o porzebie onto-matematyki
: 16 mar 2009, o 22:51
Dlaczego w moim rozumieniu ontologia matematyki nie jest fantastyką.
Twory matematyczne tj. teorie matematyczne są często uogólnieniami koncepcji zaczerpniętych z teorii fizycznych i odwrotnie językiem fizyki jest matematyka..
„Sen” Einsteina o teorii ostatecznej jeszcze się nie ziścił tj. wciąż nie ma teorii unifikującej mechanikę kwantową z OTW (z grawitacją). Owszem istnieją teorie będące być może dobrymi kandydatkami (choćby kontrowersyjna teoria strun).
Z drugiej strony biologia czy chemia stanowi poważne wyzwanie w aspekcie złożoności
układów biologicznych. nie mówiąc już o fenomenie świadomości.
Niektóre nowe gałęzie fizyki modelują zjawiska społeczne (np. ekono-fizyka.) a więc jeszcze bardziej złożone systemy idąc od zachowań jednostkowego człowieka.
Mamy szczególny wysyp teorii którymi żonglują specjaliści. niczym szamani wiedzy.
I nie ma w tym nic niepokojącego, niepokojąca jest przepaść między teorią a jej percepcją w społeczeństwie, która między innymi daje pretekst niektórym współczesnym humanistom do desinteresmaunt do matematyki, którą się więc niektórzy szczycą inni (na ogół dziennikarze) szermują pojęciem teorii naukowej (choćby notoryczna nie znajomość podstawowych praw statystyki choćby pomijanie wielkości próby w sondażach i tzw. przeze mnie „teorii marchewki” tj. raz marchewka np. jest zdrowa (zgodna z nauką) a raz szkodzi (też zgodnie z nauką). Sytuacja chaotyczna, ale i tu mamy teorię, nawet teorię katastrof.
Być może tak musi być, lub po prostu tak jest i należałoby to przyjąć.
Mnogość gadżetów technologicznych też się powiększa dając złudzenie rozumienia nauki.
Kamyczek do ogródka matematyków: wielu z nich jest platonikami tj. uznaje realność
wszystkich tworów (nie mylić z potworami ) matematycznych..
Nie zamierzam nikogo odwodzić od jego przekonań, jedynie podzielić się swoimi przemyśleniami. Wierzę w niepewność poznania (bo przecież choćby 99,9 % to nie jest pewność 100%) i trochę się lękam ludzi którzy wszystko wiedzą. Pocieszam się, że nie jestem sam, podobnie, a może ja za nim uważał znakomity fizyk prof. Richard Feynman.
Ciekawe jest to, że właśnie mechanika kwantowa bazująca na prawdopodobieństwie odnosi takie sukcesu i dobrze bo jeszcze raz potwierdza, że rzeczywistość jest nieco inna u podstaw
od naszego codziennego doświadczenia, rzeczywistość jest bogatsza, bardziej różnorodna.
Formalizm całek po trajektoriach Feynmana (całek po wszystkich historiach) dobrze, skutecznie to uwypukla. Niestety nie mam dość czasu przyznam postudiować ten temat, może jest dla mnie zbyt skomplikowany matematycznie czy też mam inne zainteresowania.
Wydaje mi się jednak, że się dobrze sprawdza tj. QED jest chyba najprecyzyjniejszą teorią fizyczną i mówiąc żartem uważam Feynmana za szczególne zwierze kwantowe i dla mnie to jest komplement, którego zapewne Dick by nie potrzebował
Piszę tu tyle o Feynamnie w tym m miejscu bo poza działalnością wysoce teoretyczną był doskonałym nauczycielem fizyki.
Wracam do tematu tj. do proponowanego tematu działu o roboczej nazwie (wszak wszelkie nazwy uważam za robocze) onto-matematyka. Podonie jak Dick mam ograniczoną inteligencję (Boże jak to brzmi w stosunku do przepaści jak mnie dzieli z Feynmanem, ale
chciałbym przerzucić choćby kładkę między geniuszem a szarym wykształconym czy może nawet nie ale zwykłem myślącym człowiekiem i wiem [sam Feynman w to wierzył]
że jest to prawdopodobne pytanie na ile ?
Dlaczego „idę z łomem” do dawno otwartych drzwi pod nazwą filozofia matematyki ?
Bo matematyką można zająć się w domu, choćby na kanapie z innymi specjalnościami trudniej . Pomyślałem po prostu o zawężeniu (by się skupić, nie pogubić) na ontologii
jako o teorii bytu w ogóle ale uchwyconego w kontekście matematyki nie metamatematyki
bo dla mnie to zbyt dużo (Brzytwa Ockhama). Jestem z wykształcenia informatykiem, a więc specjalizowałem się w przetwarzaniu informacji. i wygląda na to, że zajmując się choćby teorią mnogości – robię ciągle to samo jednak z filozoficzną refleksją
Aktualnie z przerwami (dziurami ) opracowuję inne podejście (bardziej oszczędne ? )
do teorii mnogości i uprawiam filozofię niedoskonałości, braku doskonałości zupełnej, w pewnym sensie historią, w pewnym sensie kopię głębiej niż fizycy w CERN’ie, ale tu już żartuję na całego
Że zacytuję Wilhelma Ockama jeszcze raz „Nie mnóżmy bytów ponad potrzebę”.
No coż każdy ma swoje, różne potrzeby i ja też.
Kosmos u Greków znaczył ład u mnie jest raczej częściowy porządek no i mamy (mieliśmy) Lema w tym jego „Bombę megabitową” i naszą świetną polską szkołę Lwowsko-Warszawsko filozoficzno-matematyczną. tak mało znaną w sumie niestety, w ogóle nawet wśród wykształconych polaków.
that FONT (fits our needs temporary) mam nadzieję, że nie jestem w tym osamotniony, no ale to już pokaże życie \(\displaystyle{ \pm \infty}\)
Łukasz Surzycki
Monday, March 16, 2009
.
Twory matematyczne tj. teorie matematyczne są często uogólnieniami koncepcji zaczerpniętych z teorii fizycznych i odwrotnie językiem fizyki jest matematyka..
„Sen” Einsteina o teorii ostatecznej jeszcze się nie ziścił tj. wciąż nie ma teorii unifikującej mechanikę kwantową z OTW (z grawitacją). Owszem istnieją teorie będące być może dobrymi kandydatkami (choćby kontrowersyjna teoria strun).
Z drugiej strony biologia czy chemia stanowi poważne wyzwanie w aspekcie złożoności
układów biologicznych. nie mówiąc już o fenomenie świadomości.
Niektóre nowe gałęzie fizyki modelują zjawiska społeczne (np. ekono-fizyka.) a więc jeszcze bardziej złożone systemy idąc od zachowań jednostkowego człowieka.
Mamy szczególny wysyp teorii którymi żonglują specjaliści. niczym szamani wiedzy.
I nie ma w tym nic niepokojącego, niepokojąca jest przepaść między teorią a jej percepcją w społeczeństwie, która między innymi daje pretekst niektórym współczesnym humanistom do desinteresmaunt do matematyki, którą się więc niektórzy szczycą inni (na ogół dziennikarze) szermują pojęciem teorii naukowej (choćby notoryczna nie znajomość podstawowych praw statystyki choćby pomijanie wielkości próby w sondażach i tzw. przeze mnie „teorii marchewki” tj. raz marchewka np. jest zdrowa (zgodna z nauką) a raz szkodzi (też zgodnie z nauką). Sytuacja chaotyczna, ale i tu mamy teorię, nawet teorię katastrof.
Być może tak musi być, lub po prostu tak jest i należałoby to przyjąć.
Mnogość gadżetów technologicznych też się powiększa dając złudzenie rozumienia nauki.
Kamyczek do ogródka matematyków: wielu z nich jest platonikami tj. uznaje realność
wszystkich tworów (nie mylić z potworami ) matematycznych..
Nie zamierzam nikogo odwodzić od jego przekonań, jedynie podzielić się swoimi przemyśleniami. Wierzę w niepewność poznania (bo przecież choćby 99,9 % to nie jest pewność 100%) i trochę się lękam ludzi którzy wszystko wiedzą. Pocieszam się, że nie jestem sam, podobnie, a może ja za nim uważał znakomity fizyk prof. Richard Feynman.
Ciekawe jest to, że właśnie mechanika kwantowa bazująca na prawdopodobieństwie odnosi takie sukcesu i dobrze bo jeszcze raz potwierdza, że rzeczywistość jest nieco inna u podstaw
od naszego codziennego doświadczenia, rzeczywistość jest bogatsza, bardziej różnorodna.
Formalizm całek po trajektoriach Feynmana (całek po wszystkich historiach) dobrze, skutecznie to uwypukla. Niestety nie mam dość czasu przyznam postudiować ten temat, może jest dla mnie zbyt skomplikowany matematycznie czy też mam inne zainteresowania.
Wydaje mi się jednak, że się dobrze sprawdza tj. QED jest chyba najprecyzyjniejszą teorią fizyczną i mówiąc żartem uważam Feynmana za szczególne zwierze kwantowe i dla mnie to jest komplement, którego zapewne Dick by nie potrzebował
Piszę tu tyle o Feynamnie w tym m miejscu bo poza działalnością wysoce teoretyczną był doskonałym nauczycielem fizyki.
Wracam do tematu tj. do proponowanego tematu działu o roboczej nazwie (wszak wszelkie nazwy uważam za robocze) onto-matematyka. Podonie jak Dick mam ograniczoną inteligencję (Boże jak to brzmi w stosunku do przepaści jak mnie dzieli z Feynmanem, ale
chciałbym przerzucić choćby kładkę między geniuszem a szarym wykształconym czy może nawet nie ale zwykłem myślącym człowiekiem i wiem [sam Feynman w to wierzył]
że jest to prawdopodobne pytanie na ile ?
Dlaczego „idę z łomem” do dawno otwartych drzwi pod nazwą filozofia matematyki ?
Bo matematyką można zająć się w domu, choćby na kanapie z innymi specjalnościami trudniej . Pomyślałem po prostu o zawężeniu (by się skupić, nie pogubić) na ontologii
jako o teorii bytu w ogóle ale uchwyconego w kontekście matematyki nie metamatematyki
bo dla mnie to zbyt dużo (Brzytwa Ockhama). Jestem z wykształcenia informatykiem, a więc specjalizowałem się w przetwarzaniu informacji. i wygląda na to, że zajmując się choćby teorią mnogości – robię ciągle to samo jednak z filozoficzną refleksją
Aktualnie z przerwami (dziurami ) opracowuję inne podejście (bardziej oszczędne ? )
do teorii mnogości i uprawiam filozofię niedoskonałości, braku doskonałości zupełnej, w pewnym sensie historią, w pewnym sensie kopię głębiej niż fizycy w CERN’ie, ale tu już żartuję na całego
Że zacytuję Wilhelma Ockama jeszcze raz „Nie mnóżmy bytów ponad potrzebę”.
No coż każdy ma swoje, różne potrzeby i ja też.
Kosmos u Greków znaczył ład u mnie jest raczej częściowy porządek no i mamy (mieliśmy) Lema w tym jego „Bombę megabitową” i naszą świetną polską szkołę Lwowsko-Warszawsko filozoficzno-matematyczną. tak mało znaną w sumie niestety, w ogóle nawet wśród wykształconych polaków.
that FONT (fits our needs temporary) mam nadzieję, że nie jestem w tym osamotniony, no ale to już pokaże życie \(\displaystyle{ \pm \infty}\)
Łukasz Surzycki
Monday, March 16, 2009
.