Rozważmy sytuację, gdy pociąg jedzie od stacji \(\displaystyle{ A}\) do stacji \(\displaystyle{ B}\) po linii prostej. Pociąg nie ma stałej wartości prędkości, ani nie ma stałej wartości przyśpieszenia, może przyśpieszać i zwalniać w dowolny sposób, może nawet stanąć w miejscu albo pojechać w tył, aż dotrze do punktu \(\displaystyle{ B}\). Wiemy jednak, że dany jest ruch pociągu, tzn. dana jest zależność odległości \(\displaystyle{ s}\) pociągu od stacji \(\displaystyle{ A,}\) w zależności od czasu \(\displaystyle{ t}\), dana w pewien dowolny ustalony sposób: \(\displaystyle{ s=f\left( t\right)}\), gdzie \(\displaystyle{ t \ge 0.}\) Na podłodze jednego z wagonów, na przegubie, umocowany jest pręt, który może poruszać się bez tarcia w przód bądź w tył, dopóki nie dotknie podłogi. Jeśli dotknie podłogi, to pozostanie już na podłodze i nie będzie odskakiwał. Podobno, można zawsze znaleźć (tzn. istnieje) takie ustawienie pręta, że gdy go puścimy w chwili ruszenia pociągu, to w ogóle nie upadnie on na podłogę przez całą drogę od punktu \(\displaystyle{ A}\) do punktu \(\displaystyle{ B}\) (pręt ma poruszać się tylko pod wpływem siły ciężkości i pod wpływem siły ruchu pociągu).
Uzasadnienie tego faktu opiera się to na takim następującym spostrzeżeniu: ruch pręta zależy w sposób ciągły od jego położenia pierwotnego. To jest w miarę jasne; ale ten 'ciekawy wynik' argumentują (dochodząc nawet do wniosku, że istnieje takie położenie początkowe peta, że jego położenie końcowe jest prostopadłe do podłogi
(I, podobno, można to uogólnić na sytuację, gdy podróż trwa przez nieskończony długi czas, a to heca

