Matematyka = sztuka ??

Dyskusje o matematykach, matematyce... W szkole, na uczelni, w karierze... Czego potrzeba - talentu, umiejętności, szczęścia? Zapraszamy do dyskusji :)
Awatar użytkownika
Arek
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1565
Rejestracja: 9 sie 2004, o 19:04
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Koszalin
Podziękował: 2 razy
Pomógł: 13 razy

Matematyka = sztuka ??

Post autor: Arek »

Moim zdaniem często 'pod płaszczykiem' podziwu dla określonych dziedzin matematyki kryją się umiejętności (lub ich brak). Oczywiście nie jest to zarzut, czy próba zniesmaczenia komuś matematyki.

Sama jednak przyznasz, że w liceum łatwiej jest łapać intuicje geometryczne, algebraiczne - a trygonometryczne już niekoniecznie. Na studiach jest podobnie... Lubimy to, co nam dobrze wchodzi - ja np. lubię algebrę liniową i topologię, inni mają świetne intuicje algebraiczne, jeszcze inni (!) lubią metody numeryczne...

Sztuka, sztuką - czasem mam wrażenie, że na sztukę patrzy się jak na coś, co jest 'fajne' i nie wymaga wielkiej pracy. Żeby umieć pięknie grać na pianinie ćwiczy się po 8 godzin dziennie (zanim ktokolwiek 'subiektywnie' uzna, że jest nieźle), podobnie z malarstwem, śpiewem itd... Sztuka, jak i matematyka wymaga ogromnego treningu.

Osobiście wydaje mi się, że podziwiając sztukę, naukę, czy w ogóle podziwiając cokolwiek - zawsze zwracamy sporą uwagę na warsztat tworzenia, na umiejętności twórcy,.. O matematyce lubi się myśleć, jako o tworze 'istniejącym sobie w jakimś świecie idei', którzy ludzie odkrywają. Ja np. zaliczam się do ludzi twierdzących, że matematykę się tworzy, a nie odkrywa, uważam też, że to właśnie upodabnia ją do sztuki.
ONA
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 30
Rejestracja: 11 cze 2005, o 14:27
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Rzeszów
Podziękował: 1 raz

Matematyka = sztuka ??

Post autor: ONA »

Przede wszystkim zgadzam się z ostanim zdaniem. Co do reszty mam wątpliwości, ale pewnie chodziło Ci o to, że nie lubimy tego, czego nie rozumiemy.
__note
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: 22 sty 2009, o 22:39
Płeć: Mężczyzna

Matematyka = sztuka ??

Post autor: __note »

Arek pisze:Dość wspomnieć, że bardzo charakterystycznym przykładem takiego konfliktu jest spór tych, którzy uznają i nie uznaja dowodów egzystencjalnych, ponieważ ich zdaniem prowadzą one do poważnych paradoksów (klasyczne to problem z aksjomatem wyboru - prowadzącym do twierdzenia o podziale kuli na dwie kule o jednakowym promieniu, co kula, z której powstały).
Na czym polega paradoks kuli? Kiedyś widziałem jakiś dowód egzystencjalny opatrzony komentarzem, że część matematyków tego typu dowodów nie uznaje, ale ja nie wiem dlaczego
Awatar użytkownika
max
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 3242
Rejestracja: 10 gru 2005, o 17:48
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Lebendigentanz
Podziękował: 37 razy
Pomógł: 778 razy

Matematyka = sztuka ??

Post autor: max »

Zapewne chodziło o tzw paradoks Banacha-Tarskiego.
Z grubsza jest to twierdzenie, które mówi, że kulę w \(\displaystyle{ \mathbb{R}^{3}}\) można podzielić na skończoną liczbę rozłącznych podzbiorów, z których następnie za pomocą izometrii można złożyć dwie rozłączne kule o takim samym promieniu. (bynajmniej nie twierdzę, że jest to formalne sformułowanie tegoż twierdzenia).
Dowód ponoć w istotny sposób korzysta z pewnika wyboru, choć samo twierdzenie jest od pewnika wyboru słabsze.
ODPOWIEDZ