Rozszerzona matematyka... po 9 latach
: 10 gru 2018, o 21:09
Witam wszystkich Forumowiczów!
Maturę zdawałem w 2010 roku (stara formuła). Podstawę napisałem na 100%, a rozszerzenie na... 16%. Byłem w klasie biologiczno-chemicznej, mieliśmy matematykę na poziomie podstawowym. Większość uczniów w klasie kompletnie nie była zainteresowana tym przedmiotem, interesowało ich tylko zdanie obowiązkowej (wtedy po raz I) podstawy.
Ja zawsze miałem polot do matematyki, w szkole zawsze same 5 i 6 z tego przedmiotu, chętnie rozwiązywałem zadania przy tablicy, ale miałem też inne zainteresowania, wybrałem studia związane z biologią. Ukończyłem je, teraz już pracuję, ale gdzieś w głowie ciągle jest dawne zamiłowanie do matmy i wstyd za te marne 16% z rozszerzenia. Niewykluczone, że będę chciał podjąć jeszcze jakieś studia, może coś związanego z ekonomią albo informatyką, w trybie niestacjonarnym - żeby zajęcia były w weekendy.
Jeśli się dobrze orientuję, to teraz będzie ostatnia szansa na zdawanie matury w starej formule - ponoć rok 2019 to ostatni, gdy będą 2 wersje egzaminów - po nowemu i po staremu. Pomyślałem, że raz się żyje i warto, na luzie i bez większej spiny, bo jeden dyplom już mam, podejść w maju do tego rozszerzenia. Z tymi 16% nie mam szans na żaden ciekawy kierunek np. na wrocławskiej Politechnice, może być ciężko też na UE, dzięki przelicznikom te 100% z podstawy właściwie nie ma znaczenia.
Czytałem m. in. to forum, patrzyłem, jakie podręczniki teraz obowiązują w liceach (wiem, że teraz licealiści mają tego więcej, bo doszły granice czy rachunek różniczkowy, ale ja w zasadzie chciałbym się tego też nauczyć, dla siebie) i myślę o takich pozycjach:
1. Podręczniki i zbiory zadań z OE Pazdro, żeby sobie przypomnieć i poszerzyć teorię, oczywiście poziom rozszerzony.
2. Jakiś zbiór zadań spośród: Ars Mathematica, czerwony Aksjomat, Zbiór zadań maturalnych OMEGA.
3. Arkusze maturalne - oczywiście.
Miałem kiedyś (ale sprzedałem zaraz po maturze) oba tomy zbioru p. Kiełbasy. Zrobiłem z tego mnóstwo zadań, ale pomijałem te trudniejsze, bo wtedy zależało mi na podstawie, a rozszerzenie było "tak dla sportu". Czytałem opinie, że ww. (punkt 1 i 2) zbiory są lepsze i bardziej "na czasie", więc raczej już nie wrócę do zbiorów p. Kiełbasy.
Co o tym myślicie? Czy ucząc się z książek pod nową formułę mogę coś pominąć / przegapić czy raczej bardziej prawdopodobne jest, że po prostu zrobię więcej niż powinienem (ale nie mniej).
Dla mnie to nie będzie kwestia "życia i śmierci", bardziej chęć wykorzystania ostatniej (?) okazji i sprawdzenia po latach, czy jestem w stanie podwyższyć tamten wynik przynajmniej do jakichś 60% (przy przeliczniku x2 zyskałbym już 20 pktów w porównaniu do 100% z podstawy).
Zachęcam do dyskusji - czy jest sens, czy te ww. książki (czy koniecznie szukać używanych "staroci" pod starą formułę - lubię kupować "nówki") itd.
Pozdrawiam
Maturę zdawałem w 2010 roku (stara formuła). Podstawę napisałem na 100%, a rozszerzenie na... 16%. Byłem w klasie biologiczno-chemicznej, mieliśmy matematykę na poziomie podstawowym. Większość uczniów w klasie kompletnie nie była zainteresowana tym przedmiotem, interesowało ich tylko zdanie obowiązkowej (wtedy po raz I) podstawy.
Ja zawsze miałem polot do matematyki, w szkole zawsze same 5 i 6 z tego przedmiotu, chętnie rozwiązywałem zadania przy tablicy, ale miałem też inne zainteresowania, wybrałem studia związane z biologią. Ukończyłem je, teraz już pracuję, ale gdzieś w głowie ciągle jest dawne zamiłowanie do matmy i wstyd za te marne 16% z rozszerzenia. Niewykluczone, że będę chciał podjąć jeszcze jakieś studia, może coś związanego z ekonomią albo informatyką, w trybie niestacjonarnym - żeby zajęcia były w weekendy.
Jeśli się dobrze orientuję, to teraz będzie ostatnia szansa na zdawanie matury w starej formule - ponoć rok 2019 to ostatni, gdy będą 2 wersje egzaminów - po nowemu i po staremu. Pomyślałem, że raz się żyje i warto, na luzie i bez większej spiny, bo jeden dyplom już mam, podejść w maju do tego rozszerzenia. Z tymi 16% nie mam szans na żaden ciekawy kierunek np. na wrocławskiej Politechnice, może być ciężko też na UE, dzięki przelicznikom te 100% z podstawy właściwie nie ma znaczenia.
Czytałem m. in. to forum, patrzyłem, jakie podręczniki teraz obowiązują w liceach (wiem, że teraz licealiści mają tego więcej, bo doszły granice czy rachunek różniczkowy, ale ja w zasadzie chciałbym się tego też nauczyć, dla siebie) i myślę o takich pozycjach:
1. Podręczniki i zbiory zadań z OE Pazdro, żeby sobie przypomnieć i poszerzyć teorię, oczywiście poziom rozszerzony.
2. Jakiś zbiór zadań spośród: Ars Mathematica, czerwony Aksjomat, Zbiór zadań maturalnych OMEGA.
3. Arkusze maturalne - oczywiście.
Miałem kiedyś (ale sprzedałem zaraz po maturze) oba tomy zbioru p. Kiełbasy. Zrobiłem z tego mnóstwo zadań, ale pomijałem te trudniejsze, bo wtedy zależało mi na podstawie, a rozszerzenie było "tak dla sportu". Czytałem opinie, że ww. (punkt 1 i 2) zbiory są lepsze i bardziej "na czasie", więc raczej już nie wrócę do zbiorów p. Kiełbasy.
Co o tym myślicie? Czy ucząc się z książek pod nową formułę mogę coś pominąć / przegapić czy raczej bardziej prawdopodobne jest, że po prostu zrobię więcej niż powinienem (ale nie mniej).
Dla mnie to nie będzie kwestia "życia i śmierci", bardziej chęć wykorzystania ostatniej (?) okazji i sprawdzenia po latach, czy jestem w stanie podwyższyć tamten wynik przynajmniej do jakichś 60% (przy przeliczniku x2 zyskałbym już 20 pktów w porównaniu do 100% z podstawy).
Zachęcam do dyskusji - czy jest sens, czy te ww. książki (czy koniecznie szukać używanych "staroci" pod starą formułę - lubię kupować "nówki") itd.
Pozdrawiam