Ein pisze:Da radę zamieścić (anonimowo i choćby skrótowo (w paru słowach)) przykład takiej "pracy"?
Takie "prace" były zamieszczane także na niniejszym forum (raz, dwa) - pozostaje tylko współczuć osobom, które muszą często czytać tego typu elaboraty, bo po paru minutach przestaje to już być śmieszne, a staje się tylko męczące.
Jan Kraszewski pisze:Co roku w "Colloquium Mathematicum", gdzie jestem sekretarzem, mamy trochę takich prac.
Da radę zamieścić (anonimowo i choćby skrótowo (w paru słowach)) przykład takiej "pracy"?
Jakiś czas temu dostawaliśmy kilka razy w roku "prace" od pewnego Hindusa, który coraz to nowymi metodami pokazywał, że piąty aksjomat Euklidesa wynika z czterech pozostałych lub konstruował trójkąty płaski o sumie kątów mniejszej od 180 stopni... Co jakiś czas zdarzają się rozwiązania hipotezy Goldbacha (Fermatowi dali już spokój...). To takie przykłady łatwiejsze do zrozumienia.
A słyszeliście o obywatelu Mongolii, który pod koniec XX wieku... wynalazł rower?
Autentycznie, on roweru nigdy w życiu nie widział, bo żyje w miejscu, gdzie nikt nigdy o rowerach nie słyszał, więc pomyślał sobie, że fajnie by było przemieszczac się szybciej i zrobił rower. Nawet lepszy niż europejski pierwowzór, który przecież na początku miał znaczną dysproporcję, jeśli chodzi o wielkość kół.
Waszą dysputę do tego bym sprowadził. Jak ktoś wynajdzie rower, to niech opatentuje.
Te dowody Hindusów od razu mi przyszły do głowy w związku z pytaniami o pomysły. Zdarzyło mi się nawet mieć w ręku wydaną wersję dowodu hipotezy Fermata, w której, o ile mnie pamięć nie myli, centralną rolę odgrywła jakaś idea holistyczna.
Co do pomysłów. Z nimi idzie się tam, gdzie znajdą się chętni do ich wykorzystania. Oznacza to z grubsza tyle, że trzeba się uprzednio zorientować, czy komuś taki pomysł się do czegokolwiek przyda.
Publikowanie niekoniecznie wiąże się z korzyściami. Przeciwnie. Nie dość, że trzeba się naracować, to jeszcze niektóre czasopisma, czasem bardzo solidne, wymagają opłaty wysokości rzędu 1000 euro za publikację.
Jeśli natomiast ktoś uważa, że jego pomysł może wiązać się z korzyścią finansową, to może udać się do Urzędu Patentowego. Pamiętać jednak należy o tym, że nie można opatentować idei, twierdzeń, teorii naukowych etc.
Niniejsze forum nie jest złym miejscem do zaprezentowania pomysłów. W razie frustracji można bowiem pouprawiać trolling. Jak to było w tematach z postu uytkownika Qń. Co więcej prawa autorskie do postów na forum mają ich autorzy (zresztą prawa autorskie są w ogóle niezbywalne), a posty występują z datą i godziną, więc w razie dokonania jakiegoś niesamowitego odkrycia, będzie dobry dowód na pierwszeństwo...
Ach. I jeszcze przypomniało mi się, jak kiedyś pewien profesor uciekał schodami pożarowymi, takimi na zewnątrz budynku (US), przed gościem, który uważał, że znalazł dowód jakieś wielkiej hipotezy i miesiącami dręczył tym dowodem biednego matematyka. Polecam więc wysyłanie listow, najlepiej bezpośrednio do czasopism naukowych. Tam są specjaliści od szybkiej ewaluacji pomysłów.
Tego, moim zdaniem, nie da się w ogóle sprawdzić. Przynajmniej nie bez jakiś masowych umiejętności telepatycznych i to sięgających w bezmiar historii. Sprawdzenie, czy ktoś czego podobnego nie opublikował natomiast, polega na tym samym co zwykle, czyli na nauczeniu się danej dziedziny, co zdaniem wielu polega na tym, że wiemy, gdzie szukać. Po to między innymi studiujemy po 5-10 lat, żeby w końcu byc w stanie w miarę sensownie oszacować nowatorskość swoich pomysłów.
Oczywiście można poprosić o pomoc kogoś, kto już ma nieco wyczucia, ale wówczas zachodzi poważne ryzyko konieczności zdradzenia tego wielkiego sekretu. Piszę to z odrobiną sarkazmu. W nauce zasadniczo chodzi o coś dokładnie odwrotnego do trzymania sekretów. Robimy wszystko, żeby jak najwięcej osób znało nasze pomysły. Inaczej dziedzina, która nas pasjonuje, może stracić popularność i nikt nie będzie czytał naszych wypocin.
KittySc pisze:
Wykorzystałam w nim prostą funkcję, jaką jest 1/x... i tak podstawiając kolejne liczby pod x, dochodzimy coraz bliżej zera (aż do samego zera), i odwrotnie...
A jaką liczbę podstawić trzeba, żeby "dojść" do samego zera? Ja prosty chłop jestem, nienawykły do skomplikowanych samodzielnych procesów myślowych.
Aha. Jesli jednak da się podzielić przez zero, to ile wynosi np.: \(\displaystyle{ \frac{5}{0}}\)?
KittySc pisze:
czyli da się ją narysować nieprzerwaną linią, czego nigdy nie zrobimy rysując ją w zwykłym nieskończonym, niezakrzywionym układzie...
Na kuli to ja mogę Tobie narysować trójkąt z trzema kątami prostymi
Rogal pisze:Tylko czemu płaszczyzna miałaby być w jakiś sposób wyróżniona? Szczególnie biorąc pod uwagę, że żyjemy na sferze, a nie na płaszczyźnie.
Jak już się tak czepiamy. To nie za bardzo widzę na jakiej to sferze mielibyśmy żyć... Co? Bo w gruncie rzeczy tak patrząc na sprawę to powinniśmy problem rozpatrywać na powierzchni geoidy...
A płaszczyzna jest wszechobecna... CO jednak nie wywyższa jej nad czymkolwiek innym.
P.S. może "wszech" to gruba przesada ale co tam... I wgl Offtop nam sie zrobił nie chce nic mówić... Może to do Hyde... ktoś przeniesie....