Dobry wieczór.
To może ja kolejno odpowiem..
Do pana Jana Kraszewskiego.
Pan przywołał inne swoje zdanie. Ja miałam na myśli ostatnie w pana poście.Cyt. „Pozwolę sobie z nią nie zgodzić..”
Nadal uważam, że jest to subiektywne podejście do treści książki, której pan widział 1%.
W nadinterpretacji to pan tu jest mistrzem. Podobnie było z tym koncertem. Pan stwierdził, że muzyk fałszował na koncercie, a ja przecież napisałam, że nie zagrał jednej nuty.
Pan jest wstrząśnięty moją przenikliwością. Dlaczego wstrząśnięty?
To jest zaleta, a synonimy: refleksyjny, myślący dogłębnie, dobrze o człowieku świadczą.
Oczywiście znowu można popatrzeć na to jak na tego kota do góry ogonem i wtedy przenikliwość będzie odebrana negatywnie.
Mam uznanie za wskazanie mi błędów korekty i zrobię erratę. Raz jeszcze dziękuję za te uwagi.
Tylko forma w jakiej to pan i Miodzio zrobili, była dla mnie niezbyt taktowna.
----------------------------------------------------
Do Miki 999.
7 stron „losowo” wybranych – dobre

Rzuciłam kostką i wybór padł na..
Jestem przekonana, że całość jest dobra, inaczej by mnie tu nie było. Natomiast byłabym nieuczciwa wobec Czytelnika pokazując mu najlepsze strony. To nie jest parada gwiazd.
Tych kilka kartek wybrałam, aby czytelnik poznał moją stylistykę komunikowania się z nim, co jest niezmiernie ważne w takiej lekturze i oczywiście trudne, bo książka napisana jest dla dużych i małych, dla poszukujących i zagubionych.
Pan mi sugeruje, co powinnam w książce umieścić a czego nie. Może te nadobowiązkowe tematy to prezent dla studentów na I semestr, kiedy zostaną wrzuceni na głęboka wodę?
Nie pomyślał pan o tym.
Kiedyś w liceum pochodne były, dziś ich nie ma, może jutro znowu będą, tego nie wie nawet gajowy Marucha. Ponadto wolę wierzyć również w to, że młodzież chce poznać niektóre tematy i poszerzać swą wiedzę, wszak w tym celu część z nich wybrała profil rozszerzony.
Pyta pan dlaczego dałam to przypomnienie własności i wzorów przed całkami.
Może pan udziela korepetycji tylko dla orłów, choć wydaje mi się, że dla wszystkich, również z ogromem trudności i braków. Takie przypomnienia to dla nich drogowskazy.
Ta książka to nie jest podręcznik, to matematyczny przyjaciel, który pomaga małym i dużym zrozumieć.
Ps. Nie jestem z Nowej Huty.
---------------------------------------------------------------------------
Do Qń'a
Z sympatią przeczytałam pana post choć jest prawie w całości krytyczny.
Czy ja jestem rasowym matematykiem? Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, robię swoje, ale najbliższe mi jest określenie artysta matematyk.
Moja matematyka jest piękna, prosta i barwna, bo uczę używając kolorów, którymi eksponują ważne momenty w zadaniu. Taka nauka jest przyjemna. Natomiast rasowa matematyka jest pozbawiona uroku osobistego.
Pisze pan, że lubię wyszukane porównania. Dziękuję, też mi się podobają. Kiedy będziemy na sympozjum obiecuję, że zachowam się z godną tego spotkania powagą.
Już nie będę w koło macieju powtarzała, że tych kilku usterek nie zauważyłam. Przecież bym je poprawiła. Nie stanowią one jednak o wartości książki, jakiej zawsze uczniowi brakowało, aby po jej lekturze mógł zasiąść do swego szkolnego podręcznika.
Pozdrawiam serdecznie.