O odrzucaniu studentów
: 17 lut 2012, o 12:17
Do napisania tego tekstu skłonił mnie post 287386.htm#p4885102 . To naturalne pytanie studenta czy przyszłego studenta. Proszę przeczytać opinię z drugiej strony biurka.
Niezmiernie ważnym jest pozytywne nastawienie się do studenta. Traktowanie go po partnersku, przyjacielsku. W końcu to Wy, obecni studenci, kiedyś nas zastąpicie Nigdy w życiu, a mam już 21 lat praktyki w nauczaniu matematyki, nie powiedziałem sobie, że tę konkretną osobę należy oblać, a tę przepuścić. Nie ma żadnych limitów. Przepustką do otrzymania pozytywnej oceny jest wiedza, na pewnym akceptowalnym poziomie. Oczywiście, że zawsze można zadać takie pytanie, na które student nie odpowie, dać na kolokwium zadanie, którego nie rozwiąże. Nie zniżę i nie zniżyłem się do tego. Wymagania trzeba stawiać realne. Jeśli wiem, że rozwiązuję zadanie w czasie \(\displaystyle{ t}\), to student potrzebuje na to \(\displaystyle{ 9t.}\) A więc zadania nie mogą np. być zbyt skomplikowane rachunkowo, a pytania powinny być tak zadane, aby sprawdzić wiedzę, ale niekoniecznie znajomość najdrobniejszego szczegółu dowodowego.
Wracając do pozytywnego nastawienia, zawsze zakładam, że dana osoba zda. W pracach pisemnych staram się doszukać choćby najdrobniejszego pozytywu. Bo prace można sprawdzać na dwa sposoby: szukając rzeczy negatywnych lub szukając rzeczy pozytywnych. Niestety często się zdarza, że student nie daje szansy znalezienia czegoś dobrego w pracy. Np. oddaje pustą kartkę. Albo pisze nie na temat odpowiadając nie na to pytanie, które zadałem, a na to, na które nauczył się odpowiedzi.
Sesja się zakończyła (no, będą jeszcze poprawki). Życzę wszystkim udanego semestru letniego i oczywiście samych piątek w indeksach.
Niezmiernie ważnym jest pozytywne nastawienie się do studenta. Traktowanie go po partnersku, przyjacielsku. W końcu to Wy, obecni studenci, kiedyś nas zastąpicie Nigdy w życiu, a mam już 21 lat praktyki w nauczaniu matematyki, nie powiedziałem sobie, że tę konkretną osobę należy oblać, a tę przepuścić. Nie ma żadnych limitów. Przepustką do otrzymania pozytywnej oceny jest wiedza, na pewnym akceptowalnym poziomie. Oczywiście, że zawsze można zadać takie pytanie, na które student nie odpowie, dać na kolokwium zadanie, którego nie rozwiąże. Nie zniżę i nie zniżyłem się do tego. Wymagania trzeba stawiać realne. Jeśli wiem, że rozwiązuję zadanie w czasie \(\displaystyle{ t}\), to student potrzebuje na to \(\displaystyle{ 9t.}\) A więc zadania nie mogą np. być zbyt skomplikowane rachunkowo, a pytania powinny być tak zadane, aby sprawdzić wiedzę, ale niekoniecznie znajomość najdrobniejszego szczegółu dowodowego.
Wracając do pozytywnego nastawienia, zawsze zakładam, że dana osoba zda. W pracach pisemnych staram się doszukać choćby najdrobniejszego pozytywu. Bo prace można sprawdzać na dwa sposoby: szukając rzeczy negatywnych lub szukając rzeczy pozytywnych. Niestety często się zdarza, że student nie daje szansy znalezienia czegoś dobrego w pracy. Np. oddaje pustą kartkę. Albo pisze nie na temat odpowiadając nie na to pytanie, które zadałem, a na to, na które nauczył się odpowiedzi.
Sesja się zakończyła (no, będą jeszcze poprawki). Życzę wszystkim udanego semestru letniego i oczywiście samych piątek w indeksach.