Książki na lekcji
-
liu
- Użytkownik

- Posty: 1276
- Rejestracja: 10 paź 2004, o 13:30
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Suchedniów
- Pomógł: 104 razy
Książki na lekcji
,,Kamasutra z obrazkami'.
A tak powaznie, to ja na matmie czytam zazwyczaj gazete (o ile mi ktos przyniesie) i dowolna ksiazke ktora akurat wzialem z domu danego dnia.
Poza tym, taki temat juz chyba byl;)
A tak powaznie, to ja na matmie czytam zazwyczaj gazete (o ile mi ktos przyniesie) i dowolna ksiazke ktora akurat wzialem z domu danego dnia.
Poza tym, taki temat juz chyba byl;)
- Tomasz Rużycki
- Użytkownik

- Posty: 2879
- Rejestracja: 8 paź 2004, o 17:16
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Suchedniów/Kraków
- Podziękował: 4 razy
- Pomógł: 293 razy
Książki na lekcji
Przeważnie książki do innych przedmiotów.... :] (jak trzeba:D) A tak ogólnie to podreczniki Pazdry mamy...
Jeśli szukasz jakiegoś dobrego podręcznika do LO, to chyba jednyą z niewielu godnych polecenia jest seria H. Pawłowskiego.
Pozdrawiam,
--
Tomek Rużycki
Jeśli szukasz jakiegoś dobrego podręcznika do LO, to chyba jednyą z niewielu godnych polecenia jest seria H. Pawłowskiego.
Pozdrawiam,
--
Tomek Rużycki
- black_ozzy
- Użytkownik

- Posty: 132
- Rejestracja: 23 cze 2005, o 18:43
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Bielsko-Biała
- Podziękował: 16 razy
- Pomógł: 2 razy
Książki na lekcji
Hmmm... ja pzrez 5 lat nie maiłem żadnej książki (teraz żałuje troszke), głownie swoią wiedze opierałem na zbiorach zadań i zeszytach. ALe fajne są książki z bryłami na okładce (niebieska, bordowa i zielona), ale to stary ststem nauczania - którego już nie ma...
-
Aura
- Użytkownik

- Posty: 273
- Rejestracja: 4 maja 2005, o 17:03
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: z xiężyca
- Podziękował: 6 razy
- Pomógł: 14 razy
Książki na lekcji
Przez klasy 4 -6 podstawówki i 1-3 gimnazjum korzystalismy z podręczników GWO, a w liceum będziemy chyba uzywać tych z wydawnictwa Sens, no ale skoro te podręczniki mają służyć przede wszystkim mnie, to ja kupuje sobie od razu te 3 tomy Pawłowskiego
- Arek
- Użytkownik

- Posty: 1565
- Rejestracja: 9 sie 2004, o 19:04
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Koszalin
- Podziękował: 2 razy
- Pomógł: 13 razy
Książki na lekcji
Pawłowski...
Moja szkoła na nim pracowala...
Do matury jest nieco za mocny.
A szczerze - jeżeli chcecie się przygotowywać do konkursów - to te książki to za mało.
Tak więc wniosek jest prosty - w LO podręczniki do matmy są zbędne.
Moja szkoła na nim pracowala...
Do matury jest nieco za mocny.
A szczerze - jeżeli chcecie się przygotowywać do konkursów - to te książki to za mało.
Tak więc wniosek jest prosty - w LO podręczniki do matmy są zbędne.
-
rObO87
- Użytkownik

- Posty: 543
- Rejestracja: 16 sty 2005, o 20:42
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował: 38 razy
- Pomógł: 4 razy
Książki na lekcji
nie mówicie przypadkiem o ksiązkach z wyd. Operon? niebieska z białym grzbietem, napis poziom rozszerzony?
[ Dodano: Czw Lip 21, 2005 8:22 pm ]
miał ktoś może kontakt z ta ksiązką?
... 06&s=PO007
[ Dodano: Czw Lip 21, 2005 8:22 pm ]
miał ktoś może kontakt z ta ksiązką?
Kod: Zaznacz cały
http://www.sklep.wsip.com.pl/pl.cgi/web- Arek
- Użytkownik

- Posty: 1565
- Rejestracja: 9 sie 2004, o 19:04
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Koszalin
- Podziękował: 2 razy
- Pomógł: 13 razy
Książki na lekcji
To żaden pochopny wniosek - tylko rzeczywistośćTo dość śmiały i pochopny wniosek wg mnie
Od biedy można się posługiwać Pawłowskim, bo zadania z gwiazdkami ze zbioru pochodzą z konkursów... Ale jest wiele lepszych książek Pawłowskiego, gdzie są TE SAME zadania z konkursów...
Do poćwiczenia przed maturką potrzebujesz tylko zbiorów zadań - podręcznik w razie potrzeby możesz pożyczyć (choć nie wiem, co to mogłaby być za potrzeba ).
-
liu
- Użytkownik

- Posty: 1276
- Rejestracja: 10 paź 2004, o 13:30
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Suchedniów
- Pomógł: 104 razy
Książki na lekcji
No ja sie tez zastanawiam po co komu podrecznik do matematyki w LO jak wiekszosc twierdzen mozna udowodnic samemu;)
Arek -> czy nie uwazasz, ze Pawlowski, hmm, rozmija sie nie co z wymaganiami maturalnymi? Znaczy kaze cwiczyc rzeczy ktore sie tam zupelnie nie przydadza i daje mase faktow ktorych maturzysta nie musi znac?
Tak w ogole to kiedys byly bardzo fajne podreczniki takie gdzie oddzielnie byla algebra i geometria, jeden kolor brazowy drugi niebieski (z panstwowych zakladow wydawnictw szkolnych).
Podrecznikow Gdanskiego Wydawnictwa Oswiatowego do LO nie polecam nikomu kto chocby odrobine interesuje sie matematyka. Sa zbudowane tak:
1. Kawalek teorii srednio scisle napisany
2. Rozwiazane po 1 zadaniu z kazdego typu najprostszego
3. 10 zadan na jedno kopyto wg 1 schematu z rozwiazanych zadan
4. 10 zadan na jedno kopyto wg 2 schematu z rozwiazanych zadan
...
n. 10 zadan na jedno kopyto wg n-tego schematu z rozwiazanych zadan
Praktycznie wszystkie zadania sa bez jakichkolwiek haczykow itp. ani utrudnien, po prostu czyste rachowanie dokladnie tak samo.
Mialem kiedys (nie)przyjemnosc rozwiazywac komus pewna ilosc zadan z tej ksiazki. Zadan bylo chyba z 15, ja po 7 mialem ochote wyrzucic te ksiazke za okno ewentualnie spalic w piecu, a ja podobno lubie matematyke;)
Arek -> czy nie uwazasz, ze Pawlowski, hmm, rozmija sie nie co z wymaganiami maturalnymi? Znaczy kaze cwiczyc rzeczy ktore sie tam zupelnie nie przydadza i daje mase faktow ktorych maturzysta nie musi znac?
Tak w ogole to kiedys byly bardzo fajne podreczniki takie gdzie oddzielnie byla algebra i geometria, jeden kolor brazowy drugi niebieski (z panstwowych zakladow wydawnictw szkolnych).
Podrecznikow Gdanskiego Wydawnictwa Oswiatowego do LO nie polecam nikomu kto chocby odrobine interesuje sie matematyka. Sa zbudowane tak:
1. Kawalek teorii srednio scisle napisany
2. Rozwiazane po 1 zadaniu z kazdego typu najprostszego
3. 10 zadan na jedno kopyto wg 1 schematu z rozwiazanych zadan
4. 10 zadan na jedno kopyto wg 2 schematu z rozwiazanych zadan
...
n. 10 zadan na jedno kopyto wg n-tego schematu z rozwiazanych zadan
Praktycznie wszystkie zadania sa bez jakichkolwiek haczykow itp. ani utrudnien, po prostu czyste rachowanie dokladnie tak samo.
Mialem kiedys (nie)przyjemnosc rozwiazywac komus pewna ilosc zadan z tej ksiazki. Zadan bylo chyba z 15, ja po 7 mialem ochote wyrzucic te ksiazke za okno ewentualnie spalic w piecu, a ja podobno lubie matematyke;)
- Arek
- Użytkownik

- Posty: 1565
- Rejestracja: 9 sie 2004, o 19:04
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Koszalin
- Podziękował: 2 razy
- Pomógł: 13 razy
Książki na lekcji
Hmmm... pozwól, że ujmę to tak:Arek -> czy nie uwazasz, ze Pawlowski, hmm, rozmija sie nie co z wymaganiami maturalnymi? Znaczy kaze cwiczyc rzeczy ktore sie tam zupelnie nie przydadza i daje mase faktow ktorych maturzysta nie musi znac?
- Pawłowski rozmija się z wymaganiami maturalnymi
- każe cwiczyć rzeczy, które NIE POWINNY się nam przydać
- daje masę faktów, których NIE POWINNIŚMY BYĆ W OBOWIĄZKU znać...
No ale tegoroczna matura również rozminęła się z wymaganiami maturalnymi, kazała robić mase rzeczy w czasie, który nie powinien być tak krótki i kazała wykorzystywać spostrzegawczość, której nie po każdym absolwencie matematyki w LO powinno się spodziewać...
Tak więc - masz rację. Inne podręczniki sa nie warte uwagi, bo można je z grubsza (dawałem w tym roku korki, więc kojarzę 90% podręczników i zbiorów zadań maturalnych) podzielić na:
1. Takie jak opisał liu.
2. Takie, gdzie jest MASA teoretyzowania, rozpisywania się, gmatwania się, celem uzyskania ścisłości - co czyni z książki cegłę, zupełnie nieprzydatną...
3. Takie, które materiał rozszerzony próbują upchać w "marginesy z gwiazdką" - by zdobyć sobie popularność na obu poziomach matematyki.
Pawłowski... cóż - u niego prawie nie ma takich zadań na "jedno kopyto" - albo wszystkie są upchane w 10 podpunktów jednego zadania.
Kiedyś rzeczywiście bywały lepsze podręczniki... Ja np. miałem takiego ładnego Leitnera, Żakowskiego z WNT do algebry i geometrii - bardzo dobrze opracowany.
Tak więc dalej uważam, że podręcznik jest zbędny - i tak wszystko prawie zależy od nauczyciela - to, co jest ważne, to dobre zbiory zadań.
-
Aura
- Użytkownik

- Posty: 273
- Rejestracja: 4 maja 2005, o 17:03
- Płeć: Kobieta
- Lokalizacja: z xiężyca
- Podziękował: 6 razy
- Pomógł: 14 razy
Książki na lekcji
Ja myślę, że podręczniki są po to, żeby przypomnieć sobie lekcję, zapoznać się w przystępny sposób z nowym materiałem, podstawowymi wiadomościami, jak np. kogoś nie było na lekcji czy nie słuchał nauczyciela. No i formalnie wymagane jest ich posiadanie(zadania domowe) A przynajmniej na początku:]
A mam wrażenie, że moi przedmówcy, jako wyróżniający się absolwenci liceum, zapomnieli już o tych funkcjach
A mam wrażenie, że moi przedmówcy, jako wyróżniający się absolwenci liceum, zapomnieli już o tych funkcjach
-
Ptolemeusz
- Użytkownik

- Posty: 360
- Rejestracja: 11 lip 2004, o 18:51
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Jarosław/Kraków
- Pomógł: 2 razy
Książki na lekcji
widziałem tą ks. Henia, ale nie do końca się z wami zgadzam...
tzn. wcale nie uważam żeby była ona lepsza od innych, (zależy pod jakim względem)
faktycznie dla osób które interesują się matmą, jest najlepsza ale takich osób jest niewiele – natomiast większość potrzebuje porządnego rzemiosła...
choć w gruncie rzeczy ks. są potrzebne chyba tylko jak ma się beznadziejnych nauczycieli, mój nigdy się nie kierował tą ks. którą mieliśmy(jej udział w nauczaniu ograniczał się do bycia, choć i z tym bywało różnie ),
i jakoś nigdy mi jej nie brakowało(raz zdarzyła mi się sytuacja że chciałem coś z analizy doczytać to sięgnąłem po Banacha)
tzn. wcale nie uważam żeby była ona lepsza od innych, (zależy pod jakim względem)
faktycznie dla osób które interesują się matmą, jest najlepsza ale takich osób jest niewiele – natomiast większość potrzebuje porządnego rzemiosła...
choć w gruncie rzeczy ks. są potrzebne chyba tylko jak ma się beznadziejnych nauczycieli, mój nigdy się nie kierował tą ks. którą mieliśmy(jej udział w nauczaniu ograniczał się do bycia, choć i z tym bywało różnie ),
i jakoś nigdy mi jej nie brakowało(raz zdarzyła mi się sytuacja że chciałem coś z analizy doczytać to sięgnąłem po Banacha)