Nic po matematyce
: 6 cze 2025, o 11:28
Witam,
Ukończyłem matematykę oraz doktorat.
Robiąc dr już pracowałem ale w zupełnie czymś innym. Liczyłem na to że doktorat umożliwi mi albo pracę na uczelni, albo pracę związaną z matematyką - jakaś analiza danych etc.
Już w czasie doktoratu zrozumiałem, że nie ma szans bym został przyjęty w data scientist lub czymś podobnym - wszędzie wymagają kilkuletniego doświadczenia, albo zaczynam od nowa pracując za darmo lub półdarmo na co w swojej sytuacji nie mogłem sobie pozwolić...
Niestety świat okazał się brutalny, bo na uczelni też dostałem jasny sygnał że nie dostanę zatrudnienia (pomimo że wielu młodych studiujących ze mną właśnie tam prace dostało)...
Jestem powiem szczerze sfrustrowany i zadaję sobie pytanie "na co mi to było" ?
Na co ta nauka ? Mogłem zająć się czymś innym, bo teraz pozostała tylko złość że nie mogę robić tego co lubię. Mogłem ten czas poświęcić na ukierunkowanie się na coś innego co przyniosłoby wymierne korzyści.
Powiem szczerze nie mam pomysłu na życie, świadomość że to czego nauczyłem się na doktoracie nie wykorztam w życiu ani w 0,1% trochę dobija.
Może jest tu ktoś kto jest lub był w podobnej sytuacji ? Może znajdę tu jakąś inspirację co dalej.
Ukończyłem matematykę oraz doktorat.
Robiąc dr już pracowałem ale w zupełnie czymś innym. Liczyłem na to że doktorat umożliwi mi albo pracę na uczelni, albo pracę związaną z matematyką - jakaś analiza danych etc.
Już w czasie doktoratu zrozumiałem, że nie ma szans bym został przyjęty w data scientist lub czymś podobnym - wszędzie wymagają kilkuletniego doświadczenia, albo zaczynam od nowa pracując za darmo lub półdarmo na co w swojej sytuacji nie mogłem sobie pozwolić...
Niestety świat okazał się brutalny, bo na uczelni też dostałem jasny sygnał że nie dostanę zatrudnienia (pomimo że wielu młodych studiujących ze mną właśnie tam prace dostało)...
Jestem powiem szczerze sfrustrowany i zadaję sobie pytanie "na co mi to było" ?
Na co ta nauka ? Mogłem zająć się czymś innym, bo teraz pozostała tylko złość że nie mogę robić tego co lubię. Mogłem ten czas poświęcić na ukierunkowanie się na coś innego co przyniosłoby wymierne korzyści.
Powiem szczerze nie mam pomysłu na życie, świadomość że to czego nauczyłem się na doktoracie nie wykorztam w życiu ani w 0,1% trochę dobija.
Może jest tu ktoś kto jest lub był w podobnej sytuacji ? Może znajdę tu jakąś inspirację co dalej.