Taką ładną i długą odpowiedź Wam napisałam i znikło... Nie ma...
No więc po kolei od nowa...
ginga pisze:Aby uczyć w gimnazjum nie trzeba mieć mgr, ale musisz mieć chyba jakieś przygotowanie pedagogiczne. Przecież nie dopuszczą pierwszego, lepszego inżyniera do edukacji innych. Zapewne realizacja programu kursu pedagogicznego (to nie to samo co matematyka nauczycielska na II st.) to tylko troszkę więcej pracy i tyle.
Słyszałam o tych kursach z tym że na innym kierunku i nie wiedziałam czy z matematyką sprawa wygląda tak samo.
ginga pisze:Jednak trzeba się nastawić na dużo pracy, szczególnie jeśli masz braki z LO. I to jest właśnie jedna z zalet kierunków zamawianych - więcej matematyki - zajęć wyrównawczych. Nie wiem, czy na UJ jest to obowiązkowe, nie mniej warto się na to zapisać.
Cieszę się, że tak jest. Na pewno mam braki, bo nie chodziłam do LO klasa matematyczna, więc na pewno takie zajęcia wiele mi pomogą.
ginga pisze:Wiem, że warto podążać za swoimi marzeniami
Z tym się zgadzam w 100% Jednak kiedy zobaczyłam, że majza rozsz. mnie pokonała to straciłam wiarę w to, że mogę się dostać. A tu niespodzianka... Spróbuję, zobaczę czy się dostanę, miejsc jest niewiele, ale może mi się uda
mandalina pisze:Naprawdę jest drugi nabór na matmę? :O o kurde, a ja się już na informatykę wyrekrutowałam... zamiana?
Tak, jest. Zobacz na stronie UJ, tam jest wszystko dokładnie wyjaśnione. Chociaż informatyka to chyba bardziej przyszłościowy kierunek niż matematyka Gdybym miała zdolności w tym kierunku z pewnością zostałabym grafikiem, tzn bardzo bym chciała. Niestety nie mam do tego daru i jest mnie w stanie pokonać głupia drukarka :/ No nic, pozostaje mieć nadzieję, że kiedyś ta informatyczna fajtłapowatość zniknie i nie będę musiała się wstydzić swoich umiejętności, a raczej ich braku
Swoją drogą zawsze podziwiałam dziewczyny, które brały się za tą dziedzinę nauki. Dla mnie to naprawdę czarna magia.-- 20 lip 2011, o 00:45 --
Dulce pisze:Znaczy ,że sporo osób się wykruszyło, bo było 500 kandydató na te 300 miejsc...
Mnie ta wiadomość cieszy, dzięki temu jest szansa, że i ja się załapię
Wojciech Słomczyński pisze:Studia zamawiane (...) to normalne studia dzienne. Ministerstwo daje środki na różnorakie działania, za to uczelnie mają obowiązek zwiększać znacząco zwiększyć liczbę studentów.
O i właśnie o taką odpowiedź mi chodziło. Jak dla mnie to było strasznie zawiłe, a tak naprawdę to zwykłe studia. Miałam mało czasu na wdrażanie się w ten termin, a wszystko było tak dziwnie napisane... W gruncie rzeczy wychodzi na to, że to normalne studia z tym że jest dodatkowe stypendium i więcej zajęć dodatkowych z matematyki (co wg mnie jest plusem).
Wojciech Słomczyński pisze:To już od dawna nie tylko tradycyjne miejsca pracy: uczelnie i szkoły, ale i wiele firm działających w finansach, ubezpieczeniach, sektorze IT, czy wreszcie biomedycznych, które zatrudniają matematyków.
Myślę, że na inny kierunek prócz nauczycielski się nie nadaję, a ze szkołami wiadomo jak jest, jednak myślę, że po matematyce łatwiej znaleźć pracę niż po przykładowej historii. No i w razie czego jest jakieś zaplecze tzn można działać w różnych dziedzinach - to mi się podoba.
Wojciech Słomczyński pisze:Czy nie boimy się, że przyjmiemy osoby z niskimi wynikami z matury? Boimy się, to prawda. Ale słaby wynik na maturze nie dyskwalifikuje - ktoś mógł uczęszczać do słabej szkoły. Na studiach już taryfy ulgowej nie będzie, będą za to wspomniane wyżej zajęcia wspomagające i adaptacyjne, każdy będzie miał szansę sprawdzić, czy matematyka to fach dla niej/niego. Studia są trudne - i tego wcale nie ukrywamy, i to jest ten "haczyk", o który pyta "makat", ale za to dają dobry konkretny zawód - czym się szczycimy.
Ja akurat cieszę się z takiego podejścia. Matura mi nie poszła, nie ma co ukrywać, ale myślę, że jestem w miarę dobra z matematyki. Nie najlepsza, ale dobra. A przez zawalenie matury pójście na matematykę przestało być możliwe - tak mi się wtedy wydawało... To dobrze, że nie zostałam zdyskwalifikowana tylko dlatego, że jeden egzamin nie poszedł mi tak, jak trzeba.
Wojciech Słomczyński pisze:(... )pamiętam jak sam szedłem na studia i jakie emocje temu towarzyszyły, i jak mało było wtedy informacji. Dokładnie był wtedy jeden (!) informator na wszystkie studia w całym kraju, dosłownie jedna książeczka - wcale nie tak gruba.
Czasem myślę, że to dobry sposób - wszystko w jednym miejscu i nie ma bałaganu
Na koniec jeszcze chciałam dodać jedno słówko do tego zdania:
miodzio1988 pisze:ludzie wolą studiować np zarządzanie zamiast matmy, bo jest łatwiej
Jak dla mnie matematyka jest nieco łatwiejsza od zarządzania. Po prostu zarządzanie jest hmm trochę nudne. Nie chcę obrażać ludzi to studiujących, wypowiadam się tylko w swoim imieniu. Mnie by te studia nie pasjonowały, to matematyka jest moim konikiem i to w jej kierunku chcę iść, bo dla mnie jest ciekawsza i tym samym łatwiej mi się jej uczyć. Każdy mierzy własną miarką. Jak dla mnie studiowanie zarządzania byłoby trudniejsze od matematyki, choć bez wątpienia oba nie należą do najłatwiejszych. Zmierzam do tego, że kierunek w jakim chce się iść zależy tylko od nas (no prawie) i nie należy nikogo potępiać, dlatego że studiuje politologię, fizykę czy architekturę krajobrazu. Liczy się pasja i zainteresowanie tematem.
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi