Teoria klas Kelleya-Morse`a
: 18 sty 2015, o 19:49
Mam pytanie dotyczące teorii klas Kelleya-Morse`a:
Wśród aksjomatów tej teorii jest wymieniany aksjomat regularności: \(\displaystyle{ A \neq \emptyset \rightarrow (\exists m)(m \in A \wedge m \cap A = \emptyset)}\).
W szczególności wynika z niego, że dla każdej klasy \(\displaystyle{ A}\) zachodzi \(\displaystyle{ A \notin A}\).
Jednak gdy rozważymy na przykład klasę \(\displaystyle{ ON}\)\(\displaystyle{ = \{ x: x}\) jest liczbą porządkową \(\displaystyle{ \}}\), to łatwo się przekonamy, że \(\displaystyle{ ON}\) także ma własności liczby porządkowej, co oznacza, że \(\displaystyle{ ON \in ON}\).
Gdzie leży nieścisłość w powyższym rozumowaniu?
Przypuszczam, że w kontekście tej teorii powinniśmy myśleć na dwóch poziomach: na poziomie obiektów mających daną własność, tzn. spełniających daną formułę języka \(\displaystyle{ \mathcal{L}(\in)}\), które są elementami pewnej klasy, oraz na poziomie samych klas "składających" się z obiektów pierwszego poziomu, a które same wykraczają poza zakres formuł, które spełniają ich elementy. Jednak wydaje mi się, że wciąż nie potrafię tego dobrze zrozumieć.
-- 18 stycznia 2015, 20:46 --
Może jeszcze doprecyzuję.
Mając dany model \(\displaystyle{ M}\) teorii zbiorów \(\displaystyle{ ZF}\) można wyróżnić zbiór \(\displaystyle{ ON^{(M)}}\) liczb porządkowych w modelu \(\displaystyle{ M}\), to znaczy \(\displaystyle{ ON^{(M)} = ON \cap M}\) i "z perspektywy" \(\displaystyle{ M}\) obiekt \(\displaystyle{ ON^{(M)}}\) jest klasą wszystkich liczb porządkowych, lecz w pewnym (meta-)modelu, w którym pracujemy "nad" \(\displaystyle{ M}\) jest on zbiorem. Wówczas zachodzi \(\displaystyle{ ON^{(M)} \in ON}\), bo \(\displaystyle{ ON^{(M)}}\) jest zwykłą liczbą porządkową (która nie należy do \(\displaystyle{ M}\)). To jest dla mnie jasne.
Rozumiem, jak się mają klasy do zbiorów myśląc w kontekście teorii zbiorów. Nie rozumiem jednak, czym są klasy w teorii klas.
Wśród aksjomatów tej teorii jest wymieniany aksjomat regularności: \(\displaystyle{ A \neq \emptyset \rightarrow (\exists m)(m \in A \wedge m \cap A = \emptyset)}\).
W szczególności wynika z niego, że dla każdej klasy \(\displaystyle{ A}\) zachodzi \(\displaystyle{ A \notin A}\).
Jednak gdy rozważymy na przykład klasę \(\displaystyle{ ON}\)\(\displaystyle{ = \{ x: x}\) jest liczbą porządkową \(\displaystyle{ \}}\), to łatwo się przekonamy, że \(\displaystyle{ ON}\) także ma własności liczby porządkowej, co oznacza, że \(\displaystyle{ ON \in ON}\).
Gdzie leży nieścisłość w powyższym rozumowaniu?
Przypuszczam, że w kontekście tej teorii powinniśmy myśleć na dwóch poziomach: na poziomie obiektów mających daną własność, tzn. spełniających daną formułę języka \(\displaystyle{ \mathcal{L}(\in)}\), które są elementami pewnej klasy, oraz na poziomie samych klas "składających" się z obiektów pierwszego poziomu, a które same wykraczają poza zakres formuł, które spełniają ich elementy. Jednak wydaje mi się, że wciąż nie potrafię tego dobrze zrozumieć.
-- 18 stycznia 2015, 20:46 --
Może jeszcze doprecyzuję.
Mając dany model \(\displaystyle{ M}\) teorii zbiorów \(\displaystyle{ ZF}\) można wyróżnić zbiór \(\displaystyle{ ON^{(M)}}\) liczb porządkowych w modelu \(\displaystyle{ M}\), to znaczy \(\displaystyle{ ON^{(M)} = ON \cap M}\) i "z perspektywy" \(\displaystyle{ M}\) obiekt \(\displaystyle{ ON^{(M)}}\) jest klasą wszystkich liczb porządkowych, lecz w pewnym (meta-)modelu, w którym pracujemy "nad" \(\displaystyle{ M}\) jest on zbiorem. Wówczas zachodzi \(\displaystyle{ ON^{(M)} \in ON}\), bo \(\displaystyle{ ON^{(M)}}\) jest zwykłą liczbą porządkową (która nie należy do \(\displaystyle{ M}\)). To jest dla mnie jasne.
Rozumiem, jak się mają klasy do zbiorów myśląc w kontekście teorii zbiorów. Nie rozumiem jednak, czym są klasy w teorii klas.