Mój doktorat jest już niemal na końcu swojej drogi. Tzn. niedługo obrona.
Mam tu dylemat zakładając że dostanę zatrudnienie na uczelni, chciałbym się dalej rozwijać i na pewno moim celem będzie zdobycie kolejnego stopnia naukowego w przyszłości - innymi słowy nie chce poprzestać na nauczycielu akademickim. Czy się to uda - z tym bywa różnie.
Problem polega na tym, że ponieważ doktorat robiłem zajmując się równolegle innymi kwestiami życiowymi, nie mam obecnie żadnych sieci znajomości ani żadnych zespołów badawczych gdzie mógłbym się zaczepić.
Generalnie chciałbym zmienić swoją tematykę badawczą względem tego co robiłem na doktoracie z kilku powodów, raz że to było mega niszowe, dwa że ubogie w zaawansowane narzędzia trzy że czysto teoretyczne. Tematów które by mnie interesowało jest wiele i uważam że poradziłbym sobie bez problemu z nimi, tym bardziej że nie mówię tu o zmianie 180 stopni w kierunku np. algebry, więc techniki dowodowe nie uległy by jakiejś dramatycznej zmianie.
Ale nie wiem jak zacząć. Czy to na uczelni czy poza nią są zamknięte grupy badawcze, gdzie ludzie znają się właśnie z czasów doktoratu i raczej nikogo nowego totalnie im nieznanego nie wpuszczają. Nie wiem kompletnie jak zbudować swoje znajomości. Słyszałem też o postdokach ale też jaką mam gwarancję, że tam pojadę i z pośród wielu osób będą chcieli akurat ze mną współpracować ? Te postdoki też trwają chyba kilka lat, co wydaje mi się nierealne zważywszy że mam rodzinę. Osoby które znam ze środowiska, to w czasie doktoratu już odziedziczyli jakiś zespół badawczy, a później łatwiej im było nawiązać współpracę z kimś nowym. Ja jestem na ten moment sam.
Z tego co wiem, to jak będę sam publikował jako jedyny autor i nawet jeśli te publikacje dadzą coś nowego, to przy ocenie dorobku zostanę odrzucony, bo patrzą na taką osobę czy współpracuje z innymi i patrzą czy temat jest niszowy czy nie. Z resztą czytałem taką recenzję, że dostaje ktoś negatywa, bo pracuje w izolacji.
Będzie mi miło jeżeli ktoś doświadczony w tym środowisku się wypowie


