Dowód, że -1=1
: 5 lut 2013, o 17:51
Każdy wie, że \(\displaystyle{ -1 \neq 1}\), ale proszę spójrzcie na ten "dowód" i powiedzcie, gdzie jest błąd w rozumowaniu:
\(\displaystyle{ -1=(-1)^1=(-1)^{2 \cdot \frac{1}{2}}=((-1)^2)^\frac{1}{2}=1^\frac{1}{2}=\sqrt{1}=1}\)
Moje przemyślenia:
Potęgę \(\displaystyle{ 2 \cdot \frac{1}{2}}\) można teoretycznie rozpisać na dwa sposoby:
(1) \(\displaystyle{ -1=(-1)^1=(-1)^{2 \cdot \frac{1}{2}}= ((-1)^2)^\frac{1}{2}=\sqrt{(-1)^2}=1^2=1}\)
lub:
(2) \(\displaystyle{ -1=(-1)^1=(-1)^{\frac{1}{2} \cdot 2}=((-1)^\frac{1}{2})^2= (\sqrt{-1})^2=i^2=-1}\)
Czyli jaki wniosek mam z tego wyciągać? Mnożenie nie jest przemienne, czy liczby rzeczywiste kłamią, a zespolone mówią prawdę?
W ogóle można by się uprzeć i powiedzieć, że \(\displaystyle{ 2 \cdot \frac{1}{2}=\frac{2}{2}}\) i to jest wymierny wykładnik potęgi. A potęgę o wykładniku wymiernym definiowało się jako:
\(\displaystyle{ a^\frac{m}{n}= \sqrt[n]{a^m}}\) (czyli tak jak w (1)) ale tylko dla \(\displaystyle{ a \ge 0}\)
Może zatem nie powinnam podnosić \(\displaystyle{ (-1)^{2 \cdot \frac{1}{2}}}\) bo \(\displaystyle{ -1}\) jest ujemne?
A może potęgę o wykładniku wymiernym powinno się definiować jako \(\displaystyle{ a^\frac{m}{n}= (\sqrt[n]{a})^m}\) ale już dla dowolnego \(\displaystyle{ a}\) i z uwzględnieniem zespolonych wyników?
\(\displaystyle{ -1=(-1)^1=(-1)^{2 \cdot \frac{1}{2}}=((-1)^2)^\frac{1}{2}=1^\frac{1}{2}=\sqrt{1}=1}\)
Moje przemyślenia:
Potęgę \(\displaystyle{ 2 \cdot \frac{1}{2}}\) można teoretycznie rozpisać na dwa sposoby:
(1) \(\displaystyle{ -1=(-1)^1=(-1)^{2 \cdot \frac{1}{2}}= ((-1)^2)^\frac{1}{2}=\sqrt{(-1)^2}=1^2=1}\)
lub:
(2) \(\displaystyle{ -1=(-1)^1=(-1)^{\frac{1}{2} \cdot 2}=((-1)^\frac{1}{2})^2= (\sqrt{-1})^2=i^2=-1}\)
Czyli jaki wniosek mam z tego wyciągać? Mnożenie nie jest przemienne, czy liczby rzeczywiste kłamią, a zespolone mówią prawdę?
W ogóle można by się uprzeć i powiedzieć, że \(\displaystyle{ 2 \cdot \frac{1}{2}=\frac{2}{2}}\) i to jest wymierny wykładnik potęgi. A potęgę o wykładniku wymiernym definiowało się jako:
\(\displaystyle{ a^\frac{m}{n}= \sqrt[n]{a^m}}\) (czyli tak jak w (1)) ale tylko dla \(\displaystyle{ a \ge 0}\)
Może zatem nie powinnam podnosić \(\displaystyle{ (-1)^{2 \cdot \frac{1}{2}}}\) bo \(\displaystyle{ -1}\) jest ujemne?
A może potęgę o wykładniku wymiernym powinno się definiować jako \(\displaystyle{ a^\frac{m}{n}= (\sqrt[n]{a})^m}\) ale już dla dowolnego \(\displaystyle{ a}\) i z uwzględnieniem zespolonych wyników?