Dlaczego w tej dyskusji tak często pada określenie iż to lepsza bądź gorsza szkoła ma tak duże znaczenie w poziomie nauczania czy też zdobytej wiedzy z matematyki, ale także z innych przedmiotów?
Przecież jak ktoś chce, to osiągnie zamierzone cele. A obecnie jest tak, że chęci uczniom brakuje. I to wina szkoły, że uczniom się nie chce?
Powiedzcie mi, czy jeżeli jesteście przeciętnymi uczniami, to wybralibyście się do "dobrego", "lepszego" (z nazwy i opinii) liceum oddalonego o 50-80-100km od swojego rodzinnego domu, mimo iż macie odpowiedni profil w liceum 10-15min pieszo od domu? Rzesze ludzi tak robi obecnie. Słyszałem też o sobie, że "zmarnuję się" zostając w swojej mieścinie, gdzie było jedno liceum na całą gminę (~9000 mieszkańców). Jakoś drzwi na UJ mi się nie zamknęły. Ani ukończenie tej uczelni w dobrym stylu.
Dalej komentarze do wybranych wypowiedzi:
miodzio1988 pisze:
Umiejętności zastosowania (logicznego!) wiedzy, którą dana osoba zrozumiała (a nie nauczyła się) świadczy właśnie o tym, że taka osoba nie nauczyła się na pamięć i rozumie co mówi i stosuje.
Znowu i? Jaki to ma związek?
Może taki, że tego powinien się nauczyć uczeń w szkole. Myślenia.
miodzio1988 pisze:
Więc jakie plusy widzisz? Może takie, że nasze społeczeństwo jest coraz bardziej leniwe i niemyślące?
A czemu bardziej leniwe i niemyślące? Kurcze, ktoś idzie na medycynę, zdaje biol. i chemie na poziomie rozszerzonym to ta osoba jest leniwa, bo nie chce zdawać matury rozszerzonej z matmy, która się nigdy tej osobie nie przyda? Co Ty w ogóle piszesz?
Ktoś idzie na filologię polską więc po co ma zdawać język obcy?
Ktoś idzie na matematykę więc po co mu matura z języka polskiego?
Na poważnie nie widzisz, że społeczeństwo jest co raz bardziej leniwe i niemyślące? Myślisz że dlaczego na matematyce UJ spadł poziom wykładanego materiału na pierwszym/drugim roku?
miodzio1988 pisze:To po co w ogóle zaczynałeś gadać, jeśli merytorycznie padłeś już po pierwszej mojej wypowiedzi?
Może dlatego, że Twoja pierwsza odpowiedź istotnie nie miała żadnej wartości w dyskusji i wywołała tylko niepotrzebne spięcie. Na końcu nie uszanowałeś zdania osoby, z którą dyskutowałeś.
norwimaj pisze:
I naprawdę matura znaczy wszędzie to samo? Moim zdaniem średnie wykształcenie uzyskane w jednej szkole znaczy co innego, niż w innej, choćby na obu świadectwach maturalnych były dokładnie takie same oceny. Może znaczą tyle samo w takim sensie, że na rynku pracy nikt albo prawie nikt nawet nie spojrzy na świadectwo maturalne lub jego brak.
I tak i nie.
Tak: Przy rekrutacji na uczelnie wyższe nie jest ważne to, czy Kowalski ukończył liceum ogrodnicze w Hebdziach czy Nowak V LO w Krakowie. Jeżeli obaj mają takie same dobre wyniki, to obaj się dostaną na ten sam kierunek. Rynek pracy patrzy teraz głównie na wyższe wykształcenie (lub maturę, rzadziej).
Nie: Ocena ocenie nie jest równa. Możemy mieć dwójkę osób które napisały maturę na 100% ale jedna z nich może się okazać finalistą olimpiady, a druga po prostu dobrym uczniem, który rozumie wszystko z lekcji.
Ale przecież i tak wszystko zależy od chęci - w dobie internetu świat jest otwarty i głodny wiedzy znajdzie to, czego mu potrzeba.
Analfabetów matematycznych nigdy nie braknie. Podobnie jak językowych. Można tylko przypuszczać, jakie są tego przyczyny i wrzucać sobie lub innym, że ktoś lub coś jest winne. Można gdybać, ale bez konkretnego działania ze strony ministerstwa (sensowna reforma edukacji), nauczycieli (niezniechęcanie się do "uczniów nadzwyczajnie wyróżniających się swoją głupotą") a najbardziej samych uczniów (myślenie oraz chęć do zdobywania wiedzy) nic nigdy się nie uda. Dlatego też nasze społeczeństwo głupieje.
Przy okazji - wszelkie osobiste uwagi proszę kierować na PW. W temacie unikać złośliwych komentarzy i przede wszystkim formułować rzeczowe wypowiedzi. Dyskusja pozostaje otwarta tak długo, jak długo sami jesteście w stanie prowadzić ją na odpowiednim poziomie.