Nie nie mogą znaleźć żadnej pracy, tylko nie mogą znaleźć pracy, która by ich satysfakcjonowała, bo są przekonani, że skoro mają magistra to im się nie wiadomo co należy.
Szkoda tylko, że nikt np. polonistów nie przestrzegł 10 lat temu, że nie będzie dla nich pracy. Gdyż system pozwolił na ich nadmierną ilość. Zapewne studiujesz jakiś kierunek związany z matematyką.
Ciekawy jestem jak Ty byś zachował się na ich miejscu, gdyby w przeciągu 10 lat brakowało pracy w Twoim zawodzie.
Cytuj:
Po za tym nie wiem czy taką pracę w większości przypadków można jeszcze traktować jak pracę, przypomina to raczej wyzysk w różnym stopniu.
Chyba se jaja robisz.
Zależy to oczywiście od miejsca pracy. Aczkolwiek jednym z takowych miejsc są supermarkety. Oczywiście nikt nie każe tam nikomu pracować , ale fakt jest faktem , że takie miejsca istnieją.
Cytuj:
Osoba mająca fach w ręku ma o wiele większe szanse na rynku pracy niż ktoś kto go nie ma.
To oczywiste.
Być może źle sformułowałeś , któraś z wypowiedzi. Ale sam napisałeś :
No tak, ale czy to będzie matura czy egzamin na dany kierunek i tak daną liczbę osób przyjmą.
Czy jak chcę pracować w warzywniaku, to będę pytany o to, jaką uczelnię skończyłem? Masz zdaną maturę- fajnie. Nie masz? To co, nie przyjmę Cię?
Wnioskuję z tego , że praca w warzywniaku to nie jest żaden fach, bo można pracować tam po 30 minutowym przeszkoleniu. Więc osoba bez fachu po liceum ma mniejsze szanse na znalezienie pracy niż
osoba z tytułem technika. I mam nadzieję że chociaż zgadzasz się ze mną w tej kwestii.
W Polsce niejednokrotnie ciężko jest o pracę typu sprzedawca itd.
Jak ktoś składa 1 podanie na tydzień to na pewno.
Oczywiste jest że pseudo pracę znajdziesz w przeciągu kilku dni, ale wątpię czy dasz radę się z tego utrzymać sam bez pomocy rodziców.
No jak ktoś nie ma pomysłu na życie to z pewnością, ale są osoby, które nawet z samych korepetycji potrafią wyżyć. Inni zarabiają i to niemałe pieniądze jako kierowcy. Inni są listonoszami lub zarabiają na jakichś zleceniach z informatyki. Są osoby, które zakładają firmy bez większego kapitału i w przeciągu 2 lat są w stanie całkiem nieźle się z nich utrzymywać.
Zatem jak ktoś jest ofiarą losu, to rzeczywiście jest w ślepej uliczce.
Aby zacząć własny interes trzeba mieć kapitał do inwestycji. Pożyczka z banku w przypadku niepowodzenia w biznesie kończy się bardzo niedobrze.Podaj mi chociaż jeden przykład takiego biznesu
bez ryzyka. Dla osoby która nic nie potrafi.
Co do ofiary losu oczywiście, że każdy sobie da radę, ale po co w takim razie obowiązek szkolny skoro
szkoła nie daje żadnych umiejętności?
I tu mam do Ciebie 2 pytania:
1.Czy kiedykolwiek przed studiami szukałeś PRAWDZIWEJ pracy ?
2.Czy jesteś za tym aby edukacja była obowiązkowa (wyłączam z tego oczywiście podstawówkę i gimnazjum)?
Jako kierowca trzeba mieć kilkuletnią praktykę osoby w wieku 19 lat nikt nie przyjmie do pracy jako kierowcę. Powiem szczerze, że nie widziałem nigdy listonosza w wieku 19 lat. Zlecenia z informatyki to praca na umowę zlecenie , więc można ją traktować jako pracę dorobkową a nie zarobkową. Tym bardziej, że zlecenie raz jest a raz go nie ma.
Jakoś nie sądzę, aby uzyskane punkty z testu gimnazjalnego mówiły o tym, czy ktoś się nadaje na studia czy nie.
Oczywiście, że nie. Pisałem o tym w innym temacie, że zakres materiału jest żenujący skoro równania z wartością bezwzględną, wielomiany i trygonometria są przerabiane dopiero w liceum. Nie sprecyzowałem, że chodzi mi aby egzaminy były trudniejsze (pod względem przede wszystkim ZAKRESU
materiału). Do tego potrzebna była by całkowita zmiana programu nauczania w gimnazjum.
Oczywiście tylko dla klas profilach matematycznych. Po za tym przeskok w tempie nauczania i sposobu powinien być między gimnazjum a liceum (czego nie zauważyłem) .
Obecnie studia nie są czymś elitarnym. Ci którym się chce zdają, pozostali nie. Dawanie czy niedawanie sobie rady nie ma tu wiele do rzeczy. Ci co mają przejść dalej przejdą, inni nie
Właśnie ... a powinny być czymś elitarnym (oczywiście nie pod względem finansowym).
Im więcej osób, tym więcej kasy dostaje uczelnia. Oczywiście, że potem nikt ich nie wyrzuca.
Źle to określiłem student nie jest wyrzucany tylko skreślany z listy studentów w przypadku braku ECTS,
nie zaliczenia wszystkich przedmiotów przed obroną pracy inżynierskiej, czy też prozaicznego problemu
nie wniesienia opłat za np. poprawki.
P.S.
Proponuję abyśmy jednak wrócili do tematu bo ktoś poruszył wcześniej wątek liceum a praca co nie ma nic wspólnego z tematem.