Krystalizacja zainteresowań

Dyskusje o matematykach, matematyce... W szkole, na uczelni, w karierze... Czego potrzeba - talentu, umiejętności, szczęścia? Zapraszamy do dyskusji :)
Ptolemeusz
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 360
Rejestracja: 11 lip 2004, o 18:51
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Jarosław/Kraków
Pomógł: 2 razy

Krystalizacja zainteresowań

Post autor: Ptolemeusz »

Hehe na OM gadałem z Michałem Pilipczukiem i mówił mi że tak na poważnie to zajął się matmą od 1gim. - ale jak popatrzyłem na broszurkę to on w 2kl. gim miał chyba z 3 nauczycieli


A ja cóż...
W podstawówce miałem problemy prawie z wszystkim... choć z matmą najmniejsze,
(ale tamtych lekcji matematyki chyba nie można nazwać matematyką)
w gim. to zmotywowały mnie konkursy szkolne-fajnie było wygrywać i nauczycielka, ale wtedy to nie robiłem nic poza zadaniami które mi nauczycielka dawała,
i jeszcze podobało mi się że byłem w mojej słabiutkiej szkole przez niektórych utożsamiany z matmą
wtedy stwierdziłem że będę się w LO uczył tylko matmy i że będę dobry – dzięki czemu nauczyciele trochę mi odpuszcza z innych – hehe dawne złudzenia...
A to czego się uczyliśmy w LO czy nawet do OM to chyba też jest jeszcze trochę odległe od matematyki, a ja chce ją po prostu znać.
Lilav
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 56
Rejestracja: 2 maja 2005, o 17:21
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 1 raz
Pomógł: 3 razy

Krystalizacja zainteresowań

Post autor: Lilav »

DEXiu pisze:Łoł Lilav, ostro zaczynasz jak twoja pierwsza książka to Pawłowski i to jeszcze w pierwszej gim
no tak, napoczatku to nie bylo tak kolorowo

Ale z czasem zadania poprostu "wchodza czlowiekowi w krew"
kaarol
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 179
Rejestracja: 17 lis 2004, o 23:10
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Koło Wadowic
Pomógł: 2 razy

Krystalizacja zainteresowań

Post autor: kaarol »

Ja od początku mojego kształcenia byłem dobry z matmy, nie miałem problemów z zadaniami, po ukończeniu gimnazjum wybrałem LO i klase mat -inf , W klasie tej uczył mnie jeden profesor, duza czesc na niego nazekała jak go lubiłem. Czesto dawał ogrom zadań spędzałem przy nich duzo czasu, zdażało się i tak ze człowiek sam cos tworzył jakies zadania, czesto kupowałem zbiory wybierałem trudne zadania. Czesto startowałem na olimpiadach jednak jak powiedział sam profesor " szybciej mysli niż robi" dlatego praktycznie nie osiągnołem znaczących wyników na tych konkursach, czesto starałem sie przygotowywac jakies referaty czasem jak wziołem ksiazki na studia to sam potrafiłem sie w tych referatach zaplatać. Ah pamietam czasem te nieprzespane noce jak człowiek siedział przy zadaniach, spokój, cisza czasem jakos radio cicho pogrywało, czasem kawa w duzych ilościach sie lała. Jedyne czego mi brakowało to osoby z która moznaby sie było spotkac porobic zadania, bardzo czesto lubiłem robic zadania w grupie. Nigdy nie przepadałem za standardowymi zadaniami temu tez na maturze nie pokazałem całkowitych mozliwości. Kurcze czasy liceum to były czasy ciekawe jak bedzie na studiach:)
Alex
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 51
Rejestracja: 14 wrz 2005, o 15:50
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Chojnice
Pomógł: 3 razy

Krystalizacja zainteresowań

Post autor: Alex »

Matematykę lubię już od bardzo dawna, zawsze lubiłam rozwiązywać łamigłówki i zadania matematyczne, ale dopiero w liceum polubiłam tak matematykę, że chcę jej nauczać i to na pewno za sprawą nauczyciela(jest bardzo fajny). Czasami mówi, że mam dziwny sposób rozwiązywania zadań, chociaż nie do końca wiem o co mu chdzi.
Awatar użytkownika
neworder
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 342
Rejestracja: 11 lis 2004, o 11:01
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: MISMaP UW
Podziękował: 4 razy
Pomógł: 8 razy

Krystalizacja zainteresowań

Post autor: neworder »

U mnie było tak - w podstawówce w gimnazjum byłem niezły z matmy (byłem dwa razy laureatem w gimnazjalnej olimpiadzie z matematyki), ale na serio zainteresowałem się matmą dopiero w I klasie liceum. Czytałem sporo książek popularnonaukowych (np. "Nowy umysł cesarza" Penrose'a, książki Iana Stewarta, parę rzeczy z historii matematyki, różne rzeczy z kognitywistyki i filozofii umysłu), prasę popularnonaukową ("Świat Nauki", "Wiedza i Życie") i zaczęło mnie wciągać. Lekcje były nudne jak cholera, bo 90% klasy to tumany z matmy (mimo że uczę się w mat-fizie). W II klasie wziąłem się za OM (doszedłem nawet do okręgowego etapu :) ), teraz cały czas robię zadania na olimpijskim poziomie, czytam książki i artykuły nt. matematyki, studiować zamierzam matematykę i fizykę (co do tej drugiej, to żałuję, że od I klasy liceum nie wziąłem się na serio za O. Fizyczną). Przy okazji zainteresowania filozofią (byłem laureatem O. Filozoficznej :) ) zainteresowałem się też trochę filozofią matematyki i logiki. Zgadzam się z Arkiem - nic nie przebije satysfakcji, gdy samodzielnie wymyśli się jakieś oryginalne, nieszampowe rozwiązanie inne od "firmowego"! Fajne jest też to, że interesując się matematyką można czytać podręczniki i książki matematyczne zupełnie tak, jak beletrystykę, a absolutnie rewelacyjne jest, gdy spotyka się dwóch ludzi dyskutujących o matematyce w ten sam sposób, w jaki rozmawia się zwyczajnie: "A wiesz, fajny film widziałem" ("Słuchaj, świetne twierdzenie wyczytałem!").
gvalch'ca
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 86
Rejestracja: 7 paź 2004, o 20:03
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Olsztyn
Pomógł: 4 razy

Krystalizacja zainteresowań

Post autor: gvalch'ca »

U mnie? Hmm... Zawsze rozumiałam matmę - przynajmniej na poziomie szkolnym, chodziłam na kółka matematyczne, startowalam w konkursach. Ale przez bardzo długi czas byłam przekonana, że jestem raczej humanistką i w przyszłości będę dziennikarką/pisarką/tłumaczką/reżyserem. O tym, że będę studiowac matmę zdecydowałam właściwie na kilka miesiący przed maturą. Ale od tej pory utwierdzam się w przekonaniu, że to była słuszna decyzja
[Mam nadzieję, że od października nie zmienię zdania ]
Awatar użytkownika
neworder
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 342
Rejestracja: 11 lis 2004, o 11:01
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: MISMaP UW
Podziękował: 4 razy
Pomógł: 8 razy

Krystalizacja zainteresowań

Post autor: neworder »

Do studiujących matmę - co zamierzacie robić po studiach?
Awatar użytkownika
Arek
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1565
Rejestracja: 9 sie 2004, o 19:04
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Koszalin
Podziękował: 2 razy
Pomógł: 13 razy

Krystalizacja zainteresowań

Post autor: Arek »

Byc wyksztalconymi matematykami, w misji ratowania swiata przed kretynizmem

Mozna tez rozpoczac dzialalnosc gospodarcza w charakterze kiosku z chlebem...

A tak powaznie - jest wiele mozliwosci - mozna zostac na uczelni, pracowac w szkole, w bankach, firmach ubezpieczeniowych, czy wszelkiego rodzaju instytucjach ekonom. - mat.
Awatar użytkownika
ymar
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 390
Rejestracja: 13 sie 2005, o 14:52
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 21 razy
Pomógł: 24 razy

Krystalizacja zainteresowań

Post autor: ymar »

Ja też długo myślałem, że jestem wyłącznie humanistyczny. CZytałem pełno książek historycznych (poziom raczej akademicki) i beletrystyki. Ale qrde jak załapałem matme, to już ją teraz kocham W sumie nie jestem rewelacyjny - OM jest dla mnie b. b. trudne, ale się nie załamuję. A jeśli chodzi o motywacje, to sądzę, że są odmienne, od tych, które powszechnie występują u matematyków. Matematyka nie jest dla mnie celem, ale środkiem (ale w morde, jakim pięknym ). Na przykład nie wyobrażam sobie, żebym mógł jak Fermat zajmować się poważnie kwadratami magicznymi... Moim ideałem jest Georg Cantor Chciałbym wymyślać takie rzeczy jak on... Ale niestety - brakuje inteligencji. Moja zabawa matematyką przypomina mi jakieś włażenie na pionową skałę czasami (żeby trochę poezji walnąć ).
Arek pisze:mozna zostac na uczelni
To jest bardzo trudne? Co trzeba zrobić?
Awatar użytkownika
Arek
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1565
Rejestracja: 9 sie 2004, o 19:04
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Koszalin
Podziękował: 2 razy
Pomógł: 13 razy

Krystalizacja zainteresowań

Post autor: Arek »

To jest bardzo trudne? Co trzeba zrobić?
Tak. Trzeba zaliczyć Analizę Matematyczną I. A potem Analizę Matematyczną II.

Nie no, ludzie zostają, czyli to możliwe. Trzeba znać nienajgorzej język, mieć dobre chęci i pracować...
Awatar użytkownika
Lady Tilly
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 3560
Rejestracja: 4 cze 2005, o 10:29
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: nie wiadomo
Podziękował: 1 raz
Pomógł: 712 razy

Krystalizacja zainteresowań

Post autor: Lady Tilly »

Arek pisze:Byc wyksztalconymi matematykami, w misji ratowania swiata przed kretynizmem
mi to się bardzo podoba popieram
Awatar użytkownika
(c)RaSz
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 39
Rejestracja: 6 maja 2005, o 02:19
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Stare Załubice village
Podziękował: 2 razy
Pomógł: 1 raz

Krystalizacja zainteresowań

Post autor: (c)RaSz »

Ymar pisze:Moim ideałem jest Georg Cantor
– to lepiej się pilnuj robaczku, bo nieszczęsny Cantor, choć był bezsprzecznie jednym z największych geniuszy matematyki, skończył życie u czubków. A w dodatku: w nędzy i zapomnieniu!
A tak swoją drogą: wprawdzie z kolei
Arek pisze:Byc wyksztalconymi matematykami, w misji ratowania swiata przed kretynizmem
– to nieco dowolnie sobie zastępując „kretynizm” – słowem szaleństwo (choć to, oczywiście nie to samo) podpowiem, iż wśród ludzi wykazujących zdumiewająco duże, znacznie przeciętność przekraczające – matematyczne zdolności - szaleństwo pojawia się niezwykle często. Wniosek? Hm, żebym to ja wiedział... Ale myślę, że warto bardzo skrupulatnie trzymać się godzin wypoczynku, bowiem najwyraźniej jest w matematyce coś... z narkotyku ! - i nie ma w tym chyba zbyt dużej przesady.

I kolejny wniosek (oczywiście: mocno amatorszczyzną zajeżdża, w żadnym wypadku nie jestem medykiem!): jeśli ktoś sobie lubi zafundować jakieś-tam chemiczne wspomaganie co się niektórym zdarza, przy stresie sesji egzaminacyjnej – to z głęboką przyjemnością uprawiania matematyki – może się pożegnać! – bowiem pozostanie mu jedynie zamiłowanie do drug’ów...

Ktoś mógłby się spytać: ”a co ma piernik do światłowodu?!” - otóż w tym wypadku związek mamy następujący: zapewne słyszeliście wielokrotnie o niesłychanej radości, graniczącej z euforią, jakie niesie dokonanie jakiegoś odkrycia - przy czym rzecz nie ogranicza się, w żadnym stopniu - tylko do matematyki. Może się pojawić również i wtedy, gdy – bo ja wiem? – po długiej i ciężkiej pracy, rozwiążemy wreszcie, przy użyciu banalnej uszczelki, problem cieknącego w kuchni kranu... Jednakże największego ”kopa” - daje nam przyjemność intelektualna, gdy z ciężkim trudem i zaangażowaniem - dochodzimy do sedna jakiegoś naprawdę zawiłego problemu, i nagle BŁYSK osiągamy zrozumienie...

Dokładne badania medyczne wykazały, iż w mózgu szczęśliwca – pojawiają się sygnały (wykrywane EEG) charakterystyczne dla katharsis... Może nie warto wnikać zbyt szczegółowo w to, czym jest tzw. ”układ nagrody” - znajdujący się w mózgu każdego zwierzęcia (no cóż, właśnie tak!) – nawet nieco tylko bardziej złożonego od ameby. Jego działanie polega m.in. na tym, że gdy zostanie zainicjowany, to do naszego krwioobiegu trafiają endorfiny - czyli substancje zbliżone budową do morfiny, tudzież innych narkotyków. Zaś w zasadzie należałoby to określić odwrotnie: to narkotyki udają endorfinę...

Dlatego też, gdy ktoś zacznie brać - to już nic innego nie sprawi mu przyjemności, tylko to chemiczne świństwo. Bowiem funkcjonowanie wspomnianego układu nagrody - zostanie skutecznie zakłócone, zaś z czasem - nawet zablokowane.

I jeszcze jedno: znane jest stwierdzenie (lecz nie jestem pewien czyje...) iż ”matematyka jest jak sex !.” – no cóż, endokrynolog pewnie by powiedział, iż jest w tym nieco przesady. Ale... nie za wiele! Bowiem pobudzenie układu nagrody - jest w zasadzie takie samo (oczywiście: może być mniejsze, lub większe natężenie impulsu), natomiast sam układ jest przecież tylko jeden, a nie kilka, różnych...
Awatar użytkownika
ymar
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 390
Rejestracja: 13 sie 2005, o 14:52
Płeć: Mężczyzna
Podziękował: 21 razy
Pomógł: 24 razy

Krystalizacja zainteresowań

Post autor: ymar »

(c)RaSz pisze:, skończył życie u czubków. A w dodatku: w nędzy i zapomnieniu!
a wiem. I co? A serio to to wiele nie zmienia... Ja nie jestem jednym z największym z geniuszy.
Dave
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 539
Rejestracja: 14 lip 2004, o 14:10
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: polska
Podziękował: 16 razy

Krystalizacja zainteresowań

Post autor: Dave »

Ja matemnatyka interesowalem sie w podstawowce jednak od gimnazjum dzieki nauczielce jestem mocno zniechecony
Awatar użytkownika
Undre
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1232
Rejestracja: 15 lis 2004, o 02:05
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja:
Podziękował: 3 razy
Pomógł: 92 razy

Krystalizacja zainteresowań

Post autor: Undre »

(c)RaSz, całkiem ciekawy post - to musze przyznać

Co do waszych matematycznych relacji to przełamię tutaj stereotyp i wreszcie powiem, że ja nie mogłem zainteresować sie matmą w gimnazjum, bo (uwaga i tu wyjade textem emeryta ) "za moich czasów jeszcze gimnazjów nie było" dziekuje

Nie miałem nigdy problemu typu "weź sie za matme bo humanistyczne ci nie idą" ... maturka z polaka poszła na 5 a oddałem 7 stron A4 czystopisu . Podobnie jak u większości z was pewnie, w podstawówce nie kręciło mnie uczenie się w szkole (były lepsze rzeczy do roboty), moją pasją za to był zdecydowanie angielski ( i do dzisiaj jest, choć przez studia nie mam ostatnio czasu na nic z tej dziedziny ), do matmy przekonał mnie dopiero niesamowity nauczyciel z LO, które wybrałem ... i tak od 2 LO (kiedy to nam go przydzielono) zacząłem koncentrować się nad tym przedmiotem (zobaczcie jak późno porównując to do waszej 1 Gim czy jakoś tak ), a pierwszy sukces w tej dziedzinie to maturka na 5 Aktualnie jestem jednym z lepszych matematycznie studentów na swoim roku (o co chyba nie tak trudno ) i powiem wam że dzięki byciu na tym forum zawsze łapię troche mobilizacji jak popatrze na waszą wiedzę (bardziej mówię tu o ludkach z OM, nie mistrzach zamieszczania zadań do rozwiązania )
Nie jestem, nie byłem, nie będę fascynatem matematyki w takim stopniu jak wy, którzy walczycie na OM itp i respekt wam za to, ja matme widać odkryłem za późno, teraz zaś studiuję informę i będę starał się do tej matmy jakoś w niej nawiązywać....

pozdro
ODPOWIEDZ