Tak mi się skojarzyło , tam też była mowa o pokryciu prostokątami( i bardziej chciałem zilustrować ten fakt, niż pokazać jego dowód ).
Jan Kraszewski pisze: 30 sie 2023, o 23:19
To nie zadanie jest formalną bzdurą (zostało sformułowane wystarczająco jasno, dokładnie i
poprawnie),
Bo ja nie mogę, róbcie sobie wyliczenia nawet na miliard stron, i rozwijajcie abstrakcje (choć mnie do tego nie ciągnie, i nie będę się tym zajmował), ale róbcie to
POPRAWNIE.
A jeśli ktoś śmie twierdzić, że
każde dwa zbiory danej rodziny zbiorów są rozłączne, to to oznacza, że jeśli
weźmiemy na oślep dwa zbiory tej rodziny, to powinny być one rozłączne; a jak wziąłbym niepusty zbiór tej rodziny oraz on sam (jego drugą kopię, to też jest zbiór tej rodziny, bo to jest ten sam zbiór, choć może oznaczony innym symbolem), to on nie jest rozłączny ze samym sobą. A zatem, całe zdanie, musi być fałszywe, i
nie da się udowodnić, choćby pozornie nie budziło zastrzeżeń. I, ten problem, spotkałem w literature już co najmniej kilka razy.
Np. w książce Wacława Sierpińskiego "Wstęp do Teorii Mnogości I Topologii"- ta książka, to nie dla mnie- będą unikać znaczków jak ognia, bedą podzbiór zbioru nazywać jego częścią, itd. ... będą podawać intuicje twierdzeń, jak dla mnie, dość powaźnych, byle by tylko nie przestraszyć znaczkami (mi tam nie przeszkadzałoby trochę znaczków, jeśli byłyby one wyjaśnione), a już całkiem powaliła mnie ta ich wymyślna matematyka, gdzie kazali pokazać, że każde dwa elementy danej rodziny zbiorów nieskończonych mają skończony przekrój. To ja proponuje ustalić jeden taki zbiór nieskończony
\(\displaystyle{ A}\), i wziąć przekrój
\(\displaystyle{ A \cap A=A}\)- zbiór nieskończony. Mimo, być może dobrych zamiarów, twierdzenie jest
fałszywe, a więc
nie da się udowodnić.
Tego typu
błąd logiczny spotkałem w sumie z kilka razy, i to nawet u autorów ważniaka.
Nie naginajmy prawdy

Pragnę głębokiej prawdy matematycznej, a nie wymyślnej matematyki rozumianej na łapu capu.
