witam,
odpowiedź do Jan Kraszewski
Jan Kraszewski pisze: 23 mar 2022, o 23:22
Tomasz pi ER 2 pisze: 23 mar 2022, o 22:55Nie zachodzi przecież \(\displaystyle{ n=π(n)}\)
Oczywiście że zachodzi... napisałem przecież:
Niech p(n) będzie n-tą liczbą pierwszą. Z definicji funkcji "pi" zachodzi ta zależność...
Oczywiście, że nie zachodzi. Z definicji funkcji
\(\displaystyle{ \pi}\) zachodzi zależność
\(\displaystyle{ \pi(p(n))=n}\), a nie
\(\displaystyle{ \pi(n)=n}\) (taka równość oznaczałaby, że wszystkie liczby naturalne są pierwsze...).
JK
ok. to racja, chodziło mi o tę pierwszą zależność,
\(\displaystyle{ \pi(p(n))=n}\), źle spojrzałem...
Jest jeszcze jedno przeoczenie mianowicie funkcja
\(\displaystyle{ \pi}\): napisałem iż jest to "
\(\displaystyle{ \frac{\log(n)}{n}}\)" a powinno być odwrotnie "
\(\displaystyle{ \frac{n}{\log(n)}}\)" ... nie zmienia to wyniku bo obliczenia i gęstość jest dla prawidłowej zależności ale to błąd...
Odpowiedź do matmatmm :
Oznaczenie \(\displaystyle{ ϱ_{p(n)}}\) sugeruje, że da się przypisać coś symbolowi \(\displaystyle{ ϱ_k}\), gdzie \(\displaystyle{ k}\) jest naturalne. Tymczasem z Twoich oznaczeń nie da się wywnioskować, co przypisać takiemu symbolowi.
Oznaczenie sugeruje to co jest tam napisane... poza tym nie widzę tam u siebie indeksu "k" ... ale chyba nie będziemy się sprzeczać o coś tak błahego?
Nie mam pojęcia czemu twierdzisz, że jest to ilość liczb między dwoma liczbami bliźniaczymi.

jakby to prościej wytłumaczyć... może analogia do fizyki. Jeśli weźmiemy różnicę miedzy dwoma gęstościami i pomnożymy ją przez "objętość" ( w naszym przypadku jest to długość odcinka) to otrzymamy "ilość" (liczebność) masy - w naszym przypadku liczb.
Nie widzę tego.
Ja chyba nie potrafię jaśniej...może pokażę na "palcach" o co mi chodzi
W tym przechodzeniu do granicy nie widzę wiele sensu.
Ponieważ "sprawdzamy" co by się stało jeśli będziemy zwiększali "n" do nieskończoności wtedy będziemy mieli pewność iż "zawsze" odległość miedzy tymi liczbami będzie dążyła do stałej czyli jakikolwiek "obszar" byśmy nie wybrali "zawsze" znajdziemy jakieś liczby pierwsze miedzy którymi będzie tylko jedna liczba...
Dalej nie widzę sensu. Co w ogóle ma znaczyć \(\displaystyle{ p(m)−p(n)→0}\) ?
Napisałem : Jeśli
\(\displaystyle{ Πp(m)}\) będzie stałe dla wszystkich
\(\displaystyle{ m}\) i
\(\displaystyle{ n}\) ( czyli
\(\displaystyle{ n→∞}\) ), tzn. że
nie ma takiego obszaru gdzie
\(\displaystyle{ p(m)−p(n)→0}\). tzn różnica "nie będzie" dążyć do zera.
A to niby dlaczego możemy przyjąć aproksymacje?
Dlatego iż funkcję "pi" musimy jakoś oszacować do obliczeń ( jest kilka tych aproksymacji -przyjąłem dwie chyba najprostsze)
Jeśli to ma być ścisły dowód, to musisz też dodać uzasadnienie, czemu można przyjąć przybliżenie. Wszak nie jest ono równe tej funkcji.
Ponieważ raczej nie znamy wyrażenie na "dokładną" wartość funkcji "pi"? Może dlatego? Jest chyba ( z tego co pamiętam) rozwiniecie Riemanna ( suma logarytmów całkowych) ale nie wiem jak ono jest "dokładne". Uzasadnienie iż
\(\displaystyle{ \frac{n}{\log(n)}}\) przybliża "pi" pochodzi chyba jeszcze od Eulera...
Jak w ogóle rozumieć ten wzór
\(\displaystyle{ \int_1^\infty(ϱ_m−ϱ_n)dn}\)
tzn. czym jest \(\displaystyle{ m}\) i czym jest \(\displaystyle{ ϱ_n}\), gdy \(\displaystyle{ n}\) nie jest naturalne?
Ok. uzasadnienie podałem powyżej . po prostu funkcja "pi" jest określona dla wszystkich liczb rzeczywistych ( link do definicji z wikipedi podałem wcześniej, na początku mojego wywodu) ,dlatego całka...
Dodam, że równość \(\displaystyle{ Πn=1−2ρ_n}\) (moje oznaczenia) zachodzi tylko, gdy \(\displaystyle{ p(n)}\) jest mniejszą z dwóch liczb bliźniaczych.
tak zgadza się , napisałem to przecież na początku: Niech
\(\displaystyle{ m>n}\).
Odpowiedź do Brombal :
Pojęcie gęstości liczb pierwszych powinno z grubsza odpowiadać prawdopodobieństwu tego, że wylosowana z przedziału liczba jest pierwszą.
Tak, masz rację ale zwróć uwagę iż jest to co innego niż "różnica gęstości"... i to ma wartość:
Przykład "na palcach" ( również dla matmatmm):
weźmy dwie liczby bliźniacze: najbliższe
\(\displaystyle{ 11}\) i
\(\displaystyle{ 13}\),
\(\displaystyle{ 11}\) jest piątą liczbą pierwszą a
\(\displaystyle{ 13}\) szóstą wiec mamy
\(\displaystyle{ \left( \frac{6}{13}-\frac{5}{11}\right) \cdot 13=0.(09)}\) czyli ok.
\(\displaystyle{ \frac{1}{10}}\) mało...
ale weźmy
\(\displaystyle{ 104549}\) i
\(\displaystyle{ 104551}\), jest to
\(\displaystyle{ 9980}\) i
\(\displaystyle{ 9981}\) liczba pierwsza, mamy więc
\(\displaystyle{ \left(\frac{ 9981}{104551}-\frac{9980}{104549}\right) \cdot 104551= 0.809084735...}\) dość blisko
\(\displaystyle{ 1}\)...
można oczywiście policzyć dla większych i zobaczyć jak to rośnie...