Strona 2 z 2

Re: Nieskończenie wiele liczb pierwszych

: 28 maja 2024, o 00:29
autor: Janusz Tracz
Hir pisze: 27 maja 2024, o 21:06 Tak jak sugerował wyżej c-rasz, można skopiować starożytny dowód, że liczb pierwszych jest nieskończenie wiele.
Generalny plan działania (choć nie twierdzę, że jedyny)* podczas dowodu istnienia nieskończenie wielu liczb pierwszych postaci \(\displaystyle{ a+bn}\) (oczywiście \(\displaystyle{ \nwd(a,b)=1}\)) zakłada dokładnie to w pierwszym kroku (więc to trochę pusta sugestia ze strony c-rasz). Zasadnicza część pracy jest później. Mianowicie, procedura wygląda tak, że działając pod założeniem nie wprost czyli właśnie założeniem skończoności liczb pierwszych danej postaci to jest takich, że \(\displaystyle{ \equiv a \text{ mod }b}\) (nazwijmy je \(\displaystyle{ p_i}\), a ich iloczyn \(\displaystyle{ \Pi}\)), szukamy wielomianu \(\displaystyle{ w\in \ZZ[X]}\), który pozwoli przepchnąć implikację:

\(\displaystyle{ p_i \not\mid w(\Pi) \quad\& \quad w(\Pi) \equiv 0 \text{ mod }p \quad \Longrightarrow \quad p \equiv a \text{ mod }b, }\)

dla jakiejś liczby pierwszej \(\displaystyle{ p}\) z rozkładu \(\displaystyle{ w(\Pi)}\). Ponieważ \(\displaystyle{ p \neq p_i}\) dla każdego \(\displaystyle{ i}\) to dostaniemy sprzeczność polegającą na tym, że implikowany warunek to jest \(\displaystyle{ p \equiv a \text{ mod }b}\) mówi dokładnie coś innego. To znaczy stwierdza on, że \(\displaystyle{ p}\) jest odpowiedniej postaci więc powinno być jednym z \(\displaystyle{ p_i}\).

Można też myśleć o dwóch parametrach w takiej procedurze. Nie tylko szukamy wielomianu, a jeszcze zakładamy, że może uda się dobrać \(\displaystyle{ \alpha\in \ZZ}\) tak aby:

\(\displaystyle{ p_i \not\mid w( \alpha \Pi) \quad\& \quad w( \alpha \Pi) \equiv 0 \text{ mod }p \quad \Longrightarrow \quad p \equiv a \text{ mod }b. }\)

To jednak ze względu na dowolność wielomiany raczej tylko pewna konwencja aniżeli polepszenie metody. Zasadnicza trudność polega na tym aby określić wielomian \(\displaystyle{ w}\) i potencjalnie stałą \(\displaystyle{ \alpha }\). Tak jak tu:
Hir pisze: 27 maja 2024, o 21:06 \(\displaystyle{ x = 3p_1p_2\cdot\ldots\cdotp p_n}\) i \(\displaystyle{ t = x^2+x+1}\).
Jest stała \(\displaystyle{ \alpha =3}\) oraz wielomian \(\displaystyle{ w(x)=x^2+x+1}\). A potem aby pokazać, że \(\displaystyle{ p \equiv a \text{ mod }b}\). U nas to będzie \(\displaystyle{ p \equiv 1 \text{ mod }3}\).

Inny wybór wielomianu \(\displaystyle{ w}\) nie oznacza, że nie trafiliśmy. Ważna jest jedynie implikacja. Inny wybór \(\displaystyle{ w}\) może wpłynąć na trudność w pokazaniu implikacji. Mianowicie, niech nowe \(\displaystyle{ w}\) to będzie \(\displaystyle{ 4x^2+3}\). Nich \(\displaystyle{ p_i}\)(\(\displaystyle{ i=1,\dots,n}\)) to wszystkie liczby pierwsze \(\displaystyle{ \equiv 1 \text{ mod }3}\). Wykażmy, że nie dzielą one \(\displaystyle{ w(\Pi)}\). Załóżmy nie wprost, że jednak jest inaczej; to znaczy \(\displaystyle{ p_i|(4\Pi^2+3)}\) oraz rzecz jasna \(\displaystyle{ p_i|4\Pi^2}\) jako, że \(\displaystyle{ p_i|\Pi}\). Zatem \(\displaystyle{ p_i|(4\Pi^2+3-4\Pi^2)}\) czyli \(\displaystyle{ p_i|3}\). Zatem \(\displaystyle{ p_i=1}\) lub \(\displaystyle{ 3}\) (coś jest sprzecznością). Wykazaliśmy więc, że \(\displaystyle{ p_i \not\mid w(\Pi)}\) pora wykazać implikację. Niech \(\displaystyle{ p}\) będzie takie, że \(\displaystyle{ p|w(\Pi)}\). Oznacza to, że \(\displaystyle{ w(\Pi) \equiv 0 \text{ mod } p}\), a to po rozpisaniu \(\displaystyle{ w}\) z definicji oznacza, że \(\displaystyle{ (2\Pi)^2+3 \equiv 0 \text{ mod } p}\) lub równoważnie \(\displaystyle{ (2\Pi)^2 \equiv -3 \text{ mod } p}\). A to oznacza dalej, że \(\displaystyle{ -3}\) jest resztą kwadratową \(\displaystyle{ \text{ mod } p}\) wszak \(\displaystyle{ 2\Pi}\) jest na to świadkiem. Z definicji symbolu Legendre'a możemy zapisać, że

\(\displaystyle{ \left( \frac{-3}{p} \right) = 1.}\)

Tak się jednak szczęśliwe składa, że powyższa równość jest równoważna stwierdzeniu, że \(\displaystyle{ p \equiv 1 \text{ mod } 3 }\). Sprzeczność kończ dowód, \(\displaystyle{ p}\) nie było żadnym \(\displaystyle{ p_i}\) które to stawiły całkowity opis liczb pierwszych tej postaci.

PS * Ten dowód można też przeprowadzić za pomocą dobrania odpowiednich charakterów dla \(\displaystyle{ L}\)-funkcji Dirichleta (\(\displaystyle{ \chi(n)=1}\), gdy \(\displaystyle{ 3|(n-1)}\), \(\displaystyle{ \chi(n)=-1}\), gdy \(\displaystyle{ 3|(n+1)}\) i zero w przeciwnym razie oraz charakteru głównego nie znam polskiej nazyway na principal character; \(\displaystyle{ \chi_0=1}\), gdy \(\displaystyle{ 3|n}\) oraz zero w przeciwnym razie). Wtedy dostaniemy dodatkowo, że \(\displaystyle{ \sum_{p \equiv 1 \text{ mod }3 }^{} = \infty }\).

nobody is perfect

: 28 maja 2024, o 00:50
autor: c-rasz
Jan Kraszewski pisze: 28 maja 2024, o 00:19 Istotną rzeczą w określeniu liczby względnie pierwsze jest jego definicja: liczby, których największy wspólny dzielnik to jeden. I nie ma tu żadnych wątpliwości ani sytuacji wyjątkowych
Nnnno dobrze, pobłądziłem.
Po prostu użycie \(\displaystyle{ jedynki }\) obudziło mój sprzeciw instynktowny, czyli atawistyczny.
1. Jak napisałem: nie jest ona ani liczbą pierwszą, anić ona złożona
2. iloczyn \(\displaystyle{ 3/1}\) jest liczą naturalną
3. Moje, jak to wskazałeś prywatne oczekiwanie, na względnej pierwszości badanie jest takie, że
⁣ a) Dotyczy raczej liczb dużych. Cóż, \(\displaystyle{ jedynka}\) taką nie jest
⁣ b) gdy mamy dwie duże liczby, \(\displaystyle{ a; b}\) — i nie jesteśmy pewni, czy są względnie pierwsze, to oczywiście można obie sfaktoryzować, i zobaczyć, czy składają się na nie jakieś (jakaś) takie same liczby pierwsze. Hm a jak faktoryzować \(\displaystyle{ jedynkę}\)?
⁣ c) innym podejściem jest możliwość posiadania "pod ręką" nie wiadomo skąd wziętej liczby \(\displaystyle{ c}\), o której wiemy na pewno, że jest w odniesieniu do \(\displaystyle{ b}\) względnie pierwsza.
⁣ d) jeśli zatem iloraz \(\displaystyle{ ac/b}\) jest liczbą naturalną, to wobec \(\displaystyle{ b}\) nie-pierwsza (względnie!) jest w takim razie liczba \(\displaystyle{ a}\).
No to jest takie zadanko, często pojawiające się na kartkówkach. Ono więc mi się skojarzyło w kontekście względnej pierwszości...

Reasumując: myliłem się, przepraszam za wzbijanie kurzu!

Dodano po 23 minutach 56 sekundach:
Re: Nieskończenie wiele liczb pierwszych



⁣ Jako się rzekło, \(\displaystyle{ jedynka}\) nie jest liczbą ani pierwszą, ani złożoną. Jest nie tylko L. specjalną, ale też w kontekście pierwszości absolutnie wyjątkową. Bowiem jest jedyną liczbą dla której nie zachodzi następująca własność:

dla każdej L. pierwszej \(\displaystyle{ p}\) (a i nie-pierwszej takoż), mamy możność wskazania ciągu liczb \(\displaystyle{ q_{n}}\), które wobec niej nie są względnie pierwsze.
ten ciąg to \(\displaystyle{ q_{n} = p \cdot n}\)

Jedynie, jedynie, jedynie, jedynie \(\displaystyle{ jedynka}\) się w tym nie mieści...

Re: Nieskończenie wiele liczb pierwszych

: 28 maja 2024, o 02:20
autor: Janusz Tracz
Hir pisze: 27 maja 2024, o 21:06 W kolejnym kroku pokazuje się, że \(\displaystyle{ x^3 \equiv 1 \mod p}\).
Swoją drogą. Zastanawiałem się, czy nie można by stąd bezpośrednio otrzymać sprzeczności. Bo to jest znów ta sama metoda tylko, że z wielomianem \(\displaystyle{ x^3-1}\). Jak się sprytnie zauważy w tym twierdzenie Fermata to widać, że się da to zrobić. Ale to zdaje się działać w specyficznych okolicznościach. Więc znalazłem coś na temat rozwiązywalności \(\displaystyle{ x^3 \equiv a \text{ mod }p}\), coś na kształt prawa wzajemności reszt kwadratowych (tylko tym razem sześciennych) lub uogólnionego symbolu Legendre'a https://www.math.utoronto.ca/~ila/Cox-Primes_of_the_form_x2+ny2.pdf[Primes of the form \(\displaystyle{ x^2 + ny^2}\), D. A. Cox; Lemat 4.8 + wnioski].

Re: Nieskończenie wiele liczb pierwszych

: 29 maja 2024, o 02:55
autor: c-rasz
Janusz Tracz pisze: 28 maja 2024, o 00:29 nie znam polskiej nazyway na principal character

The simplest possible character, called the principal character, usually denoted 𝜒 0
POLSKI:
Zwykle oznacza się najprostszy możliwy znak, zwany znakiem głównym 𝜒 0

Tłumaczenie Google, w tekście:
en.wikipedia.org/wiki/Dirichlet_character

Re: Nieskończenie wiele liczb pierwszych

: 29 maja 2024, o 08:49
autor: Brombal
By nie bawić się w parzystości.
Jak wykazać, że istnieje nieskończenie wiele liczb złożonych w postaci \(\displaystyle{ z=6k+1}\)

Re: Nieskończenie wiele liczb pierwszych

: 29 maja 2024, o 09:22
autor: Janusz Tracz
Przypuśćmy nie wprost, że występuje tylko skończenie wiele liczb złożonych tej postaci. Zatem od pewnego momentu wszystkie liczby tej postaci byłyby pierwsze. Taki zbiór ma niezerową gęstość, a wraz z twierdzeniem o liczbach pierwszych stanowi to sprzeczność.

Re: Nieskończenie wiele liczb pierwszych

: 29 maja 2024, o 09:51
autor: timon92
Brombal pisze: 29 maja 2024, o 08:49 By nie bawić się w parzystości.
Jak wykazać, że istnieje nieskończenie wiele liczb złożonych w postaci \(\displaystyle{ z=6k+1}\)
dla dowolnego `n` liczba `(6n+1)^2=6(6n^2+2n)+1` jest złożona

Dodano po 5 minutach 3 sekundach:
s-racz pisze: 29 maja 2024, o 02:55 The simplest possible character, called the principal character, usually denoted 𝜒 0
POLSKI:
Zwykle oznacza się najprostszy możliwy znak, zwany znakiem głównym 𝜒 0

Tłumaczenie Google, w tekście:
en.wikipedia.org/wiki/Dirichlet_character
proszę nie wprowadzać innych w błąd, w tym kontekście angielskie słowo character tłumaczy się na polski na charakter

Re: Nieskończenie wiele liczb pierwszych

: 29 maja 2024, o 10:56
autor: c-rasz
timon92 pisze: 29 maja 2024, o 09:56
s-racz pisze: 29 maja 2024, o 02:55 The simplest possible character, called the principal character, usually denoted 𝜒 0
POLSKI:
Zwykle oznacza się najprostszy możliwy znak, zwany znakiem głównym 𝜒 0

Tłumaczenie Google, w tekście:
en.wikipedia.org/wiki/Dirichlet_character
proszę nie wprowadzać innych w błąd, w tym kontekście angielskie słowo character tłumaczy się na polski na charakter
Zaznaczyłem, że jest to efekt działania Google translatora.
A ile się nagimnastykowałem, żeby mi angielskie słowo przełożył inaczej, niż charakter. Zresztą dodawał też wyjaśnienie "bohater"...

Tym niemniej przepraszam za wzbijanie kurzu...

Re: Nieskończenie wiele liczb pierwszych

: 29 maja 2024, o 11:43
autor: Brombal
Janusz Tracz pisze: 29 maja 2024, o 09:22 Przypuśćmy nie wprost, że występuje tylko skończenie wiele liczb złożonych tej postaci. Zatem od pewnego momentu wszystkie liczby tej postaci byłyby pierwsze. Taki zbiór ma nie zerową gęstość, a wraz z twierdzeniem o liczbach pierwszych stanowi to sprzeczność.
Ponaciągam nieco :)
Od pewnej dowolnej złożonej liczby \(\displaystyle{ z=6k+1}\) nie wszystkie liczby większe od \(\displaystyle{ z}\) w postaci \(\displaystyle{ 6k_i+1}\) są pierwsze. Czyli tylko cześć z tych liczb jest pierwsza :) . Oznacza to, ze dla dowolnego \(\displaystyle{ z}\) złożonego istnieją liczby pierwsze w tej postaci...

Odnośnie dowody mniej sprytnego
\(\displaystyle{ p_1=6k+1}\)- złozona
\(\displaystyle{ p_2=6(k+p_1)+1 = 6k+1 + 6p_1=7p_1}\)- złożona

Re: Nieskończenie wiele liczb pierwszych

: 29 maja 2024, o 12:05
autor: Janusz Tracz
Już któryś raz się zdarza, że wypowiadasz się na tematy, o których nie masz pojęcia. W tym nie ma jeszcze nic złego, o ile nie wprowadzasz innych w błąd. Powiem więcej – nawet wprowadzenie innych w błąd nie jest jeszcze tragedią, o ile stało się to nieumyślnie i nie zdarza się w każdym poście. Problem zaczyna się wtedy, gdy nie rozumie się nawet, co się robi źle. Ty ewidentnie tego nie rozumiesz. Nie tylko wprowadzasz ludzi w błąd – Ty nawet nie wiesz, co robisz źle. Tłumaczysz się z tego stwierdzeniami typu:
c-rasz pisze: 28 maja 2024, o 23:21
Jan Kraszewski pisze: 28 maja 2024, o 22:43 To nie jest żaden "przedział liczb wymiernych" – to jest zwykły przedział.
Pisałem: ja techniczny jestem, chemik, a nie matematyk o znajomości teorii.
c-rasz pisze: 29 maja 2024, o 10:56 Zaznaczyłem, że jest to efekt działania Google translatora.
A ile się nagimnastykowałem, żeby mi angielskie słowo przełożył inaczej niż charakter. Zresztą dodawał też wyjaśnienie "bohater"...

Tym niemniej przepraszam za wzbijanie kurzu...
W kółko powtarzasz ten sam schemat. Piszesz głupoty pod postami innych. Inni Cię poprawiają, a Ty znajdujesz wymówkę. Może pora uzmysłowić sobie, że to nie jest naturalne zachowanie. Szczególnie, gdy piszesz też rzeczy w stylu:
c-rasz pisze: 25 maja 2024, o 22:26 Czy Ty naprawdę nie widzisz tego, iż strzelił sobie samobója?
wypowiadając się z pozycji eksperta z teorii liczb.

Szczerze mówiąc, mało mnie obchodzi to, czy jesteś technicznym chemikiem. Wypowiadasz się na forum matematycznym i to Ty musisz się dostosować do matematycznych standardów, a nie odwrotnie. Jeśli takie standardy Ci nie odpowiadają, to może warto poszukać forum dla technicznych chemików. Nie trzeba być teoretykiem, aby rozróżniać \(\displaystyle{ [0,1]\cap \QQ}\) od \(\displaystyle{ \left\langle 0,1\right\rangle}\). To jest taki standard. Tak samo jak nie trzeba być poliglotą, aby wiedzieć, że tłumacz Google często generuje bełkot. W dodatku tłumaczenie matematycznych wyrażeń tłumaczem Google tak bardzo nie ma sensu, że aż trudno to opisać. Udzielenie takiej odpowiedzi jest wręcz obraźliwe. Zakładasz, że ktoś jest aż tak nierozgarnięty, aby nie zobaczyć, co jest napisane na wiki? Nie będę jednak mówić o konkretnych przykładach Twojej działalności, bo chciałem uchwycić ogół. Może to sprawi, że trochę przemyślisz następnym razem to, co piszesz. Póki co, jak czytam Twoje posty, to zastanawiam się, czy serio to jest tak napisane, czy to ja właśnie dostałem udaru.

Re: Nieskończenie wiele liczb pierwszych

: 29 maja 2024, o 13:13
autor: c-rasz
Cóż, Januszu, krytykę przyjmuję. Z pokorą. Nie mam wobec niej zastrzeżeń, ani nie byłeś napastliwy, ani nadmiernie złośliwy, acz dało się wyczuć irytację.
Janusz Tracz pisze: 29 maja 2024, o 12:05
c-rasz pisze: 25 maja 2024, o 22:26 Czy Ty naprawdę nie widzisz tego, iż strzelił sobie samobója?
Natomiast zacytowany przez Ciebie mój poprzedni wpis — miał podstawy. Które w owym wątku wyjaśniłem, dość obszernie, i niezawile.
Do mojej, może błędnej oceny (nie przeczę, że mogła być błędna) jednak nie dałeś swojej kontr-argumentacji, a tylko "wzruszenie ramion", czy też pukanie się w czoło.

Jak tu zaznaczam: nie wykluczam, że pomylić się mogłem.

Przypomnę o co biegło:
1. Podałeś (ponoć) kontrprzykład.
2. Usiłowałem, nieco błądząc przy tym, zbadać jego zasadność, dążąc do podważenia jej
3. Po czym Ty sam, w następnym wpisie, wyręczyłeś mnie w tym wykazując mistrzowsko, że podałeś kontrprzykład który nie spełniał warunków określonych przeze mnie wcześniej.
4. Co ja w swym następnym wpisie Ci wytknąłem, ograniczając się do sarkazmu, i pomijając wyjaśnienia natury matematycznej: lecz natury logicznej powinny być wystarczające aż nadto.

Czekam na Re!

Re: Nieskończenie wiele liczb pierwszych

: 29 maja 2024, o 13:37
autor: Janusz Tracz
Nie będę z Tobą dyskutować pod cudzymi wpisami. Więc to jest ostatnia wiadomość (ewidentnie nie na temat) którą tu pisze. Jeśli chcesz mnie łapać za słówka; proszę bardzo. Tak, nie był to kontrprzykład, był to przykład do przemyślania. Potem napisałem co sądzę o reszcie machania rękami które tam odprawiłeś. Jeśli tyle do Ciebie dotarło z tego co pisałem powyżej to nie pozostaje mi nic innego jak zająć się swoimi sprawami.