... na kierunku Automatyka i Robotyka, na wydziale elektrycznym, myślałem jednak, że no nie wiem nauczę się jakiś bardziej praktyczniejszych/zaawansowanych rzeczy, jestem na 3 semestrze gdzie mam prawie same laboratoria oprócz jednych jedynych ćwiczeń z Automatyki.
I czuję się jakbym cofnął się do technikum elektronicznego, do którego nigdy nie uczęszczałem, bo chodziłem do liceum.
Pierwszy semestr, jedyna ciekawość to matma, miałem 2 matmy osobno i to akurat jest na plus - sporo się nauczyłem, oprócz niej była infa z językiem C++ i doszliśmy do takiego poziomu na koniec semestru, że właściwie tyle to ja potrafiłem już przed pójściem na studia, tj. napisaniem jakiegoś prostego arkanoida, był jeszcze jeden przedmiot z Matlabem, LaTeXem z tego też już korzystałem.
Drugi semestr, mechanika - czyli właściwie taka trochę bardziej podrasowane układy fizyczne z LO, ale też raczej praktycznego zastosowania to nie znajdzie, elektrotechnika (teoria obwodów), no dobra zrobiliśmy oczkową/węzłową/Thevenin/Norton, prąd zmienny, stan nieustalony, 3-fazówka -> ale kto analizuje w dzisiejszych czasach, obwody licząc je na kartce i nie sądzę, żeby te rzeczywiste były takie proste. Sygnały i systemy dynamiczne, tu jakieś nowości wsp.kształtu, moc sygnału, wariancja, DFT tylko, że do czego to mi będzie przydatne kiedyś tak się zastanawiam.
No i obecny 3 semestr -> laboratoria fizyka/elektronika/teoria obwodów/sygnały i systemy dynamiczne.
Fizyka -> wyznaczenie SEM metodą kompensacji, biorę ze skryptu opis, jest obwód, myślałem, że go będę musiał sam "złożyć" wchodzę do sali obwód już jest, cały na płytce, magister pyta, co zamierzam dzisiaj robić, mówię mu, on mi mówi to jest opornik dekadowy, tu zmieniasz rezystancję i tyle, no myślałem, że to będzie więcej ode mnie wysiłku wymagało, tzn. że sam będę musiał dojść jak ten obwód złożyć chociaż.
Elektronika -> no jak korzystać z multimetru, układy z diodami, które i tak już kiedyś robiłem hobbistycznie, LTSpice - > coś co już ogarniałem wcześniej.
Elektrotechnika -> tu też jakieś niezbyt zaawansowane sprawy, czyli to co już miałem na ćwiczeniach w wersji praktycznej, podłączenie jakiegoś prostego obwodu (dla jakiegoś prawa), wyznaczenie pomiarów, sprawozdanie - koniec, tyle, że to już było
Sygnały i systemy dynamiczne -> wczytujący sygnał dwukanałowy, dwie amplitudy, rozdzielić go, dodać sinusy z odpowiednią amplitudą na dany kanał i dać go na wyjście -> takie coś też już było, jak matlaba się uczyliśmy
Automatyka -> to praktycznie to samo co sygnały + ćwiki z matematyki, transformata Laplace'a + odwrotna to już było i na matmie i teorii obwodów do stanów nieustalonych
Wykłady -> maszyny elektryczne, systemy czasu rzeczywistego - > na to pierwsze jeszcze mogę pochodzić, bo z profesorem, w miarę ciekawie to przedstawia, ale tak właściwie to i tak wolałbym, żeby ich nie było, powiedzieli mi co wymagają, ja biorę książkę do ręki i nauczę się tego dwa razy szybciej.
No ogólnie wiecie, czuję się tak jakbym uczył się czegoś co mi nigdy się nie przyda, nie potrafię sobie wyobrazić jak ta wiedza miałaby mi pomóc, ja widzę studia jako coś powyżej podstaw z LO, ale znów za mało, żeby coś z tego więcej praktycznego wyciągnąć.
Uczelnia to Politechnika Poznańska.
Powiedźcie mi jedno jak skończyliście tego inżyniera, to jaką mieliście wiedzę, przydała Wam się do czegoś? Czy jak poszliście do pracy w zawodzie, to to wszystko ręką odjął i tak czy siak musieliście uczyć się wszystkiego praktycznego od zera?
Tylko nie mydlcie mi oczu tym, że studia są nie wiem od zdobycia papierka, a ty masz sam być magikiem i najlepiej pracować na pełen etat i się uczyć, studiując stacjonarnie. Bo to uczelnia wyższa państwowa, i nie powinna marnować mojego czasu. Ja uczę się poza studiami tego co lubię, czyli programowania, mam własną stronę, napisałem grę na urządzenie mobilne.
Nie wiem właściwie w moim kierunku rozwoju, wystarczyłby mi tylko pierwszy semestr, ogarnąłem matmę i przypomniałem sobie programowanie obiektowe. A reszta związana z elektroniką, jakoś nie bardzo mi pasuje, na takim poziomie. Ja przez czas trwania semestru, mógłbym wziąć do ręki pierwszy lepszy kurs online elektroniki, albo książkę i nauczyć się pewnie więcej. Ale tak głupio mi zrezygnować ze studiów, teraz może udało mi się załapać na stypendium naukowe to po pierwsze, a po drugie, rodzina mnie wspierała stracili trochę pieniędzy i głupio byłoby mi teraz tak zrezygnować.
Wiecie, co: Idąc na studia ...
-
Dreamer1x6xX
- Użytkownik

- Posty: 281
- Rejestracja: 17 sty 2014, o 02:51
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Gniezno
- Podziękował: 36 razy
-
liu
- Użytkownik

- Posty: 1276
- Rejestracja: 10 paź 2004, o 13:30
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Suchedniów
- Pomógł: 104 razy
Wiecie, co: Idąc na studia ...
Pierwsza połowa studiów inżynierskich w dowolnej dziedzinie to podstawy teoretyczne, wyłożone z dużą ilością machania rękami, "to tak się liczy" i "nauczcie się rozwiązywać zadania na kolokwium biorąc rozwiązania kolokwiów sprzed lat od kolegów" oraz laboratoria ze scenariuszem bardziej szczegółowym niż sztuka w teatrze. Taki urok.
Patrzysz na to z perspektywy studenta, który już coś umie i do tego umie się uczyć - czyli rzadkości. Na politechnikę w większości przypadków idzie się, bo 'piniądze szuflą potem zgarniać można'. Przypomnij sobie pierwszy rok i to, ilu studentów nie odróżnia prądu od napięcia, i ile razy ludzie zwracali sprawozdania do poprawki, bo zły pan prowadzący zwrócił uwagę na fakt, że prąd bazy 8 amperów na wykresie charakterystyk tranzystora NPN to chyba coś nie tak. Większość studentów POTRZEBUJE solidnych podstaw (niezależnie, czy z technikum elektronicznego, czy z liceum).
Dobre przedmioty zaczniesz mieć w okolicach, kiedy będziesz pisać pracę inżynierską, i wtedy też zetkniesz się z bardziej zaawansowanymi i "życiowymi" problemami.
Uczenie się samemu jest fajne, ale ma się wtedy tendencję do pomijania rzeczy, które "nie są fajne".
Przykład: jak zapewne wiesz, liniowy regulator napięcia to tranzystor szeregowy oraz wzmacniacz błędu karmiony sygnałem wyjściowym (sprzężenie zwrotne) oraz napięciem odniesienia.
1. Dlaczego mój układ zaczyna oscylować, jak podepnę dziwne obciążenie (np. indukcyjność)? Co zrobić, żeby przestał? Patrz: teoria sterowania, bieguny transmitancji etc
2. Wszystkie rzeczywiste elementy są niedokładne, jakie elementy mogę wziąć tanie z dużą tolerancją, a które są krytyczne i muszą być dokładne (czyt. drogie)? Patrz: rachunek błędu
3. Jak zaprojektować precyzyjne źródło napięcia odniesienia? I przede wszystkim, jak je już zrobiłem, to jak zmierzyć jego parametry? Czy potrzebuję styków ze złota i czy mój 6-1/2 cyfrowy miernik wystarczy do stwierdzenia, ze to jest 10.0000 V? Miernictwo.
A zaawansowanych eksperymentów na laboratoriach nie ma za dużo, bo te proste i tak wychodzą kiepsko.
Patrzysz na to z perspektywy studenta, który już coś umie i do tego umie się uczyć - czyli rzadkości. Na politechnikę w większości przypadków idzie się, bo 'piniądze szuflą potem zgarniać można'. Przypomnij sobie pierwszy rok i to, ilu studentów nie odróżnia prądu od napięcia, i ile razy ludzie zwracali sprawozdania do poprawki, bo zły pan prowadzący zwrócił uwagę na fakt, że prąd bazy 8 amperów na wykresie charakterystyk tranzystora NPN to chyba coś nie tak. Większość studentów POTRZEBUJE solidnych podstaw (niezależnie, czy z technikum elektronicznego, czy z liceum).
Dobre przedmioty zaczniesz mieć w okolicach, kiedy będziesz pisać pracę inżynierską, i wtedy też zetkniesz się z bardziej zaawansowanymi i "życiowymi" problemami.
Uczenie się samemu jest fajne, ale ma się wtedy tendencję do pomijania rzeczy, które "nie są fajne".
Przykład: jak zapewne wiesz, liniowy regulator napięcia to tranzystor szeregowy oraz wzmacniacz błędu karmiony sygnałem wyjściowym (sprzężenie zwrotne) oraz napięciem odniesienia.
1. Dlaczego mój układ zaczyna oscylować, jak podepnę dziwne obciążenie (np. indukcyjność)? Co zrobić, żeby przestał? Patrz: teoria sterowania, bieguny transmitancji etc
2. Wszystkie rzeczywiste elementy są niedokładne, jakie elementy mogę wziąć tanie z dużą tolerancją, a które są krytyczne i muszą być dokładne (czyt. drogie)? Patrz: rachunek błędu
3. Jak zaprojektować precyzyjne źródło napięcia odniesienia? I przede wszystkim, jak je już zrobiłem, to jak zmierzyć jego parametry? Czy potrzebuję styków ze złota i czy mój 6-1/2 cyfrowy miernik wystarczy do stwierdzenia, ze to jest 10.0000 V? Miernictwo.
A zaawansowanych eksperymentów na laboratoriach nie ma za dużo, bo te proste i tak wychodzą kiepsko.
-
Dreamer1x6xX
- Użytkownik

- Posty: 281
- Rejestracja: 17 sty 2014, o 02:51
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Gniezno
- Podziękował: 36 razy
Wiecie, co: Idąc na studia ...
liu pisze:Pierwsza połowa studiów inżynierskich w dowolnej dziedzinie to podstawy teoretyczne, wyłożone z dużą ilością machania rękami, "to tak się liczy" i "nauczcie się rozwiązywać zadania na kolokwium biorąc rozwiązania kolokwiów sprzed lat od kolegów" oraz laboratoria ze scenariuszem bardziej szczegółowym niż sztuka w teatrze. Taki urok.
Patrzysz na to z perspektywy studenta, który już coś umie i do tego umie się uczyć - czyli rzadkości. Na politechnikę w większości przypadków idzie się, bo 'piniądze szuflą potem zgarniać można'. Przypomnij sobie pierwszy rok i to, ilu studentów nie odróżnia prądu od napięcia, i ile razy ludzie zwracali sprawozdania do poprawki, bo zły pan prowadzący zwrócił uwagę na fakt, że prąd bazy 8 amperów na wykresie charakterystyk tranzystora NPN to chyba coś nie tak. Większość studentów POTRZEBUJE solidnych podstaw (niezależnie, czy z technikum elektronicznego, czy z liceum).
Dobre przedmioty zaczniesz mieć w okolicach, kiedy będziesz pisać pracę inżynierską, i wtedy też zetkniesz się z bardziej zaawansowanymi i "życiowymi" problemami.
Uczenie się samemu jest fajne, ale ma się wtedy tendencję do pomijania rzeczy, które "nie są fajne".
Przykład: jak zapewne wiesz, liniowy regulator napięcia to tranzystor szeregowy oraz wzmacniacz błędu karmiony sygnałem wyjściowym (sprzężenie zwrotne) oraz napięciem odniesienia.
1. Dlaczego mój układ zaczyna oscylować, jak podepnę dziwne obciążenie (np. indukcyjność)? Co zrobić, żeby przestał? Patrz: teoria sterowania, bieguny transmitancji etc
2. Wszystkie rzeczywiste elementy są niedokładne, jakie elementy mogę wziąć tanie z dużą tolerancją, a które są krytyczne i muszą być dokładne (czyt. drogie)? Patrz: rachunek błędu
3. Jak zaprojektować precyzyjne źródło napięcia odniesienia? I przede wszystkim, jak je już zrobiłem, to jak zmierzyć jego parametry? Czy potrzebuję styków ze złota i czy mój 6-1/2 cyfrowy miernik wystarczy do stwierdzenia, ze to jest 10.0000 V? Miernictwo.
A zaawansowanych eksperymentów na laboratoriach nie ma za dużo, bo te proste i tak wychodzą kiepsko.
Nie wiem może i tak jest, że na II stopniu studia dopiero zaczynają być ciekawe, ale nie wiem czy pójdę na II stopień, bo już teraz jest cienko pogodzić studia, pracę w weekendy, tzn. coś tam od rodziny dostaję, ale nie mogę wiecznie ich obciążać, a ze stypendium 500zł jest tylko:P Chyba, że na II stopnia będę miał z 2 dni wolnego, teraz mam jeden, to bym mógł aż 4 dni pracować.
A wiesz może czy można robić tak, że np. robię inżynierkę z Automatyki i Robotyki, a magisterkę z infy?
-
liu
- Użytkownik

- Posty: 1276
- Rejestracja: 10 paź 2004, o 13:30
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Suchedniów
- Pomógł: 104 razy
Wiecie, co: Idąc na studia ...
Dzięki systemowi bolońskiemu zwykle się da przy odrobinie dobrej woli (widywałem różne rzeczy, nawet magisterskie z elektrotechniki po inżynierce z informatyki), ale to jest indywidualna decyzja, musisz rozmawiać z dziekanem. W ostateczności będziesz musiał jakieś egzaminy dodatkowe pozdawać.
-
Szurek
- Użytkownik

- Posty: 13
- Rejestracja: 11 paź 2015, o 12:56
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Polska
- Podziękował: 1 raz
Wiecie, co: Idąc na studia ...
Ja w ogóle odradzam Politechnike Poznańska. Jeżeli studia mają polegać na tym, że dostaję zadania bez żadnego wytłumaczenia (np. Teoria obwodów) i mam potem siedzieć w domu i sam się uczyć (np. z tego forum) to ja dziękuję. To był najgorszy błąd życiowy.
- mdd
- Użytkownik

- Posty: 1877
- Rejestracja: 14 kwie 2013, o 10:58
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 2 razy
- Pomógł: 512 razy
Wiecie, co: Idąc na studia ...
Nie przerabiacie żadnych zadań na ćwiczeniach? Zaopatrz się w dobry podręcznik i zbiór zadań... na początek choćby na poziomie Technikum.Szurek pisze:Ja w ogóle odradzam Politechnike Poznańska. Jeżeli studia mają polegać na tym, że dostaję zadania bez żadnego wytłumaczenia (np. Teoria obwodów) i mam potem siedzieć w domu i sam się uczyć (np. z tego forum) to ja dziękuję. To był najgorszy błąd życiowy.
Bez przesady. Nie za wcześnie na taki wniosek?Szurek pisze:To był najgorszy błąd życiowy.
-
Szurek
- Użytkownik

- Posty: 13
- Rejestracja: 11 paź 2015, o 12:56
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Polska
- Podziękował: 1 raz
Wiecie, co: Idąc na studia ...
Wykłady nie pokrywają się z ćwiczeniami i na ćwiczeniach jest zadanie typu \(\displaystyle{ 2 + 2 = 4}\) a do domu zadaje zadania, które w żadnym stopniu nie omówił.
-
Wolf
- Użytkownik

- Posty: 20
- Rejestracja: 19 kwie 2015, o 15:52
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 5 razy
- Pomógł: 2 razy
Wiecie, co: Idąc na studia ...
Pozwólcie, że wtrącę swoje zdanie. Otóż drogi Dreamer1x6xX jestem na tym samym etapie studiów, co Ty. Mam podobne subiektywne odczucia. Jednak całe te studia staram się traktować jako dodatek do zdobywania nowych umiejętności i kształtowania silnego charakteru. Wiem, że ukończenie uczelni da mi kolejny tytuł zawodowy i stanę się jeszcze większy w oczach pracodawcy. Jestem absolwentem technikum i liczenie któryś już rok z kolei rezystancji staje się... za każdym razem czymś nowym! Na jednym z wykładów sz.p prof. J.Własak stwierdził "[...]tylko ludzie spostrzegawczy dokonują wielkich odkryć". Więc, warto poddać się tej monotonii i robić dalej rzeczy, które znamy i opanowaliśmy do prefekci tylko jeszcze lepiej