Sensowność studiów zamawianych

Dyskusje o matematykach, matematyce... W szkole, na uczelni, w karierze... Czego potrzeba - talentu, umiejętności, szczęścia? Zapraszamy do dyskusji :)
Awatar użytkownika
Spektralny
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 3949
Rejestracja: 17 cze 2011, o 21:04
Płeć: Mężczyzna
wiek: 39
Lokalizacja: Praga, Katowice, Kraków
Podziękował: 9 razy
Pomógł: 931 razy

Sensowność studiów zamawianych

Post autor: Spektralny »

Jan Kraszewski pisze:
lukasz.przontka pisze:Jednakże, z tego co się orientuję, ministerstwo bardzo przychylnie spogląda na kontynuację tego projektu.
Cóż, propagandowo wykorzystywano ten program do bólu, więc istotnie potencjał jest...
Płacenie ludziom za samo studiowanie jest wbrew wszelkiej logice. Ktoś się łapie na taką propagandę? A może chodzi o to by zatrzymać jak najwięcej osób na uczelniach (obniżając tym samym poziom - masa ciągnie w dół, cytując Wolniewicza) i hamować tym samym sztucznie wskaźnik bezrobocia?
lukasz.przontka pisze:Nie wiadomo natomiast w jakiej formie miało by się to odbywać. 19 kwietnia na Pol. Śl. będzie spotkanie władz uczelni z przedstawicielami ministerstwa (zaplanowano wtedy wystąpienie poświęcone kształceniu na kierunkach matematycznych, przyrodniczych i technicznych). Podejrzewam, że na tym spotkaniu dowiem się czegoś więcej (a przynajmniej potwierdzę na 100% informacje o kontynuacji projektu).
Gdybym był w kraju to bym im chętnie powiedział na takim spotkaniu co o tym wszystkim sądzę. Nie rozumiem dlaczego moi rodzice w podatkach (ja nie, bo nie mieszkam w Polsce) mają płacić za to by jakieś przypadkowe osoby dostawały po 1000 zł za samo pokazanie się raz w tygodniu na uczelni.
Ostatnio zmieniony 14 kwie 2013, o 16:03 przez Jan Kraszewski, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Przeniosłem w miejsce lepiej nadające się do tej dyskusji.
Kacper20
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 343
Rejestracja: 14 lut 2013, o 13:12
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Nisko
Podziękował: 19 razy
Pomógł: 52 razy

Sensowność studiów zamawianych

Post autor: Kacper20 »

Ale chyba płacenie ludziom, którzy są na dobrych uczelniach i mają lepsze wyniki niż reszta ma jakiś sens, hmm?
Awatar użytkownika
Spektralny
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 3949
Rejestracja: 17 cze 2011, o 21:04
Płeć: Mężczyzna
wiek: 39
Lokalizacja: Praga, Katowice, Kraków
Podziękował: 9 razy
Pomógł: 931 razy

Sensowność studiów zamawianych

Post autor: Spektralny »

Kacper20 pisze:Ale chyba płacenie ludziom, którzy są na dobrych uczelniach i mają lepsze wyniki niż reszta ma jakiś sens, hmm?
Nie będę w tym wątku się wypowiadał jaki mam pogląd na uzdrowienie czy też unormalnienie systemu oświaty w Polsce, ale odpowiem krótko na Twoje pytanie. Stypendia dla najlepszych są bardzo potrzebne pod jednym zasadniczym warunkiem: muszą one być fundowane przez prywatne osoby bądź pochodzić z pieniędzy uczelnianych (skądkolwiek uczelnia ma pieniądze, nawet, gdy niestety ma je wyłącznie z podatków). Inaczej, gdy są to pieniądze, powiedzmy dodatkowe, jest to marnotrastwo oraz, co gorsze, psucie ludzi.

Dlaczego statystyczny pan Jan spod Stalowej Woli, który od lat pracuje jako mechanik samochodowy, ma łożyć pieniądze z podatków na coś takiego? A łoży i to ciężko.
Jan Kraszewski
Administrator
Administrator
Posty: 36052
Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował: 6 razy
Pomógł: 5341 razy

Sensowność studiów zamawianych

Post autor: Jan Kraszewski »

Kacper20 pisze:Ale chyba płacenie ludziom, którzy są na dobrych uczelniach i mają lepsze wyniki niż reszta ma jakiś sens, hmm?
Jak popatrzysz na listę kierunków, które były zamawiane, to jest tam wiele uczelni, które trudno nazwać dobrymi. W pewnym sensie program dyskryminował dobre uczelnie, bo formalnie pieniądze były przeznaczone na podnoszenie atrakcyjności studiów. Trudniej jest poprawiać to, co już jest dobre.

JK
Kacper20
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 343
Rejestracja: 14 lut 2013, o 13:12
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Nisko
Podziękował: 19 razy
Pomógł: 52 razy

Sensowność studiów zamawianych

Post autor: Kacper20 »

Jan Kraszewski pisze: Jak popatrzysz na listę kierunków, które były zamawiane, to jest tam wiele uczelni, które trudno nazwać dobrymi. W pewnym sensie program dyskryminował dobre uczelnie, bo formalnie pieniądze były przeznaczone na podnoszenie atrakcyjności studiów. Trudniej jest poprawiać to, co już jest dobre.
JK
Tak, tego jestem świadom i właśnie dlatego mówiłem o dobrych uczelniach. Nie wiem - jak dla mnie jeśli program obejmowałby same czołowe uczelnie, te kształcące na prawdę sensownie - nie widzę problemu. Bo taka inwestycja może się jakkolwiek zwrócić. Szczerze - miła rzecz, że za konkretną pracę na studiach, pilną naukę i jakieś zaangażowanie dostajemy jakąkolwiek korzyść. Jednak przesyłanie pieniędzy uczelniom, które kształcą na niskim poziomie mija się z celem zupełnie.
Poprawianie dobrego - trudniej, ale jednak większą korzyść daje. Umówmy się - nie ma aż tyle młodzieży zainteresowanej żywo nauką, szczególnie w obecnym czasie, kiedy ogólnie jest mało młodzieży.
Awatar użytkownika
Spektralny
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 3949
Rejestracja: 17 cze 2011, o 21:04
Płeć: Mężczyzna
wiek: 39
Lokalizacja: Praga, Katowice, Kraków
Podziękował: 9 razy
Pomógł: 931 razy

Sensowność studiów zamawianych

Post autor: Spektralny »

Kacper20 pisze:Szczerze - miła rzecz, że za konkretną pracę na studiach, pilną naukę i jakieś zaangażowanie dostajemy jakąkolwiek korzyść. Jednak przesyłanie pieniędzy uczelniom, które kształcą na niskim poziomie mija się z celem zupełnie.
Czy już sama wiedza nie jest korzyścią po którą idzie się na studia? Zawsze miło jest dostawać pieniądze, ale czy zawsze miło też je oddawać wbrew swojej woli? Czy panu Janowi spod Stalowej Woli jest tak samo miło?

Dziwnym trafem najlepszą uczelnią w Europie (na świecie?) jest Cambridge, która pobiera od studentów czesne. Przypadek? College w Cambridge mają tyle ziemi w UK, że spokojnie mogłyby się powstrzymać od pobierania czesnego i utrzymywać się z dochodów rolnych (vide All Souls' College w Oxfordzie, który nie prowadzi nauczania, a wyłącznie skupia się na badaniach naukowych). Ciekawe dlaczego tego nie robią? A może człowiek uczy się pilniej, gdy wie, że to on sam (tj. w domyśle jego rodzina, opiekun, komercyjny sponsor, etc.) płaci za jego nauczanie?
Poprawianie dobrego - trudniej, ale jednak większą korzyść daje. Umówmy się - nie ma aż tyle młodzieży zainteresowanej żywo nauką, szczególnie w obecnym czasie, kiedy ogólnie jest mało młodzieży.
Więc nie ma co na siłę tej młodzieży niezainteresowanej ciągnąć metodą marchewki na studia. Dlaczego wmówiono społeczeństwu, że ktoś bez studiów jest gorszy? Wcale nie jest, często wręcz przeciwnie.
Ostatnio zmieniony 14 kwie 2013, o 16:34 przez Spektralny, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
MichalPWr
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1618
Rejestracja: 29 wrz 2010, o 15:55
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Leszno
Podziękował: 7 razy
Pomógł: 387 razy

Sensowność studiów zamawianych

Post autor: MichalPWr »

Spektralny, Mój drugi kierunek jest zamawiany. Więc wiem dokładnie o co chodzi. Jednak skrajnym debilizmem, które przekracza wszelkie normy jest fakt, że brany jest pod uwagi wskaźnik rekrutacyjny a nie średnia ważona. Czym to się różni?
Średnia ważona ocen, wiadomo. Natomiast wskaźnik rekrutacyjny to średnia ważona plus jakieś dodatkowe kursy np, zajęcia wyrównawcze z matematyki i/lub fizyki. Na te zajęcia może zapisać się każdy, o ile starczy miejsc i bynajmniej nie zapisują się tam Ci którzy tego potrzebują. Bajer w tym jest taki, że za chodzenie na te zajęcia to dostajesz 0,5 pkt do wskaźnika rekrutacji. Czyli jak masz średnią np 4,0 = 4,0pkt, czyli po zsumowaniu mamy 4,5. Czyli osoba która ma świetne wyniki i średnią 4,5 jest na takim samym poziomie co osoba mająca 4,0 plus bonusy. Dodatkowo warto wspomnieć, że na te zajęcia wystarczy tylko chodzić(można mieć dwie nieobecności) i nie kończy się to jakimkolwiek egzaminem bądź inną formą sprawdzenia wiedzy.
Kacper20
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 343
Rejestracja: 14 lut 2013, o 13:12
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Nisko
Podziękował: 19 razy
Pomógł: 52 razy

Sensowność studiów zamawianych

Post autor: Kacper20 »

Akurat tak się składa, że mieszkam pod Stalową Wolą.
Oczywiście, że nie. Równie dobrze możemy jednak mówić o tym, że uczelniane stypendia nie są ok, bo również mogą być one tworzone z funduszy, które uczelnia dostaje ze skarbu państwa.
Ja jestem potencjalnym zwolennikiem, jednak z zastrzeżeniem, że pieniądze przyznawane są faktycznie tym, którzy na to zapracowali.
MichałPWr - w takim razie to o czym mówisz, ten system - zupełnie chore.
Awatar użytkownika
Spektralny
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 3949
Rejestracja: 17 cze 2011, o 21:04
Płeć: Mężczyzna
wiek: 39
Lokalizacja: Praga, Katowice, Kraków
Podziękował: 9 razy
Pomógł: 931 razy

Sensowność studiów zamawianych

Post autor: Spektralny »

Kacper20 pisze:Akurat tak się składa, że mieszkam pod Stalową Wolą.
Oczywiście, że nie. Równie dobrze możemy jednak mówić o tym, że uczelniane stypendia nie są ok, bo również mogą być one tworzone z funduszy, które uczelnia dostaje ze skarbu państwa.
Obecny system finansowania edukacji w Polsce jest bardzo nie ok.
Kacper20 pisze:Ja jestem potencjalnym zwolennikiem, jednak z zastrzeżeniem, że pieniądze przyznawane są faktycznie tym, którzy na to zapracowali.
A co gdy połowa roku dostaje te pieniądze jak obecnie?

Znam lepsze przypadki. Jeden gość skończył matematykę (studia magisterskie), a następnie zapisał się od nowa na kierunek zamawiany i pobiera kasę. Inni znów w ogóle się nie pokazują i przepisują przedmioty już zaliczone wcześniej.
Jan Kraszewski
Administrator
Administrator
Posty: 36052
Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował: 6 razy
Pomógł: 5341 razy

Sensowność studiów zamawianych

Post autor: Jan Kraszewski »

MichalPWr pisze: Jednak skrajnym debilizmem, które przekracza wszelkie normy jest fakt, że brany jest pod uwagi wskaźnik rekrutacyjny a nie średnia ważona. Czym to się różni?
Średnia ważona ocen, wiadomo. Natomiast wskaźnik rekrutacyjny to średnia ważona plus jakieś dodatkowe kursy np, zajęcia wyrównawcze z matematyki i/lub fizyki. Na te zajęcia może zapisać się każdy, o ile starczy miejsc i bynajmniej nie zapisują się tam Ci którzy tego potrzebują. Bajer w tym jest taki, że za chodzenie na te zajęcia to dostajesz 0,5 pkt do wskaźnika rekrutacji. Czyli jak masz średnią np 4,0 = 4,0pkt, czyli po zsumowaniu mamy 4,5. Czyli osoba która ma świetne wyniki i średnią 4,5 jest na takim samym poziomie co osoba mająca 4,0 plus bonusy. Dodatkowo warto wspomnieć, że na te zajęcia wystarczy tylko chodzić(można mieć dwie nieobecności) i nie kończy się to jakimkolwiek egzaminem bądź inną formą sprawdzenia wiedzy.
U nas jest to rozwiązane trochę lepiej, ale istotnie taka konstrukcja jest nieunikniona - uczelnia musi się wykazać tym, że studenci korzystają z programu, na który dostała duże pieniądze i może to zrobić tylko listami obecności na zajęciach dodatkowych. Ponieważ zajęcia te muszą być nieobowiązkowe, to trzeba dać atrakcyjną marchewkę, by studenci na nie przyszli (prowadziłem takie zajęcia wyrównawcze na fizyce - porażka, prawie nikt nie chciał chodzić).
Spektralny pisze:Inni znów w ogóle się nie pokazują i przepisują przedmioty już zaliczone wcześniej.
U nas tak nie można - liczą się tylko przedmioty realnie zaliczone w ostatnim semestrze.

JK
Kacper20
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 343
Rejestracja: 14 lut 2013, o 13:12
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Nisko
Podziękował: 19 razy
Pomógł: 52 razy

Sensowność studiów zamawianych

Post autor: Kacper20 »

@Spektralny
W takim razie, według Ciebie: Jak powinno to wyglądać?
Bo chyba system płatnej edukacji, jak na Cambridge jednak trochę odstaje od polskich realiów?

@Jan Kraszewski
Chyba ze wszystkimi projektami unijnymi tak jest. W naszej szkole (Liceum) realizowany był program Młodzieżowych Uniwersytetów Matematycznych. Ile formalności było, ankiet, gróźb że gdy ktoś nie wypełni czegoś tam odebrane zostaną pomoce. Czysta komedia. Ale takie są procedury
Awatar użytkownika
Spektralny
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 3949
Rejestracja: 17 cze 2011, o 21:04
Płeć: Mężczyzna
wiek: 39
Lokalizacja: Praga, Katowice, Kraków
Podziękował: 9 razy
Pomógł: 931 razy

Sensowność studiów zamawianych

Post autor: Spektralny »

Kacper20 pisze:@Spektralny
W takim razie, według Ciebie: Jak powinno to wyglądać?
Bo chyba system płatnej edukacji, jak na Cambridge jednak trochę odstaje od polskich realiów?
Rozwiązanie jest bardzo proste tylko żadna władza go nie wdroży. Należy oddać ludziom pieniądze które idą na edukację i niech sami nimi gospodarują. Jeżeli ktoś nie chce iść na studia niech nie będzie zmuszany do dokładania się do innych (to się tyczy wszystkich dziedzin życia w tym opieki zdrowotnej).

Uniwersytety powinny rywalizować o studenta. A czym? Jeżeli ktoś chce iść na studia za które chce płacić w sposób świadomy (obecnie płaci w sposób nieświadomy, ale równie dużo), to znaczy, że zależy mu albo na wiedzy bądź na samym papierku. W takim systemie, powstałyby dwie kategorie uczelni.

1. Słabe, rozdające za pieniądze dyplomy (coś jak obecne "prywatne uczelnie"). Takie uczelnie po latach zweryfikowałby rynek pracy ich absolwentów. Większość z nich straciłaby rację bytu.
2. Dobre, które rywalizowałyby między sobą o dobrych studentów. Ich celem byłoby stawanie się coraz lepszymi by zwiększyć konkurencyjność (zauważmy, że spadłaby liczba studentów z przypadku).

Czy samo czesne by wystarczyło? Łatwym źródłem pozystkiwania dodatkowych pieniędzy byłoby kształcenie zagranicznych studentów (np. Chińczyków - z nich żyje prawie cały zachód), dla których najważniejszym kryterium jest prestiż uczelni i wiedza. To byłoby wzmocnienie bodźca do stałego podnoszenia poziomu. Kolejnym źródłem byliby prywatni sponsorzy (ogromna część stypendiów i innego wsparcia dla brytyjskich uczelni pochodzi z sektora prywatnego).
Awatar użytkownika
MichalPWr
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1618
Rejestracja: 29 wrz 2010, o 15:55
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Leszno
Podziękował: 7 razy
Pomógł: 387 razy

Sensowność studiów zamawianych

Post autor: MichalPWr »

Jan Kraszewski pisze:(prowadziłem takie zajęcia wyrównawcze na fizyce - porażka, prawie nikt nie chciał chodzić).
Szczerze współczuje. W większość przypadków jest to czas stracony zarówno dla prowadzącego jak i studentów. Bo pamiętajmy, idą tam raczej Ci co są w stanie się tego sami nauczyć i zdać na dobry stopień. Takie zajęcia miały by sens jako rozszerzenie danego przedmiotu oraz sprawdzeniem wiedzy.
Awatar użytkownika
miki999
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 8358
Rejestracja: 28 lis 2007, o 18:10
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Gdańsk
Podziękował: 36 razy
Pomógł: 1001 razy

Sensowność studiów zamawianych

Post autor: miki999 »

Problem polega na tym, że uczelnie mają studia zamawiane nie dla dobra studentów, tylko dla dobra swojego. Podejrzewam, że wszystkie kursy wyrównawcze itp. to tylko pretekst by przemielić pieniądze wewnątrz uczelnianych murów. Dzięki takim zabiegom maleje poziom kształcenia, bo obecnie to już bardziej uczelni zależy na tym, aby student zdał. Tworzenie bezsensownych przedmiotów z pewnością temu sprzyja. Myślę, że Wam matematykom najbardziej to zaszkodzi, ponieważ dotychczas stanowiliście pewnego rodzaju elitę. Za kilka lat pewnie to się zmieni.

Szkoda, bo za tak duże pieniądze można by nawiązać współpracę z przedsiębiorstwami, które by pomogły wykształcić specjalistów, których rynek (a przede wszystkim taki przedsiębiorca/korporacja) oczekuje, a nie kolejnych bezrobotnych z papierkiem.
Uniwersytety powinny rywalizować o studenta. A czym? Jeżeli ktoś chce iść na studia za które chce płacić w sposób świadomy (obecnie płaci w sposób nieświadomy, ale równie dużo), to znaczy, że zależy mu albo na wiedzy bądź na samym papierku. W takim systemie, powstałyby dwie kategorie uczelni.

1. Słabe, rozdające za pieniądze dyplomy (coś jak obecne "prywatne uczelnie"). Takie uczelnie po latach zweryfikowałby rynek pracy ich absolwentów. Większość z nich straciłaby rację bytu.
2. Dobre które rywalizowałyby między sobą o dobrych studentów. Ich celem byłoby stawanie się coraz lepszymi by zwiększyć konkurencyjność (zauważmy, że spadłaby liczba studentów z przypadku).
Obecnie ludzie wybierają studia humanistyczne, które ich zupełnie nie interesują i wiedzą, że prawdopodobnie nie znajdą pracy w zawodzie, ale nic się nie zmienia. Raczej mało osób dokonuje racjonalnej analizy.
Jan Kraszewski
Administrator
Administrator
Posty: 36052
Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował: 6 razy
Pomógł: 5341 razy

Sensowność studiów zamawianych

Post autor: Jan Kraszewski »

miki999 pisze:Problem polega na tym, że uczelnie mają studia zamawiane nie dla dobra studentów, tylko dla dobra swojego. Podejrzewam, że wszystkie kursy wyrównawcze itp. to tylko pretekst by przemielić pieniądze wewnątrz uczelnianych murów.
Jeśli masz na myśli zajęcia wyrównawcze w ramach studiów zamawianych, to jesteś w błędzie. Zajęcia wyrównawcze były obowiązkowym składnikiem projektu, więc każdy, kto aplikował o studia zamawiane, musiał takie zajęcia zaplanować (a potem zrealizować i wykazać, że studenci z nich skorzystali). To dość idiotyczne, ale alternatywą była rezygnacja z aplikowania.

Jeżeli myślisz, że studia zamawiane są dla dobra uczelni, to też niekoniecznie masz rację. Mówię to z punktu widzenia osoby, która w proces aplikowania o te studia była dość mocno zaangażowana. Jeśli chodzi o mój instytut, to studia zamawiane nie są żadnym szczęściem, raczej przeszkadzają nam w dobrym uczeniu studentów niż pomagają (ze względu na wspomniane procedury).

JK
ODPOWIEDZ