niunix98 pisze:Dla pewnego \(\displaystyle{ n}\) naturalnego. Wydało to mi się oczywiste...
Problem polega na tym, że rozumowanie, które wykonujesz później w oparciu o to założenie działa tylko dla
\(\displaystyle{ n\ge 3}\) i trzeba to wyraźnie zaznaczyć. Zatem nie "dla pewnego
\(\displaystyle{ n}\)", tylko "dla dowolnie ustalonego
\(\displaystyle{ n\ge 3}\)" (słowo "pewne" sugeruje kwantyfikator egzystencjalny, lepiej go nie używać).
Warto też wspomnieć, że już definicja ciągu podana przez
kamilm758
kamilm758 pisze:\(\displaystyle{ a_0=1,a_1=2,a_2=3 \\ a_n=a_{n-2}+2a_{n-3}}\)
nie jest dokładna, bo dokładnie powinno być
\(\displaystyle{ a_0=1,a_1=2,a_2=3 \\ a_n=a_{n-2}+2a_{n-3}\mbox{ dla }n\ge 3}\)
niunix98 pisze:Sam napisałem, że zrobiłem dokładnie to samo, co Premislav, ale zaznaczyłem, że zrobiłem to tylko dlatego, że dla autora postu niezrozumiały był krok indukcyjny (według mnie też nieintuicyjny jest krok \(\displaystyle{ (T(n-3) \wedge T(n-2)) \Rightarrow T(n)}\), gdy korzystamy ze "zwykłej" indukcji, w której przyzwyczajeni jesteśmy do robienia kroku indukcyjnego \(\displaystyle{ T(n) \Rightarrow T(n+1)}\).
Ale to, co zrobiłeś, jest niedokładne. Napisałeś "zakładamy, że teza działa dla
\(\displaystyle{ 1,...,n-1}\), a więc
w szczególności dla \(\displaystyle{ n-2}\) i
\(\displaystyle{ n-3}\)", co wobec Twego zastrzeżenia, że "Dla pewnego
\(\displaystyle{ n}\) naturalnego. Wydało to mi się oczywiste..." staje się oczywistą nieprawdą. I właśnie dlatego nie warto używać "mocnej indukcji", bo łatwo przeoczyć pewne szczegóły, które sprawią, że dowód przestanie być poprawny.
niunix98 pisze:Dlatego też nie zwróciłem uwagi na sprawdzenie podstawy indukcji, której sprawdzenie wydało mi się niewarte uwagi w tej sytuacji, gdyż po prostu przepisałbym słowo w słowo wypowiedź Premislava.
W sensie zawartości merytorycznej i tak ją przepisałeś, a akurat w tym dowodzie krok pierwszy jest bardzo ważny, bo łatwo wykonać go niepoprawnie.
niunix98 pisze:EDIT: zacytuję też słowa autora posta, który napisał:
kamilm758 pisze:chodziło mi się sprawdzam czy w ogóle zachodzi dla np:
\(\displaystyle{ n=1}\)
Później zakładam że zachodzi dla jakiegoś \(\displaystyle{ n \ge 1}\) i to powinno implikować że zachodzi także dla \(\displaystyle{ n+1}\).
A mógłbyś wytłumaczyć dlaczego w schemacie Premislava jest inaczej?
Tak jak wcześniej napisałem, to był właśnie powód, dla którego zaproponowałem skorzystanie z tzw. "mocnej" indukcji.
Podejrzewam, że
kamilm758 ma dosyć typowo wąskie postrzeganie indukcji matematycznej (czyli takie, jak opisał powyżej). Gdyby rozumiał "mocną indukcję", to nie powinien mieć problemu ze zrozumieniem wersji użytej przez
Premislava. Podtrzymuję zatem moje zdanie, że dowód
Premislava jest optymalny, a pomysł z "mocną indukcją" nic nie wnosi, a generuje dodatkowe pułapki.
JK