act pisze:Dobrze się zastanów, po budownictwie możesz znaleźć świetną robotę, (...)
Znaleśc dobrą robotę...kiedy właśnie kolega
chce uczyc...dobra robota to niekoniecznie zabijanie się kasę.... choc jako nauczyciel matematyki też maleńko nie zarobisz, poza tym są jeszcze korepetycje...no i najważniejsze są w życiu sprawy, momenty, chwile, których nie kupisz za żadną kasę...
act pisze:a nauczyciel to jeden z najgorszych zawodów.
hmmm ciekawe...a to niby dlaczego?
act pisze:No i uczenie się o klasach abstrakcji, żeby potem uczyć dzieci dodawać ułamki...
a od tych ułamków to każdy zaczyna...Ty chyba też to przerabiałeś, no nie?...i chyba dobrze, że znazł się ktoś kto zechciał Cię tego uczyc, co? Poza tym kolega napisał, że chce uczyc matematyki, nigdzie natomiast nie pisał, że chce uczyc w podstawówce...w każdym razie, posada nauczyciela to nie tylko wpajanie "dzieciom" wiedzy...i tu rzekłabym "nikt niczyjego nie zna";] I barzdo dziwie się osądom typu "najgorszy zawód" wypowiadanym przez osobę, która nauczycielem nie jest i raczej nie była...ja nie odważyłabym się napisac tak o żadnym innym zawodzie...dlaczego?,...dlatego, że w ten sposób oceniasz czyjś sposób na życie, czyjąś pasję i poczucie samorealizacji, pytanie tylko po co?
Kamil18, tylko po kursie pedagogicznym nie liczyłabym na posadę nauczyciela (mam na myśli posadę w jakiejś "dobrej" placówce...), jeśli już teraz wiesz jak chcesz pracowac, realizowac się zawodowo...i co najważniejsze czerpac z tego przyjemnośc, zadowolonie, może faktycznie lepiej byłoby zacząc studiowac matematykę? Pół roku to nie jest taka wielka strata...w porównaniu do męki jaką mogłaby byc kontynuacja tego (kilka lat przecież), co już teraz wiesz, że satysfakcji Ci nie przyniesie... W każdym razie życzę powodzenia i wytrwałości w dążeniu do celu:) Trzymam kciuki i nie daj się zwieśc "doradzaczom" sam wiesz co dla Ciebie będzie najlepsze;)