Przykład - mamy gumowa piłkę. Połóżmy na nią jakiś ciężar, pod którym ona się ugnie lecz nie całkiem do oporu.
Teraz kiedy ściśnięmy ta piłkę - wzrost ciśnienia będzie wypychał położony ciężar.
W pewnym momencie sciskania ciśnienie wewnątrz pilki będzie maksymalne a ciężar nadal będzie trochę ja uginał.
Pytanie - dlaczego na początku ściskania ciężar unosi sie lekko, potem coraz ciężej aż w końcu nie da się go bardziej wypchnąć (rozumiem, że ciśnienie jest maksymalne, ale dlaczego nie wypchniemy ciężaru całkiem?) Czy efekt wyporu zależy od powierzchni? (im wyżej wypycha się ciężar tym mniejszą powierzchnia ugięcia pilki)?
Rozumiem, że na większy obszar wystarczy mniejszy nacisk niż na mniejszy. Jednak ciężko mi zrozumiec to, że przecież ciężar nie zmienia się, więc dlaczego ściskając pilke do pewnego momentu ugięcie z ciężarem uniesie się, a gdy ciśnienie osiągnie max nie zostanie wypchnięte całkiem? Jakby ciężar był "ciezszy" od osiągniętego ciśnienia w piłce. Przecież ciężar nie zmienia się ma swoją wartość, więc dlaczego mniejsze ciśnienie go wypycha a kiedy osiągnie max już nie?
Czy sytuację można porównać do ciężaru położonego na klatkę piersiową? Ciśnienie w płucach uniesie ja tylko częściowo?

