Czy matura z matematyki powinna być obowiązkowa?
-
Rogal
- Użytkownik

- Posty: 4992
- Rejestracja: 11 sty 2005, o 22:21
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: a z Limanowej
- Podziękował: 1 raz
- Pomógł: 422 razy
Czy matura z matematyki powinna być obowiązkowa?
Czyli zgadzamy się w kwestii: "poziom nauczania nie zależy od podziału administracyjnego". Pozostaje więc dyskusja o kwestiach pozanaukowych, czyli psychologiczno-fizjologicznych.
Najprostszym rozwiązaniem kwestii "popisywania" jest przywrócenie szkół dysedukacyjnych - jak nie ma lasek, to się chłopaki nie popisują - bo przed kim?
Drugą kwestią, która wpływa na problem "popisywania się" jest niezwykle luźny program szkolny (pamiętam swoje gimnazjum: praktycznie nic się nie robiło) i brak możliwości egzekwowania dyscypliny przez nauczycieli. Dopóki te kwestie nie powrócą do normalności, to żadna likwidacja gimnazjum czy inne podziały tego syfu nie ogarną.
Sprowadzanie tych problemów tylko do istnienia gimnazjów to nieporozumienie - reforma ta była znacznie głębsza i na innym poziomie zniszczyła szkolnictwo.
Najprostszym rozwiązaniem kwestii "popisywania" jest przywrócenie szkół dysedukacyjnych - jak nie ma lasek, to się chłopaki nie popisują - bo przed kim?
Drugą kwestią, która wpływa na problem "popisywania się" jest niezwykle luźny program szkolny (pamiętam swoje gimnazjum: praktycznie nic się nie robiło) i brak możliwości egzekwowania dyscypliny przez nauczycieli. Dopóki te kwestie nie powrócą do normalności, to żadna likwidacja gimnazjum czy inne podziały tego syfu nie ogarną.
Sprowadzanie tych problemów tylko do istnienia gimnazjów to nieporozumienie - reforma ta była znacznie głębsza i na innym poziomie zniszczyła szkolnictwo.
-
piasek101
- Użytkownik

- Posty: 23517
- Rejestracja: 8 kwie 2008, o 22:04
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: piaski
- Podziękował: 1 raz
- Pomógł: 3271 razy
Czy matura z matematyki powinna być obowiązkowa?
Wątek zszedł na gimnazja - może warto go rozdzielić ?
Są one (gimnazja) najbardziej namacalnym ,,owocem" reformy - wg mnie nieudanej.
Samo to, że treści nauczania do końca gimnazjum są uboższe (patrz np matematyka) niż były w dawnej podstawówce też coś sugeruje.
Może i ktoś spłycił rozważania tylko do gimnazjów - ale nie zauważyłem.
Osobiście nie rozwijałem dyskusji w tę stronę - bo chodziło o maturę.
Są one (gimnazja) najbardziej namacalnym ,,owocem" reformy - wg mnie nieudanej.
Samo to, że treści nauczania do końca gimnazjum są uboższe (patrz np matematyka) niż były w dawnej podstawówce też coś sugeruje.
Może i ktoś spłycił rozważania tylko do gimnazjów - ale nie zauważyłem.
Osobiście nie rozwijałem dyskusji w tę stronę - bo chodziło o maturę.
-
Rogal
- Użytkownik

- Posty: 4992
- Rejestracja: 11 sty 2005, o 22:21
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: a z Limanowej
- Podziękował: 1 raz
- Pomógł: 422 razy
Czy matura z matematyki powinna być obowiązkowa?
Zgoda - gimnazja są owocem tej reformy. Ale owoce nie psują się same z siebie, a w tym przypadku zanim powstały owoce, wredna czerwona mucha złożyła do kwiatków jajeczka i po zamknięciu owoce były skazane na zepsucie, choćby nie wiem, jak duże były i dorodne.
Ale istotnie, może zakończmy ten offtop.
Ale istotnie, może zakończmy ten offtop.
-
Jan Kraszewski
- Administrator

- Posty: 36042
- Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 6 razy
- Pomógł: 5340 razy
Czy matura z matematyki powinna być obowiązkowa?
Będziesz miał dzieci w szkole, to zrozumieszmiki999 pisze:A co to za różnica czy jest 6 lat podstawówki i 3 gimnazjum, czy 8 lat samej podstawówki (oprócz 1 roku różnicy)?
Tak jak pisałem - też wolałbym mniej etapów edukacji, ale z konsolidacją dla starszych uczniów, a nie poprzez ponowne połączenie podstawówki z gimnazjum.
To drugie - startujemy z niskiego poziomu, ale obowiązkowego poziomu, a potem powoli go podnosimy. Mam wrażenie, że od 2010 do 2011 mały kroczek został zrobiony.miki999 pisze:Te małe kroczki to jest obniżanie poziomu maturalnego? Czy może obniżenie poziomu, aby zrobić ją obowiązkową, a teraz będzie podnoszenie poprzeczki? Cóż za perfidia
Aspekt wystarczalności polega na tym, że wystarczy mi zdecydowanie 6 lat, które w przypadku każdego z moich dzieci będę musiał się ze szkołą podstawową przemęczyć. Oczywiście jest to subiektywne podejście do tej kwestii, ale nie ma też ochoty, by moje dzieci tworzyły tłum, w którym będą ginąć 7-8 klasiści. Poza tym mam wrażenie, że "primary school" zazwyczaj trwa do wieku ok. 12 lat, by potem wypuścić nastolatków do "high schoolu" i jakoś bardziej mnie przekonuje ten model od tendencji odwrotnej (jednoetapowa 10-latka), forsowanej swego czasu w strefie wpływów ZSRR (ja zaczynałem pierwszą klasę jako pierwszy rocznik dziesięciolatki, na szczęście w międzyczasie się rozmyślili...). Pod warunkiem, że "high school" będzie jednoetapowy.Inkwizytor pisze:Szanowny Janie mógłbyś rozwinąć myśl: "Tutaj się nie zgadzam - nie chcę ośmioletniej podstawówki (może dlatego, że mam dzieci w tym wieku). Sześć lat wystarczy,"? - co za różnica (w sensie programowym) czy program nauczania pierwszej klasy gimnazjum bedzie zrealizowany przez siódmoklasiste w podstawówce czy jako pierwszoklasista gimnazjalny? Na czym polega wg. Ciebie aspekt "wystarczaności"?
JK
- Inkwizytor
- Użytkownik

- Posty: 4089
- Rejestracja: 16 maja 2009, o 15:08
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Poznań
- Podziękował: 1 raz
- Pomógł: 428 razy
Czy matura z matematyki powinna być obowiązkowa?
Już widzę te pędzące tłumy nauczycieli chętnych na użeranie się 6 lat z "kwiatem polskiej młodzieży" nawet za podwojoną pensję...Jan Kraszewski pisze: wolałbym mniej etapów edukacji, ale z konsolidacją dla starszych uczniów, a nie poprzez ponowne połączenie podstawówki z gimnazjum.
Tradycyjnie będę sceptyczny w tym względzie. Jakoś nie widzę tego podnoszenia poprzeczki od n lat. Czy na uczelni choć raz podnieśliście poprzeczkę w ciągu dajmy na to ostatnich 10 lat?Jan Kraszewski pisze: To drugie - startujemy z niskiego poziomu, ale obowiązkowego poziomu, a potem powoli go podnosimy. Mam wrażenie, że od 2010 do 2011 mały kroczek został zrobiony.
Czyżby zatem chodziło li tylko o prestiż? O to, że dwa lata edukacji (technicznie rzecz biorąc przerobiony ten sam materiał szkolny) będą zaliczone szczebel wyżej? Naprawdę zależy Ci na takiej fasadowości? C'mon!Jan Kraszewski pisze: Aspekt wystarczalności polega na tym, że wystarczy mi zdecydowanie 6 lat, które w przypadku każdego z moich dzieci będę musiał się ze szkołą podstawową przemęczyć.
A ja jestem zwolennikiem teorii, że nic tak nie pomaga dziecku w nauce jak cisza (wynikająca z "ginięcia w tłumie"*) i brak ekstra rozrywek dostarczanych przez rówieśników. Dzieci jeszcze zdążą Ci się wybić z tłumu na studiachJan Kraszewski pisze: Oczywiście jest to subiektywne podejście do tej kwestii, ale nie ma też ochoty, by moje dzieci tworzyły tłum, w którym będą ginąć 7-8 klasiści.
*) - co nie znaczy że nie może sie pozytywnie wyróżnić w kółku teatralny, na zawodach sportowych, konkursie muzycznym, etc.
Pachnie mi tu macdonalizacjąJan Kraszewski pisze: Poza tym mam wrażenie, że "primary school" zazwyczaj trwa do wieku ok. 12 lat, by potem wypuścić nastolatków do "high schoolu" i jakoś bardziej mnie przekonuje ten model od tendencji odwrotnej [...] Pod warunkiem, że "high school" będzie jednoetapowy.
1. Pisałem o modelu 8-klasowym (sam taki przerabiałem i z perspektywy czasu musze powiedzieć że jest optymalny)Jan Kraszewski pisze: i jakoś bardziej mnie przekonuje ten model od tendencji odwrotnej (jednoetapowa 10-latka), forsowanej swego czasu w strefie wpływów ZSRR (ja zaczynałem pierwszą klasę jako pierwszy rocznik dziesięciolatki, na szczęście w międzyczasie się rozmyślili...)
2. Rozumiem że prezentujesz pogląd że wszystko co wymyślono za komuny jest be
- miki999
- Użytkownik

- Posty: 8358
- Rejestracja: 28 lis 2007, o 18:10
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Gdańsk
- Podziękował: 36 razy
- Pomógł: 1001 razy
Czy matura z matematyki powinna być obowiązkowa?
Podobno w Anglii poziom ichniej matury jest wyższy od naszego, ale nie wiem ile w tym prawdy.Czy naprawde chcemy osiągnąć poziom edukacji dzieci w Anglii albo USA?
Odnośnie modeli:1. Pisałem o modelu 8-klasowym (sam taki przerabiałem i z perspektywy czasu musze powiedzieć że jest optymalny)
Jestem dzieckiem 3 (lub 4) piętrowego systemu. I muszę stwierdzić, że miałem szansę zapoznać się z większą liczbą klas o odmiennych profilach: ogólną (wczesna podstawówka), sportową (końcówka podstawówki), językową (gimnazjum) i wreszcie mat-inf (liceum). Zatem plus takiego rozwiązania 1 jest.
- Inkwizytor
- Użytkownik

- Posty: 4089
- Rejestracja: 16 maja 2009, o 15:08
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Poznań
- Podziękował: 1 raz
- Pomógł: 428 razy
Czy matura z matematyki powinna być obowiązkowa?
Pomyśl gdzie mógłbyś być gdybyś od początku szedł "ścieżką ścisłą"? Medal Fieldsa?miki999 pisze: Jestem dzieckiem 3 (lub 4) piętrowego systemu. I muszę stwierdzić, że miałem szansę zapoznać się z większą liczbą klas o odmiennych profilach: ogólną (wczesna podstawówka), sportową (końcówka podstawówki), językową (gimnazjum) i wreszcie mat-inf (liceum). Zatem plus takiego rozwiązania 1 jest.
- miki999
- Użytkownik

- Posty: 8358
- Rejestracja: 28 lis 2007, o 18:10
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Gdańsk
- Podziękował: 36 razy
- Pomógł: 1001 razy
Czy matura z matematyki powinna być obowiązkowa?
Albo być ambitnym studentem socjologii (bo bym był w klasie językowej) albo w psychiatryku jakbym trafił do mat-infa
-
Rogal
- Użytkownik

- Posty: 4992
- Rejestracja: 11 sty 2005, o 22:21
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: a z Limanowej
- Podziękował: 1 raz
- Pomógł: 422 razy
Czy matura z matematyki powinna być obowiązkowa?
Ostatnie zdanie rozwala
(jestem po takiej klasie
).
Naprawdę Panowie dyskutanci - nie ma większej różnicy czy będzie taki podział czy taki. Program nauczania od tego absolutnie nie zależy.
Natomiast co do mądrego zdania, że "dziecko najlepiej uczy się w ciszy", to wcale nie potrzeba do tego, by "ginęło w tłumie", a można promować i rozwijać edukację domową, która w Polsce jest wręcz tępiona, nie mówiąc już o tym, by ktoś rodzicom oddał kasę, jaką z podatków płacą na szkolnictwo publiczne, by mogli za te pieniądze zadbać o rozwój swojego dziecka "po swojemu".
Niestety - przymus plus debilni urzędnicy rozwalą każdy system, nawet najdoskonalszy. Jak raz się tej pasożytniczej hołocie pozwoli, da się choć powąchać bezkarnej władzy nad ludźmi, to już niczym najgorsze pijawy, wampiry nienażarte będzie chciała wysysać z nas pieniądze i wolność aż nie zrobi nas niewolnikami.
Naprawdę Panowie dyskutanci - nie ma większej różnicy czy będzie taki podział czy taki. Program nauczania od tego absolutnie nie zależy.
Natomiast co do mądrego zdania, że "dziecko najlepiej uczy się w ciszy", to wcale nie potrzeba do tego, by "ginęło w tłumie", a można promować i rozwijać edukację domową, która w Polsce jest wręcz tępiona, nie mówiąc już o tym, by ktoś rodzicom oddał kasę, jaką z podatków płacą na szkolnictwo publiczne, by mogli za te pieniądze zadbać o rozwój swojego dziecka "po swojemu".
Niestety - przymus plus debilni urzędnicy rozwalą każdy system, nawet najdoskonalszy. Jak raz się tej pasożytniczej hołocie pozwoli, da się choć powąchać bezkarnej władzy nad ludźmi, to już niczym najgorsze pijawy, wampiry nienażarte będzie chciała wysysać z nas pieniądze i wolność aż nie zrobi nas niewolnikami.
-
Jan Kraszewski
- Administrator

- Posty: 36042
- Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 6 razy
- Pomógł: 5340 razy
Czy matura z matematyki powinna być obowiązkowa?
Off-top jest już dość spory, ale muszę się ustosunkować (choć z drugiej strony temat został założony dawno temu, gdy pytanie tytułowe było aktualne. Teraz już raczej nie jest, więc trochę ciężko ocenić, co jest w nim off-topem...).
Powiedziałem też, że te 6 lat byłoby tylko dla części, domyślnie lepszej, więc nie tragizowałbym.
Ad 2. Źle rozumiesz (znowu? :) ). Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że Ty jesteś przykładem nostalgii za PRL-em.
W tamtych czasach wymyślano różne rzeczy. M. in. próbowano zaimportować z ZSRR dziesięciolatkę i to uważam za głupie. I tyle.
JK
Z całym szacunkiem - trudno uznać to za argument. Do użerania się z "kwiatem" w gimnazjach nauczyciele się znaleźli, kiedyś w licznych zawodówkach też uczono matematyki, a tam to często było użeranie się... Poza tym, co za różnica, czy uczysz ich 3 czy 6 lat? Jeżeli uczysz w systemie 3-letnim, to użerania się jest mniej?Inkwizytor pisze:Już widzę te pędzące tłumy nauczycieli chętnych na użeranie się 6 lat z "kwiatem polskiej młodzieży" nawet za podwojoną pensję...Jan Kraszewski pisze: wolałbym mniej etapów edukacji, ale z konsolidacją dla starszych uczniów, a nie poprzez ponowne połączenie podstawówki z gimnazjum.
Powiedziałem też, że te 6 lat byłoby tylko dla części, domyślnie lepszej, więc nie tragizowałbym.
Chyba nie zrozumiałeś kontekstu tej wypowiedzi. Odnosiła się ona do uwagi mikiego do mojej wcześniejszej wypowiedzi, która to wypowiedź relacjonowała inną wypowiedź członka komisji zadań maturalnych. Twój komentarz nijak się ma do jej właściwego znaczenia.Inkwizytor pisze:Tradycyjnie będę sceptyczny w tym względzie. Jakoś nie widzę tego podnoszenia poprzeczki od n lat. Czy na uczelni choć raz podnieśliście poprzeczkę w ciągu dajmy na to ostatnich 10 lat?Jan Kraszewski pisze: To drugie - startujemy z niskiego poziomu, ale obowiązkowego poziomu, a potem powoli go podnosimy. Mam wrażenie, że od 2010 do 2011 mały kroczek został zrobiony.
I znów kulą w płot - chodziło o coś zupełnie innego, wypowiedź dotyczyła mojego subiektywnego (siłą rzeczy) doświadczenia. Moje dzieci uczęszczają do szkoły podstawowej. Szkoła w statystykach jest bardzo dobra, w realu jest gorzej. A ja obserwując tę sytuację cieszę się, że moje dzieci będą mogły zmienić szkołę po sześciu latach, a nie dopiero po ośmiu.Inkwizytor pisze:Czyżby zatem chodziło li tylko o prestiż? O to, że dwa lata edukacji (technicznie rzecz biorąc przerobiony ten sam materiał szkolny) będą zaliczone szczebel wyżej? Naprawdę zależy Ci na takiej fasadowości? C'mon!Jan Kraszewski pisze: Aspekt wystarczalności polega na tym, że wystarczy mi zdecydowanie 6 lat, które w przypadku każdego z moich dzieci będę musiał się ze szkołą podstawową przemęczyć.
Znów niezrozumienie, nie chodziło mi o wybijanie się moich dzieci. Ja po prostu nie jestem przekonany do tej sielskiej wizji koegzystencji pierwszo-, czwarto- i ósmoklasistów (a moje dzieci są raczej młodsze niż starsze). Owszem, kiedyś tak było, ale jednak czasy były trochę inne, a i twierdzenie, że wtedy działało to świetnie jest wg mnie trochę na wyrost.Inkwizytor pisze:A ja jestem zwolennikiem teorii, że nic tak nie pomaga dziecku w nauce jak cisza (wynikająca z "ginięcia w tłumie"*) i brak ekstra rozrywek dostarczanych przez rówieśników. Dzieci jeszcze zdążą Ci się wybić z tłumu na studiachJan Kraszewski pisze: Oczywiście jest to subiektywne podejście do tej kwestii, ale nie ma też ochoty, by moje dzieci tworzyły tłum, w którym będą ginąć 7-8 klasiści.
Czy naprawdę wszystko, co zachodnie, jest złe? Tym bardziej, że tu nie chodzi o kwestie merytoryczne (programowe), tylko raczej o psychologię rozwojową.Inkwizytor pisze:Pachnie mi tu macdonalizacjąJan Kraszewski pisze: Poza tym mam wrażenie, że "primary school" zazwyczaj trwa do wieku ok. 12 lat, by potem wypuścić nastolatków do "high schoolu" i jakoś bardziej mnie przekonuje ten model od tendencji odwrotnej [...] Pod warunkiem, że "high school" będzie jednoetapowy.Czy naprawdę wszystko co zachodnie jest cool. Czy naprawde chcemy osiągnąć poziom edukacji dzieci w Anglii albo USA?
Ad 1. Ja też przerabiałem model 8-klasowy i z perspektywy czasu nie jestem przekonany, co do jego optymalności.Inkwizytor pisze:1. Pisałem o modelu 8-klasowym (sam taki przerabiałem i z perspektywy czasu musze powiedzieć że jest optymalny)Jan Kraszewski pisze: i jakoś bardziej mnie przekonuje ten model od tendencji odwrotnej (jednoetapowa 10-latka), forsowanej swego czasu w strefie wpływów ZSRR (ja zaczynałem pierwszą klasę jako pierwszy rocznik dziesięciolatki, na szczęście w międzyczasie się rozmyślili...)
2. Rozumiem że prezentujesz pogląd że wszystko co wymyślono za komuny jest be:P (wspomnienie o strefie wpływów + argument z niezrealizowanym(!) pomysłem)
Ad 2. Źle rozumiesz (znowu? :) ). Równie dobrze mógłbym powiedzieć, że Ty jesteś przykładem nostalgii za PRL-em.
W tamtych czasach wymyślano różne rzeczy. M. in. próbowano zaimportować z ZSRR dziesięciolatkę i to uważam za głupie. I tyle.
JK
-
kamil13151
- Użytkownik

- Posty: 5009
- Rejestracja: 28 wrz 2009, o 16:53
- Płeć: Mężczyzna
- Lokalizacja: Warszawa
- Podziękował: 459 razy
- Pomógł: 912 razy
-
abc666
Czy matura z matematyki powinna być obowiązkowa?
Tylko wtedy chyba trzeba zmienić nazwę bo liceum ogólnokształcące jakoś nie pasuje.
-
Chromosom
- Moderator

- Posty: 10356
- Rejestracja: 12 kwie 2008, o 21:08
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował: 127 razy
- Pomógł: 1272 razy
Czy matura z matematyki powinna być obowiązkowa?
Wygląda na to że wzięto pod uwagę różnorodność zainteresowań oraz planowanych ścieżek zawodowych w społeczeństwie. Trudno jest określić ile osób będzie w stanie dokonać wyboru w tym wieku, niemniej jednak w ten sposób przekazuje się więcej odpowiedzialności w ręce ludzi, odchodząc nieco od jednego ustalonego schematu programu nauczania. Perspektywy na przyszłość wydają się być pod tym względem satysfakcjonujące.
Czy matura z matematyki powinna być obowiązkowa?
Uważam, że nic nie powinno być w życiu obowiązkowe, poza przestrzeganiem prawa. Ale wara życiowym nieudacznikom, rozmaitego autoramentu „humanistom” od siedmiu boleści, "artystom", aktorom, którym się marzy "tworzenie" za kasę podatników od pieniędzy z budżetu.
Społeczeństwa przede wszystkim potrzebują:
- rzemieślników po zawodówkach,
- inżynierów,
- lekarzy, pielęgniarek i pielęgniarzy,
- agronomów,
- trochę znawców języków obcych do uczenia innych, którzy coś potrafią więcej, prócz analizy dzieł Szekspira czy Goethego.
Reszta kierunków utrzymywana z podatków jest fanaberią. Państwa realizują ściśle określone cele, a nie fanaberie tych, którzy nazywają się humanistami tylko dlatego, że nie mogą opanować podstawowego materiału z nauk ścisłych w zakresie co najmniej 90 %. Jaki to humanista z kogoś, kto nie ma wiedzy z matematyki co najmniej na poziomie magisterium na wydziale matematyki ? Nie rozumie praw rządzących Wszechświatem, nie umie opisać najprostszych zjawisk, a chce się brać za bary z prawdziwymi problemami egzystencjalnymi, z którymi już ludzie borykali się kilka tysięcy lat temu ?
Podam przykład: do Wojskowej Akademii Technicznej przyjmowano w moim roku rozpoczęcia tam nauki 30 podchorążych, bo takie było zapotrzebowanie Wojska Polskiego na specjalistów od ochrony przed skażeniami, oraz na specjalistów od wybuchów i paliw rakietowych. Przyjęcia wcześniej były co drugi rok na chemię 15 podchorążych i co drugi rok na fizykę techniczną 15 osób (kończyło 1 – 6 osób). A cywilne uczelnie ? 1200 osób na chemię to norma. Bo płaci się nie za tych, którzy ukończyli, ale za każdego, który zaczął.
Obecna matura (i w ogóle matura) z czegokolwiek nie ma sensu. Zadania są żenująco łatwe i uwłaczają systemowi nauczania i inteligencji ludzi, a i tak większość oblałaby egzamin rozszerzony. Sztuka dla sztuki. Tylko egzaminy wstępne na studia.
Matura jest wyrazem braku zaufania do ocen stawianych przez nauczyciela ( i słusznie). Moja piątka z matematyki jest równa tyle, co teraz 7, a na podstawach elektrotechniki miałem elementy matematyki z I, II, III semestru studiów, mając lat 15 - 18. Gdzie teraz jesteśmy ? 30 % i zaliczenie ? To żart czy traktowanie ludzi jak idiotów ? Polsce brakuje około 70 tys. inżynierów, Niemcom chyba ze 100 tys. Braki powiększają się, więc kiedy je uzupełnimy ? Bo ja myślę, że nigdy - tak z logiki wynika.
Czasy gdy ktoś z maturą był zatrudniany na kierowniczych stanowiskach średniego szczebla minęły dawno, bo taki ktoś nic nie umie, nie ma zawodu przecież. Może być sprzątaczką co najwyżej, w jakimś dobrym hotelu. Albo ‘kanarem” w MPK, ewentualnie policja (bo do straży miejskiej nawet po zawodówce biorą, na komendantów miejskich/wiejskich).
Społeczeństwa przede wszystkim potrzebują:
- rzemieślników po zawodówkach,
- inżynierów,
- lekarzy, pielęgniarek i pielęgniarzy,
- agronomów,
- trochę znawców języków obcych do uczenia innych, którzy coś potrafią więcej, prócz analizy dzieł Szekspira czy Goethego.
Reszta kierunków utrzymywana z podatków jest fanaberią. Państwa realizują ściśle określone cele, a nie fanaberie tych, którzy nazywają się humanistami tylko dlatego, że nie mogą opanować podstawowego materiału z nauk ścisłych w zakresie co najmniej 90 %. Jaki to humanista z kogoś, kto nie ma wiedzy z matematyki co najmniej na poziomie magisterium na wydziale matematyki ? Nie rozumie praw rządzących Wszechświatem, nie umie opisać najprostszych zjawisk, a chce się brać za bary z prawdziwymi problemami egzystencjalnymi, z którymi już ludzie borykali się kilka tysięcy lat temu ?
Podam przykład: do Wojskowej Akademii Technicznej przyjmowano w moim roku rozpoczęcia tam nauki 30 podchorążych, bo takie było zapotrzebowanie Wojska Polskiego na specjalistów od ochrony przed skażeniami, oraz na specjalistów od wybuchów i paliw rakietowych. Przyjęcia wcześniej były co drugi rok na chemię 15 podchorążych i co drugi rok na fizykę techniczną 15 osób (kończyło 1 – 6 osób). A cywilne uczelnie ? 1200 osób na chemię to norma. Bo płaci się nie za tych, którzy ukończyli, ale za każdego, który zaczął.
Obecna matura (i w ogóle matura) z czegokolwiek nie ma sensu. Zadania są żenująco łatwe i uwłaczają systemowi nauczania i inteligencji ludzi, a i tak większość oblałaby egzamin rozszerzony. Sztuka dla sztuki. Tylko egzaminy wstępne na studia.
Matura jest wyrazem braku zaufania do ocen stawianych przez nauczyciela ( i słusznie). Moja piątka z matematyki jest równa tyle, co teraz 7, a na podstawach elektrotechniki miałem elementy matematyki z I, II, III semestru studiów, mając lat 15 - 18. Gdzie teraz jesteśmy ? 30 % i zaliczenie ? To żart czy traktowanie ludzi jak idiotów ? Polsce brakuje około 70 tys. inżynierów, Niemcom chyba ze 100 tys. Braki powiększają się, więc kiedy je uzupełnimy ? Bo ja myślę, że nigdy - tak z logiki wynika.
Czasy gdy ktoś z maturą był zatrudniany na kierowniczych stanowiskach średniego szczebla minęły dawno, bo taki ktoś nic nie umie, nie ma zawodu przecież. Może być sprzątaczką co najwyżej, w jakimś dobrym hotelu. Albo ‘kanarem” w MPK, ewentualnie policja (bo do straży miejskiej nawet po zawodówce biorą, na komendantów miejskich/wiejskich).

