Niby w tym, że nos wydłuża się tylko pod wpływem kłamstwa. A skoro nos się wydłuża, to do kłamstwa nie doszło.
Osobiście popieram punkt widzenia SchmudeJanusza.
Paradkoks Pinokia - ciekawa zagadka.
- kristoffwp
- Użytkownik

- Posty: 688
- Rejestracja: 28 gru 2009, o 00:13
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Bielsko - Biała
- Podziękował: 20 razy
- Pomógł: 88 razy
Paradkoks Pinokia - ciekawa zagadka.
Z pierwszego postu wynika, że jeżeli Pinokio skłamie, to wydłuży mu się nos A jeżeli powie prawdę? Z zadania to nie wynika.
- Dasio11
- Moderator

- Posty: 10305
- Rejestracja: 21 kwie 2009, o 19:04
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 41 razy
- Pomógł: 2429 razy
Paradkoks Pinokia - ciekawa zagadka.
Ale jest też zwrot 'jak wiecie', co wskazuje, że autor nie określa zasad, tylko pobieżnie je przywołuje. Na podstawie wiedzy o bajce "Pinokio" stwierdzamy, że nos wydłuża się mu tylko, gdy kłamie. 
-
KubabuK
- Użytkownik

- Posty: 22
- Rejestracja: 12 sty 2012, o 23:53
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Bielsko-Biała
- Podziękował: 1 raz
- Pomógł: 2 razy
Paradkoks Pinokia - ciekawa zagadka.
Ostatnio wymyśliłem jeszcze jedno w miarę sensowne wyjście (nie doprowadza do logicznej sprzeczności).
Kiedy tylko Pinokio skończy mówić ,,zaraz wydłuży mi się nos``, czas się zatrzyma. Nieodwracalnie.
W ten sposób nigdy nie nadejdzie owo ,,zaraz`` i nigdy nie dowiemy się, czy Pinokio kłamał, czy mówił prawdę, zatem do sprzeczności nie dojdzie, chociaż nos nie wydłuży się (ale nie wynika z tego, że ,,zaraz`` by się nie wydłużył, tyle, że nie będzie tego zaraz).
Tak się jednak raczej nie stanie, bo nie ma potęgi większej niż Czas, więc byle zaklęcie, którym został zaczarowany jakiś tam Pinokio, nie złamie tej potęgi.
Kiedy tylko Pinokio skończy mówić ,,zaraz wydłuży mi się nos``, czas się zatrzyma. Nieodwracalnie.
W ten sposób nigdy nie nadejdzie owo ,,zaraz`` i nigdy nie dowiemy się, czy Pinokio kłamał, czy mówił prawdę, zatem do sprzeczności nie dojdzie, chociaż nos nie wydłuży się (ale nie wynika z tego, że ,,zaraz`` by się nie wydłużył, tyle, że nie będzie tego zaraz).
Tak się jednak raczej nie stanie, bo nie ma potęgi większej niż Czas, więc byle zaklęcie, którym został zaczarowany jakiś tam Pinokio, nie złamie tej potęgi.
-
Mistrzu66
- Użytkownik

- Posty: 1
- Rejestracja: 25 lut 2015, o 10:05
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Polska Gorzów Wlkp 66-400
Paradkoks Pinokia - ciekawa zagadka.
Ja myśle że tutaj chodzi o to że gdy mówi że zaraz wydłuży mi się nos to znaczy że skłamie bo się nie wydłuży wiec się wydłuży bo skłamie czyli mówi prawde więc się nie wydłuży i tsk w kółko
-
krl
- Użytkownik

- Posty: 582
- Rejestracja: 10 lis 2009, o 22:39
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 1 raz
- Pomógł: 137 razy
Paradkoks Pinokia - ciekawa zagadka.
Paradoks Pinokia to wersja paradoksu kłamcy (jak wskazał to już Zordon). Tego typu paradoksów nie można rozwiązać, jeśli akceptuje się (błędne) założenie, że każde zdanie oznajmujące ma wartość logiczną (nawet subiektywną). Paradoksy tego typu wskazują właśnie na błędność takiego poglądu. Logicy rozstrzygnęli ten problem już dawno, zrobił to Tarski, podając sformalizowaną definicję prawdy.
Dla pojęcia prawdy w języku potocznym ta sformalizowana definicja również ma znaczenie. Kluczowe jest tu rozróżnienie między językiem (w którym wyrażamy nasze sądy) a rzeczywistością do której te sądy się odnoszą. Dokładniej: wyraźne odseparowanie tych bytów.
Pojęcie prawdy stosowane w inny sposób, w szerszym sensie niż ten opisany powyżej, nieuchronnie prowadzi do paradoksów, które lepiej nazywać tu błędami. Po prostu pytanie o prawdziwość takich zdań auto-referencyjnych jest bez sensu. Dokładnie na takiej samej zasadzie, jak bez sensu jest pytać się o kolor elektronu.
Wyjaśnię to bliżej: Gdy patrzymy na świat, każdy obserwowany przez nas obiekt ma jakiś kolor. Z drugiej strony fizycy mówią nam, że istnieją obiekty zwane elektronami. Wobec tego możemy pytać się o kolor elektronu.
Ale takie pytanie byłoby blędne, bezsensowne, gdyż po prostu elektrony nie posiadają atrybutu "kolor".
To tylko sugestywna gramatyka języka potocznego i potoczne doświadczenie sugerują, że pytanie takie jest sensowne.
Podobnie nie wszystkie zdania oznajmujące posiadają atrybut wartości logicznej (nawet w sensie subiektywnym).
Dla pojęcia prawdy w języku potocznym ta sformalizowana definicja również ma znaczenie. Kluczowe jest tu rozróżnienie między językiem (w którym wyrażamy nasze sądy) a rzeczywistością do której te sądy się odnoszą. Dokładniej: wyraźne odseparowanie tych bytów.
Pojęcie prawdy stosowane w inny sposób, w szerszym sensie niż ten opisany powyżej, nieuchronnie prowadzi do paradoksów, które lepiej nazywać tu błędami. Po prostu pytanie o prawdziwość takich zdań auto-referencyjnych jest bez sensu. Dokładnie na takiej samej zasadzie, jak bez sensu jest pytać się o kolor elektronu.
Wyjaśnię to bliżej: Gdy patrzymy na świat, każdy obserwowany przez nas obiekt ma jakiś kolor. Z drugiej strony fizycy mówią nam, że istnieją obiekty zwane elektronami. Wobec tego możemy pytać się o kolor elektronu.
Ale takie pytanie byłoby blędne, bezsensowne, gdyż po prostu elektrony nie posiadają atrybutu "kolor".
To tylko sugestywna gramatyka języka potocznego i potoczne doświadczenie sugerują, że pytanie takie jest sensowne.
Podobnie nie wszystkie zdania oznajmujące posiadają atrybut wartości logicznej (nawet w sensie subiektywnym).
Paradkoks Pinokia - ciekawa zagadka.
Wydłuży mu się nos ponieważ w czasie, którym to powiedział nie wiedział czy tak sie stanie - wszystko zależy czy by skłamał, czy też nie.
