program się kończy.
JK
-
student12345
- Użytkownik

- Posty: 18
- Rejestracja: 14 cze 2012, o 09:23
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: n/a
Sensowność studiów zamawianych
Przyznam ze tez jestem po kierunku zamawianym i akurat byłem na uczelni która nie jest, że tak powiem jedną z tych naj. Ogólnie zgadzam się z tym co tutaj napisaliście, ale też może warto spojrzeć na drugą stronę medalu? Piszecie, że ministerstwo głupie itp. Racja. Ale powiem Wam szczerze, że uczelnie nie lepsze. Dostały mnóstwo pieniędzy, a i tak do końca nie wiedzieli co z nimi zrobić. Przykład? Proszę bardzo. Poruszane tutaj zajęcia wyrównawcze. Narzekacie itp. ale skoro te zajęcia już są to może warto by je porządnie prowadzić, a nie przychodzi prowadzący z matematyki i obrażony, że ktoś tego nie umie albo tamtego... Bo kiedyś to student jak przychodził na uczelnie to to umiał. Zamiast próbować jak najwięcej wycisnąć z tych 30h to lepiej przyjść, odwalić fuszerkę i wyjść. Prawda jest taka, że te zajęcia miały złagodzić ból po liceum, a prowadzący nie mieli zielonego pojęcia jaki jest program w liceum i jedynie umieli foszki pokazywać. Oczywiście to był przykład jeden z wielu. Choć aby być uczciwym to mogę dać również i pozytywne przykłady, bo i takie były.
- Spektralny
- Użytkownik

- Posty: 3949
- Rejestracja: 17 cze 2011, o 21:04
- Płeć: Mężczyzna
- wiek: 39
- Lokalizacja: Praga, Katowice, Kraków
- Podziękował: 9 razy
- Pomógł: 931 razy
Sensowność studiów zamawianych
student12345 pisze:Przyznam ze tez jestem po kierunku zamawianym i akurat byłem na uczelni która nie jest, że tak powiem jedną z tych naj.
Wydaje się, że jest tutaj jakaś korelacja, ale może się mylę.student12345 pisze:to może warto by je porządnie prowadzić, a nie przychodzi prowadzący z matematyki i obrażony, że ktoś tego nie umie albo tamtego... Bo kiedyś to student jak przychodził na uczelnie to to umiał. Zamiast próbować jak najwięcej wycisnąć z tych 30h to lepiej przyjść, odwalić fuszerkę i wyjść.
-
student12345
- Użytkownik

- Posty: 18
- Rejestracja: 14 cze 2012, o 09:23
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: n/a
Sensowność studiów zamawianych
Pewnie tak, tyle że nie była to uczelnie typu Wyższa szkoła tego czy tamtego, ale i politechnika i to z wcale nie krótką tradycją, więc można by chyba czegoś wymagać?
Choć szczerze zastanawia mnie jak to wygląda na tych dobrych uczelniach. Czy tez nie ma takiego bufonowatego podejścia.
Choć szczerze zastanawia mnie jak to wygląda na tych dobrych uczelniach. Czy tez nie ma takiego bufonowatego podejścia.
- Rumek
- Użytkownik

- Posty: 95
- Rejestracja: 12 kwie 2011, o 12:51
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Katowice
- Podziękował: 3 razy
- Pomógł: 20 razy
Sensowność studiów zamawianych
Święta racja, zwłaszcza to co napisałeś na końcu w nawiasie. Według mnie to nie jest tak, że żadna władza nie wróży takich rozwiązań, są ugrupowania które taki program mają. Problem jest w ludziach tu żyjących, mało kto chce wziąć całkowitą odpowiedzialność za siebie (bo do tego to się sprowadza), tak jest ludziom wygodniej. To, że wszyscy zrzucamy się na edukację innych jest totalną głupotą a jak jeszcze połowa studentów dostaje kasę za nic jak w przypadku studiów zamawianych to już zakrawa na szaleństwo i totalne marnotrawstwo pieniędzy.Spektralny pisze: Rozwiązanie jest bardzo proste tylko żadna władza go nie wdroży. Należy oddać ludziom pieniądze które idą na edukację i niech sami nimi gospodarują. Jeżeli ktoś nie chce iść na studia niech nie będzie zmuszany do dokładania się do innych (to się tyczy wszystkich dziedzin życia w tym opieki zdrowotnej).
Korelacja jest i to według mnie ogromna. Dużo osób tutaj udziela korepetycji pewnie więc mogą sobie porównać jakie jest podejście gimnazjalisty/licealisty którego rodzice wysyłają na korki a studentami, zwłaszcza takimi którzy sami sobie płacą za studia. Różnica ogromna i wiadomo, że jak się mówi do kogoś 45 minut i widzi się, że cię nie słucha, tylko chce odbębnić ten czas żeby rodzice się nie pluli to się odechciewa i ja zazwyczaj po jednym, dwóch spotkaniach dziękuję takim osobom, szkoda czasu.Spektralny pisze: Wydaje się, że jest tutaj jakaś korelacja, ale może się mylę.
Jaki w ogóle był cel kierunków zamawianych? Bo wydaje mi się, z tego co słyszałem że miały kształcić osoby które będą stanowić o sile polskiej gospodarki. Być może za wcześnie na osądzanie czy się udało czy nie ale z tego co piszecie wynika, że raczej nic się przez to nie zmieniło, poziom się nie podniósł więc pieniądze zostały de facto wyrzucone w błoto.
- Yaco_89
- Użytkownik

- Posty: 979
- Rejestracja: 1 kwie 2008, o 00:29
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Tychy/Kraków
- Podziękował: 7 razy
- Pomógł: 204 razy
Sensowność studiów zamawianych
pamiętam, że jak ten program wchodził (byłem pierwszym rocznikiem który skorzystał) mówiono, że mają być dodatkowe pieniądze dla studentów NAJLEPSZYCH uczelni, w liczbie max. kilkunastu, i idea była właśnie taka jak piszesz - stworzyć większe możliwości dla najlepszych. I to jest ze wszech miar dobry pomysł, natomiast to co wyszło to rzeczywiście jakaś porażka:dofinansowania dla wyższych szkół pieśni i tańca w koziej wólce zamiast wiodących ośrodków, kuriozalne przypadki opisywane już przed moich przedmówców(sorry ale ten motyw ze średnią ważoną z ocen i zajęć wyrównawczych podchodzi jak dla mnie pod debilizm roku), osobiście wiem o przynajmniej jednym kierunku w szacownym mieście Krakowie gdzie od kilku lat większość studentów stanowią ludzie -często już wręcz z dyplomami - którzy przychodza sobie 'dorobić' na stypendiach, i udaje im się ciągnąć przez wiecej niż semestr, bo poziom jest żałosny. No i 300 osób przyjmowanych na I rok matematyki to też jest jakiś śmiech na sali, przykro to mówić.Rumek pisze: Jaki w ogóle był cel kierunków zamawianych? Bo wydaje mi się, z tego co słyszałem że miały kształcić osoby które będą stanowić o sile polskiej gospodarki. Być może za wcześnie na osądzanie czy się udało czy nie ale z tego co piszecie wynika, że raczej nic się przez to nie zmieniło, poziom się nie podniósł więc pieniądze zostały de facto wyrzucone w błoto.
Ale znowu nie będę narzekał bo stypendium na drugim roku ułatwiło mi trochę życie
-
Kartezjusz
- Użytkownik

- Posty: 7336
- Rejestracja: 14 lut 2008, o 08:31
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Z Bielskia-Białej
- Podziękował: 6 razy
- Pomógł: 961 razy
Sensowność studiów zamawianych
Mieliśmy zaszczyt dostawać za rzeczywiście wyniki i równą pracę,a nie jak teraz,że ,aby się załapać wystarczy zdać na połowę podstawę....
-
student12345
- Użytkownik

- Posty: 18
- Rejestracja: 14 cze 2012, o 09:23
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: n/a
Sensowność studiów zamawianych
Nie uraźcie się, ale tak wynosicie ponad piedestał najlepszych studentów (a wszak ciekawi mnie jakie kryteria byście przyjęli określające najlepszego studenta), ale chyba Ci elitarni studenci nie potrafią czytać albo każda uczelnia miała inny cel kierunków zamawianych. Mianowicie u mnie celem było zwiększenie liczby absolwentów kierunków technicznych, a nie pomoc najlepszym. Także trochę Wasze pretensje (o ile słuszne) są źle argumentowane, bo przecież na najlepsze uczelnie to się chyba wszyscy garną, więc tam już nie ma jak zwiększać liczby absolwentów, no chyba że kosztem "jakości" tychże... Ale znowu,najlepsi studenci najlepszych uczelni chyba i tak bez problemów kończą studia - wszak są najlepsi, więc jak nie oni to kto?Yaco_89 pisze: pamiętam, że jak ten program wchodził (byłem pierwszym rocznikiem który skorzystał) mówiono, że mają być dodatkowe pieniądze dla studentów NAJLEPSZYCH uczelni, w liczbie max. kilkunastu, i idea była właśnie taka jak piszesz - stworzyć większe możliwości dla najlepszych.
- Spektralny
- Użytkownik

- Posty: 3949
- Rejestracja: 17 cze 2011, o 21:04
- Płeć: Mężczyzna
- wiek: 39
- Lokalizacja: Praga, Katowice, Kraków
- Podziękował: 9 razy
- Pomógł: 931 razy
Sensowność studiów zamawianych
W jakim celu zwiększać sztucznie liczbę studentów - tymbardziej na uczelniach słabszych? Obecnie za pieniądze ludzi, którzy uczciwie pracują studiują ludzie z przypadku bez większej motywacji, jaki to ma sens? Czy ktoś utrzymujących ten obecny system pytał o zdanie?
-
student12345
- Użytkownik

- Posty: 18
- Rejestracja: 14 cze 2012, o 09:23
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: n/a
Sensowność studiów zamawianych
To nie ja wymyśliłem kierunki zamawiane, a zrobili to teoretycznie mądrzejsi ode mnie. Przecież to własnie kadra uczelni ma w tym swoje 3 grosze (i to przecież kadra najlepszych uczelni, więc to pewnie najlepsza kadra z najlepszych uczelni! no bo kto od nich może być lepszy...?). Przecież to oni sie ubiegali, aby mieć u siebie kierunki zamawiane, jakoś nikt nie napisał np. listu otwartego krytykującego ten pomysł. Czemu obrywa się ludziom, którzy przecież tych pieniędzy nie ukradli, oni je po prostu dostali?
- Rumek
- Użytkownik

- Posty: 95
- Rejestracja: 12 kwie 2011, o 12:51
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Katowice
- Podziękował: 3 razy
- Pomógł: 20 razy
Sensowność studiów zamawianych
Ale tu przecież nikt nikogo nie atakuje. Wszyscy którzy wypowiadają się negatywnie krytykują sam pomysł i jego realizację a nie ludzi którzy na tych kierunkach byli czy są. Jeżeli to miało służyć masowej produkcji, bardzo średniej jakości inżynierów to pomysł jest jeszcze głupszy niż mi się zdawało. Przynajmniej takie jest moje zdanie. Jeżeli ktoś nie interesuje się daną dziedziną, nie powinien jej studiować bo jeżeli będzie go to nudzić to nigdy się dobrze tego nie nauczy i co za tym idzie nie będzie dobrze pracował.
-
Jan Kraszewski
- Administrator

- Posty: 36051
- Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 6 razy
- Pomógł: 5341 razy
Sensowność studiów zamawianych
Byłbym ostrożny w wyrażaniu tak radykalnych stwierdzeń. Program wymyślili urzędnicy ministerialni.student12345 pisze:To nie ja wymyśliłem kierunki zamawiane, a zrobili to teoretycznie mądrzejsi ode mnie.
Myśmy akurat byli blisko tego.student12345 pisze:Przecież to własnie kadra uczelni ma w tym swoje 3 grosze (i to przecież kadra najlepszych uczelni, więc to pewnie najlepsza kadra z najlepszych uczelni! no bo kto od nich może być lepszy...?). Przecież to oni sie ubiegali, aby mieć u siebie kierunki zamawiane, jakoś nikt nie napisał np. listu otwartego krytykującego ten pomysł.
To, że dobre uczelnie ubiegały się o studia zamawiane, wynikało z prostej kalkulacji - skoro i tak ktoś musi dostać te pieniądze, to lepiej, żeby poszły one do lepszych uczelni, tym bardziej, że pojedynczy protest ma niewielkie szanse bycia usłyszanym, zwłaszcza w starciu z machiną propagandową Ministerstwa. Do tego dochodził element konkurencji o dobrych studentów (może pójść na inna dobrą uczelnię, gdzie są stypendia).
Idiotyzm tego pomysłu polega przede wszystkim na tym, że nie zwiększa tak naprawdę liczby kandydatów na studia ścisłe i techniczne - pod koniec edukacji szkolnej na to już za późno - wpływa tylko na ich alokację.
JK