1Zielona1 pisze:Przytoczył pan post z 8 sierpnia, w którym nadmieniam, ile stron jest już przepisanych i dołączam zamiast tradycyjnego zdjęcia przyrody lub piosenki - ten fragment strony.
...................
Pan na jego podstawie wnioskuje w jaki sposób traktuję temat monotoniczności?
Definicję funkcji rosnącej omawiam dużo wcześniej, w zupełnie innym miejscu i jest tam to, co być powinno. Na tym zdjęciu jesteśmy już hen do przodu - w funkcji wymiernej.
1Zielona1 pisze:Ułamek okresowy również wyjaśniam, dlaczego wydawałoby się, że jest liczbą niewymierną, a jednak jest wymierną.
Dwie uwagi które przytoczyłem w swoim poście należy traktować jako luźne spostrzeżenia a nie żadne wnioski. Żeby takowe sformułować musiałbym przeczytać jeżeli nie całą książkę to znaczące jej fragmenty i wówczas na temat tej książki (lub jej fragmentów) mógłbym wyrazić swoją opinię.
Te dwa fragmenty, mające wg mnie całkiem inny ciężar gatunkowy i wybrałem tylko jako przykłady chcąc zwrócić uwagę na kwestie bardziej ogólne.
I: Fragment (a dokładniej, to kawałek strony) dotyczący monotoniczności miał zwrócić uwagę na precyzję sformułowań. Nie stwierdziłem, bo nie mam do tego żadnych podstaw, że w książce temat ten jest przedstawiony nie tak jak powinien. Chciałem tylko zwrócić uwagę na to, jak trzeba być "czujnym" przy formułowaniu każdego zdania czy zwrotu. Czy stwierdzenie:
jest to funkcja rosnąca jest poprawne merytorycznie? Może należałoby je jakoś doprecyzować? I nie ma moim zdaniem znaczenia, że
na tym zdjęciu jesteśmy już hen do przodu - w funkcji wymiernej.
II: Fragment o ułamku okresowym, gdzie w początkowym rozdziale liczba
\(\displaystyle{ 5,(18)}\) jest umieszczona w chmurce z liczbami niewymiernymi, uważam natomiast za
poważny błąd merytoryczny. Nawet gdyby na pewnym etapie nauki nawet 100% uczniów uważało, że 5,181818181818... jest liczbą niewymierną i dopiero w przyszłości poznali by, że można tą liczbę przedstawić za pomocą ułamka, to wg mnie nie wolno umieszczać tej liczby w zbiorze liczb niewymiernych. Można natomiast:
- w ogóle na tym etapie pominąć takie liczby
- zaznaczyć, że są wymierne i np. napisać, że w jednym z kolejnych rozdziałów będzie wyjaśnienie dlaczego tak jest.
Te dwa fragmenty pokazują moim zdaniem, że:
- niezależnie od posiadanej wiedzy jest bardzo trudno (jeżeli nawet nie niemożliwe) napisać dobry merytorycznie podręcznik bez skorzystania z recenzji kilku niezależnych fachowców o możliwie wysokich kwalifikacjach.
- wymagania dla książki, a ogólniej dla słowa pisanego, są bez porównania wyższe niż dla słowa mówionego, przekazywanego na lekcjach, korepetycjach itp.
1Zielona1 pisze:Czy ta książka ma według państwa jakiś plus?
Trudno powiedzieć, bo tej książki nie widziałem. Poza tym co oznacza, że książka jest dobra? Pomijając kwestie merytorycznej poprawności, którą powinna spełniać każda książka, pozostaje kwestia dydaktyczna. A to jest tzw. temat rzeka, trudny do rzetelnej analizy wychodzącej poza kwestie osobistego doświadczenia.