Nie napisałem nigdzie, aby matematyki na studiach technicznych nie było wcale. Część materiału z matematyki ze studiów powinna być przerabiana wcześniej (i nie chodzi mi tu o schematyczne rozwiązywanie zadań). Nigdzie nie napisałem, że inżynier ma być rzemieślnikiem. Po prostu poziom szkół przed studiami jest żenująco niski (oczywiście chodzi mi tu o program nauczania). Niestety ja uczęszczałem do klasy z nierobami, którzy ledwo zdali maturę podstawową. Jeśli chodzi o poziom uczelni to kiedyś był on wyższy ... Jeżeli dzisiaj trzeba zaczynać oficjalnie analizę na studiach inżynierskich od początku. Po za tym inżynier wykorzystuje matematykę jako narzędzie do rozwiązywanie problemów.Tylko wtedy powinni otrzymywać kwit " inżynier rzemiecha". A może tylko "RZEMIECHA" dużymi literami.
Oczywiście każdy inżynier powinien wiedzieć co liczy, wykazać się sprytem i pomysłowością w swojej dziedzinie.
O to się nie martw oprócz czystej matematyki, która nie jest stricto celem studiów inżynierskich jest jeszcze wiele innych ważnych przedmiotów chociażby obwody czy mechanika.Na dobrą sprawę gdyby tego uczyli w dzisiejszych technikach, to na studia elektryczne nie byłoby rzeczywiście sensu iść, bo w zasadzie nic nowego byś się nie dowiedział.. Z pewnością jeszcze mniej..
Większość tego co napisałeś powinna być realizowana w liceum.Czego mi brakowało ? biegłości w anlizie, biegłości w równaniach różniczkowych. Nie użyłem nigdy "przekroju Dedekinda". Nawet szeregi furierowskie nie były zbyt potrzebne. Ale rachunek tensorowy, wektorki, i równania różniczkowe są naprawdę niezbędne inżynierowi, nie wspominając o geometrii analitycznej.
Po za tym między poszczególnymi szkołami nie ma "płynności"
A w zasadzie to przed liceum nie ma prawie niczego. Skoro w 3 gimnazjum (wg mnie stracone lata życia) przerabia się bryły .





