Dowód spójności matematyki
: 1 mar 2015, o 11:25
Czy istnieje dowód spójności matematyki?
Ale jeśli się okaże że są sprzeczne górne piętra matematyki te najbardziej ogólne mogą się okazać budowaniem zamków na piasku.Spektralny pisze:Teoretycznie może się kiedyś okazać, że aksjomaty ZFC są wewnętrznie sprzeczne. Nie możemy jednak pokazać, że nie są (to zdaje się odpowiadać na pytanie postawine w tym wątku; jest to słynne twierdzenie Godla). Pozostaje nam wierzyć, że są niesprzeczne.
Więcej na ten temat tutaj:
... consistent
Mam na myśli rzecz następującą. Matematycy aby dochodzić do nowych prawd matematycznych nie zaczynają od aksjomatów tylko korzystają z już udowodnionych ogólnych twierdzeń które z kolei opierają się na niższych piętrach i tak dalej aż do aksjomatów. Teoria zaksjomatyzowana jest najbardziej ścisła ale wystarczy że pojawi się jakieś pęknięcie u podstawy albo twierdzenie niezgodne z innym twierdzeniem a trzeba będzie przebudować matematykę od podstaw. Taka sytuacja pojawiła się już kiedyś. Znaleziono liczne antynomie na gruncie teorii mnogości i trzeba było wszystko uporządkować na nowo. Jaką mamy pewność że się to nie powtórzy?Spektralny pisze:Nie wiem co masz na myśli przez górne piętra i najbardziej ogólne twierdzenia ale staraj się unikać takich nieścisłych zwrotów by nie zmieniać dyskusji w tzw. filozofowanie czy bajanie na temat rzeczy o których mimo wszystko da się mówić bardzo ściśle.
Nie do końca się zgodzę. W początkowej fazie tworzenia się teorii mnogości wiele elementów nie było dostatecznie uściślonych, dlatego wkrótce pojawiły się u jej podstaw pewne nieuniknione sprzeczności (antynomie). To była tak zwana naiwna teoria mnogości wywodząca się ze słabo sprecyzowanej cantorowskiej definicji zbiorów. Stąd powstała potrzeba większej formalizacji, dokładniej sformułowania aksjomatów \(\displaystyle{ ZFC}\), aby z powodzeniem można było rozwijać tę teorię mnogości, którą znamy dzisiaj.iksinski pisze:Taka sytuacja pojawiła się już kiedyś. Znaleziono liczne antynomie na gruncie teorii mnogości i trzeba było wszystko uporządkować na nowo. Jaką mamy pewność że się to nie powtórzy?
Zgadza się. Ewentualną sprzeczność ZFC możnaby porównać do błędu . Rzeczywiście obliczenia arytmetyczne dużej dokładności były błędne, ale nie prowadziło to do powiedzmy notorycznego zawieszania się systemu operacyjnego. Dla mnie ciekawszym byłoby gdyby okazało się, że (dużo silniejsza) teoria ZFC + istnieje liczba mierzalna jest sprzeczna. Obecnie wydaje się to niezmiernie mało prawdopodobne.Tomasz Tkaczyk pisze: Zauważmy, że większość matematyków prowadząc swoje badaniach w różnych dziedzinach takich, jak analiza, czy algebra nie schodzi na poziom języka teorii zbiorów, aby dowodzić swoich twierdzeń. Można powiedzieć, że im ta możliwość reprezentacji wszystkich obiektów matematycznych poprzez zbiory i sprowadzenia każdego działu do wspólnego języka pierwszego rzędu nie jest bezpośrednio potrzebna.
Właśnie o to mi chodzi. I co wtedy? Całe stulecie rozwoju teorii mnogości legnie w gruzach a ciężka praca matematycznych umysłów okaże się nadmuchiwaniem balonu nicością.Tomasz Tkaczyk pisze: Tak, jak pisał Spektralny któregoś dnia może okazać się, że \(\displaystyle{ ZFC}\) jest teorią sprzeczną, czyli dowodzi każdego twierdzenia. Z twierdzeń Goedla wynika, że na gruncie \(\displaystyle{ ZFC}\) niesprzeczności jej samej nie jesteśmy w stanie udowodnić. Dowieść niesprzeczności \(\displaystyle{ ZFC}\) jednak można pracując w większej teorii (np. rozszerzonej o pewien dodatkowy aksjomat), jednak dla tej większej dalej nie potrafimy (na jej gruncie) rozstrzygnąć, czy ona jest niesprzeczna, itd...
Zgadza się. ale chcąc udowodnić niesprzeczność całej matematyki trzeba tworzyć względne dowody niesprzeczności typu jeśli jedna teoria niesprzeczna to druga też niesprzeczna i pomału ułożyć siatkę implikacji. Jeśli te implikacje połączą się w całość można wtedy udowodnić niesprzeczność całej matematyki. Moje pytanie jest takie: czy podejmuje się takie próby? Czy jest możliwe złożenie tego wszystkiego w całość czy też nie?Zauważmy, że większość matematyków prowadząc swoje badaniach w różnych dziedzinach takich, jak analiza, czy algebra nie schodzi na poziom języka teorii zbiorów, aby dowodzić swoich twierdzeń. Można powiedzieć, że im ta możliwość reprezentacji wszystkich obiektów matematycznych poprzez zbiory i sprowadzenia każdego działu do wspólnego języka pierwszego rzędu nie jest bezpośrednio potrzebna.
To jest sprawa bardzo subiektywna. Antynomia Russella obaliła przecież naiwną teorię mnogości, pogłebiono i uściślono pojęcia ale to może się okazać zbyt mało. Może pojawić się kiedyś drugi Russell dwakroć głębszy od pierwszego i co wtedy? Całe stulecia pracy matematyków znów pójdą na marne? Kto ustala prawdziwość dowodu matematycznego w środowisku matematycznym i na jakiej zasadzie?Moim zdaniem problemy niesprzeczności takie, jak omawiane powyżej nie mają większego znaczenia dla bieżącej pracy matematyków i dotychczasowego dorobku matematyki. "Prawdziwy" język matematyki to ten wykształcany przez wieki przez społeczeństwo matematyczne, dzięki któremu możemy wspólnie się porozumiewać i skutecznie przekonywać innych o poprawności rozumowań. I ten język jest niezawodny... dopóki my o jego niezawodności jesteśmy przekonani.
Zły wniosek.iksinski pisze:Właśnie o to mi chodzi. I co wtedy? Całe stulecie rozwoju teorii mnogości legnie w gruzach a ciężka praca matematycznych umysłów okaże się nadmuchiwaniem balonu nicością.Tomasz Tkaczyk pisze: Tak, jak pisał Spektralny któregoś dnia może okazać się, że \(\displaystyle{ ZFC}\) jest teorią sprzeczną, czyli dowodzi każdego twierdzenia. Z twierdzeń Goedla wynika, że na gruncie \(\displaystyle{ ZFC}\) niesprzeczności jej samej nie jesteśmy w stanie udowodnić. Dowieść niesprzeczności \(\displaystyle{ ZFC}\) jednak można pracując w większej teorii (np. rozszerzonej o pewien dodatkowy aksjomat), jednak dla tej większej dalej nie potrafimy (na jej gruncie) rozstrzygnąć, czy ona jest niesprzeczna, itd...
ZFC nie może udowodnić swojej niesprzeczności chyba, że jest sprzeczna.Zgadza się. ale chcąc udowodnić niesprzeczność całej matematyki trzeba tworzyć względne dowody niesprzeczności typu jeśli jedna teoria niesprzeczna to druga też niesprzeczna i pomału ułożyć siatkę implikacji.
Nie, nie jest to możliwe.Jeśli te implikacje połączą się w całość można wtedy udowodnić niesprzeczność całej matematyki. Moje pytanie jest takie: czy podejmuje się takie próby? Czy jest możliwe złożenie tego wszystkiego w całość czy też nie?
Naiwna teoria mnogości nie była teorią matematyczną sensu stricte.Antynomia Russella obaliła przecież naiwną teorię mnogości, pogłebiono i uściślono pojęcia ale to może się okazać zbyt mało.
Wszyscy matematycy wierzą że matematyka jest niezawodna ale nie mogą tego udowodnić. Niemal 100 lat pracy w ZFC jest najlepszym świadectwem tego, że znalezienie sprzeczności jest mniej prawdopodobne niż wygranie w totka. Do tego, nawet gdyby taka sprzeczność się znalazła to znakomita większość matematyki i tak przetrwa.iksinski pisze:A więc wniosek jest taki. Wszyscy matematycy wierzą że matematyka jest niezawodna ale nie potrafią tego udowodnić. Czyż nie? Czyli wszystko opiera się na wierze a nie na pewności.