Raczej nie. Raz jeszcze dziękuję za udzielone informacje.Aha.
Jakieś jeszcze pytania? Bo chętnie bym poszedł spać.
-- 29 sie 2010, o 00:59 --
Podam 2 przykłady. Pierwszy osobisty.No to jest właśnie związane z etyką. Masz 5000, a ja nie mam, bo mnie wyprzedziłeś w liście rankingowej, a wyprzedziłeś mnie, bo korzystałeś z moich notatek. Wczuj się w moją sytuację.
Wiem, że będzie organizowany konkurs. Nagrody dostaje z góry określona liczba osób więc im więcej uczestników, tym mniejsze szanse na wygrane dla mnie. Mimo to, pierwszą rzeczą jaką zrobiłem spotykając czterech kolegów, którzy potencjalnie chcieliby wystartować, to poinformowałem ich o konkursie - zmniejszyłem swoje szanse teoretycznie jak i praktycznie bo wiedziałem, że raczej pójdzie im lepiej, i tak się stało. Według Waszego rozumowania, powinienem to zataić, bo ja spędziłem godzinę w internecie na przeszukiwaniu stron z konkursami, oni zaś "pseudo-pasjonaci, istne hieny" siedzieli wtedy w McDonaldzie i tylko czekają, aż ktoś podstawi im propozycje pod nos.
Drugi, "filmowy".
Adwokat zdobywa pewną informację odnośnie okoliczności przestępstwa. Wie, że pogrąża ona jego klienta ale nie udostępnia jej na światło dzienne. Sędzia się o tym dowiaduje ( przypadek ), daje reprymendę adwokatowi, że postąpił wbrew etyce zawodowej, która polega na tym, że wygrywa ten, kto z suchych faktów ułoży bardziej wiarygodną hipotezę, nie zaś ten, kto tych faktów zna więcej.
Kwestia stypendium jest więc dla mnie jasna.
Jeśli chodzi zaś o nierówny podział pracy przy tych samych korzyściach to już o tym wspominałem. Kserowanie jest nieuczciwe w sytuacji, kiedy "frajer" bierze pod uwagę kserowanie ale nie ma od kogo bo wszyscy kserują od niego - wykorzystują jego uległość, "tradycję" ( nie masz notatek? idź do Tomka ) itd.
Jeśli zaś "frajer" myśli sobie "chcę mieć własne notatki bez względu na to co jest w książkach i co mogę skserować" albo "będę się pojawiał to zyskam sympatię wykładowcy" to nie widzę problemu, gdzie on jest?




