Zbior liczb calkowitych (podzielnosc przez 4).
: 31 maja 2018, o 22:18
Dzien dobry,
mam krotkie pytanie do prostego zadania. Oto brzmi zadanie: Sprawdzimy, ze suma dwoch kolejnych calkowitych liczb nieparzystych jest podzielna przez 4. Zapisalem dwie takie kolejne liczby calkowite w nastepujacej postaci: \(\displaystyle{ 2k+1}\) i \(\displaystyle{ 2k+3}\). A wiec \(\displaystyle{ (2k+1)+(2k+3)=4k}\) co daje rownanie \(\displaystyle{ 4k+4 = 4k}\). Widac wyraznie, iz jest to liczba podzielna przez \(\displaystyle{ 4}\), poniewaz \(\displaystyle{ 4k}\) jest podzielne przez \(\displaystyle{ 4}\) i jeszcze raz przez \(\displaystyle{ 4}\), bo znowu \(\displaystyle{ 4}\) dodaje, co konczy dowod. Irytuje mnie rownanie \(\displaystyle{ 4k+4 = 4k}\), bo odejmujac od dwoch stron \(\displaystyle{ 4k}\) pozostaje mi \(\displaystyle{ 4 = 0}\). Wiem ze nalezy intepretowac to \(\displaystyle{ +4}\) jako reszte i ze \(\displaystyle{ 4k+4}\) to sie rowna \(\displaystyle{ 4k}\), bo ta liczbe \(\displaystyle{ 4k+4}\) mozna zapisac w postaci \(\displaystyle{ 4k}\), bo jest podzielna przez \(\displaystyle{ 4}\), ale dlaczego to rownanie jest sprzeczne? W ksiazcze rozwiazanie jest takie: \(\displaystyle{ (2k+1)+(2k-1)=4k}\). Teraz jest \(\displaystyle{ 4k = 4k}\), co jest bardziej jasne. Czemu moje rozwiazanie jest nieprawidlowe, jesli podane przeze mnie liczby spelniaja warunek (sa to dwie kolejne nieparzyste liczby calkowite)?
Dziekuje za pomoc.
Pozdrawiam.
mam krotkie pytanie do prostego zadania. Oto brzmi zadanie: Sprawdzimy, ze suma dwoch kolejnych calkowitych liczb nieparzystych jest podzielna przez 4. Zapisalem dwie takie kolejne liczby calkowite w nastepujacej postaci: \(\displaystyle{ 2k+1}\) i \(\displaystyle{ 2k+3}\). A wiec \(\displaystyle{ (2k+1)+(2k+3)=4k}\) co daje rownanie \(\displaystyle{ 4k+4 = 4k}\). Widac wyraznie, iz jest to liczba podzielna przez \(\displaystyle{ 4}\), poniewaz \(\displaystyle{ 4k}\) jest podzielne przez \(\displaystyle{ 4}\) i jeszcze raz przez \(\displaystyle{ 4}\), bo znowu \(\displaystyle{ 4}\) dodaje, co konczy dowod. Irytuje mnie rownanie \(\displaystyle{ 4k+4 = 4k}\), bo odejmujac od dwoch stron \(\displaystyle{ 4k}\) pozostaje mi \(\displaystyle{ 4 = 0}\). Wiem ze nalezy intepretowac to \(\displaystyle{ +4}\) jako reszte i ze \(\displaystyle{ 4k+4}\) to sie rowna \(\displaystyle{ 4k}\), bo ta liczbe \(\displaystyle{ 4k+4}\) mozna zapisac w postaci \(\displaystyle{ 4k}\), bo jest podzielna przez \(\displaystyle{ 4}\), ale dlaczego to rownanie jest sprzeczne? W ksiazcze rozwiazanie jest takie: \(\displaystyle{ (2k+1)+(2k-1)=4k}\). Teraz jest \(\displaystyle{ 4k = 4k}\), co jest bardziej jasne. Czemu moje rozwiazanie jest nieprawidlowe, jesli podane przeze mnie liczby spelniaja warunek (sa to dwie kolejne nieparzyste liczby calkowite)?
Dziekuje za pomoc.
Pozdrawiam.