VillagerMTV pisze:Rozumiem, że wszystko to kwestia umowy i tego jak kto sobie wymyśli, ale chodziło mi bardziej o to dlaczego wszędzie używa się \(\displaystyle{ \mathbb{C}}\) jako oznaczenia liczb zespolonych, ba nawet później na studiach używa się tak, a w liceum są to całkowite.
To tak jakby zacząć używać oznaczenia A na azot, mimo że ogólnie przyjęte jest N.
chris_f pisze:a na poziomie gimnazjalno-licealnym lepiej przyjąć oznaczenia bardziej naturalne dla ucznia (C od całkowite, Z- od zespolone, a nie odwrotnie).
Niby tak w fizyce "nikt" nie używa literki P na prędkość, tylko ogólnie przyjętą V.
Z książki "Królowa bez Nobla. Rozmowy o matematyce".
- Zaraz, zaraz... Jakie C? Przecież to chyba zbiór liczb całkowitych...
-Wrrrr! Tak, wiem że w niektórych, podkreślam, niektórych podręcznikach szkolnych autorzy oznaczają zbiór liczb całkowitych przez C. Jest to albo, przepraszam za wyrażenie, idiotyzm, albo sabotaż.
-Czemu?
-Bo zbiór liczb całkowitych ma swoje oznaczenie, stosowane na całym świecie. Jest to \(\displaystyle{ \ZZ}\).
[...]
Wszędzie, z wyjątkiem polskich podręczników szkolnych...
-Czemu?
-Bo niektórzy ludzie twierdzą [...] że tak będzie łatwiej, bo to pierwsza litera odpowiedniego słowa.
-Może rzeczywiście łatwiej?
-Straszne ułatwienie, skoro cała sprawa sprowadza się do dwóch, podkreślam, dwóch oznaczeń, \(\displaystyle{ \ZZ}\) i \(\displaystyle{ \QQ}\), bo liczb zespolonych w szkole nie ma.
[...]
A weź na przykład fizykę. Jaką literą oznacza się siłę?
-Przez F...
-A dlaczego nie przez S jak siła? A prędkość?
-Przez v...
-[...] Słyszałeś o równaniu Einsteina?
-No oczywiście.\(\displaystyle{ E=mc^2}\).
-No to powinno być \(\displaystyle{ E=m\acute{s}^2}\). Wtedy będzie wiadomo, o co chodzi...
[...]
Jaką literą oznaczamy tlen?
-Wiadomo, O...
-A czemu nie T? Przecież słowo "tlen" zaczyna się od litery t, tlen to powinien być T, potas P... A co to jest w chemii P?
-No fosfor...
-Właśnie! [...] Bo oznaczenie P naprawdę znaczy coś innego, podobnie jak oznaczenie \(\displaystyle{ \CC}\)!.
Nic dodać, nic ująć. Polskie wydawnictwa oraz autorzy podręczników uparcie trzymają się spadku po połowie poprzedniego wieku.