Każdy magister doktorem?!
-
fuzzgun
Każdy magister doktorem?!
Spotkałem się u niektórych ludzi z taką opinią że każdy magister matematyki może zostać doktorem pod warunkiem że nie przeszkodzą mu w tym wypadki losowe. Wystarczy że będzie bardzo chciał. Nie zgadzam się z tą opinią. A co Wy sądzicie?
-
szw1710
Każdy magister doktorem?!
Wiesz, paradoksalnie zgadzam się z postawioną tezą i się z nią nie zgadzam. Sam jestem doktorem habilitowanym, więc mam prawo się wypowiedzieć. Mnie było stać na doktorat. Intelektualnie oczywiście .
Zgadzam się, gdyż wystarczy napisać ze dwie prace naukowe i można myśleć o otwarciu przewodu doktorskiego. Same egzaminy doktorskie są do zdania. Wykazanie się wiedzą nie będzie stanowić problemu, jeśli się jakiś mały temat drąży. Bo doktorat to samodzielne rozwiązanie zagadnienia naukowego. Oryginalnego i odkrywczego, ale jednego. Habilitacja to już co innego. Tu należy samodzielnie sformułować tematykę badawczą, przeprowadzić badania, które mają stanowić (jak mówi ustawa o stopniu i tytule naukowym) znaczny dorobek. Jeśli zostaje się po studiach na uczelni, to z jakąś myślą. Więc zrobienie doktoratu nie powinno być problemem przy odrobinie samozaparcia.
Nie zgadzam się, widząc niektóre osoby, nad którymi ciąży bicz w postaci rotacji, czyli zwolnienia, a one mimo to niczego nie robią maskując lenistwo różnymi obowiązkami czy pseudo-obowiązkami. Nie mówię gołosłownie, ale chciałbym się powstrzymać od większych konkretów. W każdym razie znam przynajmniej jeden taki przypadek.
Pozostaje jeszcze kwestia dobrego promotora, bo osobie na początku kariery naukowej pomoc w znalezieniu się w nauce jest bardzo potrzebna. Mój promotor powiedział mi kiedyś, że jest pewna klasa funkcji, którą może bym się zajął, bo nie jest jeszcze do końca zbadana. I zbadałem ją. Po doktoracie też ją badałem, tylko samodzielnie. I habilitacja mi wyszła. Bo w habilitacji działa się samodzielnie. Żadnych promotorów nie ma.
Zgadzam się, gdyż wystarczy napisać ze dwie prace naukowe i można myśleć o otwarciu przewodu doktorskiego. Same egzaminy doktorskie są do zdania. Wykazanie się wiedzą nie będzie stanowić problemu, jeśli się jakiś mały temat drąży. Bo doktorat to samodzielne rozwiązanie zagadnienia naukowego. Oryginalnego i odkrywczego, ale jednego. Habilitacja to już co innego. Tu należy samodzielnie sformułować tematykę badawczą, przeprowadzić badania, które mają stanowić (jak mówi ustawa o stopniu i tytule naukowym) znaczny dorobek. Jeśli zostaje się po studiach na uczelni, to z jakąś myślą. Więc zrobienie doktoratu nie powinno być problemem przy odrobinie samozaparcia.
Nie zgadzam się, widząc niektóre osoby, nad którymi ciąży bicz w postaci rotacji, czyli zwolnienia, a one mimo to niczego nie robią maskując lenistwo różnymi obowiązkami czy pseudo-obowiązkami. Nie mówię gołosłownie, ale chciałbym się powstrzymać od większych konkretów. W każdym razie znam przynajmniej jeden taki przypadek.
Pozostaje jeszcze kwestia dobrego promotora, bo osobie na początku kariery naukowej pomoc w znalezieniu się w nauce jest bardzo potrzebna. Mój promotor powiedział mi kiedyś, że jest pewna klasa funkcji, którą może bym się zajął, bo nie jest jeszcze do końca zbadana. I zbadałem ją. Po doktoracie też ją badałem, tylko samodzielnie. I habilitacja mi wyszła. Bo w habilitacji działa się samodzielnie. Żadnych promotorów nie ma.
-
fuzzgun
Każdy magister doktorem?!
Nie sądzisz jednak że nasze możliwości poznawcze są ograniczone i dla niektórych szczytem możliwości jest magisterium a zdanie egzaminu na studia doktoranckie jest dla nich poza zasięgiem?
-
szw1710
Każdy magister doktorem?!
Każdy kto startuje, potencjalnie uważa, że go stać, inaczej by nie startował.
Chcesz startować?
Chcesz startować?
-
fuzzgun
Każdy magister doktorem?!
Wiem że magister to dla mnie max. Egzaminu na studia doktoranckie bym nie zdał.
-
szw1710
Każdy magister doktorem?!
Ja też tak uważałem kończąc studia nie dostrzegając u siebie zdolności naukowych. Musiałbyś tę tezę zweryfikować (czy mgr to max) np. startując w egzaminie na studia dr.
-
fuzzgun
Każdy magister doktorem?!
Ja uważam że ludzie są tak różni że możliwości do dalszego poznawania mogą u różnych ludzi kończyć się na różnych etapach w tym na magisterium.
-
szw1710
Każdy magister doktorem?!
Nikogo nie należy zmuszać do robienia doktoratu. A czasem posiadanie stopnia nie jest potrzebne do szczęścia. W pewnych sytuacjach może być konieczne, ale to sytuacje rzadkie. Np. praca na uczelni. Jeśli pracuje się w szkole to czy mgr czy dr, zarabiają po równo, więc jeśli nie planuje się zostać na uczelni, robienie doktoratu nie ma większego sensu.
-
fuzzgun
Każdy magister doktorem?!
Co z tego że bym chciał zrobić doktorat jak nie rozwiązałbym żadnego zadania na egzaminie(widziałem zadania z poprzednich lat). Znałem ludzi dla których możliwości poznawania matematyki kończyły się w trakcie studiów np.: w momencie pojawienia się przedmiotu analiza funkcjonalna który stanowił barierę nie do przejścia. Nic z tego przedmiotu nie rozumieli.
-
szw1710
Każdy magister doktorem?!
A nie mieli świadomości, że coś takiego będzie?
Dobrze, ja też nie miałem. Będąc w III kl. LO, jak wybrałem studia matematyczne, wydawało mi się, że tam się rozwiązuje równania, tylko trudniejsze niż w szkole. Jak w szkole powiedzmy trzeciego-czwartego stopnia, to na studiach powiedzmy dziesiątego
Dlatego zderzenie z rzeczywistością bywa bolesne. I gdy zburzeniu uległo całe moje wyobrażenie, chciałem dać sobie z tymi studiami spokój i zrobiłbym to, gdyby nie rodzice, którzy mi pewne rzeczy wytłumaczyli. Bynajmniej mnie do studiowania nie zmuszali.
Dobrze, ja też nie miałem. Będąc w III kl. LO, jak wybrałem studia matematyczne, wydawało mi się, że tam się rozwiązuje równania, tylko trudniejsze niż w szkole. Jak w szkole powiedzmy trzeciego-czwartego stopnia, to na studiach powiedzmy dziesiątego
Dlatego zderzenie z rzeczywistością bywa bolesne. I gdy zburzeniu uległo całe moje wyobrażenie, chciałem dać sobie z tymi studiami spokój i zrobiłbym to, gdyby nie rodzice, którzy mi pewne rzeczy wytłumaczyli. Bynajmniej mnie do studiowania nie zmuszali.
-
fuzzgun
Każdy magister doktorem?!
Może niech wypowiedzą się też studenci i absolwenci matematyki. W Pana przypadku wszystko poszło gładko i nie spotkał się Pan z barierą nie do przejścia.
- Inkwizytor
- Użytkownik

- Posty: 4089
- Rejestracja: 16 maja 2009, o 15:08
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Poznań
- Podziękował: 1 raz
- Pomógł: 428 razy
Każdy magister doktorem?!
Przecież teraz na doktoranckie przyjmują hurtem jak leci, więc nie rozumiem gdzie tu obawy.
Niestety problem inflacji zaczyna powoli dotykać literek "dr" przed nazwiskiem.
Niestety problem inflacji zaczyna powoli dotykać literek "dr" przed nazwiskiem.
-
fuzzgun
Każdy magister doktorem?!
Uważam że są ludzie którzy po magisterium nie zdaliby egzaminu na studia doktoranckie mimo szczerych chęci.
- Zordon
- Użytkownik

- Posty: 4965
- Rejestracja: 12 lut 2008, o 21:42
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Kraków
- Podziękował: 75 razy
- Pomógł: 910 razy
Każdy magister doktorem?!
Hmm, to chyba zależy od uczelni. Ale w miejscu gdzie studia doktoranckie są choćby na średnim poziomie to około 90% osób z mgr przed nazwiskiem by ich nie zdało.fuzzgun pisze:Uważam że są ludzie którzy po magisterium nie zdaliby egzaminu na studia doktoranckie mimo szczerych chęci.
-
fuzzgun
Każdy magister doktorem?!
Zgadzam się i właśnie dlatego twierdzę że nie każdy magister może być doktorem.Zordon pisze:Hmm, to chyba zależy od uczelni. Ale w miejscu gdzie studia doktoranckie są choćby na średnim poziomie to około 90% osób z mgr przed nazwiskiem by ich nie zdało.fuzzgun pisze:Uważam że są ludzie którzy po magisterium nie zdaliby egzaminu na studia doktoranckie mimo szczerych chęci.