zawód-nauczyciel matematyki

Dyskusje o matematykach, matematyce... W szkole, na uczelni, w karierze... Czego potrzeba - talentu, umiejętności, szczęścia? Zapraszamy do dyskusji :)
bucalala
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 31
Rejestracja: 31 paź 2007, o 20:44
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: z podtekstu.

zawód-nauczyciel matematyki

Post autor: bucalala » 25 gru 2008, o 12:34

Czy wie ktoś,czy kończąc 3letni licencjat matematyka finansowa i 2 letni magister matematyka nauczycielska może zostać nauczycielem?Czy ktokolwiek może przyjąć taka osobę na stanowisko nauczyciela??
Lub na odwrót?

Awatar użytkownika
Vigl
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 283
Rejestracja: 28 wrz 2007, o 12:19
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Krosno/Kraków
Podziękował: 13 razy
Pomógł: 67 razy

zawód-nauczyciel matematyki

Post autor: Vigl » 25 gru 2008, o 17:14

bucalala pisze:czy kończąc 3letni licencjat matematyka finansowa i 2 letni magister matematyka nauczycielska m
A dlaczego nie? Tylko po matmie finansowej skończyć na stanowisku nauczyciela, to nie jest ciekawa perspektywa...

bucalala
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 31
Rejestracja: 31 paź 2007, o 20:44
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: z podtekstu.

zawód-nauczyciel matematyki

Post autor: bucalala » 25 gru 2008, o 20:26

bo chodzi o to,że zawsze chciałam być nauczycielką matematyki,tylko boję się,że nie znajdę pracy na tym stanowisku w moich okolicach,więc chciałabym mieć coś 'w zapasie' czyli jak coś pracować w jakimś biurze..

ale to nie ma przyszłości mówisz..

Awatar użytkownika
smigol
Korepetytor
Korepetytor
Posty: 3454
Rejestracja: 20 paź 2007, o 23:10
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 89 razy
Pomógł: 353 razy

zawód-nauczyciel matematyki

Post autor: smigol » 25 gru 2008, o 21:18

Moim zdaniem jak się uczy matematyki w jakimś mieście minimum trzydziestotysięcznym w Liceum.Jak jest się dobrym nauczycielem to można dawać korepetycje ( właściwie, jak jest się złym nauczycielem również można ich udzielać, jednak niewielu chętnych by było) a to nie jest tak mało ok 40 zł. za godzinę.
Dlaczego w liceum?
w szkole podstawowej, raczej mało dzieci musi chodzić na lekcje pozaszkolne.
w gimnazjum to jest szkoła przetrwania zarówno dla nauczycieli jak i dla inteligentniejszych i grzeczniejszych uczniów.
Kwestia tylko tego czy dostanie się pracę w jakimś dobrym liceum i czy jest się dobrym nauczycielem (który chce i umie nauczyć).

xiikzodz
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1874
Rejestracja: 4 paź 2008, o 02:13
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Lost Hope
Podziękował: 28 razy
Pomógł: 502 razy

zawód-nauczyciel matematyki

Post autor: xiikzodz » 25 gru 2008, o 21:47

O ile mi wolno nie na temat... Uczenie to nieporownywalnie ciekawsza perspektywa od np. aktuariatu i w ogole wiekszej czesci pracy biurowej. Przynajmniej o ile ma sie dosc sily, ale pojscie na latwizne w zyciu daje ostatecznie mala satysfakcje. Z czasem bedzie to tez calkiem niezle platny zawod, na zachodzie juz jest. Nie warto sie wiec zrazac poczatkowymi trudnosciami.

Awatar użytkownika
Vigl
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 283
Rejestracja: 28 wrz 2007, o 12:19
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Krosno/Kraków
Podziękował: 13 razy
Pomógł: 67 razy

zawód-nauczyciel matematyki

Post autor: Vigl » 25 gru 2008, o 22:15

smigol pisze:Moim zdaniem jak się uczy matematyki w jakimś mieście minimum trzydziestotysięcznym w Liceum.Jak jest się dobrym nauczycielem to można dawać korepetycje ( właściwie, jak jest się złym nauczycielem również można ich udzielać, jednak niewielu chętnych by było) a to nie jest tak mało ok 40 zł. za godzinę.
To i tak nie jest fascynująca perspektywa.
Oczywiście z tym:
xiikzodz pisze:Uczenie to nieporownywalnie ciekawsza perspektywa od np. aktuariatu i w ogole wiekszej czesci pracy biurowej. Przynajmniej o ile ma sie dosc sily, ale pojscie na latwizne w zyciu daje ostatecznie mala satysfakcje.
się zgodzę.
Ale szczerze, po matmie finansowej można celować trochę wyżej. W co? Poza taką oczywistością jak praca naukowa, zawsze są takie możliwości jak analizy finansowe, symulacje giełdowe, or smth. Chyba mam trochę racji?
xiikzodz pisze:Z czasem bedzie to tez calkiem niezle platny zawod, na zachodzie juz jest. Nie warto sie wiec zrazac poczatkowymi trudnosciami.
Tak. Za 20, 30 lat, może być całkiem prosperujący. :>

xiikzodz
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1874
Rejestracja: 4 paź 2008, o 02:13
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Lost Hope
Podziękował: 28 razy
Pomógł: 502 razy

zawód-nauczyciel matematyki

Post autor: xiikzodz » 25 gru 2008, o 23:00

Polska jest krajem na dorobku, dlatego tak zwany "przedsiebiorca" sprzedajacy odkurzacze pod krawatem wzbudza wiekszy respekt od nauczyciela i lekarza. Ale to nie jest stan trwaly.

Analizy, audyty, aktuariaty i kredyty i wszystko pokrewne to mierzenie wysoko? Moim zdaniem istnieje ryzyko, ze spedzi sie zycie na zajeciu spolecznie szkodliwym. Przerost znaczenia rynku kapitalowego w stosunku do produkcji to przeciez rezultat filozofi ekonomiczneji XX wieku, bardzo scisle zwiazanej z historia powojenna. Jak wiadomo ta filozofia ktora wlasnie przechodzi powazny kryzys, a tych, ktorzy "mierzyli wysoko" uznaje sie coraz czesciej za zloczyncow.

Praca naukowa to tworzenie pewnych dobr, tak samo, jak produkcja odkurzaczy. Faktycznie, w nauce pokladamy nadzieje na to, ze kiedys, za kilkaset lat, a moze pozniej, ludzkosc upora sie ze stanem ciaglego zagrozenia. Nie ma jednak dobrej nauki, bez dobrych szkol. W tym sensie nauczyciele w jednakowym stopniu uczestnicza w tym procesie, co naukowcy.

Poza tym aktualnie nauka rzadzi sie podobnymi prawami, co rynek i raczej rzadko ludzie majacy cokolwiek do powiedzenia sa sopuszczani do glosu. Tak dlugo, jak ludzi bedzie mozna oglupiac, wszystkimi dziedzinami, w tym nauka, beda rzadzili ludzie umiejetnie oglupiajacy. Mnie sie marzy nauka, w ktorej naukowcow o najwiekszym wkladzie nie szuka sie na koncu listy (nie jest to niestety moje spostrzezenie, lecz pewnego rosyjskiego noblisty od (nad,pol)przewodnikow, ktory niemal wykrzyczal to do publiki - do mnie dotarlo w kazdym razie).

Moim zdaniem postep techniczny byl ostatnio tak gwaltowny, ze ludzie traktowani jako spoleczenstwa nie nadazaja po prostu. Moze to sie wydawac nieistotne, bo nie trzeba rozumiec zasady dzialania telefonu komorkowego, zeby do uzywac. Ale to nie prowadzi do niczego dobrego, bo ostatecznie powazne decyzje dotyczace np. przetrwania gatunku beda w rekach mas, i wtedy bedzie lepiej, jesli masy beda dosc bystre, zeby nie dac sie wmanipulowac w slepy zaulek. A przykladow zlych wyborow jest wiele - niemal kazdy kryzys spoleczny daje sie sprowadzic do glupoty przecietnego czlowieka. Od nauczycieli zalezy wiec bardzo wiele i lepiej, zeby to byli pawdziwi facvhowcy, a nie ci, ktorym nie udalo sie zostac analitykami gieldowymi, czy specjalistami od wychwytywania grantow.

Awatar użytkownika
Vigl
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 283
Rejestracja: 28 wrz 2007, o 12:19
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Krosno/Kraków
Podziękował: 13 razy
Pomógł: 67 razy

zawód-nauczyciel matematyki

Post autor: Vigl » 26 gru 2008, o 10:32

Bardzo idealistyczne podejście. Cóż, chwali Ci się. Ale kasa, środowisko też mają swoje znaczenie. Zresztą trzeba zadbać przede wszystkim o siebie, a nie tylko o innych...
Moi rodzice są nauczycielami. I najczęściej powtarzaną mi przez nich radą od lat jest: "tylko nie popełniaj naszego błędu". Praca nauczyciela w Polsce to naprawdę niewdzięczne zajęcie. Nawet w renomowanym liceum, większość uczniów ma gdzieś przedmiot, z którego prowadzisz lekcje. Części zależy tylko na ocenie, jeszcze mniejszej części na dobrze zdanej maturze z tego przedmiotu, a tylko mały procent przyjmuje tą wiedzę z chęcią, zapamiętuje ją i pożytecznie wykorzystuje w swoim przyszłym życiu (tu może polski i matematyka mają nieco lepsze wejście, ale to i tak za mało).

Awatar użytkownika
miki999
Gość Specjalny
Gość Specjalny
Posty: 8691
Rejestracja: 28 lis 2007, o 18:10
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Gdańsk
Podziękował: 36 razy
Pomógł: 1001 razy

zawód-nauczyciel matematyki

Post autor: miki999 » 26 gru 2008, o 13:03

Jeżeli ktoś chce zostać nauczycielem to bardzo dobrze. Chodząc co dzień do liceum dziwię się, że niektórzy nauczyciele są kim są. Jakby za karę "muszą" siedzieć w szkole i sprawdzać nasze sprawdziany. Prawdziwy nauczyciel ( z powołania) ma gdzieś zarobki i cieszy się, że może przekazywać wiedzę uczniom i jeżeli w klasie będzie chociaż jeden uczeń, który doceni jego pracę, to już jest dla niego satysfakcja.

Zarobki nauczyciela: po "kilku" latach (nie wiem dokładnie jak to jest ) w liceum na posadzie nauczyciela matematyki można mieć zarobki rzędu 2600-2700 zł. Dając korepetycję można łącznie zarabiać ~4 tys. zł. Fortuna to nie jest, ale myślę, że da się z tego godnie żyć.

Pytanie: co nas kręci? Czy chcemy zostać nauczycielem, czy matematykiem? Jeżeli tym drugim, to raczej nie będzie sprawiało nam przyjemności 10. rok z rzędu tłumaczyć licealistom "jak obliczamy miejsca zerowe funkcji kwadratowej". A po czterdziestce okaże się, że marzenia oraz wyobrażenia na temat tego jak będzie wyglądać nasze życie w tym zawodzie były błędne w całej rozciągłości, bo niestety życie to nie bajka, większość ludzi jest pozbawiona szacunku do nauczycieli i nie ma co się łudzić, że coś w tym temacie w najbliższym czasie się zmieni.


Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
Vigl
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 283
Rejestracja: 28 wrz 2007, o 12:19
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Krosno/Kraków
Podziękował: 13 razy
Pomógł: 67 razy

zawód-nauczyciel matematyki

Post autor: Vigl » 26 gru 2008, o 15:55

miki999 pisze:Prawdziwy nauczyciel ( z powołania) ma gdzieś zarobki i cieszy się, że może przekazywać wiedzę uczniom i jeżeli w klasie będzie chociaż jeden uczeń, który doceni jego pracę, to już jest dla niego satysfakcja.
Co to? Pozytywizm mamy? Nauczyciel to zawód dla męczennika? Twój sposób widzenia zdaje się nie być kompatybilny ze światem rzeczywistym.

Awatar użytkownika
miki999
Gość Specjalny
Gość Specjalny
Posty: 8691
Rejestracja: 28 lis 2007, o 18:10
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Gdańsk
Podziękował: 36 razy
Pomógł: 1001 razy

zawód-nauczyciel matematyki

Post autor: miki999 » 26 gru 2008, o 16:14

Vigl pisze:Co to? Pozytywizm mamy? Nauczyciel to zawód dla męczennika? Twój sposób widzenia zdaje się nie być kompatybilny ze światem rzeczywistym.
Gdybyś uczył się w tym samym liceum co ja to byś wiedział
Spośród grona nauczycieli, którzy mnie dotychczas uczyli (podstawówka, gimnazjum, liceum) jedynie niewielka ich część spełniała oba poniższe warunki:
1. wyraźna satysfakcja z pracy
2. miłowanie przedmiotu, który uczą


Btw. zawsze wolałem pozytywizm niż np. romantyzm

karkulka
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: 30 paź 2009, o 17:40
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Poland

zawód-nauczyciel matematyki

Post autor: karkulka » 2 lis 2009, o 15:29

Witam! Czy w ten sposób mogę zostać nauczycielką matematyki - mgr z Ekonomii + studium pedagogiczne + podyplomówka z matematyki ?? Zapewne można wtedy uczyć tylko w podstawówkach i gimnazjach.

Jan Kraszewski
Administrator
Administrator
Posty: 26940
Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował: 1 raz
Pomógł: 4507 razy

zawód-nauczyciel matematyki

Post autor: Jan Kraszewski » 2 lis 2009, o 18:41

To zależy od rodzaju studiów podyplomowych.

JK

karkulka
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 2
Rejestracja: 30 paź 2009, o 17:40
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Poland

zawód-nauczyciel matematyki

Post autor: karkulka » 2 lis 2009, o 19:39

To znaczy ?? Chodzi o 3 semestralne studia z matematyki dla osób z przygotowaniem pedagogicznym np. na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie.

ODPOWIEDZ