Pobudki, które skłaniają do pracy nad matmą

Dyskusje o matematykach, matematyce... W szkole, na uczelni, w karierze... Czego potrzeba - talentu, umiejętności, szczęścia? Zapraszamy do dyskusji :)
xiikzodz
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1862
Rejestracja: 4 paź 2008, o 02:13
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Lost Hope
Podziękował: 28 razy
Pomógł: 502 razy

Pobudki, które skłaniają do pracy nad matmą

Post autor: xiikzodz »

Co ma romantyzm do piekna? Jesli sie nie rozumie jakiegos slowa, to lepiej go nie uzywac.

Skoro pojawil sie termin. Wsrod matematykow i fizykow (szczegolnie wsrod tych na tyle wybitnych, ze zachowaly sie ich wypowiedzi na ten temat) wiekszosc to romantycy i/lub mistycy. Daje to odpowiedz na pytanie o ich motywacje (o ile sie te terminy rozumie). U wielu wybitnych naukowcow zarabianie na godny zywot nie bylo motywacja do badan, co mialo czestokroc bolesne dla nich i dla nauki konsekwencje.

Walor estetyczny jest niewatpliwie istotny *). Niemal kazda rozprawa doktorska z matematyki lub fizyki teoretycznej ma we wstepie cos o estetyce rozwazanego zagadnienia.

*) Dla mniej sprawnych jezykowo. Romantyzm i piekno maja niewiele wspolnego, dlatego nowy akapit, bo chodzi o cos innego niz w poprzednim akapicie.
Maciek.mat
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 146
Rejestracja: 7 sty 2009, o 18:55
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Olecko
Pomógł: 2 razy

Pobudki, które skłaniają do pracy nad matmą

Post autor: Maciek.mat »

Siedzę i myślę, jak tu do Was dotrzeć i nie mogę. Zostawiam te bzdurne treści o romantyzmie, bo nie są mi one potrzebne do szczęścia. Nie jestem nastawiony do matematyki na anty i to chyba widać. Jestem na anty do ludzi, którym zależy, by matematyka objęła wszem i wobec ludzi nie chcących z nią mieć nic wspólnego. Niezrozumiałe są dla mnie przypadki informowania, gdzie ponoć fizyk zawsze wprowadza w swój świat zagadnieniami estetycznymi laików, że nieraz korzysta z osiągnięć literatury pięknej. Osobiście te przypadki są mi obce.
"U wielu wybitnych naukowcow zarabianie na godny zywot nie bylo motywacja do badan, co mialo czestokroc bolesne dla nich i dla nauki konsekwencje" - przepraszam, a co to w ogóle za treść. Nie możesz napisać konkretami, tylko skazywać na domysły ludzi i potem wmawiać, że się nie rozumie, bo nie zna się na pięknie mowy. Jakie konsekwencje dla nauki, co tam takiego było bolesnego, jaka się kryje wypowiedź co do ich motywacji? Widzisz, ile pytań się rodzi od pisania bez konkretów. Co to jakieś delektowanie się pięknem wypowiedzi i postawienie na zrozumiałość?
xiikzodz
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1862
Rejestracja: 4 paź 2008, o 02:13
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Lost Hope
Podziękował: 28 razy
Pomógł: 502 razy

Pobudki, które skłaniają do pracy nad matmą

Post autor: xiikzodz »

Lubisz pisac elaboraty i przekonywac do swoich racji, a tu forum matematyczne. Wiekszosc ludzi nie pojmuje twoich subtelnych konstrukcji myslowych i to wylacznie nasza (znaczy sie tej uposledzonej grupy) niedoskonalosc. Byc moze spora czesc spolecznosci tego forum nie dorasta do wlasciwego dla ciebie poziomu dyskusji. Polecam fora filozoficzne. Tam sa na ogol ludzie na poziomie. A tu wszyscy gapia sie w te cyferki i literki i marnuja czas po proznicy rozwiazujac jakies niedorzeczne zadania bez pojecia, po co w ogole to robia. A jak juz im sie wydaje, ze wiedza, to ten powod niedorozwiniety.
Awatar użytkownika
rozkminiacz
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 464
Rejestracja: 24 wrz 2008, o 20:12
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Krk
Podziękował: 65 razy
Pomógł: 36 razy

Pobudki, które skłaniają do pracy nad matmą

Post autor: rozkminiacz »

kazafin pisze: Z matematyką jak z kobietą ma swoje nastroje i grymasy
i tu sie myslisz, matematyka cie nie zdradzi i nie oszuka przypuscmy ze masz jakies zadanie nad ktorym sie glowisz bardzo dlugo ale zawsze jest rozwiazanie, ZAWSZE.
kazafin
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 75
Rejestracja: 27 maja 2007, o 11:46
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 14 razy

Pobudki, które skłaniają do pracy nad matmą

Post autor: kazafin »

Nie nie mam takowego zadania. A czy zawsze ma rozwiązanie ... hmm to sprawa dyskusyjna.
Rogal
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 4992
Rejestracja: 11 sty 2005, o 22:21
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: a z Limanowej
Podziękował: 1 raz
Pomógł: 422 razy

Pobudki, które skłaniają do pracy nad matmą

Post autor: Rogal »

Ja tylko może na wstępie uściślę tylko, że matematyka w liceum nazywa się tak bardzo na wyrost. Może jedynie geometria się jakoś broni, choć nawet ona jest sprowadzona do liczenia na wzorach teraz. Matematyka w szkole powinna się nazywać "rachunki" albo coś takiego.
Ja tam co prawda osobiście lubię jak czasem coś sobie liczę, wyprowadzam i tak ślicznie się mi poskraca coś, czy poredukuje, bo wtedy wiem, że opłaciła się praca moja, ale w liceum tego się nie uświadczy. Nawet mało który licealista zna wyprowadzenie wzorów na pierwiastki równania kwadratowego, a to się jeszcze w liceum chyba robi. Dopiero, gdy pójdzie się na studia, to czuje się tę głębię - gdzie nie spojrzysz, jakieś ciekawe, nierozwiązane problemy, twierdzenia o zaskakujących dowodach (szczególnie niektóre uogólnienia znanych dobrze twierdzeń) i tak można by sobie jeszcze długo wymieniać.
Jutro egzamin z algebry - wspaniała dziedzina, ale dość rozległa, więc mogę nie zdać xD
xiikzodz
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1862
Rejestracja: 4 paź 2008, o 02:13
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Lost Hope
Podziękował: 28 razy
Pomógł: 502 razy

Pobudki, które skłaniają do pracy nad matmą

Post autor: xiikzodz »

Kazdy uczy sie na takim poziomie, na jakim chce. Ostatecznie i tak nadchodzi moment, w ktorym wszystko, czego sie czlowiek wczesniej nauczyl, wydaje sie blache. A jak taki moment nie nadchodzi, to znaczy, ze sie ogien wypalil.
ODPOWIEDZ