Podobnie słyszałem: najgorsze są pierwsze 3 lata, ale na drugim roku jest już luźniej.Grunt to przetrwać pierwszy rok, a dalej to już chyba idzie z górki.
Pozdrawiam.

Podobnie słyszałem: najgorsze są pierwsze 3 lata, ale na drugim roku jest już luźniej.Grunt to przetrwać pierwszy rok, a dalej to już chyba idzie z górki.
Również wtedy gdy nie chodzimy na wykłady (całość przyswajamy na własną rękę)?miodzio1988 pisze:crypt 3 godziny dziennie i zdajesz wszystko na średnim poziomie. Weekendów możesz nie liczyć.

Wtedy w ogóle niczego nie będziesz zdawał...Również wtedy gdy nie chodzimy na wykłady (całość przyswajamy na własną rękę)?
Nie zaliczasz laborek to nie zaliczasz przedmiotu. Nie chodzisz na ćwiczenia to odpadasz. Reguła sprawdzona w 100 %Jak wygląda tolerancja uczelni względem absencji na poszczególnych zajęciach? ( wykłady, ćwiczenia, lab itd. )
to ile godzin tygodniowo zajmą zajęcia, na które trzeba chodzić( szacunkowo ) oraz ile czasu tygodniowo trzeba poświęcić na przeciętne opanowanie materiału, który był wówczas wykładany? ( zakładamy, że na wykładach nas nie było )Na laborki na ogół trzeba chodzić. Wykłady rzadko bywają zaliczane na obecność (raczej egzamin), ćwiczenia- zależy od prowadzącego.
Wykłady można sobie odpuszczać
Ze względu na niemożność samodzielnego przyswojenia czy też ego prowadzących, którzy będą jednocześnie egzaminatorami?Wtedy w ogóle niczego nie będziesz zdawał...
Na niemożność samodzielnego przyswojenia. Prowadzący Cię zniszczy na pierwszym pytaniu. Drugiego zadawać nie będzie.Ze względu na niemożność samodzielnego przyswojenia czy też ego prowadzących, którzy będą jednocześnie egzaminatorami?
U nas cztery. Były osoby, które tylko na tyle godzin przychodziły. Siedzą już 3 lata na pierwszym roku.to ile godzin tygodniowo zajmą zajęcia, na które trzeba chodzić( szacunkowo )
24 h będziesz chodził , a i tak za 4 razem nawet nie zdasz.ile czasu tygodniowo trzeba poświęcić na przeciętne opanowanie materiału, który był wówczas wykładany? ( zakładamy, że na wykładach nas nie było )
Czyli jednak ego?Na niemożność samodzielnego przyswojenia. Prowadzący Cię zniszczy na pierwszym pytaniu. Drugiego zadawać nie będzie.
Czy chęć zastąpienia słuchania wykładowcy czytaniem tego samego materiału oznacza olewanie studiów?Idziesz na takie studia , żeby sobie olewać te studia? To od razu mówię, że tracisz czas
Czyli jednak Na niemożność samodzielnego przyswojenia. Nic nie umiesz to Cię prowadzący nie przepuści...Czyli jednak ego?
Oczywiście, że nie. Tylko, żeby nie było później płaczu.Czy chęć zastąpienia słuchania wykładowcy czytaniem tego samego materiału oznacza olewanie studiów?
Dlaczego miałbym nie umieć? W książkach tego nie ma? Poza tym, kto powiedział, że muszę znać wszystko, mówimy o przeciętnym zaliczeniu, nie zaś najwyższych stopniach.Czyli jednak Na niemożność samodzielnego przyswojenia. Nic nie umiesz to Cię prowadzący nie przepuści...

Tak.Czy chęć zastąpienia słuchania wykładowcy czytaniem tego samego materiału oznacza olewanie studiów?
Bo nie chodzisz na wykłady ćwiczenia?Dlaczego miałbym nie umieć?
czasami nie ma. Albo jest małoW książkach tego nie ma?
No to przeciętne zaliczenie u nas to brak zaliczenia Więc na to możesz zawsze liczyćPoza tym, kto powiedział, że muszę znać wszystko, mówimy o przeciętnym zaliczeniu, nie zaś najwyższych stopniach.
Czy tylko te 12 osób skończyło studia?U mnie np. znajomym widokiem była duża sala wykładowa, na której siedziało 12 osób.
Chyba nie, jest jeszcze 12 osób. ( odnośnie aspektu etycznego napisałem niżej ).Tylko na wykładzie dowiesz się również: czego oczekuje, na co kładzie nacisk, co na egzaminie może się pojawić, jak będzie egzamin wyglądał, co będzie uznawane a co nie.
Specyficzny przypadek ( wielokrotnie sprawdzone ) - mocno upośledzona zdolność do "nauki z wykładu", co najmniej ponadprzeciętne szybkość i jakość pracy samodzielnej - stąd moje pytania.I 2h wykładu musisz zamienić na 3h samodzielnej nauki (chyba że jesteś zdolny)
Kiedyś rozważyłem ten problem. W gimnazjum pojawił się następujący problem. Czy to fair nie pisać na lekcji a potem kserować zeszyty od "frajerów"? Na pierwszy rzut oka nie."tych frajerów co chodzą na zajęcia"
Czyli piracić gryprogramy też można? Bo przecież i tak twórcy by tworzyli swoje dzieło. Osoby tego typu tak czy inaczej na wykładach by były, tak czy inaczej by pisały. Nie ma tu więc sytuacji, w której "murzyn" odwala za nas czarną robotę - "frajer" dzieli się z nami pracą, którą i tak by wykonał.
Zupełnie inny przypadek. Wartość programu/gry spada jeśli ludzie kopiują - producent nie osiąga celu - mniej zarabia bo "drukujemy pieniądze". Czy "frajer" cokolwiek traci na tym, że inni nie byli na wykładzie a mieli notatki - nie. No chyba, że zależy mu na tym, aby wypaść lepiej względem ludzi z roku z powodu tego, że nie mieli się z czego uczyć - kwintesencja wyższej moralności.Czyli piracić gry
programy też można? Bo przecież i tak twórcy by tworzyli swoje dzieło
Traci. Te osoby teoretycznie zdają egzamin bez chodzenia na wykłady ćwiczenia. I dzięki temu ten frajer nie dostaje stypendium np. Traci kasę.Czy "frajer" cokolwiek traci na tym, że inni nie byli na wykładzie a mieli notatki - nie.