[
Ponewor pisze:dynamika liczb pierwszych
Przepraszam, a co to takiego?
Rozumiem, że w celu nadania swojej "teorii" powagi próbujesz używać w jej kontekście mądrych pojęć, ale w ten sposób jeszcze bardziej się narażasz na śmieszność.
Zakładam, że autor nie rozumie nawet pojęcia "dynamika" w kontekście liczb. Takie podstawowe pojęcia jak zbiory syndedyczne czy względnie gęste, górna gęstość Banacha i tym podobne są mu obce...
ChristianGoldbach pisze:
Wiemy, że wszystkie liczby pierwsze, większe od \(\displaystyle{ 7}\) są postaci \(\displaystyle{ 5 + 6 + 6 ...}\) a jeśli któraś liczba pierwsza nie chce się tak zapisać to już na pewno jest postaci \(\displaystyle{ 7 + 6 + 6 ...}\). Przykłady: \(\displaystyle{ 5 + 6 = 11, 7 + 6 = 13, 7 + 6 + 6 + 6 = 25}\)
Teza jest źle sformułowana, choć da się z niej wyciągnąć prawdę. Jest poza tym całkowicie elementarna.
ChristianGoldbach pisze:
Dwudziestka piątka jest złożona. Ja wiem na których szóstkach są liczby złożone, dzięki temu wiem jaka jest dynamika liczb pierwszych. Wiem, że na czwartej szóstce dodanej do \(\displaystyle{ 25}\) będzie liczba złożona, przewiduje to swoim wzorem. Wiem jak znajdować liczby pierwsze w nieskończoność tym sposobem. Teraz rozumiesz?
Ja nie rozumiem. Skąd wiesz, ile szóstek dodać?
\(\displaystyle{ 25+2\cdot 6}\) jest pierwsza. W ogóle, w ciągu arytmetycznym
\(\displaystyle{ 25+k\cdot 6}\) jest nieskończenie wiele liczb pierwszych. Skąd wiesz, które z nich są pierwsze bądź złożone? Jak podstawię
\(\displaystyle{ k=((G^G)!)^G}\), gdzie
\(\displaystyle{ G}\) jest liczbą Grahama, to taka liczba
\(\displaystyle{ 25+k\cdot 6}\) będzie pierwsza czy złożona?
ChristianGoldbach pisze:Część I. Do \(\displaystyle{ 23}\) dodajemy \(\displaystyle{ 2 \cdot 5 + 2}\) otrzymując liczbę złożoną, równą \(\displaystyle{ 35}\), ta liczba jest teraz składnikiem do którego dodajemy \(\displaystyle{ 30 + 30 + 30 ...}\) i w ten sposób otrzymamy pierwszą część wszystkich liczb złożonych, nieprzystych, podzielnych przez \(\displaystyle{ 5}\) i większych od \(\displaystyle{ 25}\). Mamy zatem: \(\displaystyle{ 35 + 30N}\). Nasze \(\displaystyle{ N}\) jest naturalne, różne od zera. Następnie do \(\displaystyle{ 23}\) dodajemy wartość \(\displaystyle{ 4 \cdot 6 + 2}\) otrzymując w ten sposób wartość \(\displaystyle{ 49}\). Do tej liczby dodajemy: \(\displaystyle{ 4 \cdot 7}\) otrzymując wartość \(\displaystyle{ 77}\) i teraz do \(\displaystyle{ 77}\) dodajemy \(\displaystyle{ 6 \cdot 7}\) (\(\displaystyle{ 42}\)) otrzymując w sumie wartość \(\displaystyle{ 119}\). Do \(\displaystyle{ 119}\) dodajemy \(\displaystyle{ 42N}\). Nasze \(\displaystyle{ N}\) jest zawsze na takich samych ustaleniach (zawsze). Następnie jako ostatni przykład musimy do \(\displaystyle{ 23}\) dodać \(\displaystyle{ (4 + 12) \cdot 6 + 2}\), otrzymamy więc wartość \(\displaystyle{ 121}\). Do tej wartości dodajemy \(\displaystyle{ 2 \cdot 11}\), mamy więc: \(\displaystyle{ 143}\) i do \(\displaystyle{ 143}\) dodajemy \(\displaystyle{ (11 \cdot 6)N}\).
Dlaczego dodajemy jakieś dwójki, gdy wcześniej była mowa o szóstkach? dlaczego dla liczby
\(\displaystyle{ 23}\) dodajemy
\(\displaystyle{ 2+4\cdot 6=26}\) które nijak się ma do wieloktorności szóstek?
W ogóle nie rozumiem nic z tego, skąd bierzesz dane liczby i dlaczego dla
\(\displaystyle{ 23}\) dodajesz tylko
\(\displaystyle{ 12}\) a potem już wystarczy dodawać
\(\displaystyle{ 30N}\), a jak dodasz
\(\displaystyle{ 2+6\cdot (4+12)}\), to musisz jeszcze dodać
\(\displaystyle{ 2\cdot 11}\), by wreszcie dodawać
\(\displaystyle{ 11\cdot 6N}\). Z mojego punktu widzenia wszystko to wygląda jak działanie na siłę mające na celu sprowadzenie jakiejś liczby do liczby złozonej postaci
\(\displaystyle{ p\cdot l}\), gdzie
\(\displaystyle{ p}\) jest liczbą pierwszą, a następnie dodawanie do takiej liczby pewnych wielokrotności
\(\displaystyle{ p}\). Bez sensu.
ChristianGoldbach pisze:
Czy udowodnienie tego, dało by rozwiazanie tego czy liczby pierwsze ukladają sie przypadkowo? Zakładając że to jest prawda, że własnie tam są liczby złożone.
Póki co udowodniłeś, że sprawnie potrafisz wypowiadać się nieumiejętnie pod kątem matematycznym. I to wielokrotnie. W szczególności:
ChristianGoldbach pisze:
Objaśnienia.Jak zauważyłeś na początku do \(\displaystyle{ 23}\) dodaliśmy \(\displaystyle{ 10 + 2}\) czyli po prostu kochane \(\displaystyle{ 12}\). Wzięło się to stąd, że przy najbliższym liczby \(\displaystyle{ 23}\) kwadracie (czyli \(\displaystyle{ 25}\)) mnoży się szóstkę tylko dwukrotnie i dodaje na końcu dwójkę. Gdy od \(\displaystyle{ 23}\) chcemy znaleźć trzeci, idąc po kolei kwadrat (\(\displaystyle{ 81}\) pomijamy) dodajemy wartość \(\displaystyle{ 16}\), ponieważ tak jak wcześniej, wartość \(\displaystyle{ 4}\) ma coś wspólnego z pewnym ciągiem. Ciąg ten wygląda tak: \(\displaystyle{ 4, 12, 8, 16, 12 (...)}\). Wierz mi że różnice między każdym wyrazem się regularnie powtarzają, a dowód na to mam na kartkach na biurku obok głośników. Składniki tego ciągu od liczby \(\displaystyle{ 25}\) w górę, to prawdziwe i piękne mnożne, a mnożnikiem jest ciągle odważna szóstka. Jak widziałeś w części I używamy ich tak: Szukając kwadratu siódemki, dodajemy czwórkę z naszego ciągu i mnożymy ją przez sześć. Szukając kolejnego kwadratu, ale nie podzielnego przez trzy, do naszej czwórki z ciągu, dodajemy \(\displaystyle{ 12}\) i tą sumę mnożymy przez \(\displaystyle{ 6}\), więc teraz już wiesz jak szuka się kwadratów liczb nieparzystych. Ostatnia rzecz której nie wyjaśniłem to fakt, że raz przy kwadratach mnożyliśmy liczbę nieparzystą przez \(\displaystyle{ 2}\) a innym razem przez \(\displaystyle{ 4}\). I bardzo dobrze, tak ma być, na przemian, w nieskończoność. Ahoj!
To niczego nie objaśnia, wprowadza jedynie zamęt. Kolejne pytania:
1.
Wzięło się to stąd, że przy najbliższym liczby 23 kwadracie (czyli 25) mnoży się szóstkę tylko dwukrotnie i dodaje na końcu dwójkę
Nie rozumiem tego zdania. Jaka tu jest logika?
2.
(\(\displaystyle{ 81}\) pomijamy)
Dlaczego?
3.
każdym wyrazem się regularnie powtarzają,
Każdym wyrazem czego?
Uwaga końcowa: pisz po polsku i po "matematycznemu".