Obalam teorię mnogości

Dyskusje o matematykach, matematyce... W szkole, na uczelni, w karierze... Czego potrzeba - talentu, umiejętności, szczęścia? Zapraszamy do dyskusji :)
Jan Kraszewski
Administrator
Administrator
Posty: 36198
Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował: 6 razy
Pomógł: 5348 razy

Obalam teorię mnogości

Post autor: Jan Kraszewski »

Trylemat Agryppy pisze:O ile możemy nazwać nieskończoność liczbą.
Nie można.
Trylemat Agryppy pisze:
Pamiętaj, że aby skonstruować liczbę naturalną, nie wystarczy podać ciągu jej cyfr (jak było w przypadku liczb rzeczywistych), bo nie każdy ciąg cyfr reprezentuje liczbę naturalną, np. \(\displaystyle{ 11111...}\)
Nie rozumiem.
Nie rozumiesz, że \(\displaystyle{ 11111...}\) nie jest liczbą naturalną?

JK
Trylemat Agryppy
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 47
Rejestracja: 11 gru 2016, o 11:56
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Dęblin
Podziękował: 3 razy

Obalam teorię mnogości

Post autor: Trylemat Agryppy »

Jan Kraszewski,
Rozumiem, że nieskończoność nie jest liczbą. Ale, że \(\displaystyle{ 11111...}\) nie jest l. naturalną to już nie.
novicjusz
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 234
Rejestracja: 14 mar 2015, o 22:23
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Polska
Podziękował: 24 razy
Pomógł: 20 razy

Obalam teorię mnogości

Post autor: novicjusz »

Trylemat Agryppy pisze:Jan Kraszewski,
Rozumiem, że nieskończoność nie jest liczbą. Ale, że \(\displaystyle{ 11111...}\) nie jest l. naturalną to już nie.
A skąd bierzesz wiedzę o liczbach, na jakich aksjomatach bazujesz? Bo jak na swojej intuicji, przypuszczeniach to ok, ale warto się zastanowić czy to Cie doprowadzi do czegoś sensownego.

-- 11 gru 2016, o 20:59 --

Ja np. znam poniższą definicję liczb naturalnych. Jest to najmniejszy zbiór \(\displaystyle{ N \subseteq \RR}\) z następującymi właściwościami:
a) \(\displaystyle{ 0 \in N}\)
b) \(\displaystyle{ x \in N \Rightarrow x + 1 \in N}\).

Widać tutaj od razu, że każda każdą liczbę naturalną większą od zera możesz przedstawić dodając skończoną liczbę jedynek do siebie. Jak chciałbyś przedstawić \(\displaystyle{ 11111...}\) jako sumę skończonej liczby jedynek? (Pomijam już fakt, że nawet nie wiem co to za byt.)
Jan Kraszewski
Administrator
Administrator
Posty: 36198
Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował: 6 razy
Pomógł: 5348 razy

Obalam teorię mnogości

Post autor: Jan Kraszewski »

Trylemat Agryppy pisze:Ale, że \(\displaystyle{ 11111...}\) nie jest l. naturalną to już nie.
No widzisz, musisz najpierw poczytać o pozycyjnym zapisie liczb. Napis \(\displaystyle{ 11111...}\) oznaczałby sumę takiego szeregu:

\(\displaystyle{ \sum_{n=0}^{\infty}10^i}\).

Problem polega na tym, że ten szereg jest rozbieżny i ta suma nie istnieje.

JK
Awatar użytkownika
yorgin
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 12680
Rejestracja: 14 paź 2006, o 12:09
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Kraków
Podziękował: 17 razy
Pomógł: 3440 razy

Obalam teorię mnogości

Post autor: yorgin »

Trylemat Agryppy pisze: Nie jest to jednak prawdziwy paradoks. Bowiem tworzymy nieskończoną liczbę \(\displaystyle{ \alpha}\) w taki sposób żeby nie znaleźć jej w ciągu wszystkich liczb naturalnych czy rzeczywistych, i tyle, nie ma żadnego przejścia od tego do tego, że liczb naturalnych jest mniej od liczb naturalnych czy rzeczywistych.

Proste, prawda? Dlaczego więc nikt do tej pory na to nie wpadł. Czyżbym był w błędzie? Ale gdzie?
Oczywiście \(\displaystyle{ \alpha}\) nie jest liczbą. Jest tylko pewnym niezdefiniowanym symbolem/tworem, z którym nie wiadomo do końca, co robić.

"Liczba nieskończona" to pojęcie obce w matematyce chyba, że obracamy się w świecie liczb porządkowych i kardynalnych (wtedy funkcjonują pojęcia nieskończonej (przeliczalnej/nieprzeliczalnej) liczby kardynalnej czy porządkowej). Ale wtedy wykraczamy poza dobrze rozumiane liczby naturalne i związki, jakie takie liczby posiadają.
Trylemat Agryppy
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 47
Rejestracja: 11 gru 2016, o 11:56
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Dęblin
Podziękował: 3 razy

Obalam teorię mnogości

Post autor: Trylemat Agryppy »

Jeśli 3802331... jest problematyczne to czemu 0.3802331... nie jest? Jeśli przyjąć, że 3802331... nie jest liczbą to nie trzeba by czasem przyjąć, że liczb całkowitych nie jest nieskończenie wiele? Jeśli nie istnieje liczba całkowita z nieskończoną liczbą cyfr to nasuwa się wniosek, że i liczb całkowitych nie jest nieskończenie wiele.
Awatar użytkownika
yorgin
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 12680
Rejestracja: 14 paź 2006, o 12:09
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Kraków
Podziękował: 17 razy
Pomógł: 3440 razy

Obalam teorię mnogości

Post autor: yorgin »

Trylemat Agryppy pisze:Jeśli 3802331... jest problematyczne to czemu 0.3802331... nie jest?
Dlatego, że to drugie dobrze definiuje liczbę rzeczywistą z przedziału \(\displaystyle{ (0,1)}\). Znana jest każda cyfra z rozwinięcia dziesiętnego po prawej stronie "kropki", która wyznacza część ułamkową liczby. Część ułamkowa jest zawsze z przedziału \(\displaystyle{ (0,1)}\).
Trylemat Agryppy pisze: Jeśli przyjąć, że 3802331... nie jest liczbą to nie trzeba by czasem przyjąć, że liczb całkowitych nie jest nieskończenie wiele? Jeśli nie istnieje liczba całkowita z nieskończoną liczbą cyfr to nasuwa się wniosek, że i liczb całkowitych nie jest nieskończenie wiele.
Wniosek jest błędny. Gdyby liczb całkowitych było skończenie wiele, to musiałaby istnieć największa liczba całkowita \(\displaystyle{ M}\). Ale przecież \(\displaystyle{ M+1}\) jest również liczbą całkowitą, co przeczy temu, że \(\displaystyle{ M}\) jest największa.
Trylemat Agryppy
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 47
Rejestracja: 11 gru 2016, o 11:56
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Dęblin
Podziękował: 3 razy

Obalam teorię mnogości

Post autor: Trylemat Agryppy »

yorgin pisze:Znana jest każda cyfra z rozwinięcia dziesiętnego po prawej stronie "kropki", która wyznacza część ułamkową liczby.
Ona wcale nie jest znana. W przykładzie Cantora \(\displaystyle{ \alpha}\) jest losowa. Ciąg Cantora nie jest w żaden sposób uporządkowany poza tym, że liczby są w określonym przedziale.
yorgin pisze:Wniosek jest błędny. Gdyby liczb całkowitych było skończenie wiele, to musiałaby istnieć największa liczba całkowita M. Ale przecież M+1 jest również liczbą całkowitą, co przeczy temu, że M jest największa.
I przeczy też temu, że liczb całkowitych jest skończenie wiele. Ale nie odniosłeś się do mojego rozumowania tylko przedstawiłeś inne wykazujące, że liczb całkowitych jest nieskończenie wiele. W jaki sposób to przeczy temu, że jeśli nie istnieje liczba całkowita z nieskończoną liczbą cyfr to nasuwa się wniosek, że i liczb całkowitych nie jest nieskończenie wiele?
Awatar użytkownika
yorgin
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 12680
Rejestracja: 14 paź 2006, o 12:09
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Kraków
Podziękował: 17 razy
Pomógł: 3440 razy

Obalam teorię mnogości

Post autor: yorgin »

Trylemat Agryppy pisze: Ona wcale nie jest znana. W przykładzie Cantora \(\displaystyle{ \alpha}\) jest losowa. Ciąg Cantora nie jest w żaden sposób uporządkowany poza tym, że liczby są w określonym przedziale.
Jest - \(\displaystyle{ \alpha}\) jest dobrze zdefiniowaną liczbą opartą na ciągu innych liczb. Kolejność liczb nie odgrywa żadnego znaczenia - zmienia jedynie postać \(\displaystyle{ \alpha}\). Ale w żaden sposób nie czyni jej losową.

Mogę wypisać milion elementów ciągu i z niego wybrać milion pierwszych cyfr liczby \(\displaystyle{ \alpha}\). Uczynię to w sposób jednoznaczny ze względu na ustawienie. Operację taką mogę przedłużyć do woli.
Trylemat Agryppy pisze: W jaki sposób to przeczy temu, że jeśli nie istnieje liczba całkowita z nieskończoną liczbą cyfr to nasuwa się wniosek, że i liczb całkowitych nie jest nieskończenie wiele?
Przeczy temu, że liczb całkowitych nie jest nieskończenie wiele (czyli jest ich skończenie wiele). Twoje zdanie jest postaci \(\displaystyle{ 1\Rightarrow 0}\) (każdy składnik można skomentować niezależnie), więc wnioskowanie jest fałszywe.
Trylemat Agryppy
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 47
Rejestracja: 11 gru 2016, o 11:56
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Dęblin
Podziękował: 3 razy

Obalam teorię mnogości

Post autor: Trylemat Agryppy »

yorgin pisze:Uczynię to w sposób jednoznaczny ze względu na ustawienie.
Tylko, że ustawienie jest niejednoznaczne i wynik czyli \(\displaystyle{ \alpha}\) też.
yorgin pisze:Przeczy temu, że liczb całkowitych nie jest nieskończenie wiele
Nie przeczy, wręcz przeciwnie. Nie ma największej a więc jest ich nieskończenie wiele. Jeśliby istniała największa, to nie byłaby ona nieskończona. Jeśli nie istnieje największa, to istnieje nieskończona.

Ps. Ciąg i \(\displaystyle{ \alpha}\) powinienem inaczej tworzyć.
jeśli k-ta liczba ciągu ma na k-tym miejscu od tyłu jedną z cyfr 0,1,...8, to liczba \(\displaystyle{ \alpha}\) ma na k-tym miejscu cyfrę o 1 większą;
jeśli k-ta liczba ciągu ma na k-tym miejscu od tyłu cyfrę 9 bądź nie ma k-tego miejsca, to liczba \(\displaystyle{ \alpha}\) ma na k-tym miejscu cyfrę 0.
nie tak:
2 6 7 8 8 8 9 2 8 7 1 7 7 4 3 ...
2 7 1 6 7 3 8 2 0 9 8 3 0 9 8 ...
2 1 9 2 1 2 2 1 2 2 2 2 2 2 2 ...
3 4 2 1 1 1 3 3 4 4 2 3 4 2 2 ...
2 1 3 4 2 1 1 1 3 3 4 4 2 3 4 ...
9 5 4 1 1 2 1 2 2 8 9 3 4 5 7 ...
7 3 9 2 0 8,0 0 0 0 0 0 0 0 0 ...
tylko tak:
... 2 6 7 8 8 8 9 2 8 7 1 7 7 4 3
... 2 7 1 6 7 3 8 2 0 9 8 3 0 9 8
... 2 1 9 2 1 2 2 1 2 2 2 2 2 2 2
... 3 4 2 1 1 1 3 3 4 4 2 3 4 2 2
... 2 1 3 4 2 1 1 1 3 3 4 4 2 3 4
... 9 5 4 1 1 2 1 2 2 8 9 3 4 5 7
... XXXXXXXXXXXXX 7 3 9 2 0 8

W naszym przykładzie liczba \(\displaystyle{ \alpha}\) wyglądałaby tak

...0954304
Ostatnio zmieniony 12 gru 2016, o 14:36 przez Trylemat Agryppy, łącznie zmieniany 1 raz.
Jan Kraszewski
Administrator
Administrator
Posty: 36198
Rejestracja: 20 mar 2006, o 21:54
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował: 6 razy
Pomógł: 5348 razy

Obalam teorię mnogości

Post autor: Jan Kraszewski »

Trylemat Agryppy pisze:Tylko, że ustawienie jest niejednoznaczne i wynik czyli \(\displaystyle{ \alpha}\) też.
Może Ci się wydawać niejednoznaczny, jeśli znasz dowód Cantora tylko z poglądowego obrazka, którym posłużyłeś się na początku. Tak naprawdę to wizualizacja, a nie dowód. W porządnym dowodzie dla zadanego ciągu liczb rzeczywistych z przedziału \(\displaystyle{ (0,1)}\) potrafię wzorem zdefiniować liczbę z tego przedziału różną od wszystkich liczb z tego ciągu. Wzorem, czyli jednoznacznie.

Inna sprawa, że mogą Ci się mylić kwantyfikatory - pamiętaj, że to dla zadanego wcześniej ciągu liczb znajduje liczbę od nich wszystkich różną.

JK
Trylemat Agryppy
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 47
Rejestracja: 11 gru 2016, o 11:56
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Dęblin
Podziękował: 3 razy

Obalam teorię mnogości

Post autor: Trylemat Agryppy »

Jan Kraszewski pisze:Może Ci się wydawać niejednoznaczny, jeśli znasz dowód Cantora tylko z poglądowego obrazka, którym posłużyłeś się na początku. Tak naprawdę to wizualizacja, a nie dowód. W porządnym dowodzie dla zadanego ciągu liczb rzeczywistych z przedziału (0,1) potrafię wzorem zdefiniować liczbę z tego przedziału różną od wszystkich liczb z tego ciągu. Wzorem, czyli jednoznacznie.
Wieżę na słowo, ale czy to coś zmienia?

Dokonałem aktualizacji wcześniejszego postu, zmieniłem tam sposób tworzenia ciągu.
Awatar użytkownika
yorgin
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 12680
Rejestracja: 14 paź 2006, o 12:09
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Kraków
Podziękował: 17 razy
Pomógł: 3440 razy

Obalam teorię mnogości

Post autor: yorgin »

Trylemat Agryppy pisze: ... 2 6 7 8 8 8 9 2 8 7 1 7 7 4 3
... 2 7 1 6 7 3 8 2 0 9 8 3 0 9 8
... 2 1 9 2 1 2 2 1 2 2 2 2 2 2 2
... 3 4 2 1 1 1 3 3 4 4 2 3 4 2 2
... 2 1 3 4 2 1 1 1 3 3 4 4 2 3 4
... 9 5 4 1 1 2 1 2 2 8 9 3 4 5 7
... XXXXXXXXXXXXX 7 3 9 2 0 8

W naszym przykładzie liczba \(\displaystyle{ \alpha}\) wyglądałaby tak

...0954304
Problem w tej idei polega na tym, że bierzesz ciąg obiektów, które nie są liczbami, choć liczbami właśnie je określasz. Nic więc dziwnego, że wynikiem jest obiekt tej samej kategorii, który dalej liczbą być nie chce. W powyższej interpretacji można się nawet przyczepić do tego, że

\(\displaystyle{ \ldots 0001}\)

nie jest liczbą (na lewo ciągną się same zera), bo przecież jest jakiś obiekt, a nie wiadomo, jak go interpretować.

W ogólnym przypadku nie wiemy nawet, jak wyglądałaby pierwsza z lewej cyfra takiej liczby (w ogóle nie istnieje wtedy coś takiego jak pierwsza cyfra liczby) , więc w jaki sposób miałyby takie liczby być na przykład porównywane? Inny powód ukazujący negatywny aspekt takich "liczb" został podany wcześniej - interpretacja szeregowa sugeruje, że taka "liczba" przestaje być liczbą, a staje się wielkością - \(\displaystyle{ \infty}\).

Ja mogę patrzeć na takie liczby patrzeć jak na element \(\displaystyle{ \{0,1,2,3,4,5,6,7,8,9\}^{\ZZ^-}}\), ale w takiej interpretacji, choć zapis lewostronnie nieskończonego ciągu cyfr ma sens, nie tworzy on liczby.
Trylemat Agryppy
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 47
Rejestracja: 11 gru 2016, o 11:56
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Dęblin
Podziękował: 3 razy

Obalam teorię mnogości

Post autor: Trylemat Agryppy »

yorgin pisze:W powyższej interpretacji można się nawet przyczepić do tego, że

\(\displaystyle{ ... 0001}\)

nie jest liczbą (na lewo ciągną się same zera), bo przecież jest jakiś obiekt, a nie wiadomo, jak go interpretować.
Myślę, że nic takiego nie istnieje. Nie widzę powodu by coś takiego powoływać do życia.
yorgin pisze:W ogólnym przypadku nie wiemy nawet, jak wyglądałaby pierwsza z lewej cyfra takiej liczby (w ogóle nie istnieje wtedy coś takiego jak pierwsza cyfra liczby) , więc w jaki sposób miałyby takie liczby być na przykład porównywane?
Nie wiemy taż jak wygląda pierwsza cyfra z prawej dowolnej liczby niewymiernej. A mimo to uznajemy liczby niewymierne za liczby. Te liczby po prostu nie mają ostatniej cyfry i możemy je porównywać.

Jeśli ktoś broni teorii mnogości to niech wytłumaczy mi jedną rzecz. Jak mogą istnieć większe i mniejsze nieskończoności? Przecież to absurd. Z samej analizy pojęcia nieskończoności wynika, że nie mogą być większe bądź mniejsze nieskończoności. Coś co jest nieskończenie-wielkie ma tylko jedną wielkość. Nieskończoną. Coś co jest nieskończenie-liczebne ma tylko jedną ilość elementów. Nieskończoną.
novicjusz
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 234
Rejestracja: 14 mar 2015, o 22:23
Płeć: Mężczyzna
Lokalizacja: Polska
Podziękował: 24 razy
Pomógł: 20 razy

Obalam teorię mnogości

Post autor: novicjusz »

Trylemat Agryppy pisze:Jeśli ktoś broni teorii mnogości to niech wytłumaczy mi jedną rzecz. Jak mogą istnieć większe i mniejsze nieskończoności? Przecież to absurd. Z samej analizy pojęcia nieskończoności wynika, że nie mogą być większe bądź mniejsze nieskończoności. Coś co jest nieskończenie-wielkie ma tylko jedną wielkość. Nieskończoną. Coś co jest nieskończenie-liczebne ma tylko jedną ilość elementów. Nieskończoną.
Chyba Ci nikt tego nie wytłumaczy, bo tak sobie przyjeli matematycy. Tzn. "wielkość" zbiorów bazuje na bijekcji według nich. Dla mnie pojęcie nieskończoności też jest w pewnym stopniu absurdalne, a nawet pojęcie liczb niewymiernych. Ale to już chyba kwestia trochę filozoficzna. Gauss był zdania, że nieskończoności jako "całości" nie wolno rozpatrywać. Gauss umarł jak Cantor był małym chłopcem, ale wątpie, że nie rozważał podobnych dylematów. Później pojawił się Cantor i jego definicja, która się przyjeła. Więc różnie z tymi nieskończonościami bywa.

Nie wiem w jaki sposób broni się pojęcie różnych nieskończoności. Jednak pojęcia bazujące na samej nieskończoności, liczbach niewymiernych itd. dobrze się bronią w wielu dziedzinach stąd chyba ich utrwalenie się w matematyce.
ODPOWIEDZ