Kwestia dużej liczby liceów w Polsce.

Przygotowanie do egzaminu dojrzałości. Zestawy zadań. Wyniki i przebieg rekrutacji na studia.
Awatar użytkownika
miki999
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 8358
Rejestracja: 28 lis 2007, o 18:10
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Gdańsk
Podziękował: 36 razy
Pomógł: 1001 razy

Kwestia dużej liczby liceów w Polsce.

Post autor: miki999 »

Dlatego, że sama matura to zwykły papier, który nic nie znaczy na rynku pracy. Po za tym obecnie to matura decyduje czy ktoś się dostanie na studia czy nie.
Politechnika Warszawska,AGH i Politechnika Wrocławska to jednak w skali Polski rodzynki.
No tak, ale czy to będzie matura czy egzamin na dany kierunek i tak daną liczbę osób przyjmą.
Czy jak chcę pracować w warzywniaku, to będę pytany o to, jaką uczelnię skończyłem? Masz zdaną maturę- fajnie. Nie masz? To co, nie przyjmę Cię?
Temat dotyczy zbyt dużej ilości szkół licealnych w Polsce, z tego wynika , że dobrych uczniów tracą
technika i zawodówki, a to skutkuje małą ilością ludzi do pracy fachowej.
Co ma liczba liceów do tego, gdzie idą dobrzy uczniowie?
W tej chwili w Polsce brakuje
dużej ilości elektryków itd. Nikt w pracy nie będzie uczył od podstaw młodej osoby oznaczeń urządzeń itd.
No to jak osoba, dla której podstawowa matura z matematyki jest szczytem możliwości zostanie elektrykiem, to nie wróżę dobrze fachowości jego usług.
Uczniowie wybierają liceum, gdyż oczywiste jest, że nikt nie chce pracować fizycznie i dlatego każdy pcha się do liceum z perspektywą na studia.
Chcesz im zabronić wyboru?
kruszewski
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 6864
Rejestracja: 7 gru 2010, o 16:50
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Staszów
Podziękował: 50 razy
Pomógł: 1112 razy

Kwestia dużej liczby liceów w Polsce.

Post autor: kruszewski »

No to jak osoba, dla której podstawowa matura z matematyki jest szczytem możliwości zostanie elektrykiem, to nie wróżę dobrze fachowości jego usług.
Czy uważasz, że monterowi czy takiemu co projektuje instalację w willi porzebna jest znajomość liczb zespolonych albo
różniczkowanie funkcji logarytmicznej? Są pewne zasady , omal mnemotechnika, wg których dobiera się przekroje "drutu", miedź czy alu, zabezpieczenia, i przełączniki, załączniki, odłączniki, itp. Omal wszystko jest stabelaryzowane za wyjątkie wyznaczania pionu ( ciężarek) i poziomu ( znany trójkąt egipski ) lub listwa z poziomicą. Narzędzia są pod ręką.
W.Kr.
Awatar użytkownika
miki999
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 8358
Rejestracja: 28 lis 2007, o 18:10
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Gdańsk
Podziękował: 36 razy
Pomógł: 1001 razy

Kwestia dużej liczby liceów w Polsce.

Post autor: miki999 »

Czy uważasz, że monterowi czy takiemu co projektuje instalację w willi porzebna jest znajomość liczb zespolonych albo różniczkowanie funkcji logarytmicznej?
Działania na potęgach za to jest.

Tym samym tokiem myślenia można Pańską wypowiedź odnieść do większości inżynierów.
kruszewski
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 6864
Rejestracja: 7 gru 2010, o 16:50
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Staszów
Podziękował: 50 razy
Pomógł: 1112 razy

Kwestia dużej liczby liceów w Polsce.

Post autor: kruszewski »

Będzie to zależeć od funkcji jaką pełnią.
Jak zarządcy, to metoda elementów skończonych, czy drgania oscylatora są omal zbyteczne.
Jak inżyniera pracującego twórczo w np w maszynach i konstrukcjach mechanicznych (a te akurat znam) i podobnych, to już znajomość MES jest omal nieodzowną . Zatem nie wszystko i nie do wszystkiego ma proste odniesienie. A to, co jest stablicowane w sztukach inżynierskich, to wytyczne, tzw. dyrektywy i normy państwowe podające kryteria które tylko ze względów bezpieczeństwa użytkowania musza być spełniomne, bo wieloletnie doświadczenia i wielokrotne badania wskazują "na" , a nie pozwalają na inne.
W.Kr.
marek_k_1992
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 110
Rejestracja: 2 wrz 2010, o 19:29
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Okolice Warszawy
Podziękował: 2 razy

Kwestia dużej liczby liceów w Polsce.

Post autor: marek_k_1992 »

dyskusja brnie, a ja myślę że rozwikłanie problemu jest prostę. jak ktoś ma za duże ambicje to dostanie prędzej czy później po dupię.
nwa2pac
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 147
Rejestracja: 3 maja 2010, o 20:11
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 27 razy
Pomógł: 3 razy

Kwestia dużej liczby liceów w Polsce.

Post autor: nwa2pac »

No tak, ale czy to będzie matura czy egzamin na dany kierunek i tak daną liczbę osób przyjmą.
Czy jak chcę pracować w warzywniaku, to będę pytany o to, jaką uczelnię skończyłem? Masz zdaną maturę- fajnie. Nie masz? To co, nie przyjmę Cię?
Ja oczywiście mam zdaną maturę, ale jeżeli magistrzy po studiach humanistycznych nie mogą znaleźć żadnej pracy to tym bardziej nie znajdzie jej ktoś kto nie ma żadnego wykształcenia (ma jedynie wykształcenie ogólne). Po za tym nie wiem czy taką pracę w większości przypadków można jeszcze traktować jak pracę, przypomina to raczej wyzysk w różnym stopniu. Na pewno takiej osobie nie starczy do następnej wypłaty środków na utrzymanie nawet przy bardzo dobrym gospodarowaniu. Osoba mająca
fach w ręku ma o wiele większe szanse na rynku pracy niż ktoś kto go nie ma. W Polsce niejednokrotnie ciężko jest o pracę typu sprzedawca itd. Ludzie po liceum są w ślepej uliczce, gdyż nie dając rady na studiach skazują się na bezrobocie. Pracy dorywczych nie można traktować poważnie (robią to w tej chwili nasi politycy).



Jeśli chodzi o liczbę przyjętych osób to nie wiem jak to dokładnie jest. Być może uczelnie przyjmują osoby nie nadające się na studia, aby pozyskać jakąś subwencję. Potem oczywiście je wyrzucają.
Dzięki egzaminom na studia dostawali by się lepsi, którzy nie wylecieli by po pierwszej sesji.
Co ma liczba liceów do tego, gdzie idą dobrzy uczniowie?
Tutaj może trochę źle sformułowałem myśl. Otóż jasne jest, że ktoś dobry w nauce zawsze dostanie się do liceum. Ale bardziej chodziło mi o różnicę między bardzo dobrymi uczniami a średnimi , którzy są na pograniczu progów punktowych.

Chcesz im zabronić wyboru?
Oczywiście że nie . Mała liczba liceów wyselekcjonuje bardzo dobrych uczniów, którzy będą dawać sobie bez problemów radę na studiach. Jeżeli ktoś dał radę się dostać do liceum proszę bardzo droga otwarta, jeżeli nie to wybór innej szkoły.
dyskusja brnie, a ja myślę że rozwikłanie problemu jest prostę. jak ktoś ma za duże ambicje to dostanie prędzej czy później po dupię.
Ambicje to dobra rzecz. Niestety przeskok między ogólniakiem a studiami przyrodniczymi jest BARDZO DUŻY. Mój wykładowca musiał nadrobić braki z liceum typu :pochodna itd. w miesiąc plus do tego materiał z sylabusa. I tak w przeciągu miesiąca od pochodnej musieliśmy dojść do równań różniczkowych. Tempo dla 80 % jest oszałamiające. Ludzie dziwią się, że w przeciągu miesiąca na studiach technicznych przerabia się tyle co w jeden rok w liceum. Dlatego to nie jest dobre , że te 80% (ilość zależna od POPULARNOŚCI UCZELNI) nie wie na co się porywa. Oczywista jest opinia, że są to studia bardzo ciężkie , ale dla kogoś kto daję sobie średnio dobrze radę w ogólniaku jest to formalnie wielka niewiadoma czy da radę na studiach czy nie. Większa ilość egzaminów (o większej ilości materiału niż obecnie) pozwalają ocenić swoje szanse FORMALNIE.
Awatar użytkownika
miki999
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 8358
Rejestracja: 28 lis 2007, o 18:10
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Gdańsk
Podziękował: 36 razy
Pomógł: 1001 razy

Kwestia dużej liczby liceów w Polsce.

Post autor: miki999 »

Ja oczywiście mam zdaną maturę, ale jeżeli magistrzy po studiach humanistycznych nie mogą znaleźć żadnej pracy
Nie nie mogą znaleźć żadnej pracy, tylko nie mogą znaleźć pracy, która by ich satysfakcjonowała, bo są przekonani, że skoro mają magistra to im się nie wiadomo co należy.
Po za tym nie wiem czy taką pracę w większości przypadków można jeszcze traktować jak pracę, przypomina to raczej wyzysk w różnym stopniu.
Chyba se jaja robisz.
Osoba mająca fach w ręku ma o wiele większe szanse na rynku pracy niż ktoś kto go nie ma.
To oczywiste.
W Polsce niejednokrotnie ciężko jest o pracę typu sprzedawca itd.
Jak ktoś składa 1 podanie na tydzień to na pewno.
Ludzie po liceum są w ślepej uliczce, gdyż nie dając rady na studiach skazują się na bezrobocie.
No jak ktoś nie ma pomysłu na życie to z pewnością, ale są osoby, które nawet z samych korepetycji potrafią wyżyć. Inni zarabiają i to niemałe pieniądze jako kierowcy. Inni są listonoszami lub zarabiają na jakichś zleceniach z informatyki. Są osoby, które zakładają firmy bez większego kapitału i w przeciągu 2 lat są w stanie całkiem nieźle się z nich utrzymywać.
Zatem jak ktoś jest ofiarą losu, to rzeczywiście jest w ślepej uliczce.
Jeśli chodzi o liczbę przyjętych osób to nie wiem jak to dokładnie jest. Być może uczelnie przyjmują osoby nie nadające się na studia, aby pozyskać jakąś subwencję. Potem oczywiście je wyrzucają.
Im więcej osób, tym więcej kasy dostaje uczelnia. Oczywiście, że potem nikt ich nie wyrzuca.
Oczywiście że nie . Mała liczba liceów wyselekcjonuje bardzo dobrych uczniów, którzy będą dawać sobie bez problemów radę na studiach. Jeżeli ktoś dał radę się dostać do liceum proszę bardzo droga otwarta, jeżeli nie to wybór innej szkoły.
Jakoś nie sądzę, aby uzyskane punkty z testu gimnazjalnego mówiły o tym, czy ktoś się nadaje na studia czy nie.
Oczywista jest opinia, że są to studia bardzo ciężkie , ale dla kogoś kto daję sobie średnio dobrze radę w ogólniaku jest to formalnie wielka niewiadoma czy da radę na studiach czy nie.
Obecnie studia nie są czymś elitarnym. Ci którym się chce zdają, pozostali nie. Dawanie czy niedawanie sobie rady nie ma tu wiele do rzeczy. Ci co mają przejść dalej przejdą, inni nie.
nwa2pac
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 147
Rejestracja: 3 maja 2010, o 20:11
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 27 razy
Pomógł: 3 razy

Kwestia dużej liczby liceów w Polsce.

Post autor: nwa2pac »

Nie nie mogą znaleźć żadnej pracy, tylko nie mogą znaleźć pracy, która by ich satysfakcjonowała, bo są przekonani, że skoro mają magistra to im się nie wiadomo co należy.
Szkoda tylko, że nikt np. polonistów nie przestrzegł 10 lat temu, że nie będzie dla nich pracy. Gdyż system pozwolił na ich nadmierną ilość. Zapewne studiujesz jakiś kierunek związany z matematyką.
Ciekawy jestem jak Ty byś zachował się na ich miejscu, gdyby w przeciągu 10 lat brakowało pracy w Twoim zawodzie.
Cytuj:
Po za tym nie wiem czy taką pracę w większości przypadków można jeszcze traktować jak pracę, przypomina to raczej wyzysk w różnym stopniu.

Chyba se jaja robisz.


Zależy to oczywiście od miejsca pracy. Aczkolwiek jednym z takowych miejsc są supermarkety. Oczywiście nikt nie każe tam nikomu pracować , ale fakt jest faktem , że takie miejsca istnieją.

Cytuj:
Osoba mająca fach w ręku ma o wiele większe szanse na rynku pracy niż ktoś kto go nie ma.

To oczywiste.
Być może źle sformułowałeś , któraś z wypowiedzi. Ale sam napisałeś :
No tak, ale czy to będzie matura czy egzamin na dany kierunek i tak daną liczbę osób przyjmą.
Czy jak chcę pracować w warzywniaku, to będę pytany o to, jaką uczelnię skończyłem? Masz zdaną maturę- fajnie. Nie masz? To co, nie przyjmę Cię?
Wnioskuję z tego , że praca w warzywniaku to nie jest żaden fach, bo można pracować tam po 30 minutowym przeszkoleniu. Więc osoba bez fachu po liceum ma mniejsze szanse na znalezienie pracy niż
osoba z tytułem technika. I mam nadzieję że chociaż zgadzasz się ze mną w tej kwestii.
W Polsce niejednokrotnie ciężko jest o pracę typu sprzedawca itd.

Jak ktoś składa 1 podanie na tydzień to na pewno.
Oczywiste jest że pseudo pracę znajdziesz w przeciągu kilku dni, ale wątpię czy dasz radę się z tego utrzymać sam bez pomocy rodziców.
No jak ktoś nie ma pomysłu na życie to z pewnością, ale są osoby, które nawet z samych korepetycji potrafią wyżyć. Inni zarabiają i to niemałe pieniądze jako kierowcy. Inni są listonoszami lub zarabiają na jakichś zleceniach z informatyki. Są osoby, które zakładają firmy bez większego kapitału i w przeciągu 2 lat są w stanie całkiem nieźle się z nich utrzymywać.
Zatem jak ktoś jest ofiarą losu, to rzeczywiście jest w ślepej uliczce.
Aby zacząć własny interes trzeba mieć kapitał do inwestycji. Pożyczka z banku w przypadku niepowodzenia w biznesie kończy się bardzo niedobrze.Podaj mi chociaż jeden przykład takiego biznesu
bez ryzyka. Dla osoby która nic nie potrafi.

Co do ofiary losu oczywiście, że każdy sobie da radę, ale po co w takim razie obowiązek szkolny skoro
szkoła nie daje żadnych umiejętności?

I tu mam do Ciebie 2 pytania:
1.Czy kiedykolwiek przed studiami szukałeś PRAWDZIWEJ pracy ?
2.Czy jesteś za tym aby edukacja była obowiązkowa (wyłączam z tego oczywiście podstawówkę i gimnazjum)?

Jako kierowca trzeba mieć kilkuletnią praktykę osoby w wieku 19 lat nikt nie przyjmie do pracy jako kierowcę. Powiem szczerze, że nie widziałem nigdy listonosza w wieku 19 lat. Zlecenia z informatyki to praca na umowę zlecenie , więc można ją traktować jako pracę dorobkową a nie zarobkową. Tym bardziej, że zlecenie raz jest a raz go nie ma.
Jakoś nie sądzę, aby uzyskane punkty z testu gimnazjalnego mówiły o tym, czy ktoś się nadaje na studia czy nie.
Oczywiście, że nie. Pisałem o tym w innym temacie, że zakres materiału jest żenujący skoro równania z wartością bezwzględną, wielomiany i trygonometria są przerabiane dopiero w liceum. Nie sprecyzowałem, że chodzi mi aby egzaminy były trudniejsze (pod względem przede wszystkim ZAKRESU
materiału). Do tego potrzebna była by całkowita zmiana programu nauczania w gimnazjum.
Oczywiście tylko dla klas profilach matematycznych. Po za tym przeskok w tempie nauczania i sposobu powinien być między gimnazjum a liceum (czego nie zauważyłem) .

Obecnie studia nie są czymś elitarnym. Ci którym się chce zdają, pozostali nie. Dawanie czy niedawanie sobie rady nie ma tu wiele do rzeczy. Ci co mają przejść dalej przejdą, inni nie
Właśnie ... a powinny być czymś elitarnym (oczywiście nie pod względem finansowym).
Im więcej osób, tym więcej kasy dostaje uczelnia. Oczywiście, że potem nikt ich nie wyrzuca.
Źle to określiłem student nie jest wyrzucany tylko skreślany z listy studentów w przypadku braku ECTS,
nie zaliczenia wszystkich przedmiotów przed obroną pracy inżynierskiej, czy też prozaicznego problemu
nie wniesienia opłat za np. poprawki.

P.S.
Proponuję abyśmy jednak wrócili do tematu bo ktoś poruszył wcześniej wątek liceum a praca co nie ma nic wspólnego z tematem.
Awatar użytkownika
miki999
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 8358
Rejestracja: 28 lis 2007, o 18:10
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Gdańsk
Podziękował: 36 razy
Pomógł: 1001 razy

Kwestia dużej liczby liceów w Polsce.

Post autor: miki999 »

Szkoda tylko, że nikt np. polonistów nie przestrzegł 10 lat temu, że nie będzie dla nich pracy.
A to trzeba ich ostrzegać?
Gdyż system pozwolił na ich nadmierną ilość.
Sami dokonali takiego wyboru. trzeba umieć ponosić konsekwencje swoich czynów.
Zapewne studiujesz jakiś kierunek związany z matematyką.
Ciekawy jestem jak Ty byś zachował się na ich miejscu, gdyby w przeciągu 10 lat brakowało pracy w Twoim zawodzie.
Inżynieryjny. Znalazłbym pracę, która byłaby dla mnie adekwatna lub się przekwalifikował. No i jednak studia 10 lat nie trwają.
Zależy to oczywiście od miejsca pracy. Aczkolwiek jednym z takowych miejsc są supermarkety. Oczywiście nikt nie każe tam nikomu pracować , ale fakt jest faktem , że takie miejsca istnieją.
Ktoś kasy obsługiwać musi. Tak samo wykładać towar na półki. Nigdy bym nie powiedział, że to wyzysk. Może kokosów nie ma, ale praca jest uczciwa. A sytuacje wyzysku zdarzają się wszędzie.
Wnioskuję z tego , że praca w warzywniaku to nie jest żaden fach, bo można pracować tam po 30 minutowym przeszkoleniu. Więc osoba bez fachu po liceum ma mniejsze szanse na znalezienie pracy niż
osoba z tytułem technika. I mam nadzieję że chociaż zgadzasz się ze mną w tej kwestii.
Zależy jaki technik. Jednak to czy ludzie chcą mieć tytuł technika i mieć większe szanse na znalezienie pracy na tym etapie, czy też wolą ukończyć liceum i mieć mniejsze szanse na znalezienie pracy to ich wybór. Nie wiem dlaczego chcesz decydować za kogoś.
Oczywiste jest że pseudo pracę znajdziesz w przeciągu kilku dni, ale wątpię czy dasz radę się z tego utrzymać sam bez pomocy rodziców.
Myślisz, że pani z mięsnego bierze kasę od rodziców?
Aby zacząć własny interes trzeba mieć kapitał do inwestycji. Pożyczka z banku w przypadku niepowodzenia w biznesie kończy się bardzo niedobrze.Podaj mi chociaż jeden przykład takiego biznesu
bez ryzyka. Dla osoby która nic nie potrafi.
Gdyby coś takiego istniało to każdy by to otwierał. Potrafić też coś trzeba na ogół. Zresztą można zaoszczędzić przez 2 lata taką minimalną kwotę, by zacząć coś robić. Są osoby, które potrafią niewielkim kosztem coś rozkręcić.
Co do ofiary losu oczywiście, że każdy sobie da radę, ale po co w takim razie obowiązek szkolny skoro
szkoła nie daje żadnych umiejętności?
To nie do mnie pytanie.
1.Czy kiedykolwiek przed studiami szukałeś PRAWDZIWEJ pracy ?
Co to znaczy prawdziwej? W podanym przeze mnie warzywniaku lub mięsnym? Nie, nie szukałem, ponieważ nie miałem ku temu powodów.
2.Czy jesteś za tym aby edukacja była obowiązkowa (wyłączam z tego oczywiście podstawówkę i gimnazjum)?
Zwisa mi to, ponieważ skoro i tak teraz każdy idzie na studia, to do liceum/technikum tym bardziej każdy będzie szedł.
Jako kierowca trzeba mieć kilkuletnią praktykę osoby w wieku 19 lat nikt nie przyjmie do pracy jako kierowcę.
Tę praktykę jakoś trzeba zrobić. Oczywiście, że w wieku 19 lat przyjmą Cię na kierowcę. Oczywiście nie kierowcę TiR-a, ale jako rozwoziciela towaru spokojnie. Znam taką osobę, więc jednak jest to możliwe.
Powiem szczerze, że nie widziałem nigdy listonosza w wieku 19 lat.
U siebie na osiedlu widzę młodego gościa- góra 25 lat.
Zlecenia z informatyki to praca na umowę zlecenie , więc można ją traktować jako pracę dorobkową a nie zarobkową.
Niektórzy traktują ją jako pracę zarobkową i nie narzekają. Z czasem nawet bez wykształcenia są zatrudniani w firmach. Choć wiadomo, że z wykształceniem jest dużo łatwiej oraz można liczyć na dużo wyższe stawki.
Oczywiście, że nie. Pisałem o tym w innym temacie, że zakres materiału jest żenujący skoro równania z wartością bezwzględną, wielomiany i trygonometria są przerabiane dopiero w liceum. Nie sprecyzowałem, że chodzi mi aby egzaminy były trudniejsze (pod względem przede wszystkim ZAKRESU
To i tak nie zmieni kwestii tego, że w wieku 15/16 (?) lat będziesz decydował o swoim dalszym życiu. A właściwie wynik egzaminu będzie przesądzał o tym przesądzał. Wtedy egzaminy gimnazjalne by były ważniejsze od matury.
Właśnie ... a powinny być czymś elitarnym (oczywiście nie pod względem finansowym).
No powinny, a nie są
Proponuję abyśmy jednak wrócili do tematu bo ktoś poruszył wcześniej wątek liceum a praca co nie ma nic wspólnego z tematem.
W sumie to ma, bo o to się rozchodzi (o ile dobrze pamiętam jeszcze przebieg, nazwijmy to, dyskusji ):
- Ty twierdzisz, że mniej liceów => wyższy poziom maturzystów => wyższy poziom na studiach => lepsi specjaliści
+ dodatkowo więcej techników, więc jest więcej specjalistów
- ja staram się udowodnić, że liczba liceów nie wpłynie znacznie na liczbę studentów + konsekwencje napisania egzaminów w wieku 15 lat przesądzających o całej przyszłości jest niedorzeczne + ograniczanie liczby liceów = podejmowanie za kogoś wyborów życiowych + próbuję udowodnić, że to nie w liczbie liceów tkwi problem tylko w wyobrażeniach ludzi, ale wyborów za nich dokonywać nie zamierzam.
ODPOWIEDZ