marwo12 pisze:Nie wszyscy są z ogólniaków i nie wszyscy uczą się w szkole (nawet mimo woli) rozszerzenia. Są tez uczniowie techników, którzy chcą mieć papier Technika a następnie inż. Jednak nie mają tylu godzin nauki co LO...
Z tym będę dyskutował. Jeśli dobrze pamiętam, to technikum ma - w teorii realizować - także przedmioty ogólnokształcące w takim samym zakresie jak LO. W praktyce różnie z poziomem bywa, ale tak samo są lepsze licea i są te gorsze.
Żeby nie być gołosłownym, sięgam po plan nauczania dwóch techników z mojego miasta, czyli Krakowa. Oczywiście, po plany nauczania dla zawodów, które według mnie wiążą się z matematyką. Technika żywienia lub technika rolnika z oczywistych względów omawiać nie będę.
1. Zespół Szkół Łączności: Technikum Łączności nr 14. Podstawa programowa dla przedmiotu technik elektronik:
Kod: Zaznacz cały
http://www.koweziu.edu.pl/pp_zawod.php?nr_zawodu=311408
Zajmiemy się matematyką, bo ona nas najbardziej interesuje. Liczba godzin tygodniowo w 4-letnim okresie nauczania: 10 godzin. Dodatkowo dochodzi matematyka (rozszerzona) 7 godzin. Czyli razem 17 godzin tygodniowo rozłożone na 4 lata, co według naszego planu nauczania daje łącznie 510 godzin.
2. Zespół Szkół Mechanicznych nr 3: Technikum Mechaniczne nr 17. Podstawa programowa dla przedmiotu technik pojazdów samochodowych: ... pojsam.pdf
Znowu matematyka: 10 godzin matematyki podstawowej i 6 godzin rozszerzonej, daje łącznie 16 godzin. Łącznie 480 godzin.
Wg starej postawy programowej dla tego samego przedmiotu: http://www.zespolszkolmechanicznych.edu ... owych.html
13 godzin normalnej matematyki + 4 godziny z godzin do dyspozycji dyrektora daje łącznie znowu 17 godzin.
A teraz zestawię to z własnym programem: V Liceum Ogólnokształcące w Krakowie, klasa mat-fiz-inf (zwana także "algo" od przedmiotu dodatkowego, czyli algorytmiki na TCS UJ). W pierwszej klasie 5 godzin matematyki, w drugiej i w trzeciej po 6. Razem daje, uwaga, 17 godzin. Czyli tyle samo. Zadziwiające? I po tych 17 godzinach matematyki (nie chodziłem na żadne zajęcia dodatkowe) mój wynik z matury rozszerzonej to prawdopodobnie coś w okolicach 100%.
Owszem, tej matematyki było zdecydowanie więcej w postaci zajęć dodatkowych na UJ czy kółek olimpijskich (spokojnie po 4 dodatkowe godziny tygodniowo w każdej klasie), ale jedna uwaga: to w żaden sposób nie były zajęcia przygotowujące do matury, tylko do OM-a. Może ktoś zarzucić, że wiedza z tych zajęć też mogła być przydatna. Mogła... gdybym na te (nieobowiązkowe!) kółka chodził. Oprócz tego w trzeciej klasie miałem jeszcze fakultet maturalny z matematyki (2 godz. tygodniowo), ale i tak prawie od razu zeszliśmy na granice, pochodne i całki, więc znowu ciężko go wliczać w przygotowanie do matury.
Zatem, drodzy uczniowie techników, nie mówcie, proszę, że nie mieliście tych godzin zajęć. Owszem, na profilach mało związanych z matematyką jej godzin mogło być, i pewnie było, mniej, natomiast dotyczy to tak samo klas niematematycznych w liceach ogólnokształcących. A program w takich przewidziany jest do zdawania matury z matematyki na poziomie podstawowym. Matura rozszerzona jest przewidziana dla klas matematycznych. Jeśli ktoś z klasy matematyki podstawowej chce ją zdawać, to racja, musi się jej uczyć sam, ale bez względu na to, czy kończy technikum, czy liceum.
A na potencjalny argument "w liceach jest zazwyczaj wyższy poziom" odpowiem: "to trzeba było do takiego liceum iść cztery lata wcześniej".